Wczoraj byłem na moim drugim live. Pierwszego niestety nie dałem opisać mimo wielkiego zapału.
Turniej z cyklu Mistrzostwa polski everest-brak-polskiej-licencji! Poker.
We Wrocławiu byłem 13

i było to dla mnie super wydarzenie. Odpadłem z moimi 22 vs KJ Big Stacka. (Ja 17 k on 300 K) i nie wiem czemu po jego callu z UTG będąc na D zagrłem All. Było wiadomo że mnie sprawdzi - liczyłem na cud. Flop przyniósł mu króla turn Waleta. Wspomniałem to dlatego, że tej lekcji nie zapamiętałem i w Poznaniu coś podobnego się mi przytrafiło.
Poznań 22.11.2009 godz 14.30 Hotel Polonez
Stack początkowy 10k blindy co 25 min. stoliki 9 osobowe.
Zasiadłem przy jednym stoliku z
Młodym (niestety dopiero na jakieś przerwie poznałem go że to nasz Pokerkings, oprócz niego miałem przyjemność poznać
Kubusdagusa - z którym siedziałem aż do momentu gdy odpadłem, a troszkę wcześniej siedziałem razem z
michalj1989 a na turek przyjechałem z kolegą
cyzio1981
Początek miałem fatalny, karty super we Wrocławiu mogłem tylko o takich pomarzyć. AQ, AJ i oba te dwa pierwsze rozdanie mocno przegrałem mając top pary. Koledzy z niskimi parami łapali fulle. Tak mnie to przybiło, że normalnie się bałem w ogóle coś grać. Postanowiłem się zamurować i czekać. Czekałem, czekałem stack zmalał do około 5,5k. Dostaje AA ale nic na nich nie ugrywam. Czekam, czekam - przychodzi moment że muszę zacząć walić allinny. Pierwszy raz A7s - wszyscy pasują - oczywiście karty pokazuję

Taki plan żeby ludzie pomyśleli że nie gram mocnej karty tylko taką średnią. Po chwili drugi All - QJs - znów pokazałem. Stack urósł do około 8k. Potem nastąpiły dwa piękne rozdania.
Podbijam do 2K koleś długo myśli i mówi że ze słabymi kartami dawałem Alle a teraz taki mały raise - pewnie nic ciekawego nie mam - otóż miałem pułapka zadziałała. On dał All dl mnie easy call z KK

. Kolega pokazał AQo - a na bordzie same niskie karty. Podwajam się. Następne rozdanie dostaje zdradzieckie jak dla mnie QQ - nie pamiętam czy ja dałem pierwszy all - ala raczej sprawdziłem kolegę który miał 7k w żetonach. Pokazał AJs. Po flopie miał drawa do strita. Damy jednak się utrzymały

.
Potem przyszło za duże rozluźnienie. Dostaję AK i zamiast dać porządnego beta - calluje. Short daje mi Alla - z 66. Niestety przegrywam. Na pierwszym stole 3 razy widziałem jak 66 łapało seta plus te 66 które pokonało moje AK. Za mała chwilkę rozwiązali nasz stół - który był naprawdę super stołem - było wesoło, były emocje, była dobra gra - oby więcej takich pokerzystów (I pomyśleć że Tusek nam to chce wszystko zabrać

).
Dostałem się na stół, z kolesiem który mógł mnie wyeliminować we Wrocławiu gdyż dałem się wciągnąć z moimi JJ w rozgrywkę z jego setem K. Na szczęście wtedy mnie nie dobił - zostawił mi 2 k z którymi odbudowałem się az do 50K. Między innymi go wyeliminowałem Podczas super rozdania w którym się potroiłem. I pech znów dla niego w pierwszym rozdaniu na nowym stole dostaje 1010. On ma około 5k daje All - sprawdzam - pokazał JJ. Na szczęście na flopie ląduje 10 i po raz drugi go eliminuje. Stół rozwiązują po kilkunastu rozdaniach.
Trafiam na stół z big stackami. Gram bardzo ostrożnie. W końcu dostaję QQ - daję alla mając około 17K sprawdza mnie short około 10 K - pokazał KQ - na flopie K i myślę że po mnie. Niewiarygodne - na stole same serca - podział puli. Uff. Znów się muruję, nieraz coś ukradłem. Dostaje AK na BB. SB daje duży raise - daję All myśląc że chce kraść - sprawdził miał stack większy o 500 żetonów - pokazał AQ - podwajam się. Odpada paru graczy i nagle do stołu przychodzi Very Big Stack - blisko 200 k - koleś callował, raisował, po prostu terror na stole robił. No cóż sprawdzał wszystko, no prawie... Dostaje AQ, obn betował to ja All - oczywiście z moim stackiem 34k - liczyłem się że mnie sprawdzi - ale zrobił to odruchowo - i się naciął

Jego KQ uległo mojemu AQ. Złapałem nawet A na flopie

. Ku mojemu zadowoleniu przenieśli mnie do innego stołu, ale ten koleś przynajmniej troszkę ochłonął.
nowy stół okazał się dla mnie ostatnim stołem

. Stack był dobry do gry. Parę razy z parą postraszyłem. Potem dostałem moje magiczne 66. Przy blindach 1500/3000 zrobiłem raise 10K. Dommus który miał wczoraj niewiarygodne szczęście, dał Alla z około 15k mniej niż ja. Po tym co widziałem co robią te szóstki - nie myśląc (a trzeba było się zastanowić - może było trzeba to zrzucić) Pokazał A10s. Na flopie miał drawa do koloru. Turn..... 10. A river nie pamiętam. Ale zostało mi już tylko 15k. Chciałem zagrać w akcie desperacji Any2. Ale co podnosiłem to karty beznadzieja 25, 310, 49 - naprawdę nic. Przed blindami zagrałem all nie patrząc w karty - oczywiście przegrałem bo cóż tam się schowało 52
10 miejsce to i tak duży sukces.
Teraz pozostało walczyć już tylko online. Doświadczenie jakie zdobyłem bezcenne
