Odkąd sięgam pamięcią, karty towarzyszyły mi całe życie. Moją pierwszą grą był czarny piotruś. Z czasem przechodziłem na ambitniejsze gry, typu kuku, pan lub wojna
Na studiach zaniechałem na jakiś czas grania w karty. Moim konikiem stała się bukmacherka sportowa, głównie piłka nożna i NBA. Z racji tego że do dzisiaj te dwie dyscypliny są znaczącą cząstką mojego życia. Grywałem kiedy mogłem, oglądałem kiedy mogłem i czytałem kiedy mogłem. Pomyślałem sobie, że skoro mam tak dużą wiedzę z tych dyscyplin, dlaczego by tego nie wykorzystać i nie zarobić. To była dobra decyzja. Udało się uzbierać trochę grosza, dzięki czemu życie na studiach było łatwiejsze. Z racji tego że grywałem na platformie expekt-brak-polskiej-licencji!, kolega pewnego dnia pokazał mi na niej podczas livescorowania inną odmianę pokera. To właśnie był Holdem. Grywałem od czasu do czasu we freerolach, bez wiekszych osiągnięć. Nigdy nie zapomnę pierwszej wygranej wynoszącej 0.79$ za 6h gry ! Zacząłem rozpowszechniać tą gre wśród znajomych do tego stopnia że stworzyłem 6 osobową grupkę, z którą grywałem reguralnie.
Sielanka nie mogła trwać wiecznie. Skończyłem studia, trzeba było iść do pracy. Wróciłem do swego rodzinnego miasta Świnoujścia. Parę miesięcy później usłyszałem że powstaje Świnoujska Liga Pokera. Długo zastanawiałem się czy na nią iść. Co innego z kolegami, a co innego z zawodowcami. Perspektywa grania live zwyciężyła. Nie zapomnę drżenia swoich rąk, gdy wygrywałem swoją pierwszą pulę. Na 40 graczy byłem 7, po pechowym odpadnięciu, jak mi sie wówczas wydawało. Na 3 sprawdziłem onlina 2 cheeplederów z 55! Narzekałem na wielką niesprawiedliwość, gdy mojemu przeciwnikowi, notabene świetnemu graczowi Mazakowi, na river spadł A do jego AK. W pierwszym sezonie zająłem 9 miejsce w klasyfikacji końcowej. Uznałem że to dobry wynik jak na nowicjusza. Poczułem sie bardzo pewnie, myśląc że już gram na wysokim poziomie. Dwa nastepne sezony szybko ostudziły mój zapał. Odległe miejsca sprawiły że zacząłem się zastanawiać nad swoją grą i szukać przyczyny słabych wyników. Nie czułem się gorszy od niektórych graczy, lecz wyniki tego nie pokazywały. Czytałem książki, grzebałem w internecie, analizowałem z kolegą poszczególne rozdania, jeździłem po naukę do szczecińskiego kasyna. Szybko wyłapałem swoje błedy. Źle podejmowane decyzje, nie patrzenie na pozycję, granie figur ze słabym kicerem, itp. Powoli nastapiła znaczna poprawa mojeje gry, co obserwuje do dnia dzisiejszego. Ma to odwierciedlenie w wynikach. Trafiają się już wygrane on-line w dziesiatkach Euro. Od 5 miesięcy już nie dokładam do pokera. Dodatkowym kopem okazała się niedawno zorganizowana w Świnoujściu urodzinowa impreza Glorego, na którą zjechało się wielu graczy z naszego forum. Mimo tego że wszyscy traktowaliśmy ten wieczór raczej zabawowo, udowodniłem sobie że nie odstaję tak bardzo od przybyłych gości. Sporo mi jeszcze do Was brakuje, ale kilka razy udało mi się fajnie zagrać, a nawet wyblefować
Dlatego z przyjemnością biorę się za dalszą edukację pokerową.
DLACZEGO CARTER ?
Każdy kto choć odrobinę interesuję się koszykówką osoby Vinca Cartera przedstawiać nie trzeba. Jest to gracz NBA, który obecnie gra w Orlando Magic wspólnie z Marcinem Gortatem. Gdy obejrzałem go po raz pierwszy niecałe 11 lat temu, od razu zafascynowałem się jego grą. Dla mnie jest on najefektowniejszym graczem w historii koszykówki. Jego podniebne wsady do kosza to istne dzieło sztuki. Miałem również przyjemność obserowania go 2 lata temu na żywo w Paryżu, na pokazowym meczu jego ówczesnej druzyny NJN z Miami Heat.
Blog ten mam zamiar traktować jako kalendarz, pamiętnik. Nie chcę w nim opisywać codziennych raportów ze swoich gier, gdyż wydaje mi się to nudne. Będe starał się opisywać jakieś większe wydarzenia pokerowe, jakie mi się przytrafiły, lub prosić was o radę, jako bardziej doświadczonych graczy.




