jon124 uwierz mi zawsze zaczynam od siebie

Wiem że moje wielbłądy też powodują porażki i to jest poza dyskusją.
Chyba zacznę wstawiać screeny z jakimi kartami przegrywam, albo na jakie trafiam. Wygrana
Kosiry dała mi takiego pozytywnego kopa i zachęciła do gry. Zrobiłem depozyt i gram sobie Cash, MTT i nawet SnG
Początek w swoim stylu golę gości w cash, a w turniejach na spokojnie do przodu. Tutaj zaczynają się problemy!
O co kur.... w tym chodzi? Jak człowiek wcześniej trafiał na kompletnych idiotów, to dziś no niemal każdy pojedynek i przeciwnik pokazuje AA
Żeby było śmieszniej szczególnie w turniejach przegrywam na river. Mam Ci ja QQ, JJ KK gość w czarnej dupie river As no ja pierd........... Z całej talii spada akurat As, a tylko ta karta jest w stanie zjebać mi rozdanie i dochodzi.
Przecież pewien etap mam za sobą i doskonale rozumiem, że przegrane to rzecz normalna, ale żeby tyle razy mieć niefart i co pojedynek to przeciwnik pokazuje AA
Nie ja przyciągam złe moce

albo rzeczywiście coś jest z tymi kartami i miłością.
Zdaję sobie sprawę, że brzmi to wszystko jak narzekanie na soft itd, ale nic podobnego. Problemem jestem ja i mój życiowy fart. Przykład proszę bardzo! Miałem ofertę pracy, ale oczywiście jeszcze kopałem piłkę i musiałem dokończyć sezon zgodnie z danym słowem w klubie. Po sezonie podziękowałem za grę i chciałem rozpocząć pracę, ale oferta NIEAKTUALNA. Świetnie i do tego klub zalega mi kasę za wygrane mecze do dziś. Słonko zaświeciło i z pomocą przyszedł brat informując mnie, że załatwia miejsce pracy u siebie w firmie gdzie pracuje. Niestety nie wypaliło i przyjęli innego gościa, bo jak się okazało jestem za stary, a przepisy unijne nieubłagane. Nie mam pracy, klubu i trafiam na takie zdarzenia w pokerze, że ................... eehhhhhhhhhhh Muszę to jakoś przetrzymać i pewnie będzie lepiej, bo gorzej już nie
