Let's eat the night and drYnk the time.

Miejsce w którym możesz sobie założyć własny wątek i na bieżąco dzielić się z innymi swoimi sukcesami, porażkami i przemyśleniami. Forum widoczne po 20 postach. Ponad 300 blogów polskich graczy.
Awatar użytkownika
drynk
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 3631
Rejestracja: 04 cze 2008, 17:04

Postautor: drynk » 01 lis 2012, 01:07

Jutro ściskam poślady i piszę relację z HESOP'a etc. Przepraszam za zwłokę, ale ostatnio jakoś nie miałem do tego głowy. Ciągle jak nie w autobusie, to w aucie, jak nie w aucie, to brat mnie uczy kodowania na mikroprocka, który rzekomo ma mi się kiedyś przydać. A jak już mam chwilę, to próbuję odkręcić minusową tendencję na cashu z kilku ostatnich dni.

Także obiecuję, że jutro będzie relacja! O ile ktoś na to w ogóle czeka. Ale nawet jeśli nie, to i tak napiszę, bo mnie stać!

Awatar użytkownika
Sith
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 3648
Rejestracja: 04 maja 2008, 22:38

Postautor: Sith » 01 lis 2012, 01:36

Pisz, czekamy

Awatar użytkownika
wiciu-ck
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 3210
Rejestracja: 14 paź 2010, 22:12

Postautor: wiciu-ck » 01 lis 2012, 01:37

Czekamy, czekamy! :)
Mógłbyś też taką ogólną jakąś na portal/forum (nie na blog) wrzucić jakbyś miał czas napisać.

Awatar użytkownika
Spiegol
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2056
Rejestracja: 08 lis 2007, 00:43

Postautor: Spiegol » 01 lis 2012, 12:11

Oczywiście czekamy! :D

Awatar użytkownika
maczek68
-#VIP
-#VIP
Posty: 947
Rejestracja: 07 kwie 2008, 11:36

Postautor: maczek68 » 01 lis 2012, 12:41

ile można czekać? :D
p.s
wykupiłem lekcje w tenisa za 3 szare

Awatar użytkownika
Sith
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 3648
Rejestracja: 04 maja 2008, 22:38

Postautor: Sith » 01 lis 2012, 12:53

maczek68 pisze:p.s
wykupiłem lekcje w tenisa za 3 szare


My na majowym PKPT gramy rewanż z Wahim o ciężki szmal, możecie się dołączyc :D

Awatar użytkownika
Soya
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2386
Rejestracja: 23 paź 2009, 16:27

Postautor: Soya » 01 lis 2012, 13:45

Sith pisze:My na majowym PKPT gramy rewanż z Wahim o ciężki szmal, możecie się dołączyc :D


To jednak tenis a nie boks? :D Ehh a liczyłem że uda się zmontować cała gale :D

Awatar użytkownika
Sith
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 3648
Rejestracja: 04 maja 2008, 22:38

Postautor: Sith » 01 lis 2012, 14:20

Soya - zeby byl boks, to ja bym musial 45 kg zrzucić :D

Awatar użytkownika
Soya
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2386
Rejestracja: 23 paź 2009, 16:27

Postautor: Soya » 01 lis 2012, 14:53

Spotkajcie się w połowie drogi :D

Awatar użytkownika
drynk
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 3631
Rejestracja: 04 cze 2008, 17:04

Postautor: drynk » 01 lis 2012, 17:38

[center]PAŹDZIERNIK - PODSUMOWANIE:
kolejne spotkanie z cash table, kolejne spotkanie z bandą niereformowalnych 'sportowców' w jakiejś dziurze pod Warszawą (oj od maczka to mi się za to oberwie :twisted: ) HESOP Praga 2012
[/center]

Nareszcie chwila oddechu. Nareszcie świeża, własna pościel (nie żeby w hostelu były nieświeże, ale zgoła nie własne), niekończące się nalewki rodziców, Tomb Rider Mode i inne atrakcje.

Październik, zgodnie z przewidywaniami, był miesiącem wzmożonej aktywności pokerowej. Rezultaty jeśli chodzi o profit play money są delikatnie mówiąc dyskusyjne. Natomiast jeśli chodzi o mnogość wrażeń, nowych doświadczeń i pokerowego rozwoju, z pewnością był to czas niezwykle cenny.

Jakaś wiocha pod Warszawą

Zabawny wyjazd ociekający nieokiełznanym szaleństwem, choć w większości przypadków nie w moim wydaniu, ale to pewnie dlatego, że dopiero uczyłem się trampingu. Gry w brydża nie zamierzam tutaj komentować, bo nie wiem co za idioci wpadli na to, żeby grać w brydża rozdając tylko po 2karty na głowę i do tego grając po 6osób przy stole. Toż to nawet średnio inteligentne szympansy by się połapały, że ktoś tu pokręcił zasady.

Cash pod neonowym szyldem: "Okiełznaj agresję, ośle!"

Po raz kolejny tommko spieprzył sprawę i mimo zakazów i nakazów zapeszył, co zaowocowało szybkim grindem na +15BI na przestrzeni ~6k rąk (26bb/100 ? :roll: ) i równie szybkim spadkiem o prawie 14BI na przestrzeni kolejnych 4k rozdań. Oczywiście to wszystko jego wina, a nie mojej nadmiernej agresji, którą regularni przeciwnicy zaczęli skrupulatnie eksploatować. To również nie wina kilku przegranych na semi-tilcie Buy-inów ze względu na zbyt duży współczynnik Went-To-Showdown. Wreszcie to nie wina linii EV, która dotychczas w przedziwnych spotach potrafiła opowiedzieć się po mojej stronie, ale w końcu zaczęła się upominać o swoje. To wszystko wina tommka i ciekaw jestem, jak mu się z tym żyje :mrgreen: .

Ale tak całkiem poważnie, to jeszcze nie jest tak źle, troszkę zacząłem adaptować się do nowej sytuacji, staram się jednak myśleć w każdym większym rozdaniu a nie grać z maszynki. Czasami robię HERO fold z top parą a ktoś pokazuje mi totalny bluff, ale takich spotów nie da się uniknąć, tym bardziej z moim mega luźnym imagem, który powoduje, że nawet największe nity zaczynają mi 3betować co drugi spot. Trzeba zacząć zacieśniać zakres i szukać pewniejszych spotów i wygrywać górę forsy, zanim się znowu ekipa zadjustuje. Dalej jestem na plusie około ~9BI ponad kwotę wpłaty tych wirtualnych żetonów, także jeszcze mnie nie skreślajcie.

Btw. doszedłem do wniosku, że w dzień strasznie trudne się ostatnio zrobiły te gierki. To samo z weekendami. Trzeba grać w tygodniu w nocy, co trochę się odbija czkawką na moim wyglądzie aka "świt żywych trupów", ale że ostatnio mam dość nieregulowany czas studiowania, to mogę sobie na parę takich nocek pozwolić. Choć nie lubię wpadać w ten trans chodzenia spać o 4rano i wstawania o 15, bo wtedy wszystko się wywraca do góry nogami i wgrywa się paskudna apatia.

Wykres wrzucę, jak już będę miał dostęp do stałego neta, bo póki co dalej jadę z komórki.

Planuję do końca roku dograć do minimum 30k rąk (~20k left, czyli 10k na miesiąc - z trampów nie wywala, ale lepsze to niż nic). Nie chcę sobie na siłę stawiać wyżej poprzeczki, bo musiałbym to robić kosztem dyplomu, a póki co to i tak wszystko jest w powijakach, więc trzeba trochę czasu i na pracę wygospodarować. Jeśli jednak uda się pograć więcej, to tym lepiej.

Turnieje

W forumowych torba, z wpisowym torba. W zasadzie gdzie nie próbuję siąść do turków to torba za torbą. Wypadałoby się przełamać i zrobić jakiś konkretniejszy sample, ale trochę mnie irytuje konieczność grania na kilku softach, żeby regularnie pograć MTT ze średnim fieldem, stąd póki co odpuszczam regularne granie tej odmiany (o ile w moim przypadku o jakiejś regule można w ogóle mówić).
SnG póki co też odpuszczam, bo konstruktywne gierki tylko na starsach, a tam z kolei albo musiałbym kręcić ogromny count, albo mogę zapomnieć o jakimś sensownym zwrocie prowizji.
Przez chwilę miałem jeszcze plan znów wrócić na Ongame i pograć piątki full ringi i 30osobówki, ale nie wiem jak tam teraz z ruchem i póki co nie chciało mi się prowadzić rozeznania w tej kwestii. Poza tym nie wiem czy docelowo cash nie dawałby mi wyższego win ratio, no ale to trzeba jeszcze sieknąć jakiś wymierny sample (jak wyżej).

Wpadła mi jeszcze do głowy taka szalona myśl, żeby grać na zmianę SnG i Casha -> SnG po ~18:00 do ~23:00 Ongame, potem jakaś przerwa i około 24 siadać na 1-3h casha w Ciasteczku. Choć trochę mogłoby mi się mieszać w głowie co ja już tak właściwie gram i trzeba by się nauczyć mentalnego przestawiania na inny rodzaj rozgrywki. Ale niewykluczone że spróbuję przeprowadzić taki eksperyment. Pytanie co zrobić z czasem do 18? No właśnie! Dyplom z rana jak śmietana :oops: . Jakby tak się udało wstawać o ~11, pisać pracę z 5h, potem grać z 8, to by był plan idealny, choć z moją negocjowalną systematycznością wygląda to trochę naiwnie.

HESOP

Przyszedł czas na to, na co wszyscy podobno czekają.

Na wstępie, żeby nie tworzyć niepotrzebnego napięcia, napiszę, że odpadłem w dniu 1A.

A teraz po kolei:

Środa - 18:00 wyjazd z Warszawy Polskimbusem - planowany przyjazd do Pragi ~6:40. Na dworcu spiknąłem się z volga1, z którym miałem zaklepany hostel w Pradze.
Wsiedliśmy w bus i ruszyliśmy ku nowej przygodzie. Okazało się, że volga1 jest dużo bardziej doświadczonym ode mnie graczem i nie jest to jego debiut w większym turnieju live, więc byłem największym żółtodziobem na pokładzie. Pogadaliśmy trochę o pokerze, o tym jaki to nasz kraj straszny i brzydki, że sobie nie można po ludzku pograć itd.
Wrażenia z busa? Cóż... Spodziewałem się, że będzie nieco więcej miejsca na nogi i laptopa - było z tym bardzo krucho. Bezprzedziałowe wagony PKP są dużo lepsze i zapewniają więcej przestrzeni.
Wi-fi w busie jest bardzo przereklamowane, bo jest mega niestabilne i w pokera to się na tym pograć nie dało. Volga1 ze dwie godziny walczył zanim w ogóle złapał zasięg. Do sprawdzenia poczty czy poczytania forum to się względnie nadawało, ale do jakichś poważniejszych rzeczy zdecydowanie nie. Niemniej trzeba uczciwie przyznać, że siedzenia w tym busie były wygodne, miały regulację (odchylanie) kosztem przestrzeni ludzi siedzących za tobą, ale kto by się tym przejmował :D. Ogólnie czysto, pachnąco, ciepło i za rozsądne pieniądze - z pewnością jeszcze kiedyś skorzystam z ich usług.

Czwartek - przyjeżdżamy planowo do Pragi i rodzi się pytanie: co teraz robić? Sprawnie dotarliśmy metrem do miejsca, w którym mieliśmy się zarejestrować i potem dostać klucze do swojego pokoju w innym budynku (recepcja była 3minuty drogi od punktu docelowego - trochę to śmiesznie rozwiązali). No ale niestety z samego rana to mogliśmy tylko zostawić bagaż w schowku i pani w recepcji poleciła nam wrócić ok 12:00 jak już zwolni się nasz pokój i dopiero wtedy mogliśmy się zakwaterować (to chyba taki standard, aczkolwiek nie bywam za często w hotelach, toteż niezupełnie się orientuję jak to wygląda w świecie).

Byliśmy bardzo zmęczeni, do tego stopnia, że zasnąłem "na borsuka" w McDonald'sie w jakiejś galerii (tam chociaż było cieplutko i można było gdzieś posadzić zadek).

Ok. 12 dostaliśmy klucze, miły, starszy pan, nieźle mówiący po angielsku, zaprowadził nas do hostelu i wprowadziliśmy się do swojego pokoju, który miał nam służyć za dom przez najbliższe 4dni - widok na rzekę i ogólnie przyzwoite warunki. Przy rejestracji dostaliśmy jeszcze mapkę Pragi i krótki tutorial gdzie jesteśmy, co warto zobaczyć itd.

Aaaaa... łazienka. Można było w końcu umyć ząbki po ciężkich godzinach podróży i wegetacji w Pradze jako chwilowo bezdomny. Laptop -> sprawdzenie czy działa wi-fi, zweryfikowanie, że działa i to całkiem nieźle - więc będzie można coś popykać online w razie czego.

Czas na drzemkę, bo jednak oczy mimo południa zamykały się mimowolnie. 3h snu i od razu poprawa jakości samopoczucia.

Postanowiliśmy, że ruszam po drzemce do Card Casino zobaczyć co tam w trawie piszczy, więc tak też zrobiliśmy, po drodze zaczepiając o jakąś chińską knajpkę (głupio trochę być w Pradze i zamiast knedlików jeść kurczaka po seczuańsku, no ale akurat było blisko, a nie chciało nam się zbytnio niczego szukać :P ).

Wpadamy do kasyna, rejestracja, dowodzik, dostałem jakąś tam kartę, zostawiłem kurtkę i wio na główną salę. Krótki rekonesans, przywitanie się z Marcinem z heypoker-brak-polskiej-licencji!'a. Najniższe cashe 10/20 KC (100bb = 360zł)... trochę drogo. Co tu robić? W co się bawić? Okazuje się, że do turnieju zarejestrowało się póki co niewiele osób, a do startu został niespełna kwadrans. Pytanie do Marcina czy możemy jednak zagrać w dniu 1A wbrew wcześniejszej deklaracji, że gramy w 1B. Informacja zwrotna, że spoko, dopóki są miejsca to możemy się rejestrować i nie ma problemu.
Główny powód grania w czwartek - po prostu była chęć w narodzie :P. Drugi powód to taki, że jeszcze nie przyjechały wszystkie polskie ekipy, więc można było liczyć na niższy poziom z racji tego, że przy stołach siedziało więcej Czechów.

Ok, decyzja podjęta, idziemy do kasy dostać kwitek uprawniający do zagrania w turnieju. "Hellou, jestem z satelitki, tu moja karta kasynowego gościa, bla bla, dzięki za kwit". No dobra, to zaraz ruszamy!

Siadam do stołu, upewniam się u krupiera, czy wybrałem właściwe miejsce, wszystko w porządku, czekam na graczy.

1 STOLIK:
a) po mojej prawej zasiada starszy Czech (na oko po 50),
b) po lewej młody Czech, plus minus w moim wieku - trochę niedobrze
c) dalej chyba pusty slot, za slotem kolejny pusty slot, który później okazał się być miejscem Pitshota (dowiedziałem się tego dopiero po tym jak Elf go zawołał po nicku)
d) starsza pani (ok 60) mająca na każdej wolnej przestrzeni swojego ciała złotą biżuterię; nie sprawdzałem i zdecydowanie wolałbym nie sprawdzać, ale podejrzewam, że w pępku też mogła mieć złoty kolczyk

OK startujemy. Na początku mnóstwo myśli w głowie: "Jak grać? Agresja? Tight? Big Bet strategy? Smallball? Cholera czy ja kiedykolwiek grałem taki deep turek?"
Oczywiście moje wewnętrzne JA wzięło górę i o żadnym murowaniu nie było mowy. Przejmuję dwa pierwsze poty. Gram pozycją, 3betuje, ale wszystko w granicach rozsądku. Gdy natykam się na opór to wyrzucam i czekam na lepsze spoty. Najtrudniejszym przeciwnikiem okazuje się młody gość po lewej, który zdawał się mieć niezłe pojęcie o grze turniejowej i widział co robię i co robią inni. Natomiast reszta graczy (nie licząc Pitshota, który ciągle odchodził od stołu i za wiele z nim nie pograłem) to osiołki do koszenia. Flopa chcą pooglądać, a potem to grają tylko jak trafią. Aczkolwiek ten starszy gość po prawej raz chciał mnie grubo wyrzucić z rozdania, w którym valubetowałem dwie pary z flopa aż do river, gdzie dopiero na nim odwinął mi się check/raisem z Ahight... długo myślałem nad callem, ale stwierdziłem, że tak po prawdzie to tylko sety mnie tam biją, a że nie postawił mnie na jakimś all-inie i nawet po przegraniu tego spota dalej zostanie mi z połowa początkowego stacka, to callnąłem i na jego totalny bluff zgarnął sporą pulę. Potem jeszcze sporawą pulę przejąłem od Pitshota, który chciał mnie wybluffować na river sugerując dozbieranie flusha, ale z tripsem dyszek miałem oddsy na call i słusznie go zagrałem.
Było parę pomniejszych akcji, których nie pomnę.

2. STOLIK:

Przesadziło mnie, bo mój stolik został zamknięty. Wyszedłem z niego zarobiony do blisko 30k (przy początkowych 20k w stacku) więc bardzo sympatycznie.

Niestety na tym stoliku było mniej zabawnie.
a) Dwóch "średnio-słabych" Czechów na prawo ode mnie - najlepszy target graczy jak dla mnie.
b) Jeden bardzo dobry Czech z jakiegoś pro-teamu.
c) Jeden zamurowany gość nieokreślonej narodowości, też po prawej.
d) Po mojej lewej na szczęście dość słaby Czech, który potem odpadł i w jego miejsce wsiadł reg z Polski.
e) Dwa miejsca w lewo to grający dość TAG dobry Polak.
Jak łatwo się domyśleć najwięcej przepychanek miałem z tym regular Czechem, który miał ogromną oglądalność flopa, ale strasznie ciężko grało się przeciwko niemu postflop.
Na początku trochę żetonów zdobyłem imigiem unka, z którym nikt nie chciał angażować się w większe spoty. Potem wraz z coraz luźniejszą grą, squeezami i szeroko pojętą agresją preflop dostawałem coraz więcej calli i miałem masę trudnych decyzji postflop. W pewnym momencie trochę mi się rozjechał game-flow i zacząłem grać niekonsekwentnie, dziwnie i zdecydowanie niepoprawnie, biorąc pod uwagę szybką adaptację stołu. Oddałem bez showdownu sporo spotów, w których przeciwnicy luźno mnie raisowali postflop myśląc, że jestem stiltowany po paru przegranych spotach, a ja Cbetowałem niskie top pary, i potem musiałem je jak głupi wyrzucać do ich oporu, bo zupełnie nie wiedziałem czy gram przeciwko znużonym moją agresją bluffom, czy przeciwko premium. Zakładałem raczej premiumy stąd oddałem bez showdownu z 1/3 stacka spadając do około średniego stacka, który jeszcze przy początkowych blindach wolno się zwiększał i wynosił ok. 23k.
W ogóle przy tym stole na przestrzeni ~15-20rozdań obejrzeliśmy 4sety! :O. Spadały jak szalone. Wszystkie były pokazane (albo ktoś odkrył żeby się pochwalić - hehe, albo był showdown, ale bez all-inów). Z czego jeden z nich (set 8) trafiłem ja i nawet coś tam na nim zarobiłem od słabszego Czecha, ale że board był trochę mokry, to rozegrałem tę rękę dość pasywnie chyba przeczekując kontrolnie turna.

Jakoś 2przerwy za nami, więc coś koło 4h gry, stack niestety trochę mi się skurczył i zacząłem niebezpiecznie zbliżać się do shorcenia. Do tego doszedł zupełny brak rąk. Nie chciałem szarżować zbytnio bez gotowych układów, bo image miałem zbyt luźny, żeby sobie na to pozwolić. Więc taktyka trochę się posypała, bo zamiast na tym etapie poluźnić, to ja byłem zmuszony przymurować. W końcu blindy podrosły już do bardzo niebezpiecznych wartości rzędu 600/1200 i ante ~100. A mi w stacku zostało ~15k. Mój niski stack podyktowany był tym, że po drodze przegrałem kilka spotów, w których nie trafiłem flopów i musiałem odpuścić i oczywiście musiałem się wchrzanić z KQs na AA słabego, starszego gościa z Polski. Jego standardowa linia limp każdej ręki była głęboko zakrojoną strategią rozegrania tak w końcu rakiet, i tak też zrobił, zagrał limp/push do mojego sporego betu preflop (izolowałem dwóch limperów), a że kryłem go stackiem a on już wtedy mocno shorcił, nie pozostało nic innego jak sprawdzić. Board nie pomógł i dupa. Wcześniej dziadek podnosił się z różnych opresji trafiając jakieś kalafiory i już dawno nie powinno go być w tym turku, ale co zrobić.

W końcu po kolejnych przemurowanych rozdaniach dostaję Q9o na utg+1. Po lewej świetnie grający Polak, który toczył sobie dobrą beczkę z Czechów i był bardzo zadowolony, że wywalił z turnieju tego loose rega, z którym miałem mnóstwo przepychanek (w sumie cooler AA Polaka na JJ Czecha, allki pre). Stwierdzam, że na moim imagu mura z ostatnich rozdań nie ma na co czekać i póki mogę wepchnąć pierwszy, mając M= nieco ponad 5, to tak też uczynię. Wpycham mojego zajebistego middle second almost suited semi nutsa i ku mojemu przerażeniu dostaję insta call od Polaka z lewej. Co ciekawe calluje (za all-ina) dziadzio od asów. No to już się powoli zacząłem pakować. Spot po prostu śmiech na sali: moje Q9 vs AQ dobrego Polaka (easy call tam miał) i JTo dziadka (co do chuja? call tourney live z JTo na trzeciego, żeby mi ukraść outy do straighta, co za tupet!). Jestem zdominowany jak rumuńska prostytutka w niemieckim domu publicznym, ale zachowuję dziwny spokój - widocznie tak miało być.

Dealer puszcza mi oczko (czyli już wiadomo, kto to shipnie) i wykłada zdaje się 562 tęczunia. Myślę sobie "phi, no ładnie mnie załatwił, bardzo pomocny board, nie ma co". Turn 8... <w myślach> "he-he, Ty mój mały żartownisiu". <na głos> "SEVEN!". River: 9. Już chcę odejść od stołu... ale zaraz zaraz?! Top para? Easy! <w myślach> "So Sick!" <na głos> "oh dear, SO SICK! sorry". Polak z AQ: "drobiazg". Ja: "spoko, oddam w heads up'ie :P"... Tylko mnie zmierzył wzrokiem :mrgreen: .

Stack wywindował się do ~45k, więc fajowo, wracamy do gry. Zeszło ciśnienie, bo już się liczyłem z tym, że będzie po turnieju. Więc od tego momentu zacząłem grać jakoś tak... jakbym czuł, że dostałem szansę, ale wszystko się może zdarzyć, może ja dostanę bad-beata, może sprzedam jeszcze pięć. Gram swoje, mniej spiny, więcej frajdy i potencjalnego A-game.

Niedługo po tej akcji przesiedliło mnie na kolejny stolik.

3. STOLIK

a) jeden Polak, wyglądający na trochę przejętego tym co się dzieje
b) Czesi, ciężko określić czy ogarniacze czy nie, pewnie pół na pół
c) starsza pani, chyba dość TIGH

Blindy nieubłaganie zwiększały się co 30minut i przeskoki w ich zmianach były coraz bardziej odczuwalne. Grałem na takim middle stacku, na którym przeważnie gram dość tigh i czekam na pewne spoty, bo mam jeszcze miejsce na poczekanie na karty, a łatwo się zshorcić, jeśli gra się przeciwko bardziej doświadczonym w grze live graczom (a trzeba zakładać, że tak jest, skoro gram pierwszy raz). Po tym jak ludzie bawią się żetonami też można wstępnie określić ile każdy z nich spędził godzin na grze live i tak też starałem się robić.

Kilka spotów, które oddalem postflop, kilka spotów które wygrałem postflop lub preflop - bez większych akcji, stack lekko się skurczył.

Odpada starsza pani po tym jak jej AJ gra w zasadzie drawing dead vs AQ na flopie AQx. Dosiada się jakiś młody Czech, z którym za długo nie pograłem. Staram się eksploatować jakkolwiek słabszych Czechów po mojej prawej, ale nie jest to zbyt wygodne, bo mam gościa sprawiającego wrażenie maniaka dwa miejsca po lewej.

W końcu po kilku przepychankach i późniejszym murowaniu dochodzi do spota, po którym pożegnałem się z HESOP Main Event:

800/1600 ante 200, chyba 8. Nabudowany, młody i dość ogarnięty Czech z UTG+1 gra minibet 3200. Za nim flat call z CO, ja na Buttonie podnoszę KK. Chwila zastanowienia i postanawiam zagrać niewielki 3bet do 8k (trochę potem myślałem nad tym sizingiem i że mogłem zagrać wyżej, ale tak naprawdę mam pozycję, mam sporo value, postflop praktycznie bez asa zawsze wrzucam i prawie zawsze jestem lepszy, więc imo zbudowanie tutaj puli takim raisem nie było zagraniem błędnym, bo wyższym mógłbym ich wysqueezować z rozdania i zarobić tylko te podbicia, a ja tu szukam minimum podwojenia). Poza tym grając taki niski squeeze daję jeszcze miejsce, któremuś z graczy na re-steal push (prędzej się tego spodziewam po pierwotnym agresorze, niż po flat callerze, który był słabszy). Niestety, albo i stety dostaję 2 calle.
Deal odsłania kolejno 7s9s2h, obaj przeciwnicy grają bez dłuższego zastanowienia check, check. W puli 28k, mój stack Preflop oscylował w okolicach 35k, więc po raisie zostało mi mniej więcej tyle co w puli. Chwilę myślę i wpycham. Dostaję snap call od UTG+1. Akcja do CO, który zapada w słowiańską zadumę... myśli, myśli, myśli, wymyślić nie może. Żeby wywrzeć na nim trochę presji mówię "time" i dealer zgłasza Tournament Directorowi odliczanie minuty na decyzję.

Po pół minuty ciężkiej walki ze sobą gość wymyślił call i odsłonił JJ. Na co błyskawicznie UTG+1 pokazuje set dwójek. Ja z niejakim rozczarowaniem odsłaniam króle. Turn i river bez zmian. Uścisk dłoni i można iść się przejść :smile:.

Tak zakończyła się moja przygoda z HESOP'em.

Praga

Praga jako miasto jest bardzo przyjemna. Wszędzie czuć w powietrzu jej niepowtarzalny klimat. Zabytkowe, ładne budynki. Trudno to opisać słowami, ale to miasto sprawia wrażenie, że ma duszę. Odbiera się je po tysiąckroć lepiej niż niezbyt lubianą przeze mnie Warszawę. Zdaje się być też bardziej zwiewna i ulotna niż Gdańsk. Jeśli miałbym ją porównać do któregoś z polskich miast, to pod względem klimatu i atmosfery póki co tylko Kraków wydaje mi się mieć szanse stanąć w szranki z Pragą. Aczkolwiek to moje subiektywne odczucia. Ponadto wielu ładnych miast w Polsce jeszcze nie miałem okazji odwiedzić.

HESOP zagrany, no ale coś trzeba robić, nie po to tam pojechałem, żeby siedzieć i grindować potem tylko online.

Pograłem trochę w innym kasynie (niebankrollowo w prawdzie, no ale olać) :P. Turek 600+100 play-koron-czeskich Deep turbo, 29osób grało, niestety odpadłem po flipie AKd (wpycham) i dostałem poprawny call od TT, które się utrzymało.

Potem długo się zastanawiałem czy siadać do casha, ale miałem ochotę coś pograć i siadłem. 20/20 KC, więc najgrubszy cash jaki grałem w życiu. Stolik z takimi rybami, że jakbym tam przyszedł siecią, to by mnie sam Jezus wziął do swojego kółka rybackiego. Zmyłem się podwajając buy-ina.

Następnego dnia znów tam zawitałem pograć casha. Tym razem byłem dostackowany przez brata, co mi chyba nie posłużyło, bo dostałem taką masę bad beatów i sick spotów, że głowa mała. Przegrałem oczywiście AA na KK, moje top pary i inne spoko układy wpieprzały się na gotowe flushe etc. I tak dziw bierze, że wtopiłem tylko buy-ina. Stwierdziłem, że dość. Nie ma co palić kasy, bo zacznę grać scary money, to jeszcze więcej oddam.

Wstałem i wróciłem do hostelu.

Głupio było mówić bratu, że wjebałem jego buy-ina i ma mi z bombki przelać 360 play-pln, to jakoś tam się podzieliliśmy tą stratą (choć przez to samo założenie stackingu wyszło mega głupio, i było dla mnie mega EV-) no ale machnąłem ręką. To tylko parę złotych. Na przyszłość - nigdy nie gram shotów na stackingu kogoś, kto nie do końca ma świadomość pokerowej wariancji. Szkoda, że nie miałem roll'a na te gierki, bo naprawdę można było się tam nieźle obłowić. Vogla wygrał +2bi i w turku po dealu dostałe wpisowe z powrotemu.

Poniedziałek (już po HESOP'ie) to trochę dzień z dupy. Mieliśmy bilety na 20:40, a o 10 musieliśmy się wykwaterować z hostelu... więc praktycznie cały dzień z bagażami siedzieliśmy w Macu czytając książkę i gazetę aż do porzygu... Bo prądu tam nie było i ja tylko trochę sobie skorzystałem z neta, tyle co mi pociągnęła bateria.

Powrót z Pragi to oglądanie serialu i nieudolne próby spania (drętwiały mi po kolei wszystkie kończyny, szyja, plecy i tyłek). Się coś nie mogłem dobrze ulokować w tym busie - do (jakkolwiek wygodnego) spania to on się zdecydowanie nie nadaje.

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=jVlptmO5Ogg[/youtube]

Awatar użytkownika
jon124
-#VIP
-#VIP
Posty: 1332
Rejestracja: 11 lis 2008, 13:49

Postautor: jon124 » 01 lis 2012, 18:44

dziś wstałem tak jak piszesz o 15 więc rozumiem Twoje podejście i tą mękę apatii, którą mimo wysiłków podejmowanych od godziny nie sposób wyleczyć...
Dyplom olej nikt na rozmowach o pracę go nawet nie chce :D Ja nie mam do tej pory bo mi się z obiegówką nie chciało biegać i jakoś żyję. Wciskasz kit, że skończyłeś i już. Ważne jest co umiesz, a nie co skończyłeś :P
10k rąk miesięcznie to dużo / mało? Ile h mniej więcej liczysz na to i na ilu stolikach? Nigdy nie bgrałem cash więcej więc kompletnie się w tym nie orientuję.
"Stwierdzam, że na moim imagu mura z ostatnich rozdań nie ma na co czekać i póki mogę wepchnąć pierwszy, mając M= nieco ponad 5, to tak też uczynię. Wpycham mojego zajebistego middle second almost suited semi nutsa i ku mojemu przerażeniu dostaję insta call od Polaka z lewej. Co ciekawe calluje (za all-ina) dziadzio od asów. No to już się powoli zacząłem pakować. Spot po prostu śmiech na sali: moje Q9 vs AQ dobrego Polaka (easy call tam miał) i JTo dziadka (co do chuja? call tourney live z JTo na trzeciego, żeby mi ukraść outy do straighta, co za tupet!). Jestem zdominowany jak rumuńska prostytutka w niemieckim domu publicznym, ale zachowuję dziwny spokój - widocznie tak miało być. "
to nie jest kraj dla starych ludzi!
Praga rules. dawno nie byłem, ale ze wspomnień mogę potwierdzić, że to 2 najlepsze miasto w europie (wschodniej na pewno ) po Krakowie :P
BTW. Ty miałes tam directa czy jakieś satelitki?

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 01 lis 2012, 20:00

drynk pisze:nie wiem co za idioci wpadli na to, żeby grać w brydża rozdając tylko po 2karty na głowę i do tego grając po 6osób przy stole


W sumie to ja jestem tym idiota :) Ten bluff mial nawet szanse powodzenia jako ze przez dlugi czas mialam w domu brydzyste ktory przywozil co jakis czas puchar z mistrzostw Polski czy European Open a ja za cholere nie wiedzialam ile kart sie do tego rozdaje i o co w tym chodzi. Niestety w hotelu trafilam na kogos kto wiedzial. Ale naszej kreatywnej odmiany nie ogarnial :D

Zupelnie nie wiem czym sie zachwycacie w Pradze. Porownujecie do Krakowa - zgadzam sie w 100% - nie podoba mi sie ani jedno ani drugie.
Oba miasta to dla mnie nieporozumienie...

Szkoda tego HESOPA ze nie udalo Ci sie dojsc dalej ale na pewno jakies doswiadczenie zdobyles, nastepnym razem nie bedziesz jechal jako zoltodziob i moze uda sie cos zgarnac.

Awatar użytkownika
Szfiecu
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2056
Rejestracja: 08 wrz 2009, 10:58

Postautor: Szfiecu » 01 lis 2012, 20:44

drynk pisze:"Hellou, jestem z satelitki, tu moja karta kasynowego gościa, bla bla, dzięki za kwit". No dobra, to zaraz ruszamy!


jon ;)

fiszu - dobry wpis z Pragi mam również fajne wspomnienia pomimo szybszego niż Twoje odpadnięcia - kolację już jadłem nie grając :)

Awatar użytkownika
tommko
-#VIP
-#VIP
Posty: 1685
Rejestracja: 22 lip 2008, 17:42

Postautor: tommko » 02 lis 2012, 09:27

drynk pisze:[center][size=18][color=blue]

Cash pod neonowym szyldem: "Okiełznaj agresję, ośle!"

Po raz kolejny tommko spieprzył sprawę i mimo zakazów i nakazów zapeszył, co zaowocowało szybkim grindem na +15BI na przestrzeni ~6k rąk (26bb/100 ? :roll: ) i równie szybkim spadkiem o prawie 14BI na przestrzeni kolejnych 4k rozdań. Oczywiście to wszystko jego wina, a nie mojej nadmiernej agresji, którą regularni przeciwnicy zaczęli skrupulatnie eksploatować. To również nie wina kilku przegranych na semi-tilcie Buy-inów ze względu na zbyt duży współczynnik Went-To-Showdown. Wreszcie to nie wina linii EV, która dotychczas w przedziwnych spotach potrafiła opowiedzieć się po mojej stronie, ale w końcu zaczęła się upominać o swoje. To wszystko wina tommka i ciekaw jestem, jak mu się z tym żyje :mrgreen:


a bardzo dobrze, dziękuję :mrgreen:
pomocą zawsze służę i dobrą radą ;)

Co do miksowania cash i sng, to testowałem takie połączenie, słabo wychodzi, grasz źle zarówno w jednej jak i drugiej odmianie - chyba, że tylko for fun - to spoko, na odprężenie może być taka gierka.

Awatar użytkownika
Spiegol
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2056
Rejestracja: 08 lis 2007, 00:43

Postautor: Spiegol » 02 lis 2012, 10:15

Naprawdę zazdroszczę Ci tyle wolnego czasu i tak mocno pokerowego miesiąca! stanowczo tęsknie za studiami! ;)

Super relacja z Pragi, na to właśnie wszyscy czekaliśmy. Jak na debiut to chyba i tak nieźle - doświadczenie jest, błędy w grze swoje wyłapałeś i czytając relację wydaję się, że naprawdę nieźle ogarnąłeś temat! Następny cashujesz na pewno! :D

Może pojedziemy na następny HESOP razem? Trzeba zebrać 4 osobową ekipę z Trójmiasta i okolic i zrobimy sobie wesołego tripa samochodem! ;)

Co do cashu to sam sobie wykrakałeś, a nie tommko! :P trzeba było mówić dookoła, że jesteś master cash pro i wymieciesz stawki, szybko przenosząc się na NL200 i zaraz na NL500! :D

A poważnie, to pamiętaj naszą długą rozmowę z pociągu odnośnie cash! Wszystko siedzi w głowie, mindset to podstawa sukcesu! Cash w porównaniu do SnG to niebo a ziemia dla naszego mózgu i zdecydowanie mniej tiltuje, więc szybko ogarnij głowę i widzimy się na NL200! ;)

No i oczywiście niedługo koniecznie spotykamy się na grze live! Czekam na szczegóły!

Awatar użytkownika
Dawid84
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2997
Rejestracja: 27 lis 2006, 21:40

Postautor: Dawid84 » 02 lis 2012, 10:58

Zacna relacja. Przyjemnie się to czyta. Szkoda tylko wyniku, ale nie w tym roku to w następnym. Ważne, że już jakieś przetarcie z live zaliczyłeś - zawsze to nowe doświadczenie.

A co do autobusu, to wiesz - rybie zawsze w puszce będzie niewygodnie :mrgreen:

Powodzenia

Awatar użytkownika
jon124
-#VIP
-#VIP
Posty: 1332
Rejestracja: 11 lis 2008, 13:49

Postautor: jon124 » 02 lis 2012, 11:07

iza_doria pisze:
drynk pisze:nie wiem co za idioci wpadli na to, żeby grać w brydża rozdając tylko po 2karty na głowę i do tego grając po 6osób przy stole


Zupelnie nie wiem czym sie zachwycacie w Pradze. Porownujecie do Krakowa - zgadzam sie w 100% - nie podoba mi sie ani jedno ani drugie.
Oba miasta to dla mnie nieporozumienie...


No my się zachwycamy bo jesteśmy małomiasteczkowe prostaczki. Gdybyśmy żyli w takiej pięknej i ogromnej metropolii jak Ty to oczywiście uważalibyśmy inaczej. A tak przemawia przez nas jedynie zawiść i tęsknota za High Lajfem stolicy :P

Awatar użytkownika
Sith
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 3648
Rejestracja: 04 maja 2008, 22:38

Postautor: Sith » 02 lis 2012, 11:32

jon124 - wiesz - każdy mieszkaniec stolicy ma kompleksy względem Krakowa - w końcu ich najbardziej lansiarski deptak to ledwo krakowskie przedmieście...

Awatar użytkownika
gama
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2880
Rejestracja: 06 lut 2009, 18:56

Postautor: gama » 02 lis 2012, 14:48

Dryniu, jak Ty zapamiętałeś tyle rozdań tak szczegółowo? Notatki robiłeś pod stołem czy co? :D
No i bardzo fajny pokerowy miesiąc :)

Awatar użytkownika
Soya
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2386
Rejestracja: 23 paź 2009, 16:27

Postautor: Soya » 02 lis 2012, 15:02

Ojj już zostawcie te animozje, mi tam nie podoba się ani Warszawa, ani Kraków :twisted: Zdecydowanie wyżej oceniam Wrocław ;)

Awatar użytkownika
Loncik
-#graczroku
-#graczroku
Posty: 1318
Rejestracja: 26 kwie 2011, 13:00

Postautor: Loncik » 02 lis 2012, 15:14

Tylko Soya się zna na rzeczy..

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 02 lis 2012, 16:19

Sith pisze:jon124 - wiesz - każdy mieszkaniec stolicy ma kompleksy względem Krakowa - w końcu ich najbardziej lansiarski deptak to ledwo krakowskie przedmieście...


raczej Nowy Świat :D

Awatar użytkownika
drynk
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 3631
Rejestracja: 04 cze 2008, 17:04

Postautor: drynk » 02 lis 2012, 16:39

Dawid84 pisze:A co do autobusu, to wiesz - rybie zawsze w puszce będzie niewygodnie :mrgreen:


Hahaha :mrgreen: Bardzo lubię inteligentny humor i tym żartem zdecydowanie zasłużyłeś sobie na moje uznanie... oraz sromotne baty w nadchodzących turkach na comeon-brak-polskiej-licencji!!

gama pisze:Dryniu, jak Ty zapamiętałeś tyle rozdań tak szczegółowo? Notatki robiłeś pod stołem czy co? :D


Hehe, mam takie zboczenie umysłu, że zapamiętuję dość szczegółowo rozdania, w których biorę udział. Czasami z dokładnym sizingiem, pozycjami itd. Wprawdzie sporo rąk przewinęło się w Pradze i trochę to wszystko zaczęło się zacierać, ale mimo wszystko te bardziej istotne, które chciałem zawrzeć w relacji, po prostu układały się na stos pamięci gdzieś w nieznanych przestrzeniach mózgu.

PS. żebym ja tak szybko zapamiętywał materiał na egzaminy...

Warszawa

Przepraszam, jeśli kogoś uraziłem moją wypowiedzią o Warszawie. Nie chodzi o to, że ja nie lubię Warszawiaków i jestem stereotypowym, zagorzałym zwolennikiem idei, że to nie są ludzie do mojego party-brak-polskiej-licencji!. Nie lubię generalizować i wrzucać ludzi do jednego worka, więc niezależnie od tego czy ktoś jest z Bździochów czy z Warszawy - ma u mnie czystą kartę, dopóki się nie poznamy i nie zacznę tworzyć sobie wizerunku danej osoby na podstawie moich doświadczeń z tą właśnie osobą.

Toteż bez żadnego offensu do Warszawiaków - po prostu Warszawa jako miasto mi się nie podoba. Tak samo nie podoba mi się Grajewo, w którym mieszkałem od urodzenia blisko 19lat. Ot takie subiektywne haluny.

Sith pisze:jon124 - wiesz - każdy mieszkaniec stolicy ma kompleksy względem Krakowa - w końcu ich najbardziej lansiarski deptak to ledwo krakowskie przedmieście...


Uderz w stół, a odezwie się mistrz gaszenia pożaru benzyną :mrgreen:
Ostatnio zmieniony 12 lis 2012, 23:31 przez drynk, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Pugalos
-#VIP
-#VIP
Posty: 1060
Rejestracja: 03 cze 2008, 19:40

Postautor: Pugalos » 05 lis 2012, 23:59

Świetnie się czytało relację z Hesopa uśmiałem się z dziadka od asów z kalafiorami itp. super.

Szkoda tych KK pewnie grając AI chociaż live tak się raczej nie gra gostek z 22 by spasował, ale łatwo gadać po fakcie.
Doświadczenie kolejne masz :smile:

Dzisiaj 2 miejsce w bwin-brak-polskiej-licencji! widzę że już mniej wkurzania na pokerowego pecha :mrgreen:

Awatar użytkownika
Sith
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 3648
Rejestracja: 04 maja 2008, 22:38

Postautor: Sith » 06 lis 2012, 01:26

drynk pisze:Uderz w stół, a odezwie się mistrz gaszenia pożaru benzyną


Dryniu, Łódź ma odwieczną, legendarną już kosę z Warszawą. Nie zapomne wyjazdu na Mazury - tak rok jakis 2000, siedzimy w knajpie tak z 5-6 par, obok nas podobne towarzystwo, po 2-3 h juz mega jestesmy skumplowani, gitara, spiewania, gorzałka pod stołem... Koło 3 rano ktoś nieopatrznie rzucił pytanie: "Skąd jesteście?" My na to: "Z Łodzi". U naszych wspolbiesiadników konsternacja... chwila ciszy, to juz tylko dla pewności pytamy: "A wy?" "Z Warszawy..." Gitarzysta jeszcze próbował coś ratować sytuację jakimś znanym wszystkim kawałkiem, ale pytanie o mecz Widzew - Legia z 1997 roku padło po jakichś 2-3 minutach, a towarzyszki zaczęły nas rozdzielać po kolejnych 30 sekundach :D. A naprawde ogolnie to porządna młodzież była, nawet nie mocno pijana :D


Wróć do „Mój pokerowy mini blog”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Kopiowanie calosci lub fragmentow bez pisemnej zgody zabronione. Strona jest kierowana do uzytkownikow polskojezycznych zamieszkalych w krajach, w ktorych korzystanie z Serwisu jest zgodne z prawem. Wiadomosci prezentowane w serwisie sa dozwolone wylacznie dla osob podlegajacych jurysdykcjom prawnym, w ktorych uczestnictwo w grach pokerowych online jest legalne. Korzystajac z serwisu, uzytkownik deklaruje wobec administratora, ze uczestnictwo w grach pokerowych online jest w jego jurysdykcji dozwolona i ponosi pelna odpowiedzialnosc za prawdziwosc zlozonego przez siebie oswiadczenia.

Na terytorium Polski poker online moga oferowac jedynie te podmioty, ktore posiadaja zezwolenie Ministra Finansow. Gra w pokera u operatorow, ktorzy nie posiadaja licencji Ministerstwa Finansow jest zabroniona i grozi konsekwencjami prawnymi. Serwis jest przeznaczony tylko dla osob, ktore ukonczyly 18 lat. Korzystajac z serwisu, uzytkownik potwierdza, ze ma ukonczone 18 lat.