Wreszcie zmieniłam ciepły kąt u mamusi na własne mieszkanko. Dziś podłączyłam neostradę - całkiem sama, mimo że w salonie kobieta koło 50-tki miała większe pojęcie o komputerze ode mnie... Myślałam, że mój narzeczony się będzie z tym męczył ale niestety nagle poczuł palącą potrzebę powrotu do rodzinnego domu po swoje rzeczy. Na dzień przed parapetówką. I całe sprzątanie spadło na mnie... Faceci są jednak nie mniej sprytni niż kobiety.
Jutro wreszcie tatuś przywiezie mi zimowe opony. Matko co ja przeżywałam tej zimy. Autko może nie jest najnowsze i elektryki ma pewnie mniej niż przeciętny kalkulator ale zawsze jeździło! W najgorsze mrozy pali jak igła a jak coś nagle nie działa to na 90% trzeba wymienić bezpiecznik. Już mnie przyzwyczaił, że jak ja się boję zakupu nowego radia za minimum 300 zł to jemu chodzi tylko o bezpiecznik za 45 gr. Jak się boję wymiany łożysk, sprzęgła albo całego zawieszenia wartego więcej niż cały samochód, to się dowiaduję, że on płakał tylko o olej do skrzyni biegów za jakieś grosze.
Ale tej zimy naprawdę mnie wystraszył. Pamiętacie pierwszy paraliż komunikacyjny ? Akurat miałam pojechać w jedno miejsce, dobrze znaną mi trasą. Śniegu na drogach po kolana. Ale poszukajcie sobie na blogu wpisu ze stycznia kiedy w śnieżycę jechałam w swoją drugą podróż tym autkiem do Konstancina. A kierowca był ze mnie dość marny, bo dawno nie jeździłam, nie znałam samochodu a w śnieżyce zwykle nie wychodziłam z domu. Ale we dwoje jakoś sobie poradziliśmy mimo, że na rondach z zepsutymi światłami ja zamykałam oczy
Ale tym co nie wierzą gwarantuję, że jest gigantyczna różnica między oponami zimowymi a letnimi. Letnie zimą twardnieją na kość, tańczą po ulicy i nie chcą się rozpędzać. To nie chodzi o to, że mam zły samochód bo moja matka maluchem na zimówkach jeździ lepiej ode mnie. To naprawdę sprawa opon. Jutro mam nadzieję już je mieć, więc droga Warszawa-Poznań mi nie straszna. To znaczy trochę boję się każdej dłuższej trasy. Ale kiedyś zapytałam mojego kumpla czy nie boi się ze mną jechać. A on na to "daj spokój, to nie rajd Paryż-Dakar po pięciu kontynentach tylko krajowa trasa Warszawa-Wrocław." I coś w tym jest. Wolę jechać w trasę niż codziennie się przepychać po stolicy.
Widzimy się niedługo!



Powodzenia w budowaniu nowego rolla i wytrwałości w remontach etc.
