Reinkarnacja - powrót do żywych - Kosira - kontraatakuje
- jon124
- -#VIP

- Posty: 1332
- Rejestracja: 11 lis 2008, 13:49
- Kosira
- -#VIP

- Posty: 1003
- Rejestracja: 23 mar 2009, 18:03
Dzięki wszystkim, przepraszam za brak wpisów, ale zawaliłem w tygodniu cztery nocki, burza noc w noc męczyła mnie psychicznie, bo zdarzały się nieoczekiwane zaniki prądu w sytacjach bardzo bardzo ważnych.
Próbowałem zdobyć wejściówkę na turniej w Pardubicach - był taki wyścig, kto uzbiera najwięcej FT w turkach powyżej 200 graczy no i niestety w ostatnim dniu - nocy - poległem. Drugie miejsce. Niedosyt bo bardzo chciałem zrobić wakacje żonie w Czechach, niestety, ale przy okazji wyścigu pare FT udało się ustrzelić i troszkę kasy wpadło - na wakacje nie wystarczy
.
Było minęło, dzisiaj wracam do swojej gry. williamhill-brak-polskiej-licencji! i Poker888 rządzą - to nie krypto reklama
Obecnie możecie śledzić mnie tam w większośći turniejów zaczynających się od 19.30 do 21.30 - gram prawie wszystko z przedziału 1-22 $.
Dzisiaj jedno FT i dwa semi FT - jak forma będzie się utrzymywać, wrzucę jakiś stacking żeby inwestorzy mogli odrobić wrzucone na mnie $$$.
Zostały mi do mini meskich wakacji 3 nocki - więc musze troszke powalczyć. Potem śmigam z kolegą na jachcik
oj będzie się działo
Cały weekend na wodzie.
Próbowałem zdobyć wejściówkę na turniej w Pardubicach - był taki wyścig, kto uzbiera najwięcej FT w turkach powyżej 200 graczy no i niestety w ostatnim dniu - nocy - poległem. Drugie miejsce. Niedosyt bo bardzo chciałem zrobić wakacje żonie w Czechach, niestety, ale przy okazji wyścigu pare FT udało się ustrzelić i troszkę kasy wpadło - na wakacje nie wystarczy
Było minęło, dzisiaj wracam do swojej gry. williamhill-brak-polskiej-licencji! i Poker888 rządzą - to nie krypto reklama
Dzisiaj jedno FT i dwa semi FT - jak forma będzie się utrzymywać, wrzucę jakiś stacking żeby inwestorzy mogli odrobić wrzucone na mnie $$$.
Zostały mi do mini meskich wakacji 3 nocki - więc musze troszke powalczyć. Potem śmigam z kolegą na jachcik
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
- jon124
- -#VIP

- Posty: 1332
- Rejestracja: 11 lis 2008, 13:49
- Sith
- LEGENDA

- Posty: 3648
- Rejestracja: 04 maja 2008, 22:38
- Sith
- LEGENDA

- Posty: 3648
- Rejestracja: 04 maja 2008, 22:38
- drynk
- LEGENDA

- Posty: 3631
- Rejestracja: 04 cze 2008, 17:04
- Kosira
- -#VIP

- Posty: 1003
- Rejestracja: 23 mar 2009, 18:03
- Kosira
- -#VIP

- Posty: 1003
- Rejestracja: 23 mar 2009, 18:03
Tyci tyci brakowało fo FT w rebuy 3k GP za 5,5 na ipoker. 11 miejsce. Z BB kradłem przy M4 A7o na BB był lider pokazał 55 na flopie trafiłem 7 , on na turnie 5 i na river też 7. Byłby trzeci stack na FT - ale z A7 trzeba kraść przy M4 tym bardziej na SB.
Dzisiaj grubo pograłem - wpisowe coś około 150 $ - zaszalałem i troszkę mnie to przerosło - zbyt dużo turniejów za 22 i 11. Gra nie była zła - cały czas pracuję nad agresją.
Dzisiaj grubo pograłem - wpisowe coś około 150 $ - zaszalałem i troszkę mnie to przerosło - zbyt dużo turniejów za 22 i 11. Gra nie była zła - cały czas pracuję nad agresją.
- Sith
- LEGENDA

- Posty: 3648
- Rejestracja: 04 maja 2008, 22:38
drynk pisze: Też ostatnio odpaliłem żaglóweczkę
Na czym pływasz? I gdzie?
Kosira pisze: Ja to całkowity amator, mój pierwszy taki wypad, kolega z biura próbuje mnie zarazić
Znam na razie jedną osobe, która się nie zaraziła
Kosira pisze:Woda w jeziorku podobno kryształ.
Bo to jedno z najfajniejszych jezior - jak wędkujesz to bierz sprzęt, tam szczupaki można z pomostu oglądać. Woda kryształ, lasy bardzo przyjemne w koło - ogólnie piękna okolica.
- Kosira
- -#VIP

- Posty: 1003
- Rejestracja: 23 mar 2009, 18:03
http://www.jezioropowidzkie.pl/content/view/102/119/ - prosze sobie wejść w zdjęcia --- nasza łódka to TANGo 730 - BIEGNĄCA PO FALACH 
- Loncik
- -#graczroku

- Posty: 1318
- Rejestracja: 26 kwie 2011, 13:00
Super fajna, szybka łódka. Swego czasu pływaliśmy z ekipą wersją sportową po mazurach 2 tyg i nie było bata na nas. Przy tym super zwrotna. Wejście na pełnych żaglach do portu w Sztynorcie przy zachodzi słońca - bezcenne. Jedne z piękniejszych wakacji..
Właśnie wróciłem również z Giżycka, ale z hotelu i serce się ściskało jak widziałem te piękne żagle. Także zazdroszczę Ci nieco.. Niech mi tylko mała podrośnie to, znowu zamienię klimatyzowane pokoje i wygodne łóżeczka na koje
Właśnie wróciłem również z Giżycka, ale z hotelu i serce się ściskało jak widziałem te piękne żagle. Także zazdroszczę Ci nieco.. Niech mi tylko mała podrośnie to, znowu zamienię klimatyzowane pokoje i wygodne łóżeczka na koje
- yerzy
- -#VIP

- Posty: 1325
- Rejestracja: 21 sie 2008, 19:24
- Kosira
- -#VIP

- Posty: 1003
- Rejestracja: 23 mar 2009, 18:03
yerzy33, nie mam pojęcia, ale wybadam sprawę. Kolega nalezy do klubo żeglarskiego pewnie będzie coś wiedział.
Jachcik coraz bliżej to trzeba na piwo coś wygrywać - a że same chłopaki jadą to piwa potrzeba. Razem ma być nas - 5 łodek
Dzisiaj sesja już ma się ku końcowi - dwa HU przegrane - czyżby powróciły koszmary z freerolly gdzie zawsze w HU mi ktoś złoił tyłek.
Jutro jeszcze powalczymy, potem odpoczniemy, przeanalizujemy grę i pokerowe statki musza być
Jachcik coraz bliżej to trzeba na piwo coś wygrywać - a że same chłopaki jadą to piwa potrzeba. Razem ma być nas - 5 łodek
Dzisiaj sesja już ma się ku końcowi - dwa HU przegrane - czyżby powróciły koszmary z freerolly gdzie zawsze w HU mi ktoś złoił tyłek.
Jutro jeszcze powalczymy, potem odpoczniemy, przeanalizujemy grę i pokerowe statki musza być
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
- mara
- LEGENDA

- Posty: 3121
- Rejestracja: 18 lis 2010, 20:35
- Kosira
- -#VIP

- Posty: 1003
- Rejestracja: 23 mar 2009, 18:03
- Szfiecu
- LEGENDA

- Posty: 2056
- Rejestracja: 08 wrz 2009, 10:58
- drynk
- LEGENDA

- Posty: 3631
- Rejestracja: 04 cze 2008, 17:04
Loncik pisze:Swego czasu pływaliśmy z ekipą wersją sportową po mazurach 2 tyg i nie było bata na nas.
Bo pływaliśmy w różnych terminach
Loncik pisze:Wejście na pełnych żaglach do portu w Sztynorcie przy zachodzi słońca - bezcenne. Jedne z piękniejszych wakacji..
Eh... aż mi się zakręciła łezka w oku.
- Kosira
- -#VIP

- Posty: 1003
- Rejestracja: 23 mar 2009, 18:03
- drynk
- LEGENDA

- Posty: 3631
- Rejestracja: 04 cze 2008, 17:04
- Kosira
- -#VIP

- Posty: 1003
- Rejestracja: 23 mar 2009, 18:03
drynk wiedziałem że kiedyś padnie takie pytanie.
W tym miesiącu postanowiłem grindowac MTT
Obecnie trzaskam na dwóch monitorach 8-12 turniejów na raz. Łączne wpisowe to tak 120 $ (łącznie z rebuyami)
Jak sami widzicie FT zaliczam w turniejach z różnym wpisowym od 1-22 $$. Średnio gram dziennie max 18 turków.
W tym miesiącu na plus
1800 $ z haczykiem.
Trzeba zdecydowanie poprawić HU bo to moja bolączka od zawsze.
Teraz koniec pokerka do niedzieli - za 0,5 h opuszczam biuro i śmigam na łodkę - oj bedzie się działo
W tym miesiącu postanowiłem grindowac MTT
Obecnie trzaskam na dwóch monitorach 8-12 turniejów na raz. Łączne wpisowe to tak 120 $ (łącznie z rebuyami)
Jak sami widzicie FT zaliczam w turniejach z różnym wpisowym od 1-22 $$. Średnio gram dziennie max 18 turków.
W tym miesiącu na plus
1800 $ z haczykiem.
Trzeba zdecydowanie poprawić HU bo to moja bolączka od zawsze.
Teraz koniec pokerka do niedzieli - za 0,5 h opuszczam biuro i śmigam na łodkę - oj bedzie się działo
- knoperss
- LEGENDA

- Posty: 4670
- Rejestracja: 09 mar 2009, 23:00
- drynk
- LEGENDA

- Posty: 3631
- Rejestracja: 04 cze 2008, 17:04
- Kosira
- -#VIP

- Posty: 1003
- Rejestracja: 23 mar 2009, 18:03
Wróciłem zarażony - sprzedaje dom, samochód, kupuję łodkę biorę rodzinkę i wypływam w rejs dookoła globu
Teraz na poważnie, było naprawdę super.
Zaczeło się nie całkiem tak jak miało być, szef nas przytrzymał w robocie, dlatego zamiast jakiegoś fajnego obiadu, był zwykł kebab a może raczej niezwykły bo jak się później okazało 2/3 osób miało problemy z żałądkiem - możo to i efekt mieszania piwa z wódką, sam juz nie wiem
.
Około 19stej odebraliśmy naszą "Biegnącą po falach" - Tango 730. Musieliśmu poczekać za brakującą dwójką załogi (miało nas być 5ciu)
Oczekując na chłopaków odpalilismy po 2-3 piwka. Po godzinie byliśmy w komplecie. Stwierdziliśmy że nie warto już dziś wypływać, postanowiliśmy zapoznać się z "portem:
Znów 2-3 piwka i znaleźliśmy się w klubie karaoke - no i się zaczeło: jedna flaszka, druga flaszka.......... piątą zabraliśmy na łodkę - z tym że z załogi dwóch było jeszcze na chodzie - tzn. byli w stanie wejśc pod pokład, reszta dzielnie zwracała do jeziora kebaba i co tam innego zjadła
.
Wcześnie rano następnego dnia czyli tak około 11stej - powstaliśmy z martwych - efekt pierwszej nocy - jeden śpiwór oraz materaz do prania. Trzech członków załogi w tym kapitan - musiało odwiedzić jeszcze kilka razy portową toaletę. Na szczęscie na pokładzie mieliśmy prawdziwego lekarza - z doświadczenia postawił diagnozę i zalecił leczenie - Czym się strułeś - tym się lecz. Jak to bywa niestety w praktyce niektórym to nie posłużyło
.
Wypłynięcie opóźniało się.........., przez pewien moment myśleliśmy że możemy być jedyną załoga która nie opuści portu i znów będziemy musieli zawitać do tawerny
Około 13 udało sie wypłynąć, wiaterek wiał bo wiał. Na stargane żołądki była to idealna pogoda. Około 17 wróciliśmy do portu - obiadek i znów tawerna - jednak jakoś sił brakowało do ostrych wojaży - więc dość szybko udaliśmy się na zasłużony spoczynek.
I znów rano o 10tej - wstajemy, szykujemy się, wszyscy zdrowi wyruszamy. Poszły pierwsze piwka. Pogoda nie ciekawa. Przechyły maksymalne. Nagle telefon od bosmana - burza chłopaki wracajcie szybko do najbliższej przystani. Wiało, oj wiało aż ubrałem kapok. Przechył lewa, przechył prawa - zerwało nam foka, robiło się nieciekawie. Szybko ściągneliśmy grota a z fokiem cały czas walczyliśmy. Najbliższa przystań - port wojskowy
Wejście mieliśmy naprawdę niezłe - już widziałem rozwalony kadłub bo taranem szliśmy na pomost. Naszczęscie obsługa pomostowa nas jakoś wyłapała i troszkę zamortyzowała - ale wrażenie zrobiliśmy. Dobrze że nie widział tego nasz bosman ani bosman wojskowy. Potem w deszczu walczyliśmy jeszcze z fokiem. Po takim rejsie należało się dużo piwa z odrobiną wódki
Noc była długa i mocno zakrapiana w %.
Niedziela rano - wszyscy marzyli już żeby wracać - wątroby nie wytrzymały. Wiatr wiał bardzo silny i znów burza wisiała w powietrzu, musieliśmy nieźe się namęczyć żeby wrócić do macierzystego portu - cały czas pod wiatr.
Daliśmy radę. Grzeczne posprzątaliśmy łódeczkę i wyruszyliśmy do domu.
Teraz jestem już starym wilekiem morskim
Czekam na następną wyprawę - może Mazury. Na 100 % nie w tym roku bo kapitan we wrześniu będzie miał córeczkę.
Padła nawet idea żeby kupić sobie swoją łodkę - pomysł fajny i są podstawy żeby to zrealizować.
To tak w krótkim i ocenzurowanym skrócie opis mojej pierwszej żeglarskiej wyprawy - ale zarażony jestem.
Teraz pokerowo - wczoraj i dziś tylko po jednym semi FT. Dość powane minusy są - ale trzeba znów wejśc w rytm. No i najwazniejsze od środy mam pierwszy raz odkąd pracuję dwa tygodnie wakacji.
Czas skończyć remont w domku, no i spokojnie będzie można nocki poświęcić na pokerka
Prawdziwych wakacji nie planuję, chociaż do najbliższego jeziorka mam około 15 km - więc jak będzie łądnie to śmigam z moimi dziewczynami.
Teraz na poważnie, było naprawdę super.
Zaczeło się nie całkiem tak jak miało być, szef nas przytrzymał w robocie, dlatego zamiast jakiegoś fajnego obiadu, był zwykł kebab a może raczej niezwykły bo jak się później okazało 2/3 osób miało problemy z żałądkiem - możo to i efekt mieszania piwa z wódką, sam juz nie wiem
Około 19stej odebraliśmy naszą "Biegnącą po falach" - Tango 730. Musieliśmu poczekać za brakującą dwójką załogi (miało nas być 5ciu)
Oczekując na chłopaków odpalilismy po 2-3 piwka. Po godzinie byliśmy w komplecie. Stwierdziliśmy że nie warto już dziś wypływać, postanowiliśmy zapoznać się z "portem:
Znów 2-3 piwka i znaleźliśmy się w klubie karaoke - no i się zaczeło: jedna flaszka, druga flaszka.......... piątą zabraliśmy na łodkę - z tym że z załogi dwóch było jeszcze na chodzie - tzn. byli w stanie wejśc pod pokład, reszta dzielnie zwracała do jeziora kebaba i co tam innego zjadła
Wcześnie rano następnego dnia czyli tak około 11stej - powstaliśmy z martwych - efekt pierwszej nocy - jeden śpiwór oraz materaz do prania. Trzech członków załogi w tym kapitan - musiało odwiedzić jeszcze kilka razy portową toaletę. Na szczęscie na pokładzie mieliśmy prawdziwego lekarza - z doświadczenia postawił diagnozę i zalecił leczenie - Czym się strułeś - tym się lecz. Jak to bywa niestety w praktyce niektórym to nie posłużyło
Wypłynięcie opóźniało się.........., przez pewien moment myśleliśmy że możemy być jedyną załoga która nie opuści portu i znów będziemy musieli zawitać do tawerny
Około 13 udało sie wypłynąć, wiaterek wiał bo wiał. Na stargane żołądki była to idealna pogoda. Około 17 wróciliśmy do portu - obiadek i znów tawerna - jednak jakoś sił brakowało do ostrych wojaży - więc dość szybko udaliśmy się na zasłużony spoczynek.
I znów rano o 10tej - wstajemy, szykujemy się, wszyscy zdrowi wyruszamy. Poszły pierwsze piwka. Pogoda nie ciekawa. Przechyły maksymalne. Nagle telefon od bosmana - burza chłopaki wracajcie szybko do najbliższej przystani. Wiało, oj wiało aż ubrałem kapok. Przechył lewa, przechył prawa - zerwało nam foka, robiło się nieciekawie. Szybko ściągneliśmy grota a z fokiem cały czas walczyliśmy. Najbliższa przystań - port wojskowy
Noc była długa i mocno zakrapiana w %.
Niedziela rano - wszyscy marzyli już żeby wracać - wątroby nie wytrzymały. Wiatr wiał bardzo silny i znów burza wisiała w powietrzu, musieliśmy nieźe się namęczyć żeby wrócić do macierzystego portu - cały czas pod wiatr.
Daliśmy radę. Grzeczne posprzątaliśmy łódeczkę i wyruszyliśmy do domu.
Teraz jestem już starym wilekiem morskim
Padła nawet idea żeby kupić sobie swoją łodkę - pomysł fajny i są podstawy żeby to zrealizować.
To tak w krótkim i ocenzurowanym skrócie opis mojej pierwszej żeglarskiej wyprawy - ale zarażony jestem.
Teraz pokerowo - wczoraj i dziś tylko po jednym semi FT. Dość powane minusy są - ale trzeba znów wejśc w rytm. No i najwazniejsze od środy mam pierwszy raz odkąd pracuję dwa tygodnie wakacji.
Czas skończyć remont w domku, no i spokojnie będzie można nocki poświęcić na pokerka
Wróć do „Mój pokerowy mini blog”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości
Na terytorium Polski poker online moga oferowac jedynie te podmioty, ktore posiadaja zezwolenie Ministra Finansow. Gra w pokera u operatorow, ktorzy nie posiadaja licencji Ministerstwa Finansow jest zabroniona i grozi konsekwencjami prawnymi. Serwis jest przeznaczony tylko dla osob, ktore ukonczyly 18 lat. Korzystajac z serwisu, uzytkownik potwierdza, ze ma ukonczone 18 lat.

