The sky is never the limit !

Miejsce w którym możesz sobie założyć własny wątek i na bieżąco dzielić się z innymi swoimi sukcesami, porażkami i przemyśleniami. Forum widoczne po 20 postach. Ponad 300 blogów polskich graczy.
Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 21 wrz 2015, 13:28

MrGordon pisze:Grasz jeszcze w pokera w necie?


Czasem :) Chciałabym mieć na niego więcej czasu ale jak tylko mam okazję to gram :)

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 23 wrz 2015, 19:20

Pamiętacie to ?

iza_doria pisze:Zwróćmy uwagę na kolor psa w naszym śnie. Biały wróży, że poprawi się nasza sytuacja finansowa [...]

Węże to bardzo ważny, potężny symbol senny. Symbolizują m.in. wielką moc, oznaczającą zmianę, odnowę, a także transformację.

Żmija:
łapać ją: bądź spokojny, pokonasz trudności



Jest 23 września, pierwszy miesiąc mojej pracy. Plan sprzedażowy zespołu wykonany. Już wiem, że dostanę wypłatę dwa razy większą niż zarabiałam w poprzedniej firmie. A to dopiero początek.

Jak tylko wyniki pojawiły się na tablicy dyrektor przyszedł pogratulować. Ewidentnie się cieszy. To nie jest śmieszne, to jest żałosne, ja się w poprzedniej pracy już ze dwa lata męczyłam.

iza_doria pisze:Koń:
jazda konna : szczęście, dobry znak

wsiadać i jechać na niespokojnym, narowistym lub stającym dęba: widoki na piękne i trwałe sukcesy, ale dopiero po przezwyciężeniu przeszkód i pokonaniu wielu trudności


Trudności były, a jakże. Wstawanie rano o jakiś zawrotnych porach, późne powroty, czas pobytu w domu niewystarczający nawet na to żeby się wyspać. Jeszcze z miesiąc, sytuacja się ustabilizuje, będzie spokojniej. Ale w sumie to nawet nie czułam, że pracowałam. Energia na tańce była. Ja chyba lubię nie mieć czasu, żeby się po głowie podrapać.

I ta cała Magda. Wczoraj to myślałam, że ją zagryzę. Kompletne przeciwieństwo mnie. Ile razy latała po całym biurze i mnie szukała. Open space i gadanie o magnoliach mnie nie bawiło. Przeszklony gabinet też mi się nie spodobał. Ja jestem introwertykiem, muszę mieć trochę samotności. Zabierałam manatki i kubek herbaty i zamykałam się w salce konferencyjnej. High heels off. Kizio-muzyka z telefonu. Skrypt dla narybku pisałam. Bo poprzedni był nieaktualny i informacje były porozrzucane.

A jak już go stworzyłam to się narybek buntował.
Ja: Nauczcie się tego na pamięć.
Ktoś: Jak na pamięć ?! 12 stron na pamięć ?!
Ja: Widzieliście ile tu się zarabia, nie ? Jak się chce tyle zarabiać to trzeba coś od siebie dać.
Ktoś: Ale przecież bez tego też się da !
Ja: Koło już raz zostało wymyślone, nie ma sensu wymyślać nowego.

Grunt, że działa to moje koło. Teraz to już z górki. Z górki to nawet kwadrat dobrze poleci.

Awatar użytkownika
Glory
-#Site Admin
-#Site Admin
Posty: 9186
Rejestracja: 04 mar 2005, 12:14

Postautor: Glory » 23 wrz 2015, 22:15

[center][youtube]http://www.youtube.com/watch?v=oZLopuvUtV8[/youtube][/center]

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 28 wrz 2015, 14:13

Wymiana centralnego ogrzewania w całym bloku. Już nie będę opowiadać jakim cudem mnie do domu ściągnęli. Ale brava za skuteczność. Matkę posadziłam na chwilę zanim ja zdążę wrócić z zebrania w pracy. Ona się denerwowała bardziej ode mnie bo ona już wiedziała co się wtedy dzieje.

Jak do mnie zadzwoniła, że już są to dopiero wtedy zbaraniałam. Bo chcą mi pralkę ściągnąć, półkę na kosmetyki z prętów żelbetowych i glazury kuć na wiór. Armagedon. Już po nowym samochodzie, już po fajnej wypłacie. Remont łazienki. Zaczynam rozumieć przesłanie snu z kredytem na czas nieokreślony.

Przestań ryczeć, przestań wyć. Zaciśnij pięści, idź na wojnę. Wchodzę. Nawet w dobrym humorze.

Ja: O, z telewizorem sobie poradziłaś ?
Matka: A panów poprosiłam i ogarnęli. Ale nie pamiętam jak. A Ty jak włączasz ?
Ja: Ja ? Nie włączam.
Matka: Nie włączasz ?
Ja: Nie, ja już z pół roku telewizji nie oglądałam.

Wchodzę do sypialni. Kurde, kładłam na łóżku jakąś bordową narzutę awaryjnie, jakby przez folię przeszło. Ale chyba ściągnęli bo całe łóżko białe. Nie no, cofam się w pół kroku. Narzuta leży. Tylko folii na niej nikt nie położył. Czyli całe łóżko do prania. A raczej do wywalenia. Nie denerwujmy się, jesteśmy ludźmi wielkiego formatu, nie przejmujmy się detalami.

Idę do łazienki. Ciśnienie mi czterokrotnie podskoczyło.

Ja: O, skuł Pan płytę gipsowo-kartonową ?
Facet: No skułem.
Ja: A mówiłam przez telefon, że na zaczepach jest, prawda ?
Facet: Nie dało się bo przecież [bla, bla, bla]
Ja: Jakby się prywatnie robiło to by się dało, nie ? Tylko w łapkę się nie dostało to łatwiej młotkiem postukać, nie ?
Facet: Nie ma znaczenia, prywatnie też by się nie dało.

Chyba zaraz zadzwonię do ojca i mu powiem, że ktoś jego myśl techniczną podważa. Specjalnie wszystko na płyty gipsowe robił i z zaczepami bo przewidział taką sytuację, że zaraz spółdzielnia przyjdzie i będzie chciała rury wymieniać. Łazienka-składak. No ale przecież się nie dało. Jakby to Magda do swojego synka powiedziała: kąsasz fabułkę ?

Siadam obok matki na kanapie. I w śmiech przez łzy. Kałuża już stoi a ja się przecież śmieję.

-Przyjechać do Ciebie ? Pomogę Ci posprzątać.
-Przyjedź jak chcesz.
-Kupić coś po drodze ? Jakieś ręczniki papierowe albo folię ?
-Buldożer kup. Zrównamy to z ziemią, będzie prościej. Mam nadzieję, że jesteś trzeźwy, bo my już nawalone a jeszcze na wizytę u psychiatry ktoś nas musi zawieźć. Kup jeszcze pół litra.

Nie no, czym tu się denerwować. W spółdzielni się nie denerwują takimi rzeczami. Do tej pory ogrzewanie było i działało. Kaloryfery też miałam nowiutkie, ledwie 4 lata od remontu minęły. Ale bez nowych uznali, ze to niegodne tak mieszkać. Ale mieć łazienkę w strzępach jest godne, sprawiedliwe i chwalebne. Oj tam oj tam. Kupię jednak ten samochód, w samochodzie będę mieszkać. Bo tu się nie da.

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 04 paź 2015, 16:21

No to relacja.

Czwartek. Po pracy spotykamy się z Wahim i Glorym. Od razu wychodzimy, idziemy coś zjeść i do Escape Roomu. Poszliśmy na chińszczyznę. Menu było po polsku, skośnooki kelner też nas przywitał piękną polszczyzną więc Glory z zamówieniem nie miał problemów ale i tak się śmialiśmy cały czas z jego składania zamówienia w Pradze czy gdzieś tam jak zapytał kelnera "what is not HOT" i dostał odpowiedź "salad". W ogóle on tam w restauracjach miał problemy, jakaś kelnerka go od debili nawyzywała.

Wychodzimy, wsiadamy do taksówki i jedziemy. Korki w całym mieście. Wahi dzwoni powiadomić, że się trochę spóźnimy. Koleś go pyta gdzie jesteśmy, Wahi wygląda przez okno i mówi "na Puławskiej..." Kurde, najdłuższa ulica w Warszawie, ciągnie się od Centrum do Piaseczna, na pewno koleś dużo wywnioskował.

Włamaliśmy się do jakiegoś banku. Fajnie było. Wracamy i jednym okiem oglądamy mecz a drugim gramy w jakąś gierkę. Przegrałam co było do przegrania i poszłam spać. A oni tam jeszcze siedzieli do prawie rana. I mi jakoś nie przeszkadzało, że się darli w niebogłosy. A jak ja w piątek rano wstałam to potem były pretensje, że im w szpilkach po parkiecie dreptałam. Wahi mnie do swojego psa porównał, on ponoć też pazurami trzeszczy po podłodze. I jeszcze mi zrobił escape room bo klucze położył na półce przy samym suficie. Przynajmniej pamiętał co z nimi zrobił. Choćbym wiedziała gdzie są to bym tam nie dosięgła. Pod półką na wysokości wzroku były wieszaki na ubrania, po prawej skrzynka na klucze, w drzwiach mógł zostawić. Ale nie. To by było za logiczne.

Po pracy jadę do Raszyna. Jedni grają w jakiś Splendor, inni w Fifę. Podobno jak willę odbierali to im powiedzieli "tu jest konsola, tam są jakieś gry, nawet jakiś poker jest."

Wahi zaprasza kilka osób do swojego pokoju i każe nam się rozbierać. Dał nam w prezencie koszulki. Glory dostał koszulkę z rysunkiem pucharu i podpisem "to mój jedyny puchar tego wyjazdu", Wiciu z napisem "jestem duży więc mam dużo szarych" a ja dostałam z dwoma obrazkami. Po lewej symbol kobiety z damskich toalet, taka w sukience. Z podpisem "dla Glorego". Po prawej zarys nagiej dziewczyny w jakiejś erotycznej pozie. Z podpisem "dla Wahiego". Ale zaraz zaraz... M ? Rozmiar M ? On mnie obraża ! Już jestem gotowa mordować, ale Wahi się tłumaczy, że w zamówieniu napisał "najmniejsza damska". No skoro średnia krajowa najmniejszej damskiej jest M to czuję się jednak skomplementowana !

Dość szybko zaczynamy pić i grać jakąś cashówkę. A potem nawet turniej. I pamiętam z tego tyle, że Karwek pomstował, że mu jakiegoś fulla złapałam na jego AK high. Rzeczywiście spory wyczyn. Wygrałam za to last longera z Soyą i z Gajorem. Ale z Glorym przegrałam. Jeszcze jakiś cash i spać.

Gregsan mnie wnerwia jak nie wiem co. Niestety ja mimo że się staram nie wnerwiam jego. Nie zliczę ile razy usłyszałam "podobasz mi się" jak również "kocham Cię". A nawet "spełnię Twoje trzy życzenia, proś o co chcesz". Jakby mi nie było szkoda gardła na rozmowy z nim to pewnie bym powiedziała "1. Nic do mnie nie mów. 2. Nie dotykaj mnie. 3. Nie zbliżaj się do mnie na odległość metra". Ale niestety mi szkoda, więc odpowiadam tylko "nic nie chcę" i odwracam głowę w inną stronę.

A rano Wahi wali do drzwi bo klucz do pokoju zgubili. Nosz zaraz do niego wstanę i mu powiem żeby go sobie na najwyższej półce szukali. A oni chcą wejść przez nasz balkon ale się nie da. Jedyna rozumna Gama się postanowiła wczuć w tok myślenia nawalonego Wahiego i pomyśleć co by zrobiła z tym kluczem na jego miejscu. Escape Room. I przetrzepała wszystkie doniczki. I znalazła. Wrzucił klucz do doniczki i zapomniał. Byłby doskonałą wiewiórką, one też zakopują orzeszki a potem nie pamiętają gdzie.

Wahi jest tak nawalony, że go Glory zaniósł do łóżka. Powinien go jeszcze przywiązać bo ten ma kompletną głupawkę i co chwilę wstaje i się rozbija o wszystko po drodze.

Siadam do casha. I rozdaję jakąś perełkę, która by się znalazła w "TOP10 PKPT rigged soft". Mam nadzieję, że osoby dobrze pamiętam. Rozdałam kolor Sithowi i Soyi, mefius się do ich all-inów dorzucił z JJ a Karwek z setem szóstek. I dostał czwartą szóstkę na river. I w ogóle karety latały tego weekendu na prawo i lewo. A ostatniej nocy chyba nikt kart nie tasował bo przy cashu KK z ręki chłopaki trafili chyba z sześć razy w pół godziny.

Byłoby jeszcze jedno rozdanie do tej kolekcji, kiedy Glory trafił pokera vs nut flush Buby.

Sith poszedł z Gamą po zakupy. Buba ma robić skrzydełka. To Sith poszedł na dział mięsny i mówi do babki "poproszę 6 kilo skrzydełek z kurczaka ale tylko prawych bo lewych nie lubię".

Po jakimś czasie Buba wtopił jakieś rozdanie, wściekł się i poszedł walczyć z obiadem.

Sith: Buba, nie widzę Cię w kuchni !
Glory: Przestań, on jeszcze rozdanie przeżywa !
Sith: No właśnie dlatego, że przeżywa, trzeba mu podokuczać !
Glory: Co za troll...
Karwek: No Sith strasznie trolluje, on by mógł nie jeść ale trollować musi !
Gama: Nie no, z tym "nie jeść" to się posunąłeś za daleko !

Ja się idę zdrzemnąć. Po 3 godzinach mam siły na turniej, rozwalę go jak amen w pacierzu. Glory kompletnie tego turnieju nie czuje. Mówię mu "Spokojnie, te koszulki kłamią. Wahi nie robi loda, ja przy nim nago nie chodzę, Wiciu też bez szarych bo złotówka na cashówce była niebieska. Puchar będzie Twój".

Pierwsze rozdanie i już jestem podwojona bo z 89 trafiam flopa 567. Aleks ma 48 i się wypłaca ze wszystkiego. I w ogóle idzie mi świetnie, wszystko tak jak miało być. Sith i Wahi po mnie jadą masakrycznie. Że do trzydziestki dobiegam i że klimakterium, że stara panna, że ja już mam zmarszczki i nadal sama a najlepsze partie już pozajmowane.

Wahi: Zakład o 5 dych, że Iza waży więcej od Wicia ?!
Ja: Przyjmuję !
Wahi: Ale jak przegrasz ? Będzie Ci przykro !

Wahi: Ej, Glory, w sumie to doszliśmy do wniosku, że Iza jest "z dupy ładna" !
Sith: Hahahahaha, patrz jak się pilnuje żeby się nie zaśmiać, cały stół się śmieje a ten się zapowietrzy zaraz !

Wahi: Glory, wyjebiemy Izę !
Glory: Łatwiej będzie komukolwiek w turnieju wyjebać Ciebie niż Tobie ją !
Sith: Gorsze się ruchało i klaskali !
Glory: Dorsze się ruchało i głaskali ?!

Sith: Wiecie jak wkurwić Izę ? Bardzo łatwo, nic nie trzeba robić, ona już jest wkurwiona !

Ilość wbijanych szpilek w naturze musi się zgadzać. Więc i ja niechcący pocisnęłam Gamie:

Gama: Ja mam zasadę, że jem pięć posiłków dziennie.
Ja: Pięć obiadów, tak ?

A i tak idzie mi świetnie do jednego rozdania z Wahim. Ja mam ponad 30k, Wahi ma 5k. I się wsuwa. Jestem ostatnia do decyzji. A2. Podejrzewam go na jakieś KQ, KJ albo gorszego śmiecia. Sprawdzam. Wahi pokazuje A4. Wszystko szło pod splita ale siada na river 4 dla Wahiego i wtopione. Normalnie to bym to wzięła na klatę. Ale Glory na to wszystko patrzy i wrzeszczy, że jak mogłam to sprawdzić, co za głupie zagranie, co ja w ogóle robię. No kurde, cały wieczór po mnie jechali i nie mogli mnie stiltować a Gloremu się to udało w dwie minuty. Od tamtej pory wszystko w plecy. Wiem co mam zrobić, czuję co jest grane ale nie mogę bo znowu będzie, że głupia jestem. Jeden papieros, drugi, trzeci, nic się nie poprawia, nie przeskoczę tego. Następnym razem zakładam słuchawki na uszy i mnie żaden trash talking nie dosięgnie. Na pocieszenie przynajmniej last longer z Maczkiem wygrany, nikt inny nie chciał brać. Może następnym razem będą chętni, bo teraz to nawet Wahi by tego last longera ze mną wygrał. A Glory oczywiście puchar zgarnął. Jak zwykle był niezadowolony i pomstował, że Lion ma więcej szczęścia niż rozumu ale jednak wynik kosmiczny, co się weźmie za grę (a bierze się raz na rok) to coś wygra. I wszystko na skillu bo szczęścia ewidentnie nie ma. Wygrał puchar a puchar zniknął. Główna podejrzana to Gama bo latała po wszystkich i negocjowała trzepocząc rzęsami, że jak ten ktoś wygra to żeby jej oddał puchar. I oczywiście rano się u niej ta skorupa znalazła. Tłumaczyła, że jej ktoś podrzucił.

Po wszystkim znowu cash. I co zarobię to zaraz gdzieś oddam. Nie mój weekend. Zdecydowanie. Po raz pierwszy od sześciu czy siedmiu zlotów jestem na minus. Koszmarne uczucie.

Rano w niedzielę się okazuje, że zginęły klucze do willi. Były dwa komplety a jest jeden. Wahi się zarzeka, że tym razem się w escape room nie zamierzał bawić. Pobojowisko w tej willi, nie sposób czegokolwiek znaleźć. Może oprócz zwłok, bo jak wracałam do pokoju nad ranem to jeszcze sporo ich po drodze znajdowałam. Ktoś poległ z joystickiem do Fify w ręku, na pufie w salonie umarł ktoś kogo nawet nie umieliśmy zidentyfikować, na kanapie na korytarzu na piętrze też poległ ktoś kto nie dał rady dojść dwa metry dalej do pokoju.

Ale największe zaskoczenie zlotu: yerzy ! On w ogóle coś pił ? Bo usiedliśmy w niedzielę do cashówki, Aleks tak nawalony, że będąc UTG przed flopem się zarzekał, że on ma prawo zrobić "check", że nic nie musi dorzucać i że my wszyscy nienormalni jesteśmy. A równie mocno zrobiony Maczek go uspokajał, żeby sobie odpuścił i dał tę złotówkę jak nam tak bardzo na kasie zależy. Obydwoje na zmianę robili instant bet za 100 zł do puli 2 zł. My z Soyą wywracaliśmy zniecierpliwieni oczami a yerzy im pomagał żetony ogarniać, tłumaczył po 10 razy, że nie mogą dać 1 zł mimo, że istotnie gramy stawki 1/1 bo już jest do nich podbicie za 8 zł.

Wróciłam do domu i przerażenie od nowa. Jakie to mieszkanie brzydkie po tej wymianie rur. Nie przyzwyczaję się nigdy.

Podsumowując: Trolling is a art.

Awatar użytkownika
Soya
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2386
Rejestracja: 23 paź 2009, 16:27

Postautor: Soya » 04 paź 2015, 17:58

W tamtym rozdaniu był Gregsan który wsunął się z JJ, potem AI od Gamy kolorem na T9, ja z kolorem Kx i Karwek wszedł z 44.

Po reentry była przerwa, ale nikt nie chciał iść do sklepu, nagle Wahi krzyczy że w Raszynie, żabki czynne są do 22. Ja upieram się że do 23 więc mamy 10minut do zakmniecia i że jest gotowy nawet pójść ze mną żeby wygrać 100zł z sidebeta. Mina Wahiego gdy zobaczył że jest napisane do 23 bezcenna :mrgreen:

Awatar użytkownika
Glory
-#Site Admin
-#Site Admin
Posty: 9186
Rejestracja: 04 mar 2005, 12:14

Postautor: Glory » 04 paź 2015, 18:44

Mina Wahiego gdy zobaczył że jest napisane do 23 bezcenna


Jedyny zaklad ktory Wahi wygral na tym zlocie to ze otworzy drzwi do swojego pokoju w czasie krotszym niz 30 sekund :).

Wyczyn kosmiczny, bo ledwo stal na nogach i dzgal kluczem w drzwi. Wystarczylo 10 pln zachety i udalo mu sie to za pierwszym razem!

I tak bylo warto bo przynajmniej poszedl spac i przestal puszczac polo tv :)

PS. Sprostowanie - Lion to ma wiecej szczescia niz my wszyscy razem wzieci rozumu. Ewidetnie nikt go nie kocha :)

Awatar użytkownika
karwek
-#VIP
-#VIP
Posty: 1887
Rejestracja: 05 lis 2012, 23:43

Postautor: karwek » 04 paź 2015, 18:47

ale żeby nie było, Wahi COŚ jednak wygrał na zlocie - 2 zakłady z Glorym, ze najebany otworzy drzwi w 30 sekund :D

Awatar użytkownika
Glory
-#Site Admin
-#Site Admin
Posty: 9186
Rejestracja: 04 mar 2005, 12:14

Postautor: Glory » 06 paź 2015, 19:01

A tak przy okazji, to w 1.10 byl swiatowym dniem wegetarianizmu. Z tej okazji Wahi zezarl Izie kanapke z jajkiem zostawiajac te z szynka, a telepizza zamiast pizzy wege dostarczyla jakas inna pol z szynka pol z salami :)

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 08 paź 2015, 20:52

Kizomba w niedzielę po zlocie. Człowiek wykończony a jeszcze mu każą łazić w tę i z powrotem. Przynajmniej z prowadzeniem mnie nie było kłopotu bo sama bym nie wymyśliła dokąd chcę pójść i co chcę zrobić. Za to przede mną tańczyła taka co się dać prowadzić nie chciała i widziałam ile ci faceci musieli siły używać żeby ją przekonać, że nie tańczy sama. Biedne chłopaki. Wymienił się skład troszkę. Uciekli wszyscy najsłabsi faceci. Ze czterech było takich, że się przy nich męczyłam. Odeszli, przyszli inni, ogarniający. Super. Oby ten skład został, bo poziom naprawdę się zrobił fajny i wyrównany. Przeszliśmy przez S2 co oznacza, że jesteśmy na S3. Kontynuacja oczywiście będzie co oznacza, że jeszcze tylko jeden weekend i będziemy grupą zaawansowaną. Instruktor mówi, że wtedy kończymy z nazewnictwem i dalsze kontynuacje robimy jako warsztaty, w jeden weekend zrobimy uzupełnienie o tarashinię, w drugi urban kizombę, potem kizombę klasyczną, francuską, angolską i tak dalej. I jeszcze opis grupy dodany przez instruktora: "Moim celem jest stworzenie grupy osób regularnie spotykających się na weekendowe ćwiczenia, celem prześcignięcia umiejętnościami i wiedzą tancerzy kizomby (i pochodnych) zarówno ze wschodu jaki i zachodu".

Zajęć w poniedziałek nie było. Ale impreza już tak. Poszłam w koszulce od Wahiego :) I nawet się trafiło sporo kizomby. Dorota nagrała jak tańczyłam z Piotrkiem. Wygląda to lepiej niż myślałam, że wygląda, ale też nareszcie zauważyłam parę rzeczy, które mogłabym poprawić. Jak się tańczy to się tego nie czuje, a jak się obejrzy to potem wiadomo na co zwrócić uwagę.

Nawet Rafał z Bucem przyszli.
Rafał: Polubiłaś tę kizombę, co ?
Ja: Pokochałam.
Rafał: A tak się broniłaś kiedyś, pamiętasz ?
Ja: Pamiętam. Od nienawiści do miłości. Masz w tym nawet swoją zasługę. To Ty mi pokazałeś filmik z kizombą na ulicy. Jak go obejrzałam to doszłam do wniosku, że może coś w tym jest. I jak się pojawił nowy crash na mieście to stwierdziłam, że dam kizombie szansę.

A we wtorek była impreza firmowa. 10-lecie firmy. Polityczne picie wódki. W tej firmie imprezy są ponoć naokrągło. Tańczyłam całą noc.

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=pFYp_pF_YLA[/youtube]

Awatar użytkownika
Glory
-#Site Admin
-#Site Admin
Posty: 9186
Rejestracja: 04 mar 2005, 12:14

Postautor: Glory » 09 paź 2015, 01:26

Odpalilem to sobie bez dzwieku i przyznam szczerze ze wygladalo to przezabawnie - taka gra w chodzonego :)

Ps. Ktoras z kolezanek pytala co to za kozak ten Glory ze dla niego wygladasz jak dziewucha z reklamy toalety ? :twisted:

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 09 paź 2015, 16:44

Nie, wszystkie pytały co to za kozak ten Wahi :)

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 11 paź 2015, 22:57

Jeden facet za mną lata. I muszę się go delikatnie pozbyć. Okazało się, że jednak nie jestem tak wredna jak myślałam. Już na Dos Mundos się zaczął kleić więc na wszelki wypadek nie schodziłam z parkietu. To potem męczył mnie żebym poszła do Fabryki Trzciny. Jak myśli że tu będzie mniej moich znajomych to jest w błędzie. Nie lubię tego miejsca. Więc nic nie stoi na przeszkodzie żeby mi się źle kojarzyło. Muszę tam pójść i zrobić z tą całą sytuacją porządek, zanim sobie chłopak narobi nadziei. Nie chce mi się tam iść jak nie wiem co. Ale trzeba iść i zjeść tę żabę.

Wódka z colą na odwagę. Tyle mi tej odwagi dała, że uciekłam na salsę. Chłopak tańczy tylko kizombę, więc na wszystkich innych parkietach jestem bezpieczna. Moich znajomych jest jeszcze więcej niż na Miedzianej więc nawet nie wygląda to na uciekanie, ja zwyczajnie nie mam czasu z nim pogadać. Druga wódka z colą. Zamiast nabierać odwagi to coraz bardziej to odwlekam.

Spotykam Pawła wymiatacza. Siadamy i gadamy. W skrócie mu opowiedziałam o co chodzi.
Paweł: Hahahaha, a mówiła mi intuicja "pilnuj pilnuj, bo ci ukradną" ! :)
Ja: Przestań żartować, to nie jest śmieszne !
Paweł: No pewnie, że nie jest, już mi Cię kiedyś ukradli na jakiejś imprezie, pytałem czy zatańczymy następną kizombę, "tak, zatańczymy", zanim ją puścili to mi Cię zdążyli ukraść, stoję, czekam, jeden kawałek, drugi, piąty, Ty nie wracasz, set bachaty przeleciał, Ty dalej z jakimś facetem, następna kizomba, on nadal jak przyklejony.
Ja: Taki wysoki, szczupły ?
Paweł: Taki wysoki, szczupły !
Ja: To norma u niego, jak on dziewczynę dorwie to ją na pół godziny minimum zatrzyma.
Paweł: A mi to po jednym kawałku dziękujesz !
Ja: Oj bo Ciebie to już znam, to Cię mogę spławić :)
Paweł: No to tego adoratora też sobie poznaj, to też będziesz umiała być wredna :)
Ja: Nie chcę go poznawać, nie chcę być wredna, nie chcę, nie chcę, nie chcę !
Paweł: To mu powiedz, że Ci się ktoś inny podoba, mogę nawet takiego poudawać :)
Ja: Ale ja nie wiem, czy aż tak dobra jestem w udawaniu :)
Paweł: No widzisz ? Ja taki miły a Ty taka zła ! A tak serio to się przyzwyczaj, jesteś ładną dziewczyną, tysiące razy będziesz musiała facetów odsyłać na drzewo.
Ja: Zjedz tę żabę, zjedz tę żabę... Cały dzień sobie to powtarzam i nie pomaga !
Paweł: To pocałuj tę żabę, może książę :)

I cały wieczór nie mogłam się przemóc. Unikałam kizomby jak ognia. Ciągle byłam otoczona tymi samymi ludźmi co na Miedzianej. Chyba trochę pomogło, bo wyszedł wcześniej i dziś już też się nie odzywał. Może lepiej nie jeść tej żaby. Jakoś się temat rozejdzie.

Tańczę z Rafałem no.2. bachatę. I leci przeróbka Justina Biebera. Osobiście uwielbiam ten kawałek, choć bardziej w oryginale. A ten dekiel to sobie nuci pod nosem.
Ja: No nie mów, że lubisz Justina Biebera :)
Rafał: Nie no, Biebera nie lubię !
Ja: Ale to jest kawałek Biebera !
Rafał: Nie no, co Ty ?!
Ja: Powaga !
Rafał: Skąd wiesz, słuchasz Biebera ? :)
Ja: Nie, jak się zaczął cały hejt jego osoby to najpierw chciałam sprawdzić co się tak bardzo hejtuje. Z dziesięć kawałków przesłuchałam, poza tym jednym reszta jest do kosza.
Rafał: Kurde, nie zastanawiałem się nad tym nigdy, ale ten kawałek naprawdę jest dobry.

Poniżej ten właśnie kawałek przy okazji jakiś warsztatów. Jeszcze rok i sama będę tak plastyczna jak ta dziewczyna :) Ba, jeszcze rok i sama będę prowadziła jakieś Warsaw Bachata Meet Up ! :D

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=fkroso3r3eg[/youtube]

Awatar użytkownika
Soya
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2386
Rejestracja: 23 paź 2009, 16:27

Postautor: Soya » 11 paź 2015, 23:18

Hmm, jak na to patrze to widzę ze krok podstawowy jest "mega podstawowy" i na takim poziomie się go w zasadzie nie używa :mrgreen:

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 12 paź 2015, 07:28

Nie umiesz podstawowego to nie umiesz wymiatac :)

Ale prawda jest taka ze teraz facet jest najbardziej z siebie dumny jak przetanczy caly kawalek i nie zrobi ani jednego podstawowego. A tak serio to podstawowy jest wszedzie tylko nie zawsze w czystej postaci. Soya, nastepna lekcja na nastepnym zlocie :)

Awatar użytkownika
Soya
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2386
Rejestracja: 23 paź 2009, 16:27

Postautor: Soya » 12 paź 2015, 11:26

No tak to właśnie wygląda, niby podstawowy, ale za każdym razem coś żeby to było coś innego, kolejne lekcje powiadasz, hmm na zlot przyjeżdżam by się schamieć, lekcje tańca do tego nie pasują :twisted:

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 12 paź 2015, 11:59

Ja Ci nie proponuje walca tylko bachate - taniec z dominikańskiego podwórka :) a jak jeszcze za mało chamskie to kizomba - taniec angolskiej ulicy, Afryka lat '70 :)

Awatar użytkownika
Soya
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2386
Rejestracja: 23 paź 2009, 16:27

Postautor: Soya » 12 paź 2015, 14:14

Dominikańskie podwórko to mi się kojarzy z Tonym Manero, a Angola lat 70 z Kapuścińskim, wiadomo trwa konkurs Chopinowski i po tym względem można uznać to za schamienie no ale odnosząc się do życia codziennego raczej o to ciężko :mrgreen:

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 20 paź 2015, 18:32

Piątkowe Dos Mundos. Z konkursem. Każda dziewczyna przy wejściu dostawała fluorescencyjną bransoletkę i miała ją dać najlepszemu swoim zdaniem tancerzowi. Chłopak, który ich zebrał najwięcej coś tam wygrywał.

Ja: O, widzę że już bransoletkę zarobiłeś, bravo !
Paweł wymiatacz: Tak, specjalnie dla Ciebie trzymałem, wiedziałem, że Ci będzie pod kolor oczu pasować, zakładaj ! A swoją komu już oddałaś ?
Ja: Schowałam do torebki bo czerwona i mi nie pasowała do niczego :)

Rafał: Tylko z Tobą mi ta figura wychodzi nie wiem czemu. Dałbym Ci bransoletkę normalnie, gdybym miał.
Ja: A chcesz to wygrać ? To ja Ci trochę tego zorganizuję :)
Rafał: Nie, ja nie chcę rozgłosu :)

Wygrał najbrzydszy chłopak z całego tanecznego świata. Ale zasłużył, spotykałam go na każdych zajęciach bachaty na które sama poszłam i na wszystkich imprezach.

Paweł wymiatacz: Ty całkiem zgrabna jesteś, gdzie ja miałem oczy do tej pory :)
Ja: Dzięki, ale już nie słodź :)
Paweł: Mogłabyś mieć każdego faceta tutaj ! A jakbyś schudła ze 3 kilo to byś miała mnie !
Ja: Dlatego tak bardzo dbam o utrzymanie tej wagi, którą mam !

Paweł: Widziałem jak tańczyłaś przed chwilą. Zmieniłem zdanie, masz 4 kilo za dużo !
Ja: Wiesz, ja schudnąć zawsze mogę ale Ty młodszy już nie będziesz !
Paweł: No wiedziałem, że niepotrzebnie Ci dogryzam bo się całym pięciokilowym jadem odwiniesz ! :)

W sumie to trafił bo się sama za odchudzanie wreszcie wzięłam. Planuję zrzucić 10 kg. Jeszcze tylko 13. Czekolada jest odpowiedzią, nie ważne jakie było pytanie. A za 364 dni minie rok odkąd jej nie jadłam.

Crash kurs kizomby. Poziom S3 skończony. Poniżej filmik z ostatnich zajęć, z moim nieskromnym udziałem :) Jak wychodziłam z zajęć to pomyślałam, że jak będą następne warsztaty ze światowymi gwiazdami kizomby to jadę co by się nie działo. A wieczorem warsztaty same mi się na facebooku zaproponowały. Lipiec 2016, Novotel w Warszawie. Kizz Me More. Nie ma mojej ulubionej pary w programie ale nic to. Kizombę wymiatać zamierzam ! Tylko nie wiem jak to zrobić, bo prawda jest taka że na crashu tylko faceci są na Z. Ja jestem na poziomie faceta, z którym tańczę bo to on prowadzi. Ale na festiwalu też są imprezy więc trochę z wymiataczami potańczę.

W poniedziałki na miejsce naszej rozwiązanej bachaty pojawiła się salsa od podstaw. Przyjeżdżam na naszą salsę S1 pół godziny wcześniej i spotykam Piotrka pod salą.

Ja: O, a co tam się dzieje ?
Piotrek: Salsa. P1 wystartowało.
Ja: Powaga ?! To idziemy zobaczyć, przypomnimy sobie jacy kwadratowi kiedyś byliśmy !

A na tej salsie ze 30 osób. A u nas się ledwo grupa zbiera. Dwóch facetów im brakuje, Piotrek ich idzie wspomóc. A ja się wyzwań tanecznych nie boję, po 7 miesiącach nauki nie mogę być gorsza niż dowolny facet z P1. Męskie kroki mamy za każdym razem na rozgrzewce, jakoś się do nich nigdy nie przykładałam, ale na P1 w zupełności wystarczą.

Tańczę z jedną dziewczyną, skacze jak kangurzyca. Spoko, niech skacze, płynność przyjdzie z czasem. Podstawowy, obrót w prawo, obrót w lewo, ale ile można. Zestresione to dziewczę tak samo jak ja na swoich pierwszych zajęciach. Mimo że na P1 z salsy nigdy nie byłam. Prowadzę cross body lead, niektórzy uważają, że to drugi krok podstawowy salsy, a ona:

Dziewczyna: O, fajne, możesz powtórzyć ?
Ja: Nie było tego jeszcze ?!
Dziewczyna: Nie...
Ja: To które to są zajęcia ?
Dziewczyna: Pierwsze...

Normalnie przyjdę na te zajęcia za tydzień i będę wymiatać, niezależnie jakie będą proporcje damsko męskie.

Na imprezie na serio zatańczyłam tylko jedną kizombę. Bo była Hanka, miesiąc się nie widziałyśmy i nas głupawka ogarnęła. I sobie nawzajem ćwiczyłyśmy męskie prowadzenie z bachaty i z salsy. Nieprzytomne ze śmiechu. A jeszcze kilka godzin wcześniej miałam paskudny humor. Kiedy jest Ci źle mocno przytul kota. I już - teraz źle jest kotu.

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=IdxEuqzuijA&feature=youtu.be[/youtube]

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 22 paź 2015, 22:24

Pojechałam we wtorek na jakieś S2 z kizomby. Ciągle nie wierzę że z czegokolwiek mogę być na S. A już jestem ze wszystkiego. Namawiają mnie na The Fame. Raz tam byłam, fajna impreza, ale miałam te imprezy ograniczać a nie zastępować jedne innymi.

Ja: Ktoś tam chodzi ze znajomych ?
Piotrek: Andy, on na wszystkie imprezy chodzi przecież. Rafał B z siostrą czasem jest. I mop.
Ja: Mop ?
Piotrek: No ten z burzą kręconych włosów.
Ja: Aaaaa, Kudłaty !
Piotrek: Oooo, jaka delikatna ! Ta co na Pawła Buc mówi.
Ja: Widocznie pasuje bo wszyscy podłapali :)
Piotrek: No fakt, pasuje.

Już nawet mam jechać. Już jestem przy samochodzie. Telefon. Michał z Konstancina. Tyle razy dzwonił ostatnio ale jakoś nie miałam czasu odebrać a oddzwonić zapominałam. A jak pisał smsy kiedy się możemy spotkać to było albo Dos Mundos albo zajęcia poniedziałkowe.

Michał: Masz dziś czas ?
Ja: Miałam na imprezę taneczną jechać.
Michał: Dziesięć minut chociaż. Jestem w Pruszkowie ale mogę podjechać na Gocław.
Ja: No dobra, nie pojadę na tę imprezę. Spotkamy się w połowie drogi, jedź na lotnisko.

Michał: Uważaj na Hankę. Kabluje Twojemu ojcu wszystko co jej powiesz.

Lol. Faktycznie wie rzeczy, które wiedziałam tylko ja i ona. A siebie przecież jestem pewna. Ale nie wyprę się jej przecież. To niemożliwe.

Ja: Drugi raz mówisz mi coś złego o Hance. Zachodzę w głowę czy chcesz mnie z nią skłócić i czy robisz to celowo. Możliwe to ?

Wracam do domu i analizuję. Rzeczywiście, dwa słowa usłyszała, dziesięć sobie dopowiedziała, nie chciało mi się tłumaczyć to mamy fajną historię. Napisała kiedyś SMSa co robię. Spać idę. Ale czy w domu jestem. Nie, w Raszynie, bo akurat zlot był. A ona czy tam mieszkam teraz czy jak. Odpowiedziałam że jakiś czas tak i załączyłam uśmieszek. A do mojego ojca dotarła informacja że się chyba pod Warszawę wyprowadzam. Niby nic ale to o nic za dużo jak na to co bym sobie życzyła żeby mój ojciec wiedział zwłaszcza, że ją prosiłam żeby z nim o mnie pod żadnym pozorem nie rozmawiała.

W środę koło południa z nią pogadam. Sypie się wszystko. Niech się sypie, choć nie wiem czy może być gorzej niż ostatnio ze wszystkim jest. Zawsze może być gorzej. No to dawaj, drogie życie, więcej piachu w oczy, więcej więcej więcej, dowal mi !

Usłyszało.

Hanka zaprzeczyła wszystkiemu. Że widocznie mówiłam komuś jeszcze bo ona nic nigdy i nikomu. Ani ojcu, ani Michałowi. Przecież wiem, że kłamie. Nie przyznała się do końca.

No to jeszcze ojciec wiedząc że i tak nie odbiorę telefonu mi wypisuje jakieś manipulacje, które miałyby mnie do tego zmusić. Nic z tego, Tato. Gadać umiał różne rzeczy ale jak potrzebowałam jego pomocy to na niego akurat liczyć nie mogłam. W sumie to i tak mogłam liczyć tylko na siebie ale nic to. Jakbym dziś wypisywała jakieś dokumenty to w rubrykę imię ojca chyba bym wpisała N/N gdyby to mojej matki nie obrażało.

A ona jest jeszcze gorsza. Nawet nie chce mi się gadać. Ale spokojnie, cierpliwości, tak wiele jej miałam dla ojca że ona tego limitu chyba nie da rady wyczerpać. Ale Magda już na przykład jest blisko. A jeśli chodzi o wytrzymałość psychiczną to jadę już dawno na rezerwie.

Rezerwę odporności fizycznej wyczerpałam już dawno. Wstawanie o piątej rano, wracanie po 12 godzinach, spanie po 3 godziny już powodują to że boję się spojrzeć w lustro. A mam wytrzymać jednak o miesiąc dłużej bo matce się operacja przesunęła i zanim zgarnę auto to tak sobie myślę że tego nie dożyję. Może i lepiej bo jak potem mam znosić jej humory i być dwa miesiące uwiązana to pytanie tylko w który sposób wolę zginąć. Chyba lepiej te 4h dziennie na dojazdy poświęcić.

Tym życiem nie da się żyć. A jednak ludzie oczekują wiecznego uśmiechu. Jestem pamiętliwa, pamiętam kto nawet na ułamek tego uśmiechu nie zasłużył.

Olać wszystko, wyjechać na wakacje, wrócić i któregoś dnia zamiast przez drzwi wyjść przez okno.

Awatar użytkownika
Dawid84
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2997
Rejestracja: 27 lis 2006, 21:40

Postautor: Dawid84 » 23 paź 2015, 08:53

iza_doria pisze:Olać wszystko, wyjechać na wakacje, wrócić i któregoś dnia zamiast przez drzwi wyjść przez okno.


Wszystko fajnie tylko trzeba mieszkać na parterze albo w domu 1-kondygnacyjnym.

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 24 paź 2015, 14:24

Dawid, sposób może lepszy ale celu nie realizuje.

Awatar użytkownika
Dawid84
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2997
Rejestracja: 27 lis 2006, 21:40

Postautor: Dawid84 » 28 paź 2015, 00:05

Są lepsze sposoby malowania chodników przed blokiem.

A na poprawę humoru:
"Jeśli czujesz się czasem mały, smutny, bezużyteczny, pomyśl o tym, że kiedyś byłeś najszybszym i najbardziej farciarskim plemnikiem w swojej grupie".

Głowa do góry.

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 09 lis 2015, 16:32

Poniedziałek po zebraniu, początek miesiąca a plany wykonane, trzeba pojechać załatwić parę rzeczy.

Arek: Aga, wychodzisz gdzieś ? Będę jechał też zaraz to Cię mogę zabrać.
Ja: A dokąd jedziesz ?
Arek: Do biura maklerskiego na Puławską.
Ja: Oooo, to super by było.
Arek: Jakbym znał odrobinę przyszłości to bym kabrioleta wziął na tę okazję !
Ja: Kabrioleta ? W ten deszcz ?!
Arek: Przed deszczem to Cię jakoś osłonię ale co jak szyby zaparują...

Arek: Jak Ty wytrzymujesz z tą Magdą...
Ja: Lata doświadczenia. Mój ojciec jest taki sam jak ona.
Arek: Jak Ci zacznie docinać za bardzo to daj znać, ja Ci na nią dam takie haki że ją na tyłek usadzisz.

Telefonz warsztatu że Uniak do odbioru. Trzecie życie Uniaka. Albo czwarte. Ile razy on już zmartwychwstawał. Musi mnie nauczyć. Choć to nie takie zmartwychwstanie, zapakowałam go na lawetę i za nią pojechałam. Facet z warsztatu już zdębiał.

Mechanik: Co ? Nie jeździ ?
Ja: Jeździ !
Mechanik: Ale na lawecie ?
Ja: Sam też.
Mechanik: To co się stało ?
Ja: Tłumik.
Mechanik: Tłumik i lawetą przyjechał ?!
Ja: Bo za darmo mam. Laweciarz zarobi, ja nie ogłuchnę. Wszyscy zadowoleni, interes się kręci !

Odebrałam, narazie jeździ jak złoto.

Pojechałam KRUS załatwić bo to sporo mniejsze pieniądze niż ZUS. Najpierw mnie sami wzywają ale jak przyjdzie co do czego to im udowodnij że na roli pracujesz. Tak się człowiek uganiał za tymi hektarami a teraz to by większość oddał bo poniżej jednego hektara jest mniej formalności.

Dziś po dłuższej przerwie wracam do tańczenia. Nic nie pamiętam, nic nie umiem. Jak stanę na tej sali to wierzcie mi że się zacznę intensywnie interesować życiem strusi emu. Jak one to robią, że w sytuacji zagrożenia chowają głowę w piasek i myślą że ich nie widać. Ja dziś też będę przestraszonym strusiem emu.

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 17 lis 2015, 19:07

Mówiłam, że pojadę na festiwal kizomby ? Pojadę ! Tyle że niektórzy już pojechali na Bachata Stars. Po pierwsze to mnie namawiali, żebym wpadła przynajmniej na imprezy, po drugie mnie opieprzali, że jednak się nie pojawiłam. Odkąd poznałam kizombę straciłam zapał do bachaty. Tyle że nawet nie będąc na festiwalu nauczyłam się niechcący prawie wszystkiego co tam było. Bo przyszedł wczoraj na imprezę Rafał no.2. z Norbertem i Grześkiem i trenowali na wszystkich dziewczynach. Najlepsze, że jeden trzymał telefon z nagraniem z festiwalu, drugi próbował to poprowadzić, a trzeci komentował czy dobrze.

Ja: Kurde, ja tego nie umiem, pokażcie mi to nagranie to przynajmniej będę wiedziała o co chodzi !
Grzesiek: To nie Ty masz umieć tylko my !
Ja: Ja bym chciała chociaż wiedzieć czy nie przeszkadzam !
Rafał: Pomagasz, bo się uczymy na Tobie !
Ja: No ale... Wrrrrr ! No pokażcie to nagranie !
Grzesiek: Cicho tam ! Już prawie wychodzi !

Jak się nauczyli do akceptowalnej przez każdego postaci to mi w końcu pokazali. Phie, nie wiem po co obejrzałam skoro już to umiem :D

Z Pawłem wymiataczem nam się na jakieś poważne tematy zebrało. O Francji i innej polityce. W bardzo dużym skrócie:
Paweł: Ludzie teraz myślą, że jak zmienią profilowe na flagę francuską to się terroryści obsrają na miętowo...
Ja: Patrzymy na wszystko z perspektywy swojego nosa. Kilkudziesięciu Francuzom czapki pospadały i żałoby narodowe a że w Syrii czy Libanie z europejskich rąk giną tysiące nikt nie zwraca uwagi. Wszystko jest kwestią kultury. Nam się nie mieści w głowie obrzezanie dzieci, a tym którzy to robią nie mieści się w głowie, że można nie obrzezać. I sobie dyskutuj kto ma rację w momencie gdy nie chodzi o fakty ale o wiarę. Przyjmujemy uchodźców i mogą powiedzieć, że wysadzenie czegoś w powietrze to element ich kultury. I kurczę... będą mieli rację, oni tacy są od zawsze.
Paweł: Wszystko to jest wielowymiarowe, nie znajdziemy rozwiązania we dwójkę i w jeden wieczór. Ale powiem Ci, że inteligentna jesteś !
Ja: Wow, no dzięki !
Paweł: Nie no, zawsze wiedziałem, że jesteś, czasami aż do przesady ale też raz zwątpiłem. Parę imprez temu Ci powiedziałem, że mogłabyś schudnąć 4 kilo a Ty się obraziłaś. Dwie imprezy ze mną nie rozmawiałaś ! I pomyślałem sobie "Jezu, jaka głupia pindzia !"
Ja: Wiesz, w czuły punkt trafiłeś ! Tamtego wieczoru chciałam pokręcić hula-hop, zakładam i o kurde... pasuje !
Paweł: Hahahahaha !

I jeszcze Kizomba w moim wykonaniu poziom Z :D

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=CoxSAK8A8BE[/youtube]


Wróć do „Mój pokerowy mini blog”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości

Kopiowanie calosci lub fragmentow bez pisemnej zgody zabronione. Strona jest kierowana do uzytkownikow polskojezycznych zamieszkalych w krajach, w ktorych korzystanie z Serwisu jest zgodne z prawem. Wiadomosci prezentowane w serwisie sa dozwolone wylacznie dla osob podlegajacych jurysdykcjom prawnym, w ktorych uczestnictwo w grach pokerowych online jest legalne. Korzystajac z serwisu, uzytkownik deklaruje wobec administratora, ze uczestnictwo w grach pokerowych online jest w jego jurysdykcji dozwolona i ponosi pelna odpowiedzialnosc za prawdziwosc zlozonego przez siebie oswiadczenia.

Na terytorium Polski poker online moga oferowac jedynie te podmioty, ktore posiadaja zezwolenie Ministra Finansow. Gra w pokera u operatorow, ktorzy nie posiadaja licencji Ministerstwa Finansow jest zabroniona i grozi konsekwencjami prawnymi. Serwis jest przeznaczony tylko dla osob, ktore ukonczyly 18 lat. Korzystajac z serwisu, uzytkownik potwierdza, ze ma ukonczone 18 lat.