Dzisiaj chyba nieco o urodzie bo dwa tygodnie po żaglach ja dostałam obsesji na punkcie zmarszczek a faceci obsesji anty odchudzaniowej... jakkolwiek to brzmi, mimo że odchudzać by się mieli z czego. Jerry ok 150 kg, Kuba ok 110 kg, Marek ok 100 kg. Dopiero przy nich nie czuję że dieta jest mi niezbędna.
Otóż nazbierało się parę ciekawych tekstów z innych jachtów lub z okoliczności przy których mnie nie było. Fakt że kobiet mieliśmy wyjątkowo mało więc i żarty były wyjątkowo niepoważne.
Kapitan naszej łódki: Jakby nie Klaudia na waszym pokładzie to bylibyście najbrzydszą załogą na Mazurach...
Kapitan Antiqui: Jakby nie Izia na waszym pokładzie to bylibyście najcięższą załogą na Mazurach...
Któryś z mojej trójki puszystych: Po co mieć z brzucha kaloryfer jak można mieć bojler...
Mnie z kolei dopadł midlife crisis. Codziennie w lustrze nerwowo wypatruję czy nie mam zmarszczek. W sklepie przeglądam najdroższe kremy z różnymi dziwactwami. Kuba oczywiście dostaje od tego apopleksji werbalno maniakalnej i się drze, że mi nie kupi takiego małego słoiczka za 200 zł. Ale potem twierdzi, że te kremy jednak muszą działać bo jeszcze zanim się taki kupi to sama chęć jego posiadania wygładza zmarszczki w mózgu. Że niby w czym... ?
Dobra strona jest taka, że rzuciłam palenie. Przymusiłam też Kubę ale on to znosi wyjątkowo ciężko. Wizualizacja starzenia się jakoś mu nie pomaga.
Zaczynam się modlić o dobre geny. Moja matka jak się postara makijażem to wygląda na 20 lat, mój ojciec nie ma ani jednego siwego włosa a sportem wszelkiej maści zakonserwował się tak, że wstyd go pokazać moim koleżankom bo nagle zaczynają się slinić, robić głupie miny i gadać głupoty. A ojciec wtedy jest w swoim żywiole, wyzywa Kubę na pojedynek obwodu w klacie i każe mojej koleżance mierzyć im torsy... To i wiele więcej się w każdym razie działo u nas na parapetówce dwa lata temu.
W pokera ostatnio nawet trochę pograłam, co się skończyło kilkoma ft w turniejach na starym Celeb a nowym Titanie ale narazie nie będę się tym popisywać

Gram sporo Zooma na PS bo to zdecydowanie najlepszy sposób za zagospodarowanie nawet tych 5 minut czasu kiedy mam dziką chęć wyjść na balkon i zapalić. I zaczynam mniemać, że czas sobie jakiś program do tych cashówek kupić i mówię tu o HM. PT3 czy nawet 4 do mnie kompletnie nie przemawia albo jednak nie mam ani jednej zmarszczki (w każdym razie w mózgu) i nie umiem sobie z tym programem poradzić. HM jeszcze nie próbowałam, chyba czas ściągnąć triala. Do MTT mam swój mały zaufany program i do tej pory ani myślałam go zmieniać. W każdym razie gram ostatnio w Zooma, odzywa się na skypie mój stary kumpel z Niemiec, dosiada się do mnie i odpala HM. Po 10 minutach mi mówi, że muszę zmniejszyć zakres bo mam za wysoki faktor VP$IP. No to ok, zwalniamy. Po kolejnych 10 mówi że już jest ok. Może rzeczywiście mi to potrzebne.. Ale na serio to potrzebuję więcej czasu i sił żeby znów grać do rana a potem jechać albo zaspać na zajęcia na uczelni. Ale niestety proces starzenia poszedł za daleko, mieszkam na swoim, rodzice już mnie nie utrzymują. Do pracy budzi mnie kot, choć jakby mógł to by przysiągł, że wcale nie jest ode mnie zależny i to bardziej ja potrzebuję jego. I jeszcze te zmarszczki. Kurwa...