W pierwszym poście napisałem, że poczułem że wszystko zaczyna trybić w mojej grze. Oczywiście mam na myśli stawki NL2 - zaczynam czuć, że wiem dlaczego ich nie pokonywałem do tej pory. Wiele razy wcześniej miałem już takie poczucie. Prowadziłem do tej pory taki mini dziennik swoich odkryć przypisanych do liczby rozegranych rąk (żeby potem na wykresie sprawdzić czy miało to przełożenie na wyniki):
dziennik foxxa pisze:23k rąk: "wydaje mi się, że wiem co zrobić żeby pobić te stawki"
35k rąk: "wydaje mi się, że rozumiem wszystko co potrzebne żeby pobić stawki"
46k rąk: "uważam że wszystko co wiem umożliwia mi bezproblemowe wygrywanie na tych stawkach"
Otóż nie miałem racji

Nie miałem racji i nie mogłem pojąć dlaczego nie mogę pokonać stawek, które są najłatwiejsze ze wszystkich w całym świecie pokerowym. Ja, który przeczytał Super System 1 i 2, tomy Harringtona na temat cash i turniejów, niezliczoną liczbę artykułów i postów na forach, który gra tak często, potrafi się już posługiwać pokerowym językiem, który wie co to jest blocking bet i post oak bluff... Wiedziałem, że jeszcze trochę brakuje mi do Stu Ungara, ale wiedziałem też, że nie jest możliwe żeby gracze na NL2, ze statystykami 57/3 albo 90/80 albo 2/1 posiadali większą wiedzę niż ja i lepiej ją stosowali. To by znaczyło, że na stawkach NL100 standardem będzie telepatia, hipnoza, cofanie czasu i astralne podróże w celu zobaczenia kart przeciwnika. A na NL1000 jest tylko jeden stolik HU i siedzi przy nim sam Pan Bóg i to ze znaczonymi kartami...
Ale wydaje mi się, że zrozumiałem o co chodzi. Nie jest to wcale odkrywcze, czytałem to setki razy na forach, ale w jakiś dziwny sposób nie docierało to do mnie. Zrozumiałem to nagle gdy trafiłem na post o przechodzeniu stawek na 2+2. Zacytuję w całości:
fimbulwinter z 2+2 pisze:try 50NL when:
- you're confident in your preflop game
- you understand position
- you have a good idea of their hand by the river
- you have an ok feel when to continuation bet
- you have 500 or more
100NL when:
- you're confident playing draws
- you can spot good semibluff opportunities
- you can lay down AA/KK unimproved
- you're attacking the blinds in easy steal situations
- you have 1200+
200NL when:
- you're ok betting your stack on a draw
- a PFR from you doesnt always mean AA-JJ and AQs+
- you're starting to play one hand while holding another
- you have more than one mode
- you have 3000 or more
400NL when:
- you can ID profitable preflop steals
- you know how to pick between b3b and c/r
- position factors heavily into your play
- you're good at manipulating pot size
- you have 6000+
1K NL when
- your lines don't define your hand
- you're good at playing and winning lots of small pots
- your oop opponent must hold a strong hand to win a pot from you
- you understand the real math of the game at least at a basal level
- you have 20000+
Moją pierwszą reakcją na to było "Coooo??? Czyli jednak nie ma tam telepatii? Przecież ja umiem znacznie więcej niż to!!! A siedzę na tych #$%#$ mikrostawkach od 500 godzin!" Ten post pochodzi z 2005 roku, teraz czasy się trochę zmieniły ale to nieistotne. Pierwszy raz pomyślałem, że może nie jest tak że "wciąż wiem za mało żeby wygrywać". Zrozumiałem, że wiem raczej ZA DUŻO, że moja gra jest niedostosowana do NL2. I nie chodzi o to, że na NL2 nikt nie wie co to jest C-bet albo bluff. Jasne, że wielu z nich wie. Tylko, że wielu z nich jednak nie wie, ci co wiedzą nie zawsze wiedzą jak tego używać, a jeżeli mniej więcej wiedzą jak tego używać i robią to, to popełniają taki sam błąd jak ja. I nagle zrozumiałem wszystkie te wskazówki na temat tego, żeby nie bluffować calling stations, że pozycja jest kluczowa, że table selection jest ważne, że HUD mówi o wiele więcej niż tylko VPIP i PFR... Innymi słowy - że te proste wskazówki to są idealne wskazówki na te stawki.
Oto dwa wykresy tego samego gracza. Pierwszy z NL100 (grind 24 stoły, 30 godzin), drugi to NL10 wymieszany z NL25.
Nie, nie pomyliłem kolejności. Ten gracz rozwodzi się nad tym jak to możliwe, że nie radzi sobie na NL10. Wydaje mi się, że tak samo jak ktoś za słaby przegra na zbyt wysokich stawkach, tak samo ktoś zbyt dobry, kto nie umie się dostosować przegra na niskich. Mój kolega porównał to do sytuacji, w której chce się okiwać kogoś kto słabo gra w piłkę. Dziwnie często takiemu słabiakowi udaje się jednak wybić tą piłkę. Kolega stwierdził, że chodzi o to, że taki słaby gracz po prostu nie nadąża za zwodami i w pewnym sensie "nie daje się zmylić".
Negreanu robił jakieś eksperymenty z mikrostawkami i o ile pamiętam to stwierdził, że jest w szoku, że tak źle mu szło. Nie chodzi mi o to, że ja jestem jak Negreanu a na NL2 są sami frajerzy. Chodzi o to, że w niektórych grach jest tak jak np. w szachach, gdzie mistrz wygra z amatorem zawsze, a w niektórych, np. w pokerze trzeba się dostosować bo za dobrze to też jest źle.
Oczywiście pojawiła mi się myśl "No to leć na NL100!". Z dwóch powodów tego nie zrobię. Po pierwsze nie mam doświadczenia w stosowaniu swojej wiedzy na NL100, czego dowodem jest brak sukcesu na NL2. Nawet jeżeli miałbym wiedzę równą graczom na NL100 to większość z nich ma jeszcze doświadczenie na tych limitach i choćby to byłoby ich przewagą. Poza tym oni na pewno mają wiedzę na NL500 i być może borykają się z tym samym problemem. Drugi powód: bankroll management
To właśnie jest stan, w którym się teraz znajduję. Mam poczucie, że zrozumienie tego, że pobicie NL2 jest już OD DAWNA w moim zasięgu jest bardzo odświeżające. Jeżeli mam rację to zastanawiam się na ile limitów wystarczy mi "zapasów wiedzy", którą już mam

Mam nadzieję, że to naprawdę będzie element, który pozwoli mi osiagnąć prędkość ucieczki na wyższe stawki.
Wnioski
Myślę, że jeżeli mam rację to wielu początkujących graczy musi mieć podobny problem. Przecież wszyscy teraz czytają, starają się, uczą się. Wygląda jednak na to, że lepiej pogłębiać posiadaną wiedzę niż ciągle ją poszerzać. Wydaje mi się, że najlepiej zdobywać taką wiedzę, która jest ciągle tylko trochę ponad to co dobrze umiemy. Wtedy taka książka, analiza czy artykuł jest w pewnym sensie pomocą w tym, aby samodzielnie do czegoś dojść. Od razu się wie jak taką wiedzę stosować bo ona jest rozwiązaniem jakichś rzeczywistych problemów, z którymi gracz aktualnie się boryka. A ja na NL2 borykam się z różnymi problemami, ale na pewno nie tak złożonymi, żebym musiał codziennie intensywnie się doszkalać. Czy naprawdę nie wygrywam na NL2 bo za rzadko stosuję 3rd barrel? Nie wydaje mi się... Od teraz przestaję szukać rozwiązań moich problemów w nowej wiedzy dopóki sam nie dojdę do wniosku, że moja wiedza jest niewystarczająca na danych przeciwników. Skoncentruję się na pogłębieniu tego co już wiem, że trzeba robić żeby pobić mikrostawki. No i na zdyscyplinowanym stosowaniu się do tej wiedzy.
Co uważam za wiedzę godną pogłębiania na tych stawkach:
1. Hand selection
2. Pozycja
3. Table selection
4. 100% uwagi: gdy gram - nie czytać o pokerze, nie gadać, nie analizować statystyk HEM
5. Uwierzyć HUDowi - jeżeli świadomy pozycji 13/9 robi reraise OOP to KQ może nie wystarczyć
6. Cierpliwość: czekać na dobry moment. W końcu mam KJo UTG po 20 minutach foldowania? Fold i czekać dalej.
7. Mieć plan na rękę i trzymać się go
8. Główny dochód naprawdę nie musi pochodzić ze stackowania przeciwników
9. Analiza zakresu rąk przeciwnika - tego nigdy nie dość, Poker Stove is your friend
10 Analiza linii przeciwnika - większość rzeczy jest taka jak wygląda: check/minraise od TAGa? Moja piękna TPTK na wet board może nie wystarczyć.
11. Bet sizing - niepozorna rzecz, a jak ważna... Płaczemy jak stracimy, zapominamy płakać jak nie zyskamy ile mogliśmy
Taki dekalog+1 mi wyszedł - mam nadzieję coś więcej popisać o odkryciach w obrębie każdego z tych przykazań.