The sky is never the limit !

Miejsce w którym możesz sobie założyć własny wątek i na bieżąco dzielić się z innymi swoimi sukcesami, porażkami i przemyśleniami. Forum widoczne po 20 postach. Ponad 300 blogów polskich graczy.
Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 10 gru 2010, 23:15

Dziś mniej pokerowo bo nie bardzo mam czas na grę ostatnio.

Wreszcie zmieniłam ciepły kąt u mamusi na własne mieszkanko. Dziś podłączyłam neostradę - całkiem sama, mimo że w salonie kobieta koło 50-tki miała większe pojęcie o komputerze ode mnie... Myślałam, że mój narzeczony się będzie z tym męczył ale niestety nagle poczuł palącą potrzebę powrotu do rodzinnego domu po swoje rzeczy. Na dzień przed parapetówką. I całe sprzątanie spadło na mnie... Faceci są jednak nie mniej sprytni niż kobiety.

Jutro wreszcie tatuś przywiezie mi zimowe opony. Matko co ja przeżywałam tej zimy. Autko może nie jest najnowsze i elektryki ma pewnie mniej niż przeciętny kalkulator ale zawsze jeździło! W najgorsze mrozy pali jak igła a jak coś nagle nie działa to na 90% trzeba wymienić bezpiecznik. Już mnie przyzwyczaił, że jak ja się boję zakupu nowego radia za minimum 300 zł to jemu chodzi tylko o bezpiecznik za 45 gr. Jak się boję wymiany łożysk, sprzęgła albo całego zawieszenia wartego więcej niż cały samochód, to się dowiaduję, że on płakał tylko o olej do skrzyni biegów za jakieś grosze.

Ale tej zimy naprawdę mnie wystraszył. Pamiętacie pierwszy paraliż komunikacyjny ? Akurat miałam pojechać w jedno miejsce, dobrze znaną mi trasą. Śniegu na drogach po kolana. Ale poszukajcie sobie na blogu wpisu ze stycznia kiedy w śnieżycę jechałam w swoją drugą podróż tym autkiem do Konstancina. A kierowca był ze mnie dość marny, bo dawno nie jeździłam, nie znałam samochodu a w śnieżyce zwykle nie wychodziłam z domu. Ale we dwoje jakoś sobie poradziliśmy mimo, że na rondach z zepsutymi światłami ja zamykałam oczy :D Ale tym razem ledwo wyjechałam ze swojej osiedlowej uliczki a moje śliczne bordowe się poślizgnęło na zakręcie. Ale jedziemy dalej. Drugi zakręt, jakaś limuzyna za nami a my się znowu ślizgamy i obraca nas w poprzek drogi. Myślę, że jak wyjedziemy na Łazienkowską to będzie lepiej ale niestety - śnieg z piaskiem czy bez dla letnich opon nie robi różnicy. Cóż - autko porzucone na jakiejś osiedlówce pod drzewem (teraz jest cały w ciapki bo jakieś srajptaki tam stacjonowały). Po dwóch dniach po niego wróciłam ale nagle się okazuje, że mój ciapek ledwie się rozpędza do 50-tki, nie mówiąc o większych prędkościach. Pomijam już to, że słuchał się mnie tak, że choćbym mu kazała skręcić w lewo do sklepu to i tak by pojechał w prawo do domu. Tak więc stał i czekał na wiosnę. Wiosna nie przyszła ale od kilku dni drogi mamy całkiem czarne. Więc okazyjnie próbuję go gdzieś zaciągać. Ale rozpędzać to on się za bardzo nie chce. Wycieraczki zamarzły (co to za zwyczaj zostawiania auta z odgiętymi wycieraczkami w te mrozy ? to pomaga ?). W dodatku coś śmierdzi spalenizną. Zwąchałam z chłopakiem cały samochód (nawet ten co jechał przed nami) ale nie widać, żeby się coś paliło. Wyłączyłam ogrzewanie i przestało. To mnie zaczęło martwić. Ale jak włączyłam znowu to już nie śmierdziało. Nie zrozumiem o co tej bordowej ciapie chodzi.

Ale tym co nie wierzą gwarantuję, że jest gigantyczna różnica między oponami zimowymi a letnimi. Letnie zimą twardnieją na kość, tańczą po ulicy i nie chcą się rozpędzać. To nie chodzi o to, że mam zły samochód bo moja matka maluchem na zimówkach jeździ lepiej ode mnie. To naprawdę sprawa opon. Jutro mam nadzieję już je mieć, więc droga Warszawa-Poznań mi nie straszna. To znaczy trochę boję się każdej dłuższej trasy. Ale kiedyś zapytałam mojego kumpla czy nie boi się ze mną jechać. A on na to "daj spokój, to nie rajd Paryż-Dakar po pięciu kontynentach tylko krajowa trasa Warszawa-Wrocław." I coś w tym jest. Wolę jechać w trasę niż codziennie się przepychać po stolicy.

Widzimy się niedługo!

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 02 paź 2011, 03:57

No i wracam powolutku :) Prawie rok nie pisałam, zaraz mnie ktoś zaskarży o odkopywanie tematów :)

Rok temu pisałam że nie mam czasu na grę gdyż piszę pracę magisterską.. Nadal nie napisałam. Ale już kończę :)

Narzeczonego jeszcze nie zatłukłam choć jest ewidentnie nieprzygotowany do dorosłego życia. Poza tym że gotuje nie robi dla domu nic poza tym. Nie posprząta nic sam bo uważa że powinniścmy robić to razem. Czy wspólne sprzątanie tak bardzo scala związek ? A ja jak się urwę nawet na 20 minut w ciągu dnia do domu to sprzątam bo nie mogę patrzeć na bałagan. I się nie czepiam że musi mi ktoś pomagać. Umiem sama wytrzeć kurz z telewizora.

Najciekawiej wygląda u nas pranie. Jak ja piorę to każdy kolor oddzielnie ale i tak mi tego prania wychodzi na dwa razy więc nie mam co pytać czy chce się dorzucić - nie zmieści się. On z kolei ciuchów ma średnio 5x mniej (!) więc pralka chodzi zapełniona do połowy. Przez pierwszy miesiąc się czepiałam żeby chociaż zapytał czy nie mam nic do prania w tym kolorze - może moje dwie bluzki nie zjedzą mu przy tym skarpetek. Ale nie pytał nigdy. Po miesiącu jak zobaczyłam jak on to pranie robi to mi się odechciało pytać - czarne, zielone i biało-niebieskie w jednym praniu. Poczekam cierpliwie aż mu coś zafarbuje.

Ostatnio na głowie mamy jeszcze remont. Przyjeżdża mój tatuś, ogląda pokój, myśli co trzeba zrobić i o 23 wieczorem każe nam znosić wszystkie meble z tego pokoju na śmietnik bo rano on wejdzie ze swoim robotnikiem i bedą ściany gipsować. No więc się przebieram w gorsze ciuchy. Jak widzę te meble to mi się żyć odechciewa - wszystkie po babci z czasów komunizmu. Wtedy meble się robiło na ćwierć wieku. Tyle mają a dalej się trzymają. Drewniane płyty 5 cm szerokości... Siedzę ze śrubokrętem i odkręcam, Kuba pomaga z kopa albo z pięści. I zostaje drewna na 7 tur łażenia po schodach. No to nosimy. Po drugim kółeczku mój facet mięknie i mówi
-jutro to zrobimy, zobacz ile tego jest... ja jutro do pracy muszę iść.
-ja też. Ale mojemu ojcu nie da się powiedzieć że się z czymś nie dało rady. Pot z czoła i lecimy dalej.
Oczywiście na śmietnik nie powinno sie tego wyrzucać. Więc zostawialiśmy obok śmietnika. Mówię Kubie że jakby ktoś pytał to o 5 rano przyjedzie ciężarówka po to.A potem on idzie o 5 do pracy i podjeżdza VW Sharani pakuje wszystkie nasze meble do bagażnika. Kurde... Trzeba było napisać pod śmietnikiem kartkę "drewno do zabrania z 3 piętra".

A jeśli chodzi o pokera - zaczynam sobie wszystko od początku. Od najniższych stawek, od niskiego bankrolla, z małą ilością czasu na grę. Ale dam sobie radę. Już nie raz tak robiłam, na każdym kolejnym roomie. Kasa z pokera pozwoliła mi się usamodzielnić. Pierwszy miesiąc po przeprowadzce finansowo jest zawsze trudny. Dzięki pokerowi nie miałam z tym problemu, stać nas było na wszystko czego nowe mieszkanie potrzebowało. A ze to był grudzień to wierzcie mi że wydatki były nie małe choćby z okazji świąt, parapetówki, moich i mojej matki urodzin, potem sylwestra. Pierwszy raz od dziesięciu chyba lat miałam żywą choinkę.

Dlatego teraz zaczynam od nowa. Oczywiście coś grałam przez ostatni rok ale nie umiałam sobie zorganizować czasu na turnieje, grałam jakieś sng albo cash który grać niespecjalnie umiem. Jestem graczem turniejowym, widzę to za każdym razem jak nic mi nie idzie i odpalam jakieś MTT za 1$ bo mam ochotę pograć a nie mam ochoty tracić rolla. I gram 5 godzin i dochodzę do płatnych i tego rolla podwajam. Tylko do tego mam cierpliwość. Tak więc zaczynam znowu meldować swoje osiągnięcia.

Ale muszę w takim razie wiedzieć że ktoś to w ogóle czyta... :D

Awatar użytkownika
tommko
-#VIP
-#VIP
Posty: 1685
Rejestracja: 22 lip 2008, 17:42

Postautor: tommko » 02 paź 2011, 07:53

iza_doria pisze:Ale muszę w takim razie wiedzieć że ktoś to w ogóle czyta... :D


czyta, czyta, miło, że wróciłaś z powrotem na forum :D

Awatar użytkownika
gama
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2880
Rejestracja: 06 lut 2009, 18:56

Postautor: gama » 02 paź 2011, 13:29

Welcome back :)

gajor
-#graczroku
-#graczroku
Posty: 925
Rejestracja: 16 mar 2011, 14:41

Postautor: gajor » 02 paź 2011, 13:32

Witam z powrotem i życzę powodzenia w turniejach. Czekam z niecierpliwością na kolejny wpis opisujący jakiś sukces. Powodzenia :D

Awatar użytkownika
Sliwa
-#VIP
-#VIP
Posty: 720
Rejestracja: 08 kwie 2010, 18:14

Postautor: Sliwa » 02 paź 2011, 15:09

Czyta, czyta ;) Powodzenia w budowaniu nowego rolla i wytrwałości w remontach etc.

Awatar użytkownika
Sith
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 3648
Rejestracja: 04 maja 2008, 22:38

Postautor: Sith » 02 paź 2011, 21:59

iza_doria pisze:No i wracam powolutku :) Prawie rok nie pisałam, zaraz mnie ktoś zaskarży o odkopywanie tematów :)


Witaj :D

Nie posprząta nic sam bo uważa że powinniścmy robić to razem. Czy wspólne sprzątanie tak bardzo scala związek?


Najciekawiej wygląda u nas pranie. Przez pierwszy miesiąc się czepiałam żeby chociaż zapytał czy nie mam nic do prania w tym kolorze - może moje dwie bluzki nie zjedzą mu przy tym skarpetek. Ale nie pytał nigdy. Po miesiącu jak zobaczyłam jak on to pranie robi to mi się odechciało pytać - czarne, zielone i biało-niebieskie w jednym praniu. Poczekam cierpliwie aż mu coś zafarbuje.



A potem on idzie o 5 do pracy i podjeżdza VW Sharani pakuje wszystkie nasze meble do bagażnika. Kurde... Trzeba było napisać pod śmietnikiem kartkę "drewno do zabrania z 3 piętra"...


Ten blog będzie chyba jednym z moich ulubionych - jeden wpis na rok - i od razu trzy teksty do "The best of..."

Ale muszę w takim razie wiedzieć że ktoś to w ogóle czyta... :D


Masz naprawde świetny styl pisania, bardzo fajnie się czyta Twoje wpisy - tak więc nie martwiłbym się o frekwencje na blogu!

GrzechuTG
-#Site Admin
-#Site Admin
Posty: 4585
Rejestracja: 17 kwie 2007, 13:46

Postautor: GrzechuTG » 02 paź 2011, 22:14

Czytamy czytam, Witamy ponownie!

Awatar użytkownika
Sith
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 3648
Rejestracja: 04 maja 2008, 22:38

Postautor: Sith » 02 paź 2011, 22:17

Swoja droga - kobiety mają łatwiej - jeden wpis na rok, a wiecej czytelnikow niz niektorzy co dwa na dzien robia :D

Awatar użytkownika
wheeny
-#zasłużony
-#zasłużony
Posty: 1268
Rejestracja: 23 mar 2009, 09:54

Postautor: wheeny » 02 paź 2011, 22:23

Fajnie że jesteś.

Jeżeli masz takie kłopoty w nie-małżeństwie, to nie polecam małżeństwa - będzie o wiele gorzej.

Powodzenia!

Awatar użytkownika
Sith
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 3648
Rejestracja: 04 maja 2008, 22:38

Postautor: Sith » 02 paź 2011, 23:53

dokladnie - po ślubie przestanie gotować, a z praniem Ci sie rozwiąże problem, bo po prostu będzie Tobie dawał swoje, tłumacząć, że jak sam pierze, to mu farbuje :D

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 03 paź 2011, 01:27

Cieszę się, że Was się tak wielu tu pojawiło :) To bardzo motywuje zwłaszcza że ten rok temu moje wpisy nie generowały tak wielu komentarzy.

Do ślubu się już nie wybieram - jakby chciał to by był dwa lata temu - teraz to ja mam... 16 lat i nie zamierzam mieć zmarszczek na ślubnym zdjęciu. A już mi powoli wychodzą. Jak wziąć pod uwagę to że na dobrą salę się czeka ze 2 lata to one mogą być zbyt widoczne :D:D:D

Fececi się tak strasznie psują po ślubie ? A my ciągle mamy nadzieję że oni po ślubie się właśnie naprawiają.

Moja matka zawsze powtarza: "Im głupsza kobieta tym trwalszy związek". Dlatego jeśli chodzi o głupotę zaczynam się podejrzewać o ideał :D

Awatar użytkownika
Sith
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 3648
Rejestracja: 04 maja 2008, 22:38

Postautor: Sith » 03 paź 2011, 07:18

iza_doria - jak sie odmladzasz, to usun wiek z profilu :-)

A w Twoim wieku zmarszczki - poważna sprawa, ja przy swoich 31 mam buzie gładziutką jak pupa niemowlęcia. A poza tym - na zmawszczki jest photoshop :D

A co do psucia się - życie - idziesz do sklepu - tak dlugo jak nie kupisz, skaczą koło Ciebie jak mogą, jak juz zaplacisz i nabędziesz towar - okazuje sie, ze nie ma kto Ci go do auta wsadzic :-). Ale dotyczy to tez Was - znam kilka kolezanek, ktore przed slubem, w liceum, byly naprawde niesamowicie zadbane, a jak je zobaczyłem po 3 latach małżeństwa, to wyglądały jakby piorun w gówno uderzył :-)

Cieszę się, że Was się tak wielu tu pojawiło :)


My sie nie pojawilismy ot tak, my tu po prostu czekalismy caly ten rok :D

Awatar użytkownika
Gns
-#VIP
-#VIP
Posty: 1560
Rejestracja: 03 maja 2009, 19:56

Postautor: Gns » 03 paź 2011, 17:46

iza_doria pisze:Narzeczonego jeszcze nie zatłukłam choć jest ewidentnie nieprzygotowany do dorosłego życia. Poza tym że gotuje nie robi dla domu nic poza tym. Nie posprząta nic sam bo uważa że powinniścmy robić to razem. Czy wspólne sprzątanie tak bardzo scala związek ? A ja jak się urwę nawet na 20 minut w ciągu dnia do domu to sprzątam bo nie mogę patrzeć na bałagan. I się nie czepiam że musi mi ktoś pomagać. Umiem sama wytrzeć kurz z telewizora.

Najciekawiej wygląda u nas pranie. Jak ja piorę to każdy kolor oddzielnie ale i tak mi tego prania wychodzi na dwa razy więc nie mam co pytać czy chce się dorzucić - nie zmieści się. On z kolei ciuchów ma średnio 5x mniej (!) więc pralka chodzi zapełniona do połowy. Przez pierwszy miesiąc się czepiałam żeby chociaż zapytał czy nie mam nic do prania w tym kolorze - może moje dwie bluzki nie zjedzą mu przy tym skarpetek. Ale nie pytał nigdy. Po miesiącu jak zobaczyłam jak on to pranie robi to mi się odechciało pytać - czarne, zielone i biało-niebieskie w jednym praniu. Poczekam cierpliwie aż mu coś zafarbuje.


No offence, ale wy jesteście w związku czy po prostu współlokatorami na studiach? Po tym opisie nie wygląda to na szczęśliwe małżeństwo w przyszłości. Chyba, że to ja jeszcze nie kumam kilku rzeczy odnośnie wspólnego życia:)

Mam nadzieję, że nie uraziłem:) Czekam na dalsze wpisy. Pozdro

Awatar użytkownika
Sith
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 3648
Rejestracja: 04 maja 2008, 22:38

Postautor: Sith » 03 paź 2011, 17:59

GNSPL pisze:No offence, ale wy jesteście w związku czy po prostu współlokatorami na studiach? Po tym opisie nie wygląda to na szczęśliwe małżeństwo w przyszłości. Chyba, że to ja jeszcze nie kumam kilku rzeczy odnośnie wspólnego życia:)


W sumie ciekawe spostrzeżenie, ciekawe czy mają dwa oddzielne kosze na brudne ciuchy :)

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 03 paź 2011, 18:38

Jesteśmy razem prawie 5 lat, zaręczeni od roku, mieszkamy razem od grudnia więc niecały rok. Nie jest źle :) Jak na pokerzystkę przystało jestem bardzo cierpliwa. Nie zgadzamy się w bardzo wielu sprawach, nie umiemy się dogadać co do sprzątania ale jakimś cudem jeszcze się nie zagryźliśmy :) Mamy małego kota na wychowaniu więc rozwód nie wchodzi w grę :D

Oczywiście że mamy dwa oddzielne kosze na brudną bieliznę. W moim jest segregacja na białe, czarne i kolorowe, oprócz moich rzeczy są rzeczy domowe tzn ręczniki, ścierki kuchenne i pościel. Bo jakby wrzucił na 60 stopni te czerone i zielone ręczniki ze swoimi jasnoniebieskimi koszulami i białymi ścierkami do naczyń a nie daj boże jeszcze pościelą to nie chcę wiedzieć jaki kolor by powstał. Natomiast jego kosz na brudną bieliznę czasami wychodzi z siebie i staje obok. Są w nim rzeczy typowo segregowane przez męski gatunek "czyste, brudne i brudne ale jeszcze można założyć". Typowy młody facet - nie sprząta i nie podlewa kwiatów. Bo przecież jakby chciały żeby je podlać to by się ocierały o nogi jak kot kiedy jest głodny.

Ale spokojnie, dam chłopakowi szansę, dorośnie kiedyś. Grunt że gotuje, bo mnie stanie przy garnkach doprowadza do szewskiej pasji. I nie rozumiem o czym do mnie rozmawia jak mówi że on to lubi i mógłby być kucharzem :D

Awatar użytkownika
wheeny
-#zasłużony
-#zasłużony
Posty: 1268
Rejestracja: 23 mar 2009, 09:54

Postautor: wheeny » 03 paź 2011, 18:49

Właśnie z tym jest problem w relacjach damsko męskich. Kobiety mają nadzieję, że mężczyzna się zmieni (zwłaszcza po ślubie - dojrzeje), a mężczyźni mają nadzieję, że kobiety się nie zmienią.

Niestety oboje są skazani na porażkę - mężczyźni nigdy nie dojrzewają (są dużymi dziećmi i jest im z tym dobrze), a kobiety niestety szybko się zmieniają dramatycznie (biologia i psychologia biologii).

Dlatego długotrwały związek między rówieśnikami odmiennych płci jest możliwy tylko i wyłącznie między mega przyjaciółmi (po pierwsze), a dopiero później kochankami, czy jak to tam nazwać.

Awatar użytkownika
Sith
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 3648
Rejestracja: 04 maja 2008, 22:38

Postautor: Sith » 03 paź 2011, 19:06

wheeny, co do tego ze przyjazn jest niezbędna w związku - oczywiscie masz racje... ale przyjazn nie gwarantuje ze bedzie on udany. Mialem kilka przypadkow, gdzie zaaajebiste przyjaciolki, z ktorymi swietnie mi sie gadalo, pilo, balowalo, moglismy sie o 1 w nocy na pogaduchy spotkac, kompletnie mi nie odpowiadalyby jako partnerki do życia, bo po prostu w wielu rzeczach mielismy zupelnie inne oczkiwania. A roznica wlasnie miedzy przyjaznia a zwiazkiem polega na tym, że od przyjaciela nie wymagasz, tylko bierzez co daje, a od partnera jak najbardziej masz sporw wymagania i oczekiwania.

A starzenie sie kobiet jest niestety czesto spowodowane przez samych facetow - odpowiada im uklad taki, ze zona siedzi caly dzien z dziecmi, oni pracuje, po pracy ide z kumplami na squasha/brydza/pokera/piwo, w nocy musza sie wyspac bo przeciez rano do pracy, w weekend szkolenie czy tam PKPT - i kobieta siedzi w domu coraz bardziej udupiona... a potem taki facet sie dziwi, ze figura nie taka, ze ma zmarszczki, ze nie ma siły, że zrobila sie z niej taka kura domowa... Znam w kij takich przypadkow, gdzie po prostu faceci sami wpedziaja zony w tę psychologiczną starość...

A iza - co do sprzątania - nie licz na to, ze cos sie zmieni - jak ktos jest balaganiarz, to z tego sie nie wyrasta... Facet dorosnie pod kątem tego, że bardziej bedzie odpowiedzialny, bardziej szanowal prace, myslal o przyszlosci... ale jak nie przeszkadzaja mu brudne gacie na podlodze w salonie jako 22 latkowi, to jako 30 latkowi tez nie będą. Musisz sie z tym pogodzic... swoją drogą, ja mam jeden kosz na rzeczy swoje i zony, jeden na rzeczy dzieci, nigdy mi sie nie zdarzylo rozdzielac ubran kolorami i nigdy mi nic nie zafarbowalo. Bialem do bialych, kolor do koloru, 40 stopni i zawsze czyste, kolory bez zmian...

Kurna, starzeje sie, na forum pokerowym gadam o praniu...

PS. Wheeny - optymistą to Ty raczej nie jestes, prawda?

Awatar użytkownika
knoperss
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 4670
Rejestracja: 09 mar 2009, 23:00

Postautor: knoperss » 03 paź 2011, 19:24

iza_doria pisze:
Przez pierwszy miesiąc się czepiałam żeby chociaż zapytał czy nie mam nic do prania w tym kolorze - może moje dwie bluzki nie zjedzą mu przy tym skarpetek.


to skarpety można z czymś jeszcze prać??
jestem antyfanem prac domowych i nie mam zamiaru nigdy tego zmienić :D
wole zamówić pizze jak przypalić jajko :D

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 03 paź 2011, 21:39

Wiecie, poważnie mówiąc zakładam że są potrzebne pewne kompromisy. Nie wygoniłam go za drzwi za to że nie sprząta. I nie wygonię za wiele innych rzeczy. On mnie wziął wiedząc że jak wchodzę do kuchni to dostaję białej gorączki i mam imperatyw* wewnętrzny żeby szybko wyjść. Ja jestem wegetarianką i zażarcie czytam etykiety na szystkim co kupuję. A on wielbiciel mięska. To są sprawy zapalne. Ale są też sprawy w których dobrze się rozumiemy. To co opisuję to są sprawy pół żartem pół serio - są prawdziwe ale jest też wiele innych rzeczy które dzieją sie poza tym co opisuję i to jest właśnie to co sprawia że mi już te skarpetki pod łóżkiem przestają przeszkadzać. Ideałów nie ma :D

Założę się że znajdziecie po dziesięć powodów które sprawiają ze Wasza druga połówka Was denerwuje. Ale przecież jesteście razem. Więc spokojnie - mimo bałaganiarstwa damy radę :)


* Imperatyw – (łac. imperativus – rozkazujący) – nakaz, reguła, zasada, która nie podlega dyskusji i którą można bezpośrednio wywieść z założeń teoretycznych. Imperatyw może mieć charakter zasady moralnej, artystycznej lub ideowej. (przypisek moderatora)
Ostatnio zmieniony 03 paź 2011, 21:44 przez iza_doria, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Gns
-#VIP
-#VIP
Posty: 1560
Rejestracja: 03 maja 2009, 19:56

Postautor: Gns » 03 paź 2011, 22:32

No moja dziewczyna też jest wegetarianka, a ja bardzo lubię mięso :) Nie mamy problemu z wspólnymi posiłkami.. Jestem z tych co gotują, a ona asystuje (chociaż tu już się zmienia z czego się bardzo cieszę). Z praniem też nie mamy żadnych problemów... z tym, że... nie mieszkamy razem:)

Nie no ale całkiem poważnie to tak jak napisałaś każdy znajdzie masę rzeczy które denerwują nas w drugiej osobie, ale chyba chodzi o to żeby akceptować ludzi takich jakimi są. Poza tym trzeba się skupiać na tym co nas cieszy, a nie na tym co nas denerwuje. Chyba, że tego drugiego jest zdecydowanie więcej...

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 03 paź 2011, 22:45

"* Imperatyw – (łac. imperativus – rozkazujący) – nakaz, reguła, zasada, która nie podlega dyskusji i którą można bezpośrednio wywieść z założeń teoretycznych. Imperatyw może mieć charakter zasady moralnej, artystycznej lub ideowej. (przypisek moderatora)" - omg :) jak już do moich wypowiedzi trzeba przypisy dodawać to znaczy że (prawie) o magistrze człowiek innego języka używa :D niedlugo tutaj zaczne mowic "mocium panie". Zupełnie inna jakość mowy polskiej :D:D:D

Awatar użytkownika
Sliwa
-#VIP
-#VIP
Posty: 720
Rejestracja: 08 kwie 2010, 18:14

Postautor: Sliwa » 03 paź 2011, 22:53

GNSPL pisze:No moja dziewczyna też jest wegetarianka, a ja bardzo lubię mięso :) Nie mamy problemu z wspólnymi posiłkami.. Jestem z tych co gotują, a ona asystuje (chociaż tu już się zmienia z czego się bardzo cieszę)...


Haha po przeczytaniu tego fragmentu nasunęła mi się ciekawa myśl(ciekawe czy tylko mi :razz: ). A nóż Wy cały czas opisujecie siebie nawzajem, i to Wy mieszkacie i jesteście ze sobą? I nie wiecie nawet, że udzielacie się na jednym i tym samym forum w dodatku pokerowym :mrgreen:

GNSPL pisze:Z praniem też nie mamy żadnych problemów... z tym, że... nie mieszkamy razem:)


Ale tutaj GNSPL rozwiał moje wątpliwości :mrgreen:


ps. taki mały offtopic

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 03 paź 2011, 23:02

No jakbym się dowiedziała że Kuba potajemnie jest dobrym pokerzystą to pomyślałabym ze koniec świata będzie jednak wcześniej niż zapowiadają :) To taki mały furiat jest, brak mu cierpliości. On w tilt wpada jak oblewa 4 raz egzamin na prawo jazdy, a co dopiero jakby mu asy za kilkadziesiąt euro połamali. Zjadłby laptopa chyba.

Awatar użytkownika
Gns
-#VIP
-#VIP
Posty: 1560
Rejestracja: 03 maja 2009, 19:56

Postautor: Gns » 04 paź 2011, 10:45

sl1wk4, hehe trochę skucha by była :) bo moja dziewczyna nie gra w pokera:/

iza_doria, trochę beka, bo ja też mam na imię Kuba :D


Wróć do „Mój pokerowy mini blog”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Kopiowanie calosci lub fragmentow bez pisemnej zgody zabronione. Strona jest kierowana do uzytkownikow polskojezycznych zamieszkalych w krajach, w ktorych korzystanie z Serwisu jest zgodne z prawem. Wiadomosci prezentowane w serwisie sa dozwolone wylacznie dla osob podlegajacych jurysdykcjom prawnym, w ktorych uczestnictwo w grach pokerowych online jest legalne. Korzystajac z serwisu, uzytkownik deklaruje wobec administratora, ze uczestnictwo w grach pokerowych online jest w jego jurysdykcji dozwolona i ponosi pelna odpowiedzialnosc za prawdziwosc zlozonego przez siebie oswiadczenia.

Na terytorium Polski poker online moga oferowac jedynie te podmioty, ktore posiadaja zezwolenie Ministra Finansow. Gra w pokera u operatorow, ktorzy nie posiadaja licencji Ministerstwa Finansow jest zabroniona i grozi konsekwencjami prawnymi. Serwis jest przeznaczony tylko dla osob, ktore ukonczyly 18 lat. Korzystajac z serwisu, uzytkownik potwierdza, ze ma ukonczone 18 lat.