The sky is never the limit !

Miejsce w którym możesz sobie założyć własny wątek i na bieżąco dzielić się z innymi swoimi sukcesami, porażkami i przemyśleniami. Forum widoczne po 20 postach. Ponad 300 blogów polskich graczy.
Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 06 gru 2011, 16:59

Sith, dam sobie radę :) Jestem graczem MTT, naprawdę wiem co to jest jak nie dochodzę do płatnych w 20 turniejach :) I wiem, że jeden wygrany nie czyni ze mnie zwycięzcy WSOP :)

Ale widzę po tym HU że jak pójdę na głęboką wodę i się będę skupiać na grze to wyniki mogą być dobre. Bo jak gram za 3$ i robię przy tym setki innych rzeczy i się pakuję we wszystkie flipy żeby tylko szybciej skończyć to nic z tego nie będzie :D Pogram tego trochę i zobaczymy co będzie. Na sharka nie wchodzę siebie sprawdzać bo mój wykres tam to jest jakaś katastrofa. Na innych roomach to trzyma poziom i czasem się rekinek pojawi ale to dlatego że tam gram MTT, na stars MTT nie gram prawie w ogóle tylko jakieś sng o których nie mam zazwyczaj pojęcia. Room czysto doświadczalny :D

Jeśli chodzi o ten HH z którego wyciągnęłam drugie miejsce to nie łączę tego za bardzo ze szkoleniem - bo już niejeden taki wygrałam bez szkolenia. I specjalnie się nie przykładałam, jak mi na początku trochę szczęścia dopisze to potem musiałby przyjść gigantyczny niefart żebym się dała z tego turnieju wykosić. To jest rodzaj gry z której ja mogę dawać szkolenia :D

Natomiast HU - szkolenie dało motywację do gry przede wszystkim. Chęć sprawdzenia o co w tym chodzi i czy mnie się to spodoba. Trochę tego lepszego pokera na pewno dało się na coachingu liznąć ale daleka jestem od stwierdzenia, że po nim zrobił się ze mnie zawodowiec. Zobaczymy co będzie.

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 19 gru 2011, 14:42

Zacznę od niepokera. Remont mieszkania powoli się kończy. Mamy na podłodze piękny gres polerowany z takiej dużej fabryki przy trasie Warszawa-Katowice, na wysokości Tomaszowa Mazowieckiego :D Mamy pomalowane ściany, mamy oświetlenie ledowe (podobno ekonomiczne, ale jak zobaczyłam ceny tych żaróweczek to nie jestem pewna czy jak bym sama za nie płaciła to by mi się na pewno zwróciły), mamy właściwie skończoną łazienkę. To czego nie ma to drzwi do tej łazienki bo Kubie się nie chce drzwi na zawiasy postawić (ale narazie tam nie mieszkam więc nie dorosłam jeszcze do decyzji że facet nie będzie decydował o moim komforcie psychicznym i nie powiesiłam ich sama). Nie ma nic w kuchni poza odpicowanymi ścianami, sufitem i podłogą. No i czajnikiem elektrycznym który po przeżyciu całego remontu wygląda bardziej jak mini-betoniarka i teraz w standardzie zamiast wody podaje wapno. Ponoć to zdrowe jest. Na workach gipsu było napisane Dolina Nidy więc mamy źródło wartościowego wapna z ekologicznych terenów. Jak połączyć to z wodą z rzeki, która jest tak krystalicznie czysta że kiedyś żyła w niej piękna syrena Sawa to już w ogóle... domowe sanatorium. W spadku po babci oprócz mieszkania odziedziczyłam między innymi dwie cenne rzeczy: czarno-białe zdjęcie 40 bosych dzieciaków i kilku również bosych dorosłych przed budynkiem bez okien z podpisem "wspomnienia z lat szkolnych 1924" (babci na nim na pewno nie ma i nikogo nie rozpoznaję ale jaka wartość historyczna !) i o wiele cenniejszą w obecnej sytuacji bo działającą kuchenkę elektryczną na jeden palnik ze swastyką na spodzie i rokiem produkcji 1945. Może to ostatnia z linii produkcyjnej. Może da się na tym jajecznicę zrobić. Nie odziedziczyłam niestety klamek więc będę żyła jak w psychiatryku. Ojciec ma ważniejsze rzeczy na głowie niż jeżdzenie do marketu po klamki, będąc przy okazji ma mądrzejsze pomysły na wykorzystanie 5 minut czasu. Ja bym oczywiście sama chętnie te klamki sobie kupiła ale wtedy słyszę od ojca "tylko nie z tą emalią bo to się ściera, normalne metalowe muszą być. zostaw to juz, kupie jak bede mial czas" a od robotnikow slysze "ale to zaraz znajdziesz takie ze zeby je zamontowac to ja bede musial cale drzwi rozbierac, nie kupuj lepiej" i tak caly czas odkad tylko zamknelismy remont sypialni czyli od lipca. Drzwi do tej pory otwieramy nogą od kombinerek. Tak czy inaczej niedługo się wprowadzamy z powrotem.

Bonus z tego jest taki że przez cały remont mieszkaliśmy z moją mamusią. I ona szybko nauczyła Kubę robić pranie:

Matka: ja zawsze wiedziałam że ty się do zadań domowych nie nadajesz ale jak możesz pozwolić żeby twój facet w ten sposób robił pranie ? pralki nie umiesz na pewno włączyć to jeszcze jak cię natura lepszym odroznianiem kolorow obdarzyła to mu nie chcesz pomóc ? On żywcem do nieba przy tobie pójdzie.

Oczywiście ona nie wie że go tysiące razy chciałam nauczyć i zawsze kończyło się tylko słowami "zejdź ze mnie, całe życie tak prałem i nigdy nic nie farbowało." Jasne. Co najwyżej tylko białe koszule dziwnie szarzały po kilku praniach.

Ja: Kuba, ja nie będę takich rzeczy od niej wysłuchiwała. Jak masz problem z kolorami to wydrukuj sobie pasek kontrolny z drukarki i porównuj co do czarnego, co do białego, co do niebieskiego.

I teraz za każdym razem jak ma być pranie to Kuba rzuca swoją kupkę brudów na podłogę, wyjmuje po kolei różne koszule i pyta "ta może być" ? I nareszcie ja decyduję, którym programem uprać, ile proszku i ile płynu do płukania. Bo do tej pory Kuba ładował trochę proszku i wrzucał ten program, którym ja ostatnio prałam. Jednak teściowe są przydatne :D

Pokerowo:

Ostatnio miałam trochę więcej czasu na grę. To poskutkowało kilkoma ft w 5€ hh i 10€ hh. Codziennie w którymś z nich jestem przy ft. Co by nie mówić nie ma na mnie mocnych w tych turniejach. Zawsze uważałam że do tej gry trzeba opanować trzy podstawy: Loose-aggresive, izolacja, modlitwa o dobry flop dla głupich rąk. Ciekawe w której z tych podstaw osiągnęłam taki mastery level że mi to tak dobrze idzie. Pewnie w modlitwie. Z 2 lat gry MTT nauczyłam się raczej Tight-Aggresive i uciekania z rozdań gdzie kilku się bije. A z kościoła zrezygnowałam jakoś zaraz po komunii.

To trochę tak jak u tego kolesia, który gdzieś w Stanach naprawia kable elektryczne wysokiego napięcia na ogromnych wysokościach. Puszczają go z helikoptera na te wszystkie druty i koleś łażąc po nicj mówi że w życiu są trzy rzeczy których się boi: "heights, electricity and women. And I'm married too."

Dalej męczę HU 7$. Idzie powoli do przodu, mimo że downswing zdążył już przyjść i zjeść mi kawałek tego coraz pokaźniejszego bankrolla. Ale nic to. Najlepiej idzie mi w nocy. Graczy jest o tej porze mało więc często lecą rewanże żeby nie narazić hourly winrate na uszczerbek. I tym sposobem tydzień temu dorwałam kolesia z Litwy który od 22 wieczorem do 3 w nocy oddał mi ponad 70$ czystego zysku. Pod koniec już mi się oczy zamykały i zdarzało się że jak je otwierałam to mi zostawały 2 sekundy z banku czasu na ruch. Taka minutowa drzemka :D Ale grałam póki płacił i póki miał ustawiony auto-rematch :D Wczoraj dorwałam podobnego matołka z Niemiec, który jednak dość szybko się przystosował do mojej gry i zaprzestał swoich "wielkich małych blefów". Jednak z braku alternatyw graliśmy dopóki widziałam karty czyli do ok. 4 rano. Wyszło opłacalnie :)

Do forumowych graczy HU wszelkich stawek mam pytanie. Długie :)

Otóż za każdym razem jak mam jakąś próbkę rąk to sobie robię notatkę na przeciwnika - jak się grało, czego nie lubi, czego się boi, ile razy podbija przed flopem, ile atakuje po flopie. Ponieważ gram to od dwóch tygodni i zwykle się dosiadam niż czekam czasem trafiam na regsów a czasami na matoły. I siadam sobie raz do jakiegoś Rumuna czy innego "idiot from eastern Europe", gra idzie pięknie, wszystko zrzuca przed flopem, jak podbija to wiadomo co ma, PFR:7, AF:0.8, VP$IP: 12. Jedyne co trzeba robić to podbijać wszystko co się da a nawet to czego się nie da. 10 minut i koleś ma 300 chips, wystarczy mu złamać monstera albo jak się nie uda to skracać go jeszcze przez chwilę. Nie dostaję rematch ale widzę że mój baranek już czeka przy innym stoliku. I tak 8 razy i baranek znika. Pojawia się następnego dnia. Dosiadam się i słyszę "no offense but you're a real idiot". Może nie wie ile na nim zarobiłam. Better off. Jedziemy do końca, znów wygrywam i słyszę że mam się do niego więcej nie dosiadać bo zabieram mu czas w którym oboje możemy zdzierać z fishy. I mówię mojemu dawcy że przy nim mi tak szczęście dopisuje że dla mnie może to on jest fishem. I odpowiedź "yeah, with 8% ROI". Co mnie to obchodzi jakie koleś ma ROI ? Może są tu osły gorsze od niego, na pewno są. Może są tu osły, które nie wiedzą jak z nim grać, na pewno są. Ale dla mnie facet jest żywą gotówką i w moich notatkach ma zapisane "zielony jak trawa na wiosnę". To mam z nim nie grać bo uważa się za rega ? Może są jakieś niepisane zasady że lepsi regsi nie jedzą słabszych regsów tylko czekają na narybek wracający z imprezy ? Bo mi się wydawało że mam patrzeć na to ile zaabiam a nie na to dzięki komu zarabiam..

Drugie pytanie - czekacie na gracza czy się dosiadacie ? Jest to czymś uzasadnione ?

Awatar użytkownika
Sith
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 3648
Rejestracja: 04 maja 2008, 22:38

Postautor: Sith » 19 gru 2011, 15:04

iza_doria pisze:To czego nie ma to drzwi do tej łazienki bo Kubie się nie chce drzwi na zawiasy postawić


Wiesz, facetow kreci ogladanie kobiet jak się kąpią, jak się namydlają... może po prostu za czesto zamykalas drzwi łazienki na zameczek i znalazł sposób :D

No i czajnikiem elektrycznym który po przeżyciu całego remontu wygląda bardziej jak mini-betoniarka i teraz w standardzie zamiast wody podaje wapno. Ponoć to zdrowe jest.


Zła wiadomość :D, organizm potrzebuje wapnia, nie wapna :D


Matka: On żywcem do nieba przy tobie pójdzie.


Pozdrów Mamusie ode mnie, też Ci to powtarzam :D

"zejdź ze mnie, całe życie tak prałem i nigdy nic nie farbowało." Jasne. Co najwyżej tylko białe koszule dziwnie szarzały po kilku praniach.


Facet odróżnia trzy kolory - fajny, pedalski i chujowy - jezeli dla niego caly czas są fajne, to musisz sie z tym pogodzic. Moja by mnie ozlocila jakbym sobie sam pranie robil...

Moze jak masz taka fobie, to podzielcie się - on odkurza, Ty robisz pranie :)


To trochę tak jak u tego kolesia, który gdzieś w Stanach naprawia kable elektryczne wysokiego napięcia na ogromnych wysokościach. Puszczają go z helikoptera na te wszystkie druty i koleś łażąc po nicj mówi że w życiu są trzy rzeczy których się boi: "heights, electricity and women. And I'm married too."


:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:


Do forumowych graczy HU wszelkich stawek mam pytanie. Długie :)

To mam z nim nie grać bo uważa się za rega ? Może są jakieś niepisane zasady że lepsi regsi nie jedzą słabszych regsów tylko czekają na narybek wracający z imprezy ? Bo mi się wydawało że mam patrzeć na to ile zaabiam a nie na to dzięki komu zarabiam..


To jest tak, ze mozna byc graczem przecietnym, a miec dobre ROI, bo unika sie sabych graczy. Z reguly regsi sie omijaja, bo nie maja nad sobe Edge wiekszego niz rake, ale jak masz nad kims edge, to go cisniesz - chyba ze sie zaprzyjaznicie :D Nie ma zasady, ze nie mozna sie dosiadac do regsow, jak tylko masz mozliwosc - to cisnij go ile sie da :D


Drugie pytanie - czekacie na gracza czy się dosiadacie ? Jest to czymś uzasadnione ?


Co do zasady - z reguly gracze regularni czekaja w lobby na fishki, wiec dosiadajac sie ryzykujesz spotkanie z dobrym graczem.

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 19 gru 2011, 17:24

Sith pisze:
iza_doria pisze:To czego nie ma to drzwi do tej łazienki bo Kubie się nie chce drzwi na zawiasy postawić


Wiesz, facetow kreci ogladanie kobiet jak się kąpią, jak się namydlają... może po prostu za czesto zamykalas drzwi łazienki na zameczek i znalazł sposób :D


Ojciec jak myślał nad drzwiami do łazienki to zadzwonił. "Cześć jestem w jakimś markecie budowlanym, jesteście na tyle odważni zeby mieć przeszklone drzwi do łazienki ? To ładnie wygląda, pytanie czy wam nie przeszkadza."

No i czajnikiem elektrycznym który po przeżyciu całego remontu wygląda bardziej jak mini-betoniarka i teraz w standardzie zamiast wody podaje wapno. Ponoć to zdrowe jest.


Zła wiadomość :D, organizm potrzebuje wapnia, nie wapna :D


O wapnie do picia słyszałeś ? Na alergie podobno pomaga :)


"zejdź ze mnie, całe życie tak prałem i nigdy nic nie farbowało." Jasne. Co najwyżej tylko białe koszule dziwnie szarzały po kilku praniach.


Facet odróżnia trzy kolory - fajny, pedalski i chujowy - jezeli dla niego caly czas są fajne, to musisz sie z tym pogodzic. Moja by mnie ozlocila jakbym sobie sam pranie robil...

Moze jak masz taka fobie, to podzielcie się - on odkurza, Ty robisz pranie :)


I tak odkurza. Bo lubi :D Mogłabym zamienić pranie na zmywanie ale teraz będzie zmywarka to mnie to nie urządza :)

To trochę tak jak u tego kolesia, który gdzieś w Stanach naprawia kable elektryczne wysokiego napięcia na ogromnych wysokościach. Puszczają go z helikoptera na te wszystkie druty i koleś łażąc po nicj mówi że w życiu są trzy rzeczy których się boi: "heights, electricity and women. And I'm married too."


:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:


No to link do tego kolesia :)
http://www.youtube.com/watch?v=pyFgl_5ZxCQ


Za odpowiedzi do części pokerowej wielkie dzięki :) Bo jak mi drugi koleś wyjechał że mam się do niego nie dosiadać to już naprawdę myślałam że jakieś niepisane reguły naruszam i że mnie za to po całym internecie zniesławią.

Awatar użytkownika
Sith
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 3648
Rejestracja: 04 maja 2008, 22:38

Postautor: Sith » 19 gru 2011, 17:40


Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 19 gru 2011, 17:58

Sam sobie dałeś odpowiedź - wapń to pierwiastek potrzebny organizmowi a wapno to związek wapnia z czymś - w naszym przypadku z gipsem i całą tablicą mendelejewa z warszawskiej wody :D

Awatar użytkownika
Szfiecu
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2056
Rejestracja: 08 wrz 2009, 10:58

Postautor: Szfiecu » 19 gru 2011, 19:49

iza_doria - może gdzieś to zgubiłem, ale gdzie grasz hu? zamierzam chyba powoli wracać i się rozglądam ;)

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 19 gru 2011, 20:03

PS :) coś czuję że mi wszystkie rybki zjecie jeszcze przed wigilią :D

Awatar użytkownika
Szfiecu
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2056
Rejestracja: 08 wrz 2009, 10:58

Postautor: Szfiecu » 19 gru 2011, 20:16

tam jest ich za dużo, ale miałem nadzieję, że to inny pr ;)

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 19 gru 2011, 20:33

Ja jak przychodzę to widzę same znajome mordy. A o północy jak już mam mocno naostrzone zęby to wszystkie rybki śpią w jeziorze... I czekam kilka minut na grę.

Awatar użytkownika
justnutsbaby
-#aktywny
-#aktywny
Posty: 420
Rejestracja: 31 sty 2008, 20:02

Postautor: justnutsbaby » 22 gru 2011, 20:58

iza_doria pisze:
Do forumowych graczy HU wszelkich stawek mam pytanie. Długie :)

Otóż za każdym razem jak mam jakąś próbkę rąk to sobie robię notatkę na przeciwnika - jak się grało, czego nie lubi, czego się boi, ile razy podbija przed flopem, ile atakuje po flopie. Ponieważ gram to od dwóch tygodni i zwykle się dosiadam niż czekam czasem trafiam na regsów a czasami na matoły. I siadam sobie raz do jakiegoś Rumuna czy innego "idiot from eastern Europe", gra idzie pięknie, wszystko zrzuca przed flopem, jak podbija to wiadomo co ma, PFR:7, AF:0.8, VP$IP: 12. Jedyne co trzeba robić to podbijać wszystko co się da a nawet to czego się nie da. 10 minut i koleś ma 300 chips, wystarczy mu złamać monstera albo jak się nie uda to skracać go jeszcze przez chwilę. Nie dostaję rematch ale widzę że mój baranek już czeka przy innym stoliku. I tak 8 razy i baranek znika. Pojawia się następnego dnia. Dosiadam się i słyszę "no offense but you're a real idiot". Może nie wie ile na nim zarobiłam. Better off. Jedziemy do końca, znów wygrywam i słyszę że mam się do niego więcej nie dosiadać bo zabieram mu czas w którym oboje możemy zdzierać z fishy. I mówię mojemu dawcy że przy nim mi tak szczęście dopisuje że dla mnie może to on jest fishem. I odpowiedź "yeah, with 8% ROI". Co mnie to obchodzi jakie koleś ma ROI ? Może są tu osły gorsze od niego, na pewno są. Może są tu osły, które nie wiedzą jak z nim grać, na pewno są. Ale dla mnie facet jest żywą gotówką i w moich notatkach ma zapisane "zielony jak trawa na wiosnę". To mam z nim nie grać bo uważa się za rega ? Może są jakieś niepisane zasady że lepsi regsi nie jedzą słabszych regsów tylko czekają na narybek wracający z imprezy ? Bo mi się wydawało że mam patrzeć na to ile zaabiam a nie na to dzięki komu zarabiam..

Drugie pytanie - czekacie na gracza czy się dosiadacie ? Jest to czymś uzasadnione ?


1) olej i siadaj, nie ma takich niepisanych zasad , ze regularny gracz nie siada do innego regularnego gracza. Poker to gra przewag, jesli czujesz nad kimkolwiek przewage = $$$ so why not.
Ludzie bardzo czesto beda sie bulwersowac i pisac , ze nie masz edgu, rake nas zje, tracimy czas blebleble. Ale to Twoja decyzja czy tak jest, trzeba byc szczerym wobec siebie i wybierac to co jest najlepsze dla budowania rolla imo:P

2)
To sie zaczyna robic istotne na troszke wyzszych stawkach, staraj mimo wszystko siadac sama na poczatku- ''opensit'owac' lobby - zawsze wieksza ilosc gier wtedy bedzie przeciwko ekhm.. mniej zdolnym graczom niz Ci ktorzy siadaja pierwsi.

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 17 sty 2012, 18:11

Zainwestowałam wreszcie w mobilny internet z netbookiem, mogę zatem grać w pracy całe 8h :) Niestety przez to muszę się uczyć kolejnej gry - NLH 6max cash. Wolałabym grać HU albo nawet MTT ale jak się nagle pojawi coś do zrobienia to cashówkę sobie zapauzuję na 3 minuty. No więc sobie gram po 3-4 stoły i patrzę z politowaniem co te matołki robią. Wychodzę z pracy zwykle z +20$. Pewnie, że można więcej na innych grach. Ale lepiej tak niż przez 8h oglądać demotywatory.
HU nadal trenuję tylko ciężko mi wyśrodkować grę miedzy okresem rush a downswing. Albo gram ze wszystkim i wszystko trafiam, albo mogę grać cokolwiek i nie trafiać nic mimo płynnego zmniejszania i zwiększania zakresu rąk. I albo lecę do rana i kończę +50$ albo więcej albo mnie biją ze wszystkim i na wszystkich stawkach i potem dwa dni nie gram bo jak o tym myślę to chce mi się tylko zapalić. Zupełnie nie wiem gdzie jest środek - na ile trafionych flopów w całej grze pozwala statystyka, jak długo powinna trwać gra z przeciwnikiem na tym samym poziomie umiejętności. To dowodzi że jeszcze ciągle za mało tego grałam mimo że na tych stawkach znam już chyba wszystkich, którzy grali to chociaż kilka razy w ciągu ostatniego miesiąca. No nic. Jedziemy dalej, zobaczymy co będzie.

Mieszkanie prawie skończone (tak, mówię to od miesiąca). Została kuchnia (narazie pomalowane ściany i położona podłoga), drzwi do szafy w przedpokoju, klamki. I sprzątanie poremontowe, którego nie ubywa. Na to ostatnie już mam sposób. Był taki tydzień kiedy wracałam z pracy, najlepiej się rozłożyć jak żaba na liściu przed laptopem i grać grać grać. Ale nie, bo trzeba posprzątać, łazienkę domalować, zrobić pranie, wynieść śmieci. I latam z pędzlem, maluję, piorę, biegam ze śmieciami. Mijają 3 takie dni i myślę "Kuba wraca o 15 do domu, ja o 19. Nie ma bata, dziś nie sprzątam, on coś zrobi wreszcie." Wracam do domu, burdel jak był tak jest, Kuba śpi. No kur** ! Bo wrócił zmęczony po pracy. Poszedł spać o 22, wstał o 5, wrócił z pracy o 15. Ja grałam do 5, wstałam o 9, wróciłam o 19:10. Następnego dnia też spał po pracy. Któregoś dnia go zatłukę i każdy sąd mnie uniewinni.
Kolejny dzień, o 14:30 dzwoni Tatuś że przyjedzie koło 17:00. A tam burdel. Dzwonię do Kuby "Red alert jest, wracaj do domu i sprzątaj, prezes będzie o 17. Wrócę o 16 to Ci pomogę." Wracam do domu, Kuba kończy mopowanie. Podłogi na błysk, ściany na mat. Brakuje tylko zapachu sterylności jak u dentysty. Jak mu postawić bat nad głową to i sposób się znajdzie i "zmęczenie po pracy" zniknie.
Potem przyjechał Tatuś z Heniem z płytami na szafę czteroczęściową do przedpokoju. Złożyli całą w 1,5h z przerwami na kawę i fajka. Ikea normalnie.
Wieczorem składamy kanapę. Kuba składa. Każdy według mozliwości więc ja się biorę za drapak dla kota. Kuba już połowę ma za sobą, patrzy na mnie, a mi się ciągle śrubki z wkrętami mylą. "Ryjówka to max co może z ciebie być."

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 02 lut 2012, 10:04

No i po roku czy dwóch wraca temat samochodu. Nie chce zapalić zdrajca jeden. Fakt, przez ostatni tydzień jeździłam nim do pracy (przerost formy nad treścią bo to ok kilometra drogi jest) żeby na te 3 minuty chociaż się rozruszał. A wczoraj go zostawiłam. Dziś go znowu chciałam zabrać a tu du.. no chujnia jest :)

Fakt, ostatnio mnie nie chciał wpuścić do środka. Zamki pozamarzały. Wchodziłam przez bagażnik, bo to jedyne co się otwierało. Potem jakoś doprowadziłam do ładu drzwi kierowcy i wszystkie tylne, drzwi pasażera już mi się nie udało więc Kubę sadzałam z tyłu. Naklejka po poprzednich właścicielach "baby on board" nareszcie nie kłamała. Tylko fotelika mu brakowało.

Tak czy inaczej do tej pory grzał jak królik po koksie. Jak Kuba pomagał sąsiadowi pchać jakieś Seicento a ludzie z dieslami dostawali kociokwiku to ja odpalałam na dotyk. A dziś mnie zdrajca wystawił. Fakt że nie wszystko przetestowałam. Nie odśnieżyłam go nawet tylko wsiadłam żeby go rozgrzać już a potem odśnieżać i skrobać. A Helmut na to "nie da rady, maniana stary". Coś tam rozrusznik kręci ale nie zapala. Ale nic to, wrócę z pracy, może będzie cieplej, wezmę popychadło... tzn. Kubę! i może to coś da.
Mam kilka możliwości:
1. Odśnieżyć tego zdrajcę, wyłączyć grzanie, światła, włączyć na pół minuty tryb AKU i potem kręcić dalej, może zatrybi.
2. Dolać benzyny, bo w baku było mało, może się parafina wytrąciła :)
3. Spróbować go odpalić w gazie. Zgaśnie zaraz ale może na moment załapie.
4. Postawić Kubę za samochodem i niech pcha, wrzucić dwójkę albo trójkę i się modlić.
5. Prostownik na noc i czekamy do rana.
6. Kupić kable rozruchowe i żebrać o trochę mocy. Tylko kto pomoże brunetce ? Dodatkowo ubranej tak że tylko oczka wystają.
7. Nie kupować kabli rozruchowych tylko dzwonić do warsztatu, właścicielem jest taki starszy Pan, który przyjedzie, odpali mi auto i złotówki nie weźmie. Gorzej jeśli już poszedł na emeryturę. Jego synek na pewno do mnie nie przyjedzie bo mam wrażenie że uważa Arabię Saudyjską za raj na ziemi ze względu na to że kobietom nie pozwalają tam prowadzić samochodu. Och jaki on byłby tam szczęśliwy !
8. Zadzwonić do mojego mega wypasionego Assistance. I niech holują do ciepłego garażu.

Potem to mogę już tylko zadzwonić do ojca. I wtedy są dwie opcje. Jeśli będzie miał dobry humor to będzie tak:

Tatuś: Wiesz, ja robię to tak: Wsiadam do auta. Odpalam silnik i naciskam przycisk podnoszenia bramy garażowej. Wyjeżdżam i jednocześnie naciskam przycisk opuszczania bramy. Moja żona najpierw otwiera bramę a następnie odpala auto ale uważam ten sposób za mniej skuteczny bo garaż się dłużej wychładza.

Jak trafię na jego zły humor to będzie tak:

Tatuś: Bo go trzeba było odpalać codziennie i się przejechać 15 minut.
Ja: Tak robiłam cały tydzień, tylko wczoraj zapomniałam.
Tatuś: No to jak zapomniałaś to Ci TLK zostaje.

Ale szczyt wszystkiego przeszła dziś moja koleżanka blondynka (AUTENTYK!):
Ja: auto mi nie zapaliło dziś.. zawsze na dotyk a dzisiaj nie chciało.
Koleżanka: Spokojnie. Pogłaszczesz, popieścisz i pojedzie.
Ja: Na pewno o samochodzie mówimy ?
Koleżanka: Złapiesz jakiegoś sąsiada z klemami.
Ja: Mam nadzieję.
Koleżanka: Spokojnie, zapali. Samochodem dzisiaj jesteś ?

Awatar użytkownika
urnotindanger
-#aktywny
-#aktywny
Posty: 345
Rejestracja: 21 sie 2011, 18:53

Postautor: urnotindanger » 19 mar 2012, 18:08

Kiedy będzie kolejny odcinek mojego ulubionego bloga?

Awatar użytkownika
Sith
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 3648
Rejestracja: 04 maja 2008, 22:38

Postautor: Sith » 20 mar 2012, 11:00

urnotindanger - wiosna przyszła, auto zapala, koniec bloga :D

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 21 mar 2012, 00:32

O jeju, to jednak ktoś to czyta :)

Pisałam mało po pierwsze dlatego że wreszcie obroniłam tego magistra. Jak się cofniecie na blogu do kwietnia 2010 to znajdziecie tam zapisy "zbliża się termin oddania magistra", "ponumerowałam już strony" i inne takie kumulujące się w słowach "znowu nic nie napisałam, idę grać". A jednak pisałam pracę do samego końca i na kilka dni przed obroną poszły ostatnie poprawki. Zdawałam w walentynki, co sezonowo podniosło trochę ceny kwiatów dla komisji :D Ale zdałam, jestem magistrem, nie przeklinam, ą, ę mocium panie i tak dalej.

Remont prawie skończony. Mamy nawet szafki w kuchni. Ma dojść jeszcze cargo i płyta indukcyjna. Ale też ciągle w rozsypce - kabel od kablówki leci przez całe mieszkanie i wisi na taśmach malarskich pod sufitem bo Kuba "nie ma czasu" zrobić kilku dziurek wiertarką. Chyba obejrzę jakiś filmik szkoleniowy w internecie "wiertarka dla opornych matołów" lub bardziej dyplomatycznie "wiertarka dla kobiet" i sama te dziury zrobię. Ale to może najpierw ubezpieczę to mieszkanie. I siebie od NNW.
Zycie bez kuchenki jest trudne. Żywimy się na mieście. W domu można zjeść zupki chińskie i tosty. Toster leżał 5 lat u matki nieużywany prawie a teraz chodzi codziennie i robi śniadania. Zadziwiające jak można docenić małe rzeczy. Co najgorsze chyba nas załatwiłam na amen:

Ojciec: Córcia, jak tam idzie odchudzanie Kuby ?
Ja: Schudł ze dwa kilo ostatnio.
Ojciec: Tak ? No to super. A co robi takiego ?
Ja: No wiesz, od zupek chińskich ciężko przytyć.
Ojciec: No, to może ja się przestanę za tą kuchnią dla was rozglądać jak to takie dobre skutki ma !

Poza tym nie ma dzwonka do drzwi. I to jest dobre. Jak się zamawia pizzę to się mówi: "niech wchodzi jak do obory na korytarz i wali w drzwi" i zwykle nie ma problemu. Ale inni nie wiedzą jak to działa:

Kuba: wczoraj jak wyszedłem do pracy to Jehowi chodzili. Byli u ciebie ?
Iza: dzwonka nie ma to mogli sobie tam palce połamać a ja nie słyszałam.

Więc może jednak tego wynalazku nie zamontujemy - nareszcie nie trzeba udawać że nikogo nie ma w domu, jak ma przyjść znajomy to jest poinformowany że to dom otwarty. Tyle że popyt przerasta podaż bo łącznie z kotem jest dwóch facetów a kobieta tylko jedna. A akwizytorzy się zniechęcają jak widzą że okna na galerię są świeżo zamurowane i jeszcze nikt nie otwiera.

Sprzątać Kuby po dobroci nie nauczę. Wracam któregoś dnia do domu, internet siadł, nie ma pokera. No to uzbierałam dwa worki śmieci, pozmywałam, wrzuciłam pranie, wszystko ładnie pięknie. I myślę że jak Kuba wróci z pracy i powie że on tych śmieci nie wyrzuci to PMS zacznie mi się wcześniej niż powinien.

Kuba: No ! To ja tu sobie słucham Rammstein na słuchawkach a tu w domu ordnung muss sein !
Ja: To posłuchasz sobie dwie minuty dłużej bo pójdziesz ze śmieciami.
Kuba: Nie... Jutro pójdę.
Ja: Nie pójdziesz jutro, pójdziesz dziś.
Kuba: Nie chce mi się dziś.
Ja: Mi się też nie chciało sprzątać pół dnia.

I poszedł. I siedział potem cały wieczór jak bomba zegarowa. Przysięgłabym że słychać było jak tyka. Ale wystarczy powiedzieć "Kuba, posprzątaj, ojciec już jedzie, będę za pół godziny to ci pomogę" a jak wrócę to podłogi są na błysk, ściany na mat. W pół godziny sprząta burdel który robił przez trzy tygodnie.

Ale nie żebym nic ostatnio nie grała. Zagrałam kilka MTT na PS nawet z wymiernymi rezultatami, ale w HU ostatnio tam topię wszystko. Nie powiem nawet że to moja wina, bo jak gram głupoty to nie mam pretensji do świata. Ale jak river daje kolesiowi jedną z dwóch tylko kart które mu mogą pomóc to dostaję drgawek. Więc od kilku dni omijam to miejsce, gram sobie MTT na Celeb i wykańczam kompa bo on się z Celeb jakoś nie lubi i zawiesza się 60 razy na każdą godzinę gry. Trenuję cierpliwość. Choć też ostatnio czytam równolegle dwie książki pokerowe i w pracy raczej analizuję historię rozdań niż gram. Więc na wyniki trzeba poczekać aż skończę czytać :)

Awatar użytkownika
gama
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2880
Rejestracja: 06 lut 2009, 18:56

Postautor: gama » 21 mar 2012, 07:42

iza_doria pisze: Ale to może najpierw ubezpieczę to mieszkanie. I siebie od NNW.


SERIO??? Pracujesz w ubezpieczeniach i sama nie masz NNW i mieszkanie też nie ubezpieczone? :lol:
I gratki mgr-a przed nazwiskiem ;)

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 21 mar 2012, 09:39

Ubezpieczenie mieszkania - właśnie sobie szukam czegoś odpowiedniego.
NNW - jestem mało wypadkowa :)

Dzięki :)[/quote]

Awatar użytkownika
Sith
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 3648
Rejestracja: 04 maja 2008, 22:38

Postautor: Sith » 21 mar 2012, 10:05

Do mnie kiedyś przyłazili Jehowi ciągle... aż pewne dnia mi skur...syny dziecko obudziły jak spało... a akurat miałem remont i kawałek gazrurki, taki z 70 cm stał przy drzwiach.... Sukinkota trzy piętra goniłem - w końcu mi uciekł, ale chyba się wymieniają informacjami bo już dawno ich nie było... To jest zdecydowanie lepsza metoda niz brak dzwonka - daje więcej radości :D

Awatar użytkownika
gama
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2880
Rejestracja: 06 lut 2009, 18:56

Postautor: gama » 21 mar 2012, 10:51

iza_doria pisze:NNW - jestem mało wypadkowa :)



Każdy jest mało wypadkowy... Do czasu pierwszego wypadku :)

Awatar użytkownika
urnotindanger
-#aktywny
-#aktywny
Posty: 345
Rejestracja: 21 sie 2011, 18:53

Postautor: urnotindanger » 21 mar 2012, 10:56

iza_doria pisze: w pracy raczej analizuję historię rozdań niż gram


epic :)

Awatar użytkownika
Sith
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 3648
Rejestracja: 04 maja 2008, 22:38

Postautor: Sith » 21 mar 2012, 10:58

ja pierdziele, niektorzy to mają luz w robocie... ja w sumie wejde, odpale facebooka, gg i do 18 zleci - na nic innego mi juz czasu nie starcza...

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 21 mar 2012, 11:43

Kochani, oczywiście najpierw praca, potem przyjemności :) Więc najpierw 2-3 godziny na fb, jak już wszystkim poodpisuję i powrzucam co trzeba to biorę się za analizę :)

GrzechuTG
-#Site Admin
-#Site Admin
Posty: 4585
Rejestracja: 17 kwie 2007, 13:46

Postautor: GrzechuTG » 03 kwie 2012, 12:18

Iza dawaj kolejny wpis na forum bo nudą zawiewa. Jestem stanowczo za tym abyś pisała minimum raz w tygodniu bo Twoje wpisy to się aż chce czytać :) Czekam na kolejny wpis!

Jvri
-#pretendent
-#pretendent
Posty: 38
Rejestracja: 06 mar 2010, 16:01

Postautor: Jvri » 03 kwie 2012, 14:57

Przyznam szczerze, iż popieram poprzednika. Jak blogów czytać nie lubię (bo smęty same najczęściej) tak ten jest wciągający :D graty za magazyniera!


Wróć do „Mój pokerowy mini blog”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości

Kopiowanie calosci lub fragmentow bez pisemnej zgody zabronione. Strona jest kierowana do uzytkownikow polskojezycznych zamieszkalych w krajach, w ktorych korzystanie z Serwisu jest zgodne z prawem. Wiadomosci prezentowane w serwisie sa dozwolone wylacznie dla osob podlegajacych jurysdykcjom prawnym, w ktorych uczestnictwo w grach pokerowych online jest legalne. Korzystajac z serwisu, uzytkownik deklaruje wobec administratora, ze uczestnictwo w grach pokerowych online jest w jego jurysdykcji dozwolona i ponosi pelna odpowiedzialnosc za prawdziwosc zlozonego przez siebie oswiadczenia.

Na terytorium Polski poker online moga oferowac jedynie te podmioty, ktore posiadaja zezwolenie Ministra Finansow. Gra w pokera u operatorow, ktorzy nie posiadaja licencji Ministerstwa Finansow jest zabroniona i grozi konsekwencjami prawnymi. Serwis jest przeznaczony tylko dla osob, ktore ukonczyly 18 lat. Korzystajac z serwisu, uzytkownik potwierdza, ze ma ukonczone 18 lat.