The sky is never the limit !

Miejsce w którym możesz sobie założyć własny wątek i na bieżąco dzielić się z innymi swoimi sukcesami, porażkami i przemyśleniami. Forum widoczne po 20 postach. Ponad 300 blogów polskich graczy.
Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 16 maja 2016, 20:37

Ten grubszy akurat ma zapał do biegania, zabawy i psocenia, bo młoda to akurat by najchętniej tylko spała i obawiam się, że krecik mógłby jej przebiec niezauważony pod samym pyskiem.

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 18 maja 2016, 12:46

Ponad tydzień temu:


Hey girl
Is he everything you wanted in a man ?
You know I gave you the world
You had me in the palm of your hand
So why your love went away ?


Tańce też chcą mnie wykończyć. Festiwal Bachaturo Bachata&Kizomba. Znowu pół miasta wywiało. I Kubę. Nawet poprosiłam żeby został. Ale nie. Smutno mi, przykro mi.

Dos Mundos. Norberta nie wywiało. Więc tańczyliśmy. I tyle. Ale po imprezie pyta czy idziemy gdzieś coś pić. 3 w nocy trochę utrudnia zadanie. Jedyne co mi przychodzi do głowy to... Olympic Casino. Ale Norbert szybko podchwytuje temat. No to spacerek.

Legitymuje się z dowodu, robią mu zdjęcie.
Ja: No to przepadłeś. Sprowadziłam Cię na złą drogę. Tylko pamiętaj, że jak po Ciebie przyjdą Panowie z ciemnej bryki to się nie znamy i nigdy mnie nie widziałeś :D

Ja: Idziemy na dół, tam jest ciekawiej.
Norbert: Rozumiem, że już tyle razy byłaś, że możesz wycieczki oprowadzać ? :D

Ja: Droga wycieczko, na lewo blackjack, na prawo ruletka, na wprost automaty. Ale żadnego nie dotykamy ! Pobierane są za to wysokie opłaty konserwacyjne ! Nie wolno ! Przyszliśmy się napić i za godzinę stąd wyjdziemy nie dotykając żetonów, rozumiesz ?
Norbert: No pewnie. Daj spokój, dorośli jesteśmy.

Znajduję jakieś miejsce przy akwarium w mini salce z automatami a Norbert idzie po wódkę z colą. Siedzi kilku kolesi i nawalają w te przyciski. Kurde, jakie to musi być głupie, siedzieć i klikać jeden przycisk. Ile tak można ? 15 minut ? Potem szare komórki obumierają z braku rozrywki.

Norbert: Ej, siadamy przy automacie, popykamy za jakieś drobne, bo jak się gra to się tu pije za darmo.
Ja: Norbert, Norbert, Norbert... !!! Co ja Ci mówiłam ?! Co ja Ci mówiłam ?!!!
Norbert: Żeby żetonów nie dotykać. Tam nie ma żetonów, chodź.

Ja nawet nie wiem co się z tym robi. Ale Norbert w takie rzeczy chyba zamiast w Pegasusa grał. No i jesteśmy dorośli, poważni, odpowiedzialni, pykamy raz na 10 minut jakiś żółty przycisk, ubywają jakieś grosze, a kobieta lata z tymi drinkami już trzeci raz.

Norbert: A gdzie ten Twój mistrz kizomby ?
Ja: No właśnie ją pewnie gdzieś teraz tańczy...
Norbert: Na festiwalu jest ?
Ja: Tia...


Don't wanna think about it
Don't wanna talk about it
I'm just so sick about it


Ja: To co mi powiesz ? Jak majówkę spędziłeś ?
Norbert: Na działkę musiałem pojechać, ojcu coś pomóc...
Ja: Kratę piwa opróżnić ?
Norbert: Hahaha, nie... Ule poprzenosić.
Ja: Oooo ! Macie pszczoły ?
Norbert: No mamy.
Ja: Dużo tego ?
Norbert: Ze 13.
Ja: Pszczół ? :D
Norbert: Uli !
Ja: I one tam siedzą ? Naprawdę ? Ja bym sobie odleciała.
Norbert: Jak pszczoła-matka odleci to reszta też.
Ja: I co wtedy ? Biegasz z siatką i łapiesz ?
Norbert: Najczęściej się wtedy na jakimś drzewie instalują. Wtedy ul musisz z całą gałęzią do torby wrzucić i ściąć gałąź. Albo tylko matkę złapać, jak ją gdzieś blisko do ula przeniesiesz to reszta przyleci za nią.
Ja: Hahaha ! A skąd wiesz, że to Twoje ? :D Ej, ale to biegałeś cąłą majówkę w tym kombinezonie takim ?
Norbert: Tia.. Ale za krótkie skarpetki założyłem więc i tak oberwałem dwa razy. Ale najlepsze jest jak zdejmiesz ten kombinezon i czyścisz tę siatkę co Ci twarz chroni, a tam same żądła powbijane :D
Ja: Zdenerwowałeś je !
Norbert: One ogólnie są poddenerwowane jak będzie padać. One wtedy nie latają, tylko je trzeba wodą z cukrem karmić. Jak kupujesz taki rzadki miód w sklepie to znaczy, że były wodą z cukrem karmione. Jak jest gęsty to jest kwiatowy.
Ja: A co one w zimie robią.
Norbert: Śpią.
Ja: Ale śpią bo śpią ? Hibernują chyba ?
Norbert: Wejdź do ula i sprawdź :D

Siedzimy jakiś czas, wódki z colą już sporo poszło, humor coraz lepszy, coraz częściej wciskamy ten żółty przycisk.

Ja: Mnie to kiedyś mrówki fascynowały. Jak jechałam na wieś to tam taki las był a w nim mrowisko.
Norbert: Mrowisko ? W lesie ? Na wsi ? Coś oszukujesz !
Ja: Oj weź się :D Coś koło metra wysokości miało. I się z nimi bawiłam normalnie, wiesz, rzucałam im patyczek i sprawdzałam w ile dni go zniosą na dół :D Kiedyś mi starsza kuzynka powiedziała, żebym im rzuciła chusteczkę na kilka dni i jak potem wrócę i otrzepię ją z mrówek to ona będzie miała zapach octu. To im rzuciłam jakąś szmatkę ale niczym potem nie pachniała. Potem sie sama na chemii dowiedziałam, że to kwas mrówkowy. Wróciłam żeby powtórzyć eksperyment ale widocznie miałam jakieś mrówki, które nie wiedziały że mają kwas produkować :D

Puszczamy sobie z telefonu jakąś bachatkę. Nie po to żeby tańczyć. Żeby uderzać w żółty przycisk do rytmu.

Norbert: Ale w rytmie ! Na raz uderzaj !
Ja: Po co ? Przecież i tak nikt oprócz Ciebie nie wie gdzie ten rytm w bachacie właściwie jest !
Norbert: Ty wiesz !
Ja: A skąd !
Norbert: Jak z Tobą tańczę to w 95% jesteś w rytmie ! :D
Ja: Hahahaha !

Jeśli on naprawdę jest pierwszy raz w kasynie to go zaraz wyproszą. Co chwila trafia zylion arbuzów czy innych śliwek i dostaje mnożnik x1000. Ja największy trafiłam chyba x170. I tak utopiliśmy cały ten wkład w automat ale wyszliśmy z tego kasyna o 10 czy o 11 rano, w piękną słoneczną sobotę, po 11 czy 12 drinkach na głowę. Rozwodnionych, bo ja się czuję jak po maksymalnie trzech. Nadal mnie do tego nie ciągnie i nie wiem co ludzie widzą w tym żółtym przycisku ale atmosferę kasyna ewidentnie uwielbiam. Raz na jakiś czas.

A potem awanturka musi być. Kubie bo przecież idzie na festiwal, tańczyć z setką innych dziewczyn. Mi bo przecież byłam całą noc z Norbertem w kasynie. Naprawdę nie wiem, które z nas jest gorsze. Ja kompletnie nie rozumiem jak może być zazdrosny o Norberta. On zupełnie nie rozumie o co mi chodzi bo przecież nie ma natury podrywacza. On nawet był spokojny, ja rozpętałam wojnę. Ale poszliśmy na tę kizombę P1. I się uczyłam prowadzenia, choć ciągle na bardzo obrażonych nogach. On się starał podążać niewiedząc co moja złośliwość za chwilę wymyśli. Może go przytulę, może kopnę w piszczel. Jednak przytuliłam.



"Wiesz, co się liczy długoterminowo w związku? Nie jest to seks, nie są to emocje, nie jest to wygląd. Tym czymś jest spokój, wewnętrzny spokój. Możliwość wyjechania z kolegami, przyjaciółmi, na weekend i nie zastanie po powrocie zapłakanych oczu. Możliwość zamknięcia się w pokoju i poczytania książki bez pytań: “Stało się coś? Kochasz mnie?”. Możliwość umówienia się z koleżanką z pracy bez podejrzeń o zdradę, ale też bycie wolnym od podejrzewania swojej kobiety o to, że ciebie zdradza. Najważniejsza jest przyjaźń z osobą, która potrafi samodzielnie żyć i to, żeby się wzajemnie nie podusić swoimi problemami, oczekiwaniami, lękami i emocjami. Każdy potrzebuje powietrza, żeby nim oddychać, a jeśli go nie ma, to idzie szukać go gdzieś indziej"


Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 02 cze 2016, 22:54

Jeżeli zaczyna padać to wiedz, że zbliża się długi weekend...

Coś koło 5 lat zapraszaliśmy się z Soyą nawzajem do siebie. Z tym, że on te parę razy w Warszawie przez ten czas był ale do mnie nie zajrzał bo by się siostra obraziła. No a ja to mogę ? Foch.

Zaprosił kolejny raz. To zapytałam Kuby czy jedziemy. Miał odmówić. Ale pół roku nie minęło, jeszcze się nie zepsuł. No to jedziemy.

Jakiś czas temu napisała do mnie na facebooku Agata, dawna przyjaciółka mojej matki. Ostatni raz tę Agatę widziałam jak miałam z 7 lat. Napisała, że się przeprowadziła lata temu ale chętnie odnowi stare kontakty i będzie wdzięczna jak ją skontaktuję z moją matką. Proszę bardzo. Tylko nie pomyślałam, że one sobie zlot czarownic zorganizują a ja je będę musiała wozić. Matka zaraz zadzwoniła do swojej drugiej koleżanki, która z resztą mieszka kilka metrów ode mnie na tym samym piętrze i się umówiły wszystkie trzy akurat na środę w Ząbkach u tej Agaty.

Czekam pod samochodem. Zlot czarownic jak nic. Przylazły obie takie odstrojone, wymalowane, kiecki, szpileczki, majteczki w kropeczki.

Matka w samochodzie opowiada, że u Agaty to można spokojnie z podłogi jeść, bo ona zawsze jak paliła papierosa to zanim wyszła i choćby się nie wiem jak spieszyła to popielniczkę musiała opróżnić, umyć, wysuszyć i postawić z powrotem na stole. I rzeczywiście, mieszkanie ma przepiękne. Fajnie urządzone, ogromne i z tarasem 50m2 z super widokiem na miasto. W lecie to bym się tam zawinęła w moskitierę jak w kokon i tam spała.

Na chwilę z nimi usiadłam.
Agata: Agnieszka, czego się napijesz ?
Ja: Herbatę poproszę.
Agata: Jaką ?
Ja: Zieloną poproszę.
Matka: Ty się młoda nie rozwijaj może, co ?
Ja: No co ? Taki dom to na pewno jest zielona :) U Ciebie to strach o cukier poprosić :)

Starość nie jest wcale taka daleka. Każda lekko po 50-tce, a już gadają o chorobach, która na co miała operacje, a które wspólne koleżanki są już po ciemniejszej stronie trawnika. Nie no... Wyjadam im prawie wszystkie truskawki, zabieram Agacie pilota do bramy i do garażu i uciekam się pakować. Jakby nie ten zlot to bym właśnie była w drodze do Świnoujścia. Ale się zapowiedziały dużo wcześniej, obiecałam, co zrobić. Jak je odebrałam to nawet nie jakoś bardzo nafutrowane. Myślałam, że będzie gorzej. Za to korki były kosmiczne, w stronę Zegrza stało wszystko i o każdej porze. I zylion łódek ciągniętych na przyczepkach.

Miałam wstać o 8. Miałam się dopakować i wyszykować na 10. Mieliśmy ruszyć najpóźniej o 10:30. Tia... Ja zaspałam, Kuba zaspał. Ja się wyszykowałam na 13. O 13 Kuba utknął bo mu procesję pod domem zorganizowali i się z jakimś polowym ołtarzem rozstawili. W końcu ich chyba jakoś rozjechał bo ok. 13:30 już byliśmy w drodze. Wszystkie korki ominęliśmy, co się miało zakorkować to już dawno na miejscu. A my mamy jakieś... 670 km. Jedziemy sobie pięknym kabrioletem vel Transformersem. Transformers po godzinach był ciężarówką chyba, tak ? Myślałam, że to cabrio to trochę nowsza technologia i oprócz przemiany w cabrio i w nie-cabrio ma też opcję przekształcenia się w helikopter, motorówkę i pastylkę wielkości gumy do żucia na wypadek gdyby nie było gdzie zaparkować. Ale nie. I mało tego zaraz wyciągałam z torby krem z filtrem bo się można w moment strzaskać na wiór. Ale i tak super.

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=WirUYwRoS_A[/youtube]

Ja: Jaki Ty masz znak zodiaku ?
Kuba: Baran.
Ja: No wiedziałam że coś...
Kuba: ...z rogami, tak ?
Ja: Tak ! :)

Im dalej od Warszawy tym gorsza pogoda. Trzeba się było z dachem przeprosić bo zimno.
Przez całą trasę widziałam jakieś 12 sarenek po drodze. Kuba nie widział ani jednej. No ale wizytę u okulisty ma jakoś niedługo. I jeszcze w połowie drogi nas kusiło żeby jednak skręcić na Berlin. Bo bliżej.

Soya chce żebyśmy jechali na prom Warszów. Easy. Tylko jak był pierwszy skręt to mi Kuba za późno powiedział i go przejechałam. Za drugim razem jak mi kazał skręcić w prawo to owszem jakiś prom tam podpływał. Karsibór. Jakimś cudem się na niego dostaliśmy. Ledwo odbili od brzegu a w radiu... piosenka z Titanica. Znaczy, że tylko ja dopłynę na drugą stronę. Szkoda tylko trochę samochodu :) No, ale ostatecznie nie jestem taka gruba, zmieścimy się na jednych drzwiach. Piszę o tym SMSa do Soyi a on że nie ma co się przejmować, on wsiadł na inny prom, bo myślał, że pojedziemy na Warszów i chciał nas tam odebrać a w radiu Chylińska do niego krzyczy "Wypie*dalaj stąd !" Potem Soya mówił, że w Pogromcach Mitów udowadniali Cameronowi, że drzwi z filmu miały wyporność na tyle dużą żeby oboje mogli przeżyć. Zimno w tym Świnoujściu ale góry lodowe jednak nie pływały. Po drugiej stronie podjeżdżamy do jakiegoś sklepu, w którym spędzamy stanowczo zbyt dużo czasu a w gratisie za duże zakupy dostajemy... chleb. Koniec świata rządzi się swoimi prawami i speców od marketingu też ma swoich. Tyle że za chwilę zamykają, chleb nie zszedł, więc dają go nawet kobiecie, która nic nie kupiła.

U Soyi pierwsze co się rzuca w oczy to kot. Ostrzyżony na lwa. I Soyi Mama, która się z nami wita a potem mówi "mną się proszę nie przejmować, mnie tu nie powinno być, proszę się zachowywać jakby mnie tu nie było". Ogólnie przecudowna kobieta, najlepsze było jak pokazała zdjęcie Soyi jak się ogolił na łyso.

Trzeba wypić co przywiezione. A Soya się wykręca, że ma rano ważne spotkanie. Kubie jak marudziłam przed wyjazdem, że go na zlot nie zabiorę bo za mało pije to się chyba przejął bo wypił tego wieczora najwięcej. Czyli jakieś 3 kolejki. No dobra, półtorej butelki wódki poszło. A w międzyczasie karty. Przy muzyce bachaty. Ktoś wynalazł taką playlistę, że nawet mnie się nie chciało tego słuchać. Gramy sobie pokera. Freerolle bo przecież Kuba. Ledwo go zasad nauczyłam, grać musi się uczyć sam. I jestem w szoku bo świetnie sobie radzi. Nawet versus sexy poker Soyi, gdzie ja przy 90% decyzji mam EV+ a potem runner runner dwie pary. Mówię im "Smart Spin się obroni, ja Wam mówię" i dalej sobie gram te swoje tabelki. I to się generalnie broniło tyle że oni sobie zapamiętali i potem szybko im wylatywały z głowy sytuacje gdzie miałam lepiej a zapamiętywali i rozstrząsali tylko te gdzie byłam z tyłu. I mi się ładowali pod koła:

Obrazek

A potem sobie graliśmy w makao. Masa śmiechu. I Kuba zaczął przegrywać. I potem mi się skarżył na co ja odpowiadałam że jego makao to już kompletnie nie moja wina.

Soya: Te nasze twarze jakieś takie... makaowe...

Rano budzi mnie... głos Jamaici. Rozmawia z Soyi mamą. A Soya gdzie ? I myślę, że chyba zaraz wstanę i do niej wyjdę i powiem "o, cześć Magda, miło że wpadłaś, co słychać ?" Ciekawe jaką by miała minę. Potem się dowiaduję, że przyszła po skuter. Wyprowadziła go z posesji i... zostawiła pod drzewem kilka metrów dalej.

Zwiedzamy sobie miasto. Promenadę, gdzie dwóch chłopaków wyczynia jakieś cuda z piłką do nogi, ktoś zbiera drobne do futerału od gitary za jakieś brzdękanie. Co my kuźwa robimy w Warszawie ? Trzeba się na sezon przeprowadzić nad morze, tańczyć sobie na tym deptaku kizombę czy bachatę i też te drobne zbierać. A wieczorem można pójść na jak to Soya mówi wyd(y)my. Zwiedzamy jeszcze jakieś place zabaw gdzie się wszyscy totalnie wygłupiamy. I do domu pić. Tyle że chyba nawet pół butelki nie zeszło a sytuację za nas dwoje i tak nadrabiał Kuba.

Soya: Jest tyle problemów społecznych... Picie, kizomba, bachata...
Ja: Tak... Mam problem z kizombą odkąd go poznałam !

A najlepszy był kot, który grał z nami w pokera. Bez kitu, przybiegał, zrzucał tyle żetonów ile uważał za stosowne i uciekał. Sizing miał dziwny ale selekcję rąk nienajgorszą.

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=xWy1lZ7bJp8[/youtube]

Bachaty dziś już nikt nie chce słuchać. Za to wszyscy są zafascynowani tym:

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=R6LzEbuI7e8[/youtube]

Do 10 godzin nie dotrwaliśmy ale wrzucę to sobie na playlistę pokerową :)

Następnego dnia przejechaliśmy się do Niemiec. Spacerek po plaży, molo, tańczenie kizomby na molo. W trampkach tańczy się to beznadziejnie. Nigdy więcej nie tańczę bez szpilek. I w ogóle nie ma czego oglądać bo to jakaś katastrofa wyszła.

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=xzxFlXR5k9w[/youtube]

Potem jeszcze wizyta w markecie, wreszcie znalazłam colę waniliową. Jeszcze jakieś fanty truskawkowe czy tam mangowe i do domu bo zaraz leci mecz Legia-Polonia tylko w wersji makro bo z Madrytu. Atletico-Real. Jakoś tak mi się znudziło po 4 minutach więc sobie oglądałam jakieś filmiki taneczne z telefonu. Ale jednym okiem nadal patrzyłam. Tak patrzyłam, że 70 minuta meczu a ja pytam:

Ja: Atletico jest w białych koszulkach, tak ?
Soya: NIE !

A po chwili:

Ja: O, tam jakiś koleś był podobny do Zinedine Zidane.
Soya: ...bo to jest Zinedine Zidane !
Ja: Tak ? Ale to nie gra ? Czemu w garniturze jest ?
Kuba: Trenerem jest teraz !

Soya to całe moje oglądanie podsumował takim kabaretem:

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=RXsvJznOuwc[/youtube]

I znowu karty. Największy przegrany pokerowy tego micro zlotu to... Soya. A w makao najbardziej obrywał Kuba. A w pokera grać nie chciał bo się denerwował, że nie umie. Tia, mało mnie w Razza nie ograł ! A nie ograł bo HU już ponad godzinę trwało, zaczęło mu się nudzić i się zaczął podkładać.

Rano wypadało wstać, zwiedzić jeszcze latarnię po drugiej stronie Świny i jechać. Ale mnie nikt nie obudził. Więc wstałam o 16. Na latarnię już nie było czasu. Najpierw nas Soya postraszył, że będziemy stać w kolejce do promu minimum godzinę. I na to się zapowiadało. Ale się okazało, że kursują cztery Karsibory na zmianę i to że się nie dostaliśmy na pierwszy oznaczało jedynie 7 minut czekania a nie godzinę. Tym razem Titanica nie było ale pewnie dlatego, że wyszliśmy z samochodu i pozwiedzaliśmy sobie prom. Wreszcie jesteśmy po tej lepszej stronie i pędzimy. Odcinkowy pomiar prędkości. Za przejechanie tego odcinka w czasie co najmniej dwukrotnie dłuższym to państwo powinno wypłacać premię. Bo korek był do samego Szczecina. A co najciekawsze im dalej od Świnoujścia tym ładniejsza pogoda. Przez weekend nie dopisała, a teraz znowu otwieramy dach bo gorąco. Zamykamy na przedostatniej bramce.

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=3d_mPdkaAA8[/youtube]

Dojechaliśmy jakoś o 1:30 do Warszawy, co i tak przy korkach sprzed Szczecina jest dobrym wynikiem. No i zabraliśmy Soyce puzzle 13223 elementy bo jeden zginął w niewyjaśnionych okolicznościach. Jak tylko złożymy to jedziemy jeszcze raz !

A dziś rano Soya mi przesyła linka na fb z jakąś kroniką policyjną i zgłoszeniem przez Magdę kradzieży skutera. Zaparkowała nim pod drzewem bo miał rozładowany akumulator. Jak wróciła z naładowanym to w sobotę o 15 już skutera nie było. Pewnie go Soya wciągnął z powrotem do piwnicy :D

Awatar użytkownika
Soya
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2386
Rejestracja: 23 paź 2009, 16:27

Postautor: Soya » 03 cze 2016, 21:12

Pic i pić, a może spać? :D Im to dobrze, spali do 14 czy 16, no i to narzekanie na pogodę, jak się po wschodzie słońca idzie spać a wstaje 2-3 przed zachodem to faktycznie jakoś mało tego słońca nad morzem :mrgreen:

Graliśmy dealer choice'a, kto jest na dealerze ten może wybrać muzykę, no to nie dość że mieli przewagę 2 na 1 to jeszcze skorzystali z chwytu godzinna składanka, zaplanowałem więc zemstę i odpaliłem 10h trololo, nie przewidziałem tylko ze się spodoba :oops:

Logika liczenia EV :twisted: Wtapiam spot za 20k będąc EV+ potem się z dwa razy odbijam z pozostałego tysiaka będąc z tyłu to jest 90% EV- :D

Awatar użytkownika
Glory
-#Site Admin
-#Site Admin
Posty: 9186
Rejestracja: 04 mar 2005, 12:14

Postautor: Glory » 03 cze 2016, 23:17

A ja juz myslalem ze Iza w innym miejscu bloga prowadzi:

http://www.tweetbear.com/IzaDoria

I szkoda, bo w sumie tamten byl ciekawszy :P.

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 04 cze 2016, 13:39

Soya pisze:Pic i pić, a może spać? Im to dobrze, spali do 14 czy 16, no i to narzekanie na pogodę, jak się po wschodzie słońca idzie spać a wstaje 2-3 przed zachodem to faktycznie jakoś mało tego słońca nad morzem


Kuba wstawał wcześniej i coś dłubał na laptopie, a ja... śpioch jak zwykle, nie zachowuj się jakbyś na zlocie nigdy nie był :D

Soya pisze:Graliśmy dealer choice'a, kto jest na dealerze ten może wybrać muzykę


A, faktycznie, było coś takiego. Tylko ja się ani razu do pilota nie dostałam nie wiem czemu.

Berba pisze:I szkoda, bo w sumie tamten byl ciekawszy .


Glory, starzejesz się. Myślałam, że naprawdę "ciekawszy" :)

Awatar użytkownika
Soya
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2386
Rejestracja: 23 paź 2009, 16:27

Postautor: Soya » 04 cze 2016, 15:50

Na jakimś zlocie byłem, ale tam od razu po pobudza był Cash, a tu mogłem tylko hu z kotem grać.

A pilot do Ciebie nie trafił, bo Kuba widział ile do końca i grał Timebankiem by mnie ominęło, no ale trafiała w Ciebie :twisted:

Awatar użytkownika
Glory
-#Site Admin
-#Site Admin
Posty: 9186
Rejestracja: 04 mar 2005, 12:14

Postautor: Glory » 05 cze 2016, 18:27

iza_doria pisze:
Glory, starzejesz się. Myślałam, że naprawdę "ciekawszy" :)


Oczywiscie ze ciekawszy, o zadnym tancu tam nic nie ma, za to jest o pilce! I do tego ladniejsza :twisted:

PS. Ty tez sie starzejesz i do tego szybciej :razz:

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 05 cze 2016, 23:14

Berba pisze: I do tego ladniejsza


Ja już nie muszę być ładna, teraz wystarczy, że Kuba nadrabia :)

Berba pisze:PS. Ty tez sie starzejesz i do tego szybciej


To się nie nazywa starzenie tylko zdobywanie doświadczenia :D

Awatar użytkownika
Dawid84
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2997
Rejestracja: 27 lis 2006, 21:40

Postautor: Dawid84 » 06 cze 2016, 09:58

Przecież to kobiety się starzeją a faceci dojrzewają - każdy Ci to powie :)

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 08 cze 2016, 04:03

Drogą pylistą, drogą polną
Jak kolorowa panny krajka
Słońce się wznosi nad stodołą
Będzie tańczyć walca

Zadzwoniła w czwartek jakaś babka. I tak pięknie władała gwarą kresową, że z trudem zrozumiałam, że dzwoni z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Łosicach i że muszę złożyć korektę do wniosku o dopłaty. Osobiście, w biurze w Łosicach. No kurcze, dobrze, że nie w Świnoujściu ! Ale może lepiej, że osobiście, bo albo ona była solidnie napruta żeby tak zaciągać albo ja się będę musiała nafutrować żeby to zrozumieć.

Wysyłali pocztą spersonalizowane wnioski, tylko podpisać i odesłać. To jak się spieszyłam któregoś dnia to złapałam te papiery i wysłałam przy okazji innych rzeczy. A tu zonk, wezwanie do poprawy. Na mapkach działek nie oznaczyłam. Średnio rozgarnięte cielę by ogarnęło, która jest która i co na niej jest. No ale w sumie mogłam przewidzieć, że skoro rok temu w ARiMR była wojna o czerwone pisaki to i teraz będą chcieli kolorowanek.

Zgarniam Kubę pod pachę i jedziemy. Tym razem Toyką. Hmmm, jazda kabrioletem wśród wiejskich zapachów... Jadę bez nawigacji, wszystkie wakacje dzieciństwa tam spędzałam, trafię przecież, kocham to miejsce najbardziej na świecie, nawet kilka dni temu pomyślałam, że ja tej Warszawy to w sumie nie lubię. Kiedyś się przeprowadzę. Tylko trzeba będzie Winiarków zabrać. I Eryka.

Tyle że jak przychodzi co do czego to z autostrady skręcam w złym kierunku. Albo nie, żeby nie było całkiem źle to kierunek był dobry, tylko zwrot wektora przeciwny. I potem z głównej drogi też nie ten skręt co trzeba i się przedzieram przez jakieś wiochy o ciekawych nazwach, które i tak mi nic nie mówią, poza tym że je znam ze słyszenia. Łąkę nawet w którejś mam. Tyle, że nie wiem gdzie. W końcu odpalam nawigację i juz mogę większość czasu poświęcić na podziwianie zmian na wsi. Dwadzieścia lat temu - chatki drewniane, każda taka sama, z piecem kaflowym w środku, szara obora i stodoła z na wpół spróchniałych desek, krowa albo dwie na łączce za domem, dwie świnie w oborze, kilka kur latających po nieogrodzonym podwórku, kot i pies - kartoflarz, dojadający resztki z obiadu. Teraz - wielkie murowane domy, pelargonie w doniczkach, zamiast obory ferma na 120 krów w klatkach. Na polach kiedyś żyto, pszenica, owies, ziemniaki, jak ktoś chciał uchodzić za nowoczesnego to sadził rzepak. Cała rodzina w sezonie od rana do nocy w polu. Dziś króluje kukurydza. Nowocześni sadzą aronię bo nic przy niej robić nie trzeba. Rolnicy - najbogatsza grupa społeczna. Jak oni się w 20 lat pomurowali z tych drewniaków ? Za co ? Jak ? Za te dopłaty ? Jak się ma 100ha to może i fajna kasa ale skąd Ci ludzie wzięli te hektary ? W sumie to wiem jak. Jak byłam dzieckiem to przychodził do nas w odwiedziny taki Domański co mi chciał tartak przepisać. Miał z 50 lat i pił tyle, że naprawdę wystarczyłoby żebym mu na kolanach usiadła i gospodarstwo bym miała. Ale te dzieci są głupie.. A potem mnie starzy straszyli, że jak będę niegrzeczna to mnie Domańskiemu za żonę oddadzą.

Dojeżdżamy do tej agencji. Jakiś urząd pracy, starostwo powiatowe... a Informacja ? Znają tu coś takiego ? A, bo źle weszliśmy. Na lewo urząd miasta, na prawo ARiMR. No to idziemy na prawo. I zaraz mnie sprawdzają w zeszyciku kiedy do mnie dzwonili to zaraz do mnie przyjdzie ta osoba która dzwoniła. O nie, ja jestem trzeźwa ! Dajcie mi kogoś miastowego...

Siedzę i nie mogę się z nią dogadać. I to nie dlatego, że mogłaby równie dobrze mówić po elficku.
Ona: Tu musi Pani wpisać ilość hektarów.
Ja: To znaczy ile ?
Ona: Ale to Pani powinna wiedzieć.
Ja: W zeszłym roku wpisywałam powierzchnię 2,79ha według wypisu z rejestru gruntów. A pan w Warszawie i tak mi to poskreślał bo mu z systemu wychodziło 3,12ha. A jeszcze później dostałam pocztą korektę na 2,50ha bo kontrola była.
Ona: Ciężko jest pomóc komuś, kto nie wie co ma na własnym polu...
Ja: Co ja mam to ja wiem, tylko ja tam z linijką nie chodzę !

Ja tyle o tym polu wiem, że nawet na nie trafić nie mogłam a ona chce powierzchnię każdej kępki trawy. W końcu wspólnymi siłami coś tam wpisałyśmy na pałę, niech przesyłają nową korektę pokontrolną.

Wychodzimy z nadzieją, że mnie nie będą za parę dni wzywali na kolejną korektę. I idziemy do jakiegoś Topaza, żeby sobie kupić jakieś drugie śniadanie i coś na komary i kleszcze bo zamierzamy się przedrzeć przez te chaszcze pod lasem. Nie możemy znaleźć nic takiego więc pytamy babki z obsługi. I ona ogląda jakąś półkę i mówi "Były, ale nie ma już... Niech Państwo idą do Kłosa". No to przechodzimy te 10 metrów w głąb podwórka. Kłos - mix drogerii ze sklepem z narzędziami rolniczymi. Co kurde ? A już na drzwiach wielki plakat jakiegoś Offa czy Autana, że odstrasza komary i kleszcze. I w ogóle wszędzie hasła o zabijaniu insektów. Chyba dobrze trafiliśmy. Taaaa, cały regał specyfików na komary, kleszcze, meszki, przed ugryzieniem, po ugryzieniu, w trakcie gryzienia, o zapachu lawendy, pierwiosnka i buta z lewej nogi. Wszystko. Żeby tylko tych komarów tak nie lubili. Ale nie. Drugi regał chemii na osy i szerszenie. Trzeci na mole spożywcze i odzieżowe. Czwarty do totalnego unicestwienia wszystkiego co ma więcej niż 4 nogi. I jeszcze dalej jakaś chemia do upraw ogródkowych, jakieś pryskacze ręczne, mechaniczne, mini-cysterny. Ale się uwzięli na to robactwo.

Idziemy w te zarośla. Trawa po kolana. Spotkam się wieczorem z rodziną to wspomnę żeby poprosili kogoś ze wsi żeby krowy kilka razy tam wyprowadził. Potem spory kawałek fajna droga pod lasem, obok na moim polu rośnie sobie owies. Kuba wypatruje jakąś sarnę. Coś tam stoi w lesie kilkanaście metrów od nas, ale na przestraszone nie wygląda. Ale i tak sobie idzie. I za chwilę druga gdzieś przeleciała przed oczami. A potem jezioro. Wodna roślinność trochę straszy ale wody nie ma. Szuwary po łeb, po szyję. Jakoś przebrnęliśmy. Wychodzimy pod samym lasem i coś nam się zrywa spod nóg i w nogi przez las. Znowu sarna. Ale jak się zatrzymała kilka metrów dalej i odwróciła sprawdzić czy ją gonimy to się okazało, że to jeleń. Obchodzimy kawałek lasu dookoła, przebiegamy przez jakieś pole licząc, że nikt nie widzi i znowu jesteśmy na moim pasku ziemi. Jakiś nieobsadzony kawałek ale bez krzaków, do odratowania. Znowu leśna przecinka i znowu "mój" owies aż po horyzont. Jak miałam z 5 lat to mi dali kocyk i kazali siedzieć pod tym lasem i czekać a sami poszli pielić pole. To jak poszli to ich w końcu widzieć przestałam i się popłakałam, że mnie zostawili.

Komarów i kleszczy żadne z nas nie widziało. Za to muchy krążą dookoła nas jak satelity. A one podobno lecą do... bobków.

No. To byłam. Teraz już na pewno wiem co mam na polu. A nadal nie wiem czy to było 2,79 czy 3,12 hektara. I jak wracamy to się Kuba ze mną kłóci, że w złym kierunku wracamy, bo moje pola są w linii prostopadłej i że powinniśmy skręcić przed lasem. No jasne, ja tu spędzałam wszystkie wakacje do 15 roku życia, naprawdę się po tych lasach i polach nabiegałam. Ale nie daje za wygraną i pyta gdzie moim zdaniem jest samochód. Pokazuję kierunek a on się upiera, że prostopadle do tego i chce iść inną drogą przez las. Ok, go ahead, spotkamy się przy samochodzie. Ale nie, bo on mi udowodni. No co za osioł ! No to idziemy po mojemu, pole za polem, las za lasem, po prostej aż w końcu musiał uwierzyć, że nigdzie nie skręcaliśmy. Wcześniej po prostu las obeszliśmy dookoła. I się oślątko zgubiło. Ale jakie to uparte wszystko.

Idziemy jeszcze potem trochę bardziej cywilizowanymi warunkami na spacer drogą pylistą, drogą polną w poszukiwaniu truskawek. Jak sobie ktoś posadził to chyba wiedział, że kilka krzaczków jest z góry spisanych na straty. I tak niech się cieszą ci od porzeczek, że to jeszcze nie sezon bo jakbym się dorwała to do samochodu łatwiej by mi się było toczyć niż iść. Ale truskawek nie ma. Wszędzie ta kukurydza, kuźwa.

Jedziemy z powrotem do Łosic do mojej rodziny. I oni mówią, że porzeczki trzeba pryskać i karencja toksyczności to jakiś miesiąc-dwa w zależności od pestycydu. Coooo ? Nie będzie można kraść porzeczek ?! A karencja na truskawki to dzień dwa ale trzeba częściej pryskać. Chyba lepiej, że nie znaleźliśmy. W rodzinie nowy zakup - chopper. I jeżdżą na zloty motocyklowe. To jadę na przejażdżkę. Przyjemność z jazdy czymś takim to musi się czuć jak się to prowadzi. Bo z tyłu to ja się tylko bałam i piszczałam już przy 70 km/h. Kuba został przewieziony 140 km/h i nie piszczał.

-Ile dałeś ?
-Dwa razy. Bo dobry jestem.

-Ile wyciąga ?
-Dwie laski tygodniowo.

Wieczorem jeszcze druga rodzina, znowu w okolicach moich włości. Trzy dziewczynki w wieku półtora, czterech i pięciu lat. To zrobiłam dzień wcześniej jakąś paczkę giftów. Rakietki z piłką z gąbki, jakieś tony słodyczy, trochę ubranek. Daję tę torbę Januszowi, niech się zaopiekuje. Ale jak dla dzieci to niech dzieci wezmą. Tiaaaa, jak się cała trójka dobierze to koniec. To daję Marcie. Ale też gdzieś odstawia bo musi którąś złapać zanim sobie telewizor ściągnie na głowę. No to za chwilę widzimy z Kubą jak najstarsza ukradkiem zawija torbę i ją wyprowadza do drugiego pokoju i woła siostrę. I armagedon. Latają po całym pokoju chrupki, cukierki, soczki, a jakby piłka nie była z gąbki to by się dom rozleciał na kawałki. Kiedyś jak dziewczynki były tylko dwie to kupiłam huśtawki. I jak mi się miło zrobiło jak przyjechałam trzy lata później a huśtawki nadal wiszą przed domem i Marta mówi, że naokrągło w użyciu.

No i trzeba wracać. Ale przyjadę jeszcze za miesiąc albo dwa na jakiś weekend. I co roku spróbuję chociaż te kilka dni wygospodarować.

A tam w mech odziany kamień,
tam zaduma w wiatru graniu,
tam powietrze ma inny smak.
Porzuć kroków rytm na bruku,
spróbuj, znajdziesz, jeśli szukać
zechcesz, nowy świat, własny świat.

Awatar użytkownika
Soya
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2386
Rejestracja: 23 paź 2009, 16:27

Postautor: Soya » 09 cze 2016, 20:02

iza_doria pisze:No kurcze, dobrze, że nie w Świnoujściu !


No właśnie źle ;)

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 17 cze 2016, 05:53

Kuba mnie wyciągnął na jakiś piknik olimpijski. Masa dzieciarni. Ale koniecznie chciał sobie z łuku i z wiatrówki postrzelać. Ale najpierw go tam ograłam w bule. Z łukiem szło mu niezaprzeczalnie lepiej. Podobnie jak w krykieta, a przynajmniej w odbijanie kulki krykietowej kijem. Jak się oglądało co ludzie wyczyniają to trafiali jedną piłkę na osiem. Kuba na osiem nie trafił... jednej. Ale zapierał się rękami i nogami, że pierwszy raz w życiu kij trzymał. To się dziecko pobawiło. Bo dla mnie jedyny pozytyw tego pikniku był taki, że mi powiedzieli, że jestem szczupła. I dali mi to na piśmie. Stoisko jakiejś siłowni i tam mieli wagę z analizą masy ciała. Najpierw to się wściekłam, że przytyłam dwa kilo. Koleś przegląda ten wydruk.

X: Coś Pani ćwiczy ?
Ja: Yyyyy... Tańczę.
X: No właśnie, widać, metabolizm rozkręcony, bardzo dobre proporcje, sylwetka szczupła umięśniona, jedyne do czego się można przyczepić to balans, o wiele silniejsza prawa strona.

Metaboliczny wiek: 15 lat. Tłuszcz: 20.2%, 11.9 kg, mięśnie: 44.6 kg.

Ja: Ej, ale ciekawe czy mózg liczą jako tłuszcz czy jako mięśnie, nie ? :)
Kuba: W Twoim przypadku jako kości, 2.4 kg, akurat starczy na wszystko :)

Ale i tak się dziecko cieszyło. Zwłaszcza, że u Kuby to tak różowo nie wygląda mimo że pompki, hantelki, jakieś body workouty i jeszcze tańczy z 5x więcej ode mnie.

No właśnie. Ja trochę uciekłam choć wcale nie zamierzałam. Trochę bo spiny, trochę bo i tak mi nie dawał tańczyć z innymi. Formalnego zakazu nie było, ale jak się przykleił to mógł tak całą inmprezę. Przegoniony wracał jak bumerang. Więc mi się szybko nudziło. Tak, wiem, zołza. Z mojego tańczenia została więc wtorkowa kizomba P1 jako partner, wtorkowa kizomba show moves, czwartkowa kizomba S3 i ewentualnie czwartkowa kizomba S1 godzinę wcześniej o ile udało mi się dotrzeć. Żadnych weekendowych crashy, bachata tylko z doskoku.

Ale nawet poszliśmy na Dos Mundos. Kiedyś z nimi wszystkimi tańczyłam, dziś ich znam już tylko z widzenia. Masakra. Z kizomby to i tak ciężko by tam było znaleźć kogoś lepszego od Kuby, ale z bachaty... sam mi złapał Norberta jak go gdzieś przyuważył. Jakieś nowe figurki. Zrobić zrobiłam, ale chyba rzeczywiście mnie dawno na zajęciach nie było. Zatęskniłam.

W poniedziałek znowu wojna z Kubą bo on idzie na zajęcia. Ile można... Kilka cichych godzin poskutkowało tym, że on w końcu nie poszedł, za to ja poszłam z czystej złośliwości. Ciało swoje pamięta, nie zespawało się. Faceci też mnie pamiętają. Dlaczego mnie tam tak dawno nie było ?! No to we wtorek już poszłam na całe 4 godziny. Bachata S3, bachata techniczna i dwie kizomby.

Furorę tego dnia zrobiła rozgrzewka przed drugą bachatą, bo Winiarek puścił do niej... "Kolorowe sny" ! Tak, tak, Just5. Siedziałam z Norbertem i Natalią na fotelach i głupawka po kokardki. Śpiewania nie było tylko dlatego, że Norbertowi jabłko zabrałam, a oni udawali że tekstu nie znają.

X: To Ty tańczysz bachatę ? Bo kizombę to wiem, oczywiście, doskonale tańczysz, ale na bachacie to Cię pierwszy raz widzę.

No proszę, tyle czasu jej nienawidziłam po to żeby mnie teraz tylko z nią kojarzyli.

Środa. Bachata S1 i S3. A potem oglądałam kawałek zajęć salsy, bo Kuba miał zajęcia w innej szkole i miałam na niego poczekać aż mnie odbierze. Poziom S2. Kurczę, ale wymiatactwo. Ja tak kiedyś umiałam ? Pół roku tego nie tańczyłam, nic nie pamiętam. A był czas, że wolałam salsę od bachaty. Co się ze mną porobiło. Nie wiem czy wrócę do salsy, ale do bachaty na pewno zanim naprawdę tam o mnie zapomną.

I w sumie to się zastanawiam czy ktoś tam był wczoraj wieczorem. Paradoks podobno był taki, że w dniach meczy na zajęciach było więcej... mężczyzn. Bo kobiety się bały, że facetów nie będzie i nie przychodziły. Ale akurat na dzień meczu Polski z Niemcami Winiarek się nasłuchał gróźb, że jak do sali telewizora nie wstawi to raczej nie ma co liczyć na jakąkolwiek frekwencję.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.

Awatar użytkownika
Glory
-#Site Admin
-#Site Admin
Posty: 9186
Rejestracja: 04 mar 2005, 12:14

Postautor: Glory » 17 cze 2016, 10:19

iza_doria pisze:Metaboliczny wiek: 15 lat. Tłuszcz: 20.2%, 11.9 kg, mięśnie: 44.6 kg.


Phi, to nawet Karwek ma mniej tluszczu :). A rozklad tego tluszczu Ci liczyli? Bo pewnie sie okaze ze jego wiekszosc jest w jednym mieiscu :).

Wiesz, co się liczy długoterminowo w związku? Nie jest to seks, nie są to emocje, nie jest to wygląd. Tym czymś jest spokój, wewnętrzny spokój. Możliwość wyjechania z kolegami, przyjaciółmi, na weekend i nie zastanie po powrocie zapłakanych oczu. Możliwość zamknięcia się w pokoju i poczytania książki bez pytań: “Stało się coś? Kochasz mnie?”. Możliwość umówienia się z koleżanką z pracy bez podejrzeń o zdradę, ale też bycie wolnym od podejrzewania swojej kobiety o to, że ciebie zdradza. Najważniejsza jest przyjaźń z osobą, która potrafi samodzielnie żyć i to, żeby się wzajemnie nie podusić swoimi problemami, oczekiwaniami, lękami i emocjami. Każdy potrzebuje powietrza, żeby nim oddychać, a jeśli go nie ma, to idzie szukać go gdzieś indziej"


W poniedziałek znowu wojna z Kubą bo on idzie na zajęcia.

bo i tak mi nie dawał tańczyć z innymi.


Witaj w prawdziwym swiecie :).

Awatar użytkownika
karwek
-#VIP
-#VIP
Posty: 1887
Rejestracja: 05 lis 2012, 23:43

Postautor: karwek » 17 cze 2016, 14:07

Berba pisze:Phi, to nawet Karwek ma mniej tluszczu


miałem to pisać!

ale fakt, że:
1. kobiety mają więcej
2. na zlocie miałem ok 30%, więc możesz mieć zaburzony obraz :D

za to mega szacun za wiek metaboliczny. Mi się udało w ostatnim czasie z 33lat (sick) zejść na 26, czyli dokładnie ile mam - ale myślę, że może być lepiej :D

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 17 cze 2016, 15:55

Berba pisze:Phi, to nawet Karwek ma mniej tluszczu . A rozklad tego tluszczu Ci liczyli? Bo pewnie sie okaze ze jego wiekszosc jest w jednym mieiscu .


No właśnie nie wiem czy zwróciłeś uwagę na ten wydruk, ale najciekawsze w nim jest to, że w korpusie mam tego tłuszczu najmniej. Więc jeśli przeciętna pierś to 4,5% tłuszczu całego ciała, a przy moich gabarytach myślę że spokojnie mogę te 10% za obie przyjąć to wychodzi że brzuch mam chyba wklęsły... Po co się było tyle denerwować, żeby go nikt nie dotykał ? ¯\(°_o)/¯

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 17 cze 2016, 18:04

[center]KU PRZESTRODZE :mrgreen:
[/center]


Norbert: Miło było Cię zobaczyć po tak długiej przerwie
Ja: To samo miałam Ci napisać. Miło Cię było zobaczyć ! Kto Ci doradził żebyś się nie golił ? :)
Norbert: Doradziła mi nowa fryzjerka. Jest bardzo fajna i mam wrażenie, że to dobry pomysł, a przynajmniej mam taką nadzieję. Puki co mam skrajne opinie co mnie trochę śmieszy. Ale obiecałem że jej w pełni zaufam i prawdę mówiąc chciałem coś zmienić i tak wyszło.
Ja: Chyba Ci się podoba ta fryzjerka :) Nie wiem czemu faceci zwykle mają słabość do swoich fryzjerek. Pewnie chodzi o to mizianie po głowie :)
Norbert: Możliwe że chodzi o mizianie :) Już słyszałem że jest o niebo lepiej niż wcześniej i że się niesamowicie oszpeciłem
Ja: Bo nieogolony facet wygląda jak zapuszczony :) Jakby pił przez tydzień i nie trzeźwiał na tyle żeby być w stanie się ogolić :)
Norbert: Pffff... Chyba jeszcze popiję ze dwa tygodnie :) Aż wyda się to niemożliwe i ktoś pomyśli "nie no, on chyba jednak zapuszcza"


Norbert: Zanim pójdziemy na imprezę i nie będę się mógł dopchać: zatańczysz ? :)
Ja: A ogoliłeś się ? :D
Norbert: Nie, ale mam koszulę :) I mogę założyć worek na głowę :)
Ja: Zatańczę z każdym, nawet z nieogolonym i bez koszuli :) Ale wolę ogolonych i w koszuli :)
Norbert: Czyli po jednej piosence mi podziękujesz i powiesz żebym się ogolił ?
Ja: Jak będziesz dobrze tańczył to nie podziękuję :)
Norbert: Tego nie jestem w stanie zagwarantować :)
Ja: A chociaż w rytmie ? :D
Norbert: Jak mi będziesz liczyć :)
Ja: Uuuuuuuu, to jednak nawet w rytmie nie będzie...


Norbert: Co robisz ?
Ja: Gram troszkę.
Norbert: ♣♣♣♣♣ Chyba mam kolor ! Sprawdzam ! A co u Ciebie ?
Ja: Ja mam tylko dwie pary... Siódemek... I siódemek :)
Norbert: Dobra, co wygrałem ?
Ja: Maszynkę do golenia. Na pocieszenie, bo kareta jest lepsza od koloru :)
Norbert: Oszukujesz ! Bo w moich kartach jest siódemka i czuję tu jakiś szwindel !
Ja: To są karty wspólne ! Więc masz nawet dwie :)
Norbert: Coś tu mnie próbujesz zakręcić, oglądałem Casino Royal więc się tak łatwo nie dam ! Siódemka nie była wspólna i krupier to potwierdzi !
Ja: Hahahahahaha !
Norbert: Dobra zmiana gry, może w wojnę Cię ogram :)


Norbert: Łap filmik z Masterclassa !
Ja: fajne fajne :) ale ogol się wreszcie :)
Norbert: Naprawdę tak okropnie ?
Ja: Albo zmien zdjecie na facebooku bo Cie nie poznaje :D Mnie sie nie podoba :) wybacz :)
Norbert: To pewnie nawet nie dotrwałaś do końca filmiku bo nie mogłaś patrzeć na mnie :)
Ja: Patrzyłam na drugą parę po prostu :D


Ja: Mam nadzieje ze jutro na Dos Mundos zobaczę Cię gładkiego jak pupcia niemowlaczka :D chłodniej Ci będzie :)
Norbert: Taaaaa założę czepek na brodę i będzie można się przytulić w kizombie :)
Ja: Czepek ? Wszy już się wprowadziły ? :D
Norbert: Wszy ? To się czepkiem leczy ? :)
Ja: Jak u nas na basenie byl obowiązek czepków to wszyscy myśleli ze ktoś po prostu wcześniej wszy przyniósł :D Dopiero potem wytlumaczyli ze włosy w filtry wchodziły :D
Norbert: Aha no dziwny tok myślenia macie na tej pradze ale ok, możemy to zmienić na jakiś worek, na głowę założę i się przemeczysz ze mną jedną piosenkę :)
Ja: Mam nadzieję że nie jedną i wcale się nie przemeczę :) ale wolalabym zebys był ogolony :)
Norbert: O masz, a Ty ciągle swoje. I jak ja potem wyjdę na miasto taki ogolony 😜
Ja: Nareszcie wyjdziesz na ulice tak jak powinieneś :)


Norbert: Mówiłem Ci już, umowa była taka że poddaję się całkowicie zaleceniom fryzjerki :)
Ja: Kazała Ci zapuszczać a potem zwolniła się z pracy ? :D I Ty tak zostałeś ? :D Mogła Twoją sprawę przynajmniej komuś przekazać :D


Norbert: W ogóle przez to że nie ma tej imprezy niedzielnej mam wrażenie że mało tańczę
Ja: La Playa jest
Nobert: La Playa jest daleko
Ja: Aaaa nie, rzeczywiście, brodatych tam nie wpuszczaja :)


Norbert: Eeee jakie fotki :) Z imprezy :) I jeszcze to spojrzenie na fotografa ! Musiał być ogolony !
Ja: Naszą wycieli :(
Norbert: Pewnie dlatego że ja nie byłem



Ja: Nie moge się przyzwyczaić do Natalii w ciemnych włosach
Norbert: Ja też jej nie poznaję na imprezach.
Ja: Ja Ciebie przez ten zarost już też tylko po wzroście rozpoznaję :)


Ja: Byłam dziś na jakimś badaniu masy ciała :D Waga w normie, mało tłuszczu, dużo mieśni, metabolizm 15-latki :D
Norbert: Taaaa ? A wątrobę badali ? Czy już szkoda czasu na badania ? :D
Ja: Zastanawiałam się czy jest coś co mi może dziś zepsuć humor. Udało Ci się, bravo ! Foch !
Norbert: Aaaaaa...
Ja: Wrrrrr !
Norbert: Chociaż po takich wynikach bym nie strzelał fochami na prawo i lewo
Ja: Wrrrrr !
Norbert: Oj już się tak nie złość
Ja: Wrrrrr !
Norbert: Co Ty taka nie w sosie, zarośnięty lekarz Cię badał, czy co ?
Ja: Nie lekarz :) Jakiś chłopaczek z siłowni :D
Norbert: Aaa już rozumiem, badanie nie na NFZ :)
Ja: Na NFZ to by rzucił okiem i powiedział "schudnij ze 2 kilo" :D A tak to mu wyszło ze jeszcze mogłabym sobie spokojnie te dwa przytyć :D I się dziewczynka cieszyła, aż wróciła do domu i ją Norbert zdołował. Foch !
Norbert: To pomyśl co ja przeżywam jak ja ze sobą cały dzień spędzam, wstaję rano, idę do łazienki, patrzę w lustro...
Ja: A tam dwutygodniowy zarost... :D
Norbert: Dlatego czasami jestem taki zdołowany
Ja: Nie dziwię się :D
Norbert: Ostatnio się do siebie przyzwyczaiłem ale napisałem do Ciebie i co ? I mnie teraz zdołowałaś :)
Ja: Ciekawe czy te 4 kg zarostu by Ci policzyli do mięśni czy do tłuszczu... :D
Norbert: Na pewno nie do "do zrzucenia" :)
Ja: "do porzucenia" :D Chyba że fryzjerce się nadal podoba ? :D
Norbert: Muszę się wybrać do niej bo niedługo chyba właśnie miesiąc będzie
Ja: Może jak Cię zobaczy to zrezygnuje z pomysłu :D Przyzna się że na kacu była :D

Ja: Czytałam ostatnio jedną ksiązkę o piłce nożnej
Norbert: Ooo ! Klapsy w tyłek pod prysznicem i te sprawy ? :)
Ja: I autor zażartował że to kwestia czasu kiedy po męskich szatniach się będą błyszczyki walały po podłodze :D
Norbert: Błyszczyki i żel do włosów :)
Ja: Żel do włosów juz się wala
Norbert: Od tego się zaczyna :)
Ja: U Ciebie sie chyba zacznie od wosku bo podobno brodę się lepiej na wosk niż na żel układa :D

Ja: Rozmawiałam dziś z Anką. Patrzymy jak tańczysz, a ona "Jezu, co on ma na twarzy ? Pajęczynę ? Pająki hoduje ?!"

Awatar użytkownika
Glory
-#Site Admin
-#Site Admin
Posty: 9186
Rejestracja: 04 mar 2005, 12:14

Postautor: Glory » 18 cze 2016, 02:24

Szkoda Kuby :P

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 18 cze 2016, 03:30

Kuba akurat sam mi te teksty czasami podpowiada :)

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 21 cze 2016, 14:12

iza_doria, lat 15, stan wolny

Kuba: Po meczu idziemy na kizombę S3.
Ja: Nieeee...
Kuba: Dlaczego ?!
Ja: Oj bo jakaś brzydka jestem...
Kuba: Ale to zobacz ile masz jeszcze godzin...

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 21 cze 2016, 20:16

Kuba się tak wkręcił w pokera, że mu pożyczyłam kilka swoich roomów żeby sobie pykał freerolle i microstawki.

I on dzisiaj jednego freerolla wygrał. 5000 graczy.

Świat się kończy.

Co prawda od final table mu pomagałam a przynajmniej próbowałam bo i tak mnie nie słuchał. Tak, to koniec pokera w tym kraju.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.

Awatar użytkownika
Glory
-#Site Admin
-#Site Admin
Posty: 9186
Rejestracja: 04 mar 2005, 12:14

Postautor: Glory » 21 cze 2016, 22:11

To teraz juz moze kupic pierscionek zareczynowy :)

Awatar użytkownika
karwek
-#VIP
-#VIP
Posty: 1887
Rejestracja: 05 lis 2012, 23:43

Postautor: karwek » 21 cze 2016, 22:12

i jeszcze reszta zostanie :mrgreen:

Awatar użytkownika
Glory
-#Site Admin
-#Site Admin
Posty: 9186
Rejestracja: 04 mar 2005, 12:14

Postautor: Glory » 21 cze 2016, 22:16

karwek pisze:i jeszcze reszta zostanie :mrgreen:


Nie zrozumiales, w sensie ze znalazl swoja muze, materialisto! :)

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 21 cze 2016, 23:58

To ja też Wam coś pocisnę :D

Kuba: Ej, trzeba było tego nie wrzucać bo teraz przyjdą na winamax-brak-polskiej-licencji! i mi grę utrudnią w tych freerollach !
Ja: Glorego nie ograsz ?
Kuba: ...a Wahiego ?
Ja: Wahiego nie trzeba będzie ogrywać, sam odpadnie.

:mrgreen:


Wróć do „Mój pokerowy mini blog”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości

Kopiowanie calosci lub fragmentow bez pisemnej zgody zabronione. Strona jest kierowana do uzytkownikow polskojezycznych zamieszkalych w krajach, w ktorych korzystanie z Serwisu jest zgodne z prawem. Wiadomosci prezentowane w serwisie sa dozwolone wylacznie dla osob podlegajacych jurysdykcjom prawnym, w ktorych uczestnictwo w grach pokerowych online jest legalne. Korzystajac z serwisu, uzytkownik deklaruje wobec administratora, ze uczestnictwo w grach pokerowych online jest w jego jurysdykcji dozwolona i ponosi pelna odpowiedzialnosc za prawdziwosc zlozonego przez siebie oswiadczenia.

Na terytorium Polski poker online moga oferowac jedynie te podmioty, ktore posiadaja zezwolenie Ministra Finansow. Gra w pokera u operatorow, ktorzy nie posiadaja licencji Ministerstwa Finansow jest zabroniona i grozi konsekwencjami prawnymi. Serwis jest przeznaczony tylko dla osob, ktore ukonczyly 18 lat. Korzystajac z serwisu, uzytkownik potwierdza, ze ma ukonczone 18 lat.