Pokerowe Wzloty Cartera
- darkog
- -#aktywny

- Posty: 182
- Rejestracja: 17 paź 2009, 19:39
- alekspolak1
- -#VIP

- Posty: 1653
- Rejestracja: 17 kwie 2008, 16:45
Nie no carter super sprawa naprawde z tym wyjazdem
Sam ogarniales ten wyjazd do Statsow czy jakas grupa wyjezdzasz ?
Ja na twoim miejscu bym tam nie siedzial w jednym miejscu a najlepiej isc moim zdaniem do najdrozszych hoteli bo w koncu tam sa najbogatsi ludzie i zapewne niezly pieniadz do wyciagniecia
Ja na twoim miejscu bym tam nie siedzial w jednym miejscu a najlepiej isc moim zdaniem do najdrozszych hoteli bo w koncu tam sa najbogatsi ludzie i zapewne niezly pieniadz do wyciagniecia
- carterrr
- -#aktywny

- Posty: 271
- Rejestracja: 26 kwie 2009, 20:28
- alekspolak1
- -#VIP

- Posty: 1653
- Rejestracja: 17 kwie 2008, 16:45
-
GrzechuTG
- -#Site Admin

- Posty: 4585
- Rejestracja: 17 kwie 2007, 13:46
- Glory
- -#Site Admin

- Posty: 9186
- Rejestracja: 04 mar 2005, 12:14
- carterrr
- -#aktywny

- Posty: 271
- Rejestracja: 26 kwie 2009, 20:28
MIASTO GRZECHU
Ok wróciłem z wycieczki objazdowej po zachodniej części USA. Obok kilku parków narodowych i takich miast jak Los Angeles, San Francisco czy Phoenix, końcowym etapem wycieczki było Las Vegas. Nie będe nikogo zanudzał wcześniejszymi etapami mojego objazdu, tylko skupie się na tym co nas pokerzystów, hazardzistów, maniaków dobrej zabawy interesuje, czyli MIASTO GRZECHU
Pierwsza mysl jak przychodzi mi na scharakteryzowanie Las Vegas ? Disneyland dla dorosłych. Mój pobyt w tym mieście był niesteeeetyyy za krótki, liczący zaledwie 32h. Pierwszy raz szczęka mi opadła gdy jechaliśmy do wspólnego hotelu przez centrum miasta. Z racji tego że było już późno całe Vegas było już oświetlone we wszystkich kolorach tęczy. Kasyno na kasynie,hotele nic pozatym. Ale za jakie to kasyna i hotele !!! Kasyno w kaształcie Piramidy, statku pirackiego, parku zabaw, wieża Eifla, statua wolności, Rio de janeiro i wiele wleiel innych. Każdy hotel prubuje czymś przyciągnąć, zaczarować aby właśnie u nich się zatrzymać i przegrywać nasze pieniądze. Hotel Hilton wygladał tam jak kopciuszek. Mój hotel który nosił nazwę Stratosfera, okazał sie najwyższym hotelem w Vegas (był to wielki plus, gdyż nie jak nie wiedziałem gdzie mam iść patrzyłem tylko do góry i już wiedziałem w którą strone zmierzać ) Jest to już jeden ze starszych hotelów, ale ma jedną niesamowitą atrakcję. Skok na bungiee ze 120 pietra z widokiem na centrum miasta. Zabrakło mi jaj i odwagi na ten drastyczny krok, gdyż jak spojrzałem w dół to aą mnie cofneło i chyba traktor by mnie musiał zepchnąć niż sam się odważyć na skok. Zdecydowałem się jednak na karuzelę grawitacyjną która kreći się do góry nogami na 130 piętrze. Na samą myśl nadal mam gęsią skórkę. Polecam ! Ale wracam do teamtu.
Idąc na kolacje do restauracji szło się chyba z dobre 5-7 minut ! Gdyż oczywiście miała ona lokalizację na samym końcu ... niskończoności maszyn do gier, ruletek stołow pokerowych i do kości. Oczekując na stolik nie wytrzymałem i wrzuciłem do stojącej obok maszyny 1 dolara. Miałem w to nigdy nie grać ale w końcu jestem w stolicy hazardu
2 kręcenie i wypadają 4 ananasy ! zabrakło 5 cholera
Szybka wypłata gdyz juz miałem stolik, z dolara wygrałóem 2.50. Byłem ciekaw co to oznacza, zadawałem sobie na głos przy kolegach głośno pytanie
- czy to by było na tyle ? to wszystko co wygram w tym mieście ? Ile razy można mieć fart i trafiać 4 razy ananasy ?
- mieście nadzchodzę ! wszystkie kasyna bójcie się, bo nadchodzę ! mam dziś farta i zabiorę wam wszystko a nawet więcej ! Na mnie dziś nie zarobicie ! Trafiłem 4 ananasy !
Plan na noc był prosty:
1. Zwiedzić nocą miasto i głowne kasyna, gdyż jutro wygrywamy w pokera.
2. Zarobic trochę kasy.
3. Spać jak najmniej.
Po kolacji ruszyłem z kolegami na zwiedzanie miasta. To co się dzieje na ulicach to jakiś kosmos. Limuzyny dłuższe niż nasze tiry, na ulicach tumult przebranych ludzi za elwisów, lordów vaderów, króliczków playboya i wiele innych. Narodowościowo ? cała kula ziemska, łącznie z kosmitami. Nagle napotykam na swoim progu hotel The Mirage. Juz prawie decyduję sie do niego wejść, gdy w oddali widze Harrahs. Wchodząc do podziemi szczęka mi opada po raz enty. To co dzieje się na góry to pikuś. To co jest w podziemiu to łyżka mówi na to niemożliwe. Hangary maszyn że nawet wzrok nie ogarnia końca. Chodzi sie kilometrami i przechodzi się z jednego hotelu do drugiego bez wychodzenia na powierzchnie. Nagle staje przed znakiem. Belagio w lewo Cezar Palace w prawo. WoW. Dobra kieruję się do jakini lwa jak Dany Ocean do Belagio. Ludzie tam wszystko jest ze złota, nawet klamki w kiblu. Restauracje w której pewnie nawet nigdy nie zjem, a wnim setki młodych pięknych dziewczyn ze starym piernikami sponsorami.
( W tym temacie idzie dostać złamania karku bo nie wiadomo w którą stronę
sie obracać. Nie przesadzę jeśli powiem że tam to jest najlepeij opłacany
zawód świata. Spotkaliśmy polkę, która mówiła że przyjechała tu na 2 miechy
i za godzinę bierze od 700-d0 1000 dolaró. A mój kolega był gotowy wydać
300
i tak twierdził że to dużo. U panów podobno stawka jest jeszcze wyższa
która zaczyna się od 1000. Tu właczyła mi się żarówka
gdzie u nas ktoś
tyle zarobi ? Panowie czs na zmianę profesji
To tak dla zainteresowanych )
Poobserwowałem trochę grających ludzi w pokerka, i jak zobaczyłem z jaką czestotliwością ludzie odchodzą od stołów przegrywając wszystko nie wytrzymałem i poszedłem sam zagrać. Chciałem to odłożyć na dzień jutrzejszy gdyż byłem mocno wstawiony ale sami wiecie nie mogłem się powstrzymać. I tu zonk . Proszą mnie o jakiś ID. Pomyślałem ok, nie moge zagrać gdyż chyba nie nocuję w Belagio. W tym momencie przypomniało mi sie że przed tym hotelem jest co 15 minut pokaz fontan, tak jak w filmach. Słuchajcie coś niesamowitego, robi wrażenie. I za każdym razem inny układ i inna muzyczka.
Ale nic trzeba wkońcu zagrać, wchodzę do Cezar Palace i juz na wstępie wita mnie pomnik Juliusza Cezara.- Viva cazar, dziś w kości nie zagram, odpowiedzaiłem. Ale to co spotkałem w podziemiach to myślałem że śnie. Gdybym się tam obudził to pomyslałbym że jestem w Rzymie. Całe sufity zrobione na błekitno z białymi chmurami jakby cały czas był dzień. W środku gondole niczym w Venecji do pływania po hotelu ! Wow. Koloseum i innne rzymskie posągi. Nieziemskie wrażenie. Niesamowite że człowiek mógł coś takiego zaprojektować. Ale przyszedłem tu pograć, więc zmierzam powoli do hangaru pokerowego. I znowu, jakieś ID. Ale dogadałem sie o co chodzi. Dowód Tożsamości czy aby na pewno mam 21 lat. Jako 26 latek zrobiło się trochę przyjemnie że niby tak młodo wygladam ale troszkę niemiło gdyż muszę wracać do hotelu po dowód. Po 45 minutach byłem już z powrotem w ręku. I co ? Tito. Dowód NO Paszport YES. No rzesz q...a ! Wróciwszy do hotelu już byłem tak zmęczony że nie miałem siły wracać. W moim hotelu akurat trwał jakiś większy turniej i nie można było zagrać. Postanowiłem dołączyć do swoich i pograć trochę w oczko i ruletkę. Ani się obejrzałem a tu już 6 rano wybiła. Głos rozsądku podpowiadał aby się zdrzemnąć i wytrzeźwieć choć odrobinkę aby móc podbić te miasto już z chłodną głową. Z 75 dolarami wygranej na ruletce z ciężkim sercem musiałem opuścić podziemie i pojechać na 14 pietro.
To na razie na tyle, bo troszke sie rozpisałem i czas mnie nagli. Jutro postaram sie opisać swoja 8 godzinną batalie przy stole pokerowym z pokerowym światkiem, a troche się działo.
I mały odnośnik do Glorego. Jak chcesz sie wybrać na podobne wyjazdy proponuję zabrać się za chandel ziemią. Sprzedasz 8 tirów, który każdy mięsci 26 palet w ciągu 2 lat i jedziesz na tripa
Powodzenia
Ok wróciłem z wycieczki objazdowej po zachodniej części USA. Obok kilku parków narodowych i takich miast jak Los Angeles, San Francisco czy Phoenix, końcowym etapem wycieczki było Las Vegas. Nie będe nikogo zanudzał wcześniejszymi etapami mojego objazdu, tylko skupie się na tym co nas pokerzystów, hazardzistów, maniaków dobrej zabawy interesuje, czyli MIASTO GRZECHU
Pierwsza mysl jak przychodzi mi na scharakteryzowanie Las Vegas ? Disneyland dla dorosłych. Mój pobyt w tym mieście był niesteeeetyyy za krótki, liczący zaledwie 32h. Pierwszy raz szczęka mi opadła gdy jechaliśmy do wspólnego hotelu przez centrum miasta. Z racji tego że było już późno całe Vegas było już oświetlone we wszystkich kolorach tęczy. Kasyno na kasynie,hotele nic pozatym. Ale za jakie to kasyna i hotele !!! Kasyno w kaształcie Piramidy, statku pirackiego, parku zabaw, wieża Eifla, statua wolności, Rio de janeiro i wiele wleiel innych. Każdy hotel prubuje czymś przyciągnąć, zaczarować aby właśnie u nich się zatrzymać i przegrywać nasze pieniądze. Hotel Hilton wygladał tam jak kopciuszek. Mój hotel który nosił nazwę Stratosfera, okazał sie najwyższym hotelem w Vegas (był to wielki plus, gdyż nie jak nie wiedziałem gdzie mam iść patrzyłem tylko do góry i już wiedziałem w którą strone zmierzać ) Jest to już jeden ze starszych hotelów, ale ma jedną niesamowitą atrakcję. Skok na bungiee ze 120 pietra z widokiem na centrum miasta. Zabrakło mi jaj i odwagi na ten drastyczny krok, gdyż jak spojrzałem w dół to aą mnie cofneło i chyba traktor by mnie musiał zepchnąć niż sam się odważyć na skok. Zdecydowałem się jednak na karuzelę grawitacyjną która kreći się do góry nogami na 130 piętrze. Na samą myśl nadal mam gęsią skórkę. Polecam ! Ale wracam do teamtu.
Idąc na kolacje do restauracji szło się chyba z dobre 5-7 minut ! Gdyż oczywiście miała ona lokalizację na samym końcu ... niskończoności maszyn do gier, ruletek stołow pokerowych i do kości. Oczekując na stolik nie wytrzymałem i wrzuciłem do stojącej obok maszyny 1 dolara. Miałem w to nigdy nie grać ale w końcu jestem w stolicy hazardu
- czy to by było na tyle ? to wszystko co wygram w tym mieście ? Ile razy można mieć fart i trafiać 4 razy ananasy ?
- mieście nadzchodzę ! wszystkie kasyna bójcie się, bo nadchodzę ! mam dziś farta i zabiorę wam wszystko a nawet więcej ! Na mnie dziś nie zarobicie ! Trafiłem 4 ananasy !
Plan na noc był prosty:
1. Zwiedzić nocą miasto i głowne kasyna, gdyż jutro wygrywamy w pokera.
2. Zarobic trochę kasy.
3. Spać jak najmniej.
Po kolacji ruszyłem z kolegami na zwiedzanie miasta. To co się dzieje na ulicach to jakiś kosmos. Limuzyny dłuższe niż nasze tiry, na ulicach tumult przebranych ludzi za elwisów, lordów vaderów, króliczków playboya i wiele innych. Narodowościowo ? cała kula ziemska, łącznie z kosmitami. Nagle napotykam na swoim progu hotel The Mirage. Juz prawie decyduję sie do niego wejść, gdy w oddali widze Harrahs. Wchodząc do podziemi szczęka mi opada po raz enty. To co dzieje się na góry to pikuś. To co jest w podziemiu to łyżka mówi na to niemożliwe. Hangary maszyn że nawet wzrok nie ogarnia końca. Chodzi sie kilometrami i przechodzi się z jednego hotelu do drugiego bez wychodzenia na powierzchnie. Nagle staje przed znakiem. Belagio w lewo Cezar Palace w prawo. WoW. Dobra kieruję się do jakini lwa jak Dany Ocean do Belagio. Ludzie tam wszystko jest ze złota, nawet klamki w kiblu. Restauracje w której pewnie nawet nigdy nie zjem, a wnim setki młodych pięknych dziewczyn ze starym piernikami sponsorami.
( W tym temacie idzie dostać złamania karku bo nie wiadomo w którą stronę
sie obracać. Nie przesadzę jeśli powiem że tam to jest najlepeij opłacany
zawód świata. Spotkaliśmy polkę, która mówiła że przyjechała tu na 2 miechy
i za godzinę bierze od 700-d0 1000 dolaró. A mój kolega był gotowy wydać
300
która zaczyna się od 1000. Tu właczyła mi się żarówka
tyle zarobi ? Panowie czs na zmianę profesji
Poobserwowałem trochę grających ludzi w pokerka, i jak zobaczyłem z jaką czestotliwością ludzie odchodzą od stołów przegrywając wszystko nie wytrzymałem i poszedłem sam zagrać. Chciałem to odłożyć na dzień jutrzejszy gdyż byłem mocno wstawiony ale sami wiecie nie mogłem się powstrzymać. I tu zonk . Proszą mnie o jakiś ID. Pomyślałem ok, nie moge zagrać gdyż chyba nie nocuję w Belagio. W tym momencie przypomniało mi sie że przed tym hotelem jest co 15 minut pokaz fontan, tak jak w filmach. Słuchajcie coś niesamowitego, robi wrażenie. I za każdym razem inny układ i inna muzyczka.
Ale nic trzeba wkońcu zagrać, wchodzę do Cezar Palace i juz na wstępie wita mnie pomnik Juliusza Cezara.- Viva cazar, dziś w kości nie zagram, odpowiedzaiłem. Ale to co spotkałem w podziemiach to myślałem że śnie. Gdybym się tam obudził to pomyslałbym że jestem w Rzymie. Całe sufity zrobione na błekitno z białymi chmurami jakby cały czas był dzień. W środku gondole niczym w Venecji do pływania po hotelu ! Wow. Koloseum i innne rzymskie posągi. Nieziemskie wrażenie. Niesamowite że człowiek mógł coś takiego zaprojektować. Ale przyszedłem tu pograć, więc zmierzam powoli do hangaru pokerowego. I znowu, jakieś ID. Ale dogadałem sie o co chodzi. Dowód Tożsamości czy aby na pewno mam 21 lat. Jako 26 latek zrobiło się trochę przyjemnie że niby tak młodo wygladam ale troszkę niemiło gdyż muszę wracać do hotelu po dowód. Po 45 minutach byłem już z powrotem w ręku. I co ? Tito. Dowód NO Paszport YES. No rzesz q...a ! Wróciwszy do hotelu już byłem tak zmęczony że nie miałem siły wracać. W moim hotelu akurat trwał jakiś większy turniej i nie można było zagrać. Postanowiłem dołączyć do swoich i pograć trochę w oczko i ruletkę. Ani się obejrzałem a tu już 6 rano wybiła. Głos rozsądku podpowiadał aby się zdrzemnąć i wytrzeźwieć choć odrobinkę aby móc podbić te miasto już z chłodną głową. Z 75 dolarami wygranej na ruletce z ciężkim sercem musiałem opuścić podziemie i pojechać na 14 pietro.
To na razie na tyle, bo troszke sie rozpisałem i czas mnie nagli. Jutro postaram sie opisać swoja 8 godzinną batalie przy stole pokerowym z pokerowym światkiem, a troche się działo.
I mały odnośnik do Glorego. Jak chcesz sie wybrać na podobne wyjazdy proponuję zabrać się za chandel ziemią. Sprzedasz 8 tirów, który każdy mięsci 26 palet w ciągu 2 lat i jedziesz na tripa
-
Markus
- -#aktywny

- Posty: 344
- Rejestracja: 16 paź 2007, 20:51
- Glory
- -#Site Admin

- Posty: 9186
- Rejestracja: 04 mar 2005, 12:14
carterrr, swietny wpis, czyta sie to lepiej niz jakikolwiek poradnik turystyczny bo u Ciebie to az kapie emocjami!
Zajebisty wyjazd, troche szkoda ze ostatecznie nei zagrales - ale to i dobrze. Masz przynajmniej po co jeszcze tam wracac.
I nie graj wczesniej w maszyny bo moim zdaniem to nie o dowod chodzilo. Oni przez te ananasy widzieli ze jestes graczem wygrywajacym i po prostu sie bali
.
Ps. Od przyszlego roku kazdy zamiast pul dodanych we freerollach, bedziemy dodawac worki ziemi. Moze sie w 2 lata wyrobie
.
Zajebisty wyjazd, troche szkoda ze ostatecznie nei zagrales - ale to i dobrze. Masz przynajmniej po co jeszcze tam wracac.
I nie graj wczesniej w maszyny bo moim zdaniem to nie o dowod chodzilo. Oni przez te ananasy widzieli ze jestes graczem wygrywajacym i po prostu sie bali
Ps. Od przyszlego roku kazdy zamiast pul dodanych we freerollach, bedziemy dodawac worki ziemi. Moze sie w 2 lata wyrobie
- carterrr
- -#aktywny

- Posty: 271
- Rejestracja: 26 kwie 2009, 20:28
W PIZDUUUU !!!
2h pisałem pięknym, przejrzystym, pełnymi zdaniami, powiedziałbym nawet szekspirowskim jezykiem. Opisywałem swoją 8h gę na stole cashowym w Las Vegas. I gdy stawiałem ostatnią kropkę ............ komputer mi sie zawiesił. Q..a ręce mi opadły i nie mam chęci aby tego od nowa pisać. Moze kiedyś do tego wrócę gdyż chciałbym to utrwalić sam dla siebie.
W wielkim skrucie. Zarobiłem na czysto 350$ na stawkach 1/2$ z wpisowym 200$
Był moment kryzysowy, gdyż blefowałem za cały stack i zostało mi zaledwie 35$ ostatecznie po całej nocy grania skonczyłem na 550$
Poziom naprawdę słaby. Czuję się słabo w grze na cashu,a na stoliku obok tylu nacji narodowościowych czułem się naprawdę mocny. Poza typowymi regularsami, w większości grane tam jest typowe abc, jak mam karte to gram jak nie to nie mam. Wystarczy że wyrobimy sobie wizerunek dobrego gracza, a można kraść do woli.
Kasa tam naprawdę leży na stołach, tylko szkoda że nas nie stać aby tam latać
2h pisałem pięknym, przejrzystym, pełnymi zdaniami, powiedziałbym nawet szekspirowskim jezykiem. Opisywałem swoją 8h gę na stole cashowym w Las Vegas. I gdy stawiałem ostatnią kropkę ............ komputer mi sie zawiesił. Q..a ręce mi opadły i nie mam chęci aby tego od nowa pisać. Moze kiedyś do tego wrócę gdyż chciałbym to utrwalić sam dla siebie.
W wielkim skrucie. Zarobiłem na czysto 350$ na stawkach 1/2$ z wpisowym 200$
Był moment kryzysowy, gdyż blefowałem za cały stack i zostało mi zaledwie 35$ ostatecznie po całej nocy grania skonczyłem na 550$
Poziom naprawdę słaby. Czuję się słabo w grze na cashu,a na stoliku obok tylu nacji narodowościowych czułem się naprawdę mocny. Poza typowymi regularsami, w większości grane tam jest typowe abc, jak mam karte to gram jak nie to nie mam. Wystarczy że wyrobimy sobie wizerunek dobrego gracza, a można kraść do woli.
Kasa tam naprawdę leży na stołach, tylko szkoda że nas nie stać aby tam latać
- alekspolak1
- -#VIP

- Posty: 1653
- Rejestracja: 17 kwie 2008, 16:45
carterrr pisze:Kasa tam naprawdę leży na stołach, tylko szkoda że nas nie stać aby tam latać
Dlatego szkoda ze nie mieszkamy w Stanach, ale mamy i tak sporo miejsc w ktorych mozemy naprawde duzo zarobic, Monte Carlo-Monaco, Cannes, Nicea, zlote piaski itp, a wiec w europie tez mozna sie dorobic na turystach, ale niestety nie az tak jak w crazy Las Vegas
carterrr pisze:2h pisałem pięknym, przejrzystym, pełnymi zdaniami, powiedziałbym nawet szekspirowskim jezykiem. Opisywałem swoją 8h gę na stole cashowym w Las Vegas. I gdy stawiałem ostatnią kropkę ............ komputer mi sie zawiesił.
Szkoda bo naprawde fajny post byl i bardzo wciagajacy
- carterrr
- -#aktywny

- Posty: 271
- Rejestracja: 26 kwie 2009, 20:28
HESOP + SKOKI = HARACHOV
Postanowiłem wybrać się na wekendowy Hesop do Harachowa. Będzie to dla mnie debiut w tak dużym turnieju. Grałem już co prawda w kilku turniejach live, ale do tej pory to 70 osób max. Dlatego nie wydaje mi się aby mnie zjadła trema czy trzęsły mi się ręce. Rok temu gdy pierwszy raz byłem w kasynie i udało mi się wyblefować gracza, nie mogłem zebrać puli. Ręce miałem jak galareta
Mam nadzieję że tym razem nie będzie podobnych numerów, bo już na starcie będe spalony.
Nie spinam się jakoś specjalnie co do samego turka. Jadę tam głównie po naukę. Muszę założyć że spora większość gra lepeij niż ja, dlatego mam zamiar jak najwięcej podpatrywać i chłonąć to co zobaczę. Ciekaw jestem jak moje obecne umiejętności wyglądają na tle innych. W Vegas było całkiem nieźle ale wiadomo, tam w większości amatorzy.
Najważniejsze abym nie odpadł po jakimś swoim głupim błedzie. Jak odpadnę po bat bedzie lub flipie to ok. Po cichu marzy mi się aby zagrać drugiego dnia i poczuć tą atmosferę .... sami wiecie jaką
A dodatkowym czynnikiem który mnie zmotywował na wyjazd, są skoki narciarskie na mamuciej skoczni. Zawsze chciałem zobaczyć Adasia na żywo, ale nigdy nie było okazji i Zakopane troche daleko.
Postanowiłem wybrać się na wekendowy Hesop do Harachowa. Będzie to dla mnie debiut w tak dużym turnieju. Grałem już co prawda w kilku turniejach live, ale do tej pory to 70 osób max. Dlatego nie wydaje mi się aby mnie zjadła trema czy trzęsły mi się ręce. Rok temu gdy pierwszy raz byłem w kasynie i udało mi się wyblefować gracza, nie mogłem zebrać puli. Ręce miałem jak galareta
Nie spinam się jakoś specjalnie co do samego turka. Jadę tam głównie po naukę. Muszę założyć że spora większość gra lepeij niż ja, dlatego mam zamiar jak najwięcej podpatrywać i chłonąć to co zobaczę. Ciekaw jestem jak moje obecne umiejętności wyglądają na tle innych. W Vegas było całkiem nieźle ale wiadomo, tam w większości amatorzy.
Najważniejsze abym nie odpadł po jakimś swoim głupim błedzie. Jak odpadnę po bat bedzie lub flipie to ok. Po cichu marzy mi się aby zagrać drugiego dnia i poczuć tą atmosferę .... sami wiecie jaką
A dodatkowym czynnikiem który mnie zmotywował na wyjazd, są skoki narciarskie na mamuciej skoczni. Zawsze chciałem zobaczyć Adasia na żywo, ale nigdy nie było okazji i Zakopane troche daleko.
-
body_b
- -#aktywny

- Posty: 152
- Rejestracja: 19 lip 2009, 23:21
- carterrr
- -#aktywny

- Posty: 271
- Rejestracja: 26 kwie 2009, 20:28
HARACHOV: POKEROWO
TOWARZYSKO
Mój pierwszy poważniejszy turniej live w Hesopie nie wypadł tak jak oczekiwałem. Odpadłem po dwóch przegranych flipach. Najpierw mając AK przegrałem z 88, nastepnie z AQ poległem z 10,10 mimo że Q miałem już na flopie. Oba zagrania były jak najbardziej prawidłowe, więc nie odpadłem jakoś frajersko przez co nie spałbym po nocach.
Najbardziej szkoda mi że po pierwszej przerwie zlikwidowali mi stolik. Siedziałem na nim z kolegą Jenorem z którym przyjechałem do Czech, i obaj stwierdzieliśmy że stolik mamy słabiutki. Po powrocie miałem zamiar napierdalać.... a tu bach rozwiązany.Wielka szkoda bo czułem moc.
Na drugim było już kilku fajnych grajków z panem Trabantem na czele ( który najprowdopodobniej po moim odpadnięciu potem odpadł przeze mnie
). Lecz gdyby szortowi nie utrzymały sie te 88 to moja gra w tym momencie wyglądałaby komfortowo.
Ale jak ja to mówie nigdy nie może być za łatwo
Następnym razem pwonno być lepiej.
Towarzysko zaś majstersztyk ! Co ssię działo przez te 3 dni to jest nie pojęte ale nie będe pisał bo to trzeba opatrzyć cenzurą
Szkoda jedynie że nie odbyły sie skoki
Naprawdę nie pamietam kiedy ostatnio odwołali 2 konkursy pod rząd . A naprawdę nie wiało tak mocno. Nawet nijakiego przedskoczka nie widziałem. Mały plusik że Adasia Małysza widziałem z metra, wolałem jednak go ogladać z kilkunastu 
TOWARZYSKO
Mój pierwszy poważniejszy turniej live w Hesopie nie wypadł tak jak oczekiwałem. Odpadłem po dwóch przegranych flipach. Najpierw mając AK przegrałem z 88, nastepnie z AQ poległem z 10,10 mimo że Q miałem już na flopie. Oba zagrania były jak najbardziej prawidłowe, więc nie odpadłem jakoś frajersko przez co nie spałbym po nocach.
Najbardziej szkoda mi że po pierwszej przerwie zlikwidowali mi stolik. Siedziałem na nim z kolegą Jenorem z którym przyjechałem do Czech, i obaj stwierdzieliśmy że stolik mamy słabiutki. Po powrocie miałem zamiar napierdalać.... a tu bach rozwiązany.Wielka szkoda bo czułem moc.
Na drugim było już kilku fajnych grajków z panem Trabantem na czele ( który najprowdopodobniej po moim odpadnięciu potem odpadł przeze mnie
Ale jak ja to mówie nigdy nie może być za łatwo
Towarzysko zaś majstersztyk ! Co ssię działo przez te 3 dni to jest nie pojęte ale nie będe pisał bo to trzeba opatrzyć cenzurą
Szkoda jedynie że nie odbyły sie skoki
- Oziris
- -#VIP

- Posty: 541
- Rejestracja: 29 lut 2008, 23:48
Byłem świadkiem Twojego wylotu (siedziałem na prawo od dealera). Ta T na turnie była bolesna
Za wejściówki na Małysza wam oddadzą sianko czy dupa? Całe szczęscie my stwierdziliśmy, że wejściówki kupimy na miejscu i oszczedziliśmy kasę ;]
Btw: Tak z ciekawości pytam - Byliście w knajpie z krokodylem? Niestety 2x próbowałem i była zamknięta, a podobno nie tylko alkohol można tam było nabyć
Za wejściówki na Małysza wam oddadzą sianko czy dupa? Całe szczęscie my stwierdziliśmy, że wejściówki kupimy na miejscu i oszczedziliśmy kasę ;]
Btw: Tak z ciekawości pytam - Byliście w knajpie z krokodylem? Niestety 2x próbowałem i była zamknięta, a podobno nie tylko alkohol można tam było nabyć
- carterrr
- -#aktywny

- Posty: 271
- Rejestracja: 26 kwie 2009, 20:28
Za wejściówki nawet nie rozpoznalismy tematu i kompletnie to olalismy. Przypomnialo nam sie dopiero po powrocie
W krokodylu nie bylismy. Wyrzucili nas za to z dwóch innych. Ale za to bylismy 15 km za harachovem w klubie o podobnych klimatach co pewnie myslisz
Kurcze trzeba było sie odezwać że jesteś z forum. Mówiłem do Trabanta ksywką wiec może się zorientowałeś żęśmy z forum
W krokodylu nie bylismy. Wyrzucili nas za to z dwóch innych. Ale za to bylismy 15 km za harachovem w klubie o podobnych klimatach co pewnie myslisz
Kurcze trzeba było sie odezwać że jesteś z forum. Mówiłem do Trabanta ksywką wiec może się zorientowałeś żęśmy z forum
- carterrr
- -#aktywny

- Posty: 271
- Rejestracja: 26 kwie 2009, 20:28
ALKOHOL NIE DAJE WYNIKÓW
W wekend szykował się mały maratonik gry live. W piatek była standardowo liga, w niedziele podobnie, jako zastępstwo wigili. Natomiast w sobotę jechałem na turniej do Straslundu na turniej z wpisowym 30E z jedym rebuyem i adonem. Nie ukrywam że szykowałem się na duuże wyniki tymczasem wszystko legło w gruzach z jednego błachego powodu ALKOHOLU
Nigdy nie miałem problemu z piciem w trakcie gry, moje decyzje były nadal prawidłowe i nie miało to większego wpływu na moją grę. Jednak problem zauważyłem pojawia sie gdy robie "rozgrzewkę" przed grą. Niestety wtedy moja gra staje się mega szalona albo po prostu głupia. Miałem lekkie usprawiedliwienia typu powrót ze szkolenia albo imieniny, lecz postanowiłem że to nie może powtarzać się zbyt często. Gdyby nie wygrana na caschu w niemczech to wekend byłby na sporym minusie, a tak przynajmniej była dobra zabawa, alkohol i szalony poker. I wszystko w cenie
Żeby tego jeszcze było mało, mój idol Bóg koszykówki i lotnych przestworzy Vince Carter odszedł z mojej ulubionej drużyny Orlando Magic. Wielka szkoda, gdyż miał tam naprawdę realne szanse na mistrzowski pierścień.
Na szczęście wymiana nie okazała się dla niego aż tak zła. Groziło przez moment że wyląduje w Waszyngtonie. Stało się jadnak inaczej i wylądował wraz z naszym rodzynkiem Marcinem Gortatem w Phoenix Suns genialnym Stevem Nuschem w składzie. Druzynę tą również daże sporym sentymenetm, z czasów w której grali tam Charles Barkley i Dan Mayerle. Dodatkowo czuję że może tam nastąpić jego odrodzenie. Ta drużyna już nie jednego wterana wskrzesiła np Szaqa i Granta Hila. Wydaje mi się również że idealnie pasuje do ich strategii gry.
Dlatego nie pozostaje mi nic innego jak krzyknąć Go Phoenix !
W wekend szykował się mały maratonik gry live. W piatek była standardowo liga, w niedziele podobnie, jako zastępstwo wigili. Natomiast w sobotę jechałem na turniej do Straslundu na turniej z wpisowym 30E z jedym rebuyem i adonem. Nie ukrywam że szykowałem się na duuże wyniki tymczasem wszystko legło w gruzach z jednego błachego powodu ALKOHOLU
Nigdy nie miałem problemu z piciem w trakcie gry, moje decyzje były nadal prawidłowe i nie miało to większego wpływu na moją grę. Jednak problem zauważyłem pojawia sie gdy robie "rozgrzewkę" przed grą. Niestety wtedy moja gra staje się mega szalona albo po prostu głupia. Miałem lekkie usprawiedliwienia typu powrót ze szkolenia albo imieniny, lecz postanowiłem że to nie może powtarzać się zbyt często. Gdyby nie wygrana na caschu w niemczech to wekend byłby na sporym minusie, a tak przynajmniej była dobra zabawa, alkohol i szalony poker. I wszystko w cenie
Żeby tego jeszcze było mało, mój idol Bóg koszykówki i lotnych przestworzy Vince Carter odszedł z mojej ulubionej drużyny Orlando Magic. Wielka szkoda, gdyż miał tam naprawdę realne szanse na mistrzowski pierścień.
Na szczęście wymiana nie okazała się dla niego aż tak zła. Groziło przez moment że wyląduje w Waszyngtonie. Stało się jadnak inaczej i wylądował wraz z naszym rodzynkiem Marcinem Gortatem w Phoenix Suns genialnym Stevem Nuschem w składzie. Druzynę tą również daże sporym sentymenetm, z czasów w której grali tam Charles Barkley i Dan Mayerle. Dodatkowo czuję że może tam nastąpić jego odrodzenie. Ta drużyna już nie jednego wterana wskrzesiła np Szaqa i Granta Hila. Wydaje mi się również że idealnie pasuje do ich strategii gry.
Dlatego nie pozostaje mi nic innego jak krzyknąć Go Phoenix !
- carterrr
- -#aktywny

- Posty: 271
- Rejestracja: 26 kwie 2009, 20:28
PODSUMOWANIE KWARTAŁU
No to czas podsumować ostatnie 4 miesiące. Cele były nstępujące:
1. Do nowego roku mam zamiar potroić swojego bankrola na Unibecie. Obecnie posiadam 500E, więc jak po upojnej zabawie sylwestrowej zobacze na koncie około 1500 E będę bardzo zadowolony.
- wykonanie
Stan na dzisiaj to 700E + do tego byłem zmuszony wypłacić 300E a więc udało się zaledwie podwoić bankrola
2. Chciałbym wreszcie w jakimś turku zgarnąć większą wygraną. Miałem już kika wygranych w przedziale 100-200E, ale poprzestać na tym nie mogę. Z racji tego że turki uważam za swoją najmocniejszą stronę, po cichu marzy mi się 4 cyfrówka .... Dobra wracam na ziemię. Przedział 500-900E też bedzie git.
- wykonanie
Tu nie mogło być innej możliwości gdyż wogóle ich nie grałem.
3. W regionalnej lidze planuje stanąć w tym roku na podium. Nareszcie mogę uczęszczać regularnie na wszytstkie kolejki, a przy tym zmeczenie po pracy jest mniejsze. Na chwilę obecną jestem na 3 pozycjii na półmetku. A więc cel jest jasny
-wykonanie
Udało się zająć 2 miejsce na końcu sezonu + wygrana w mastersie który kończył sezon
4. Poprawić grę 1 na 1. HU słabiutko mi wychodzą, a świat niogdy nie pamięta tych drugich
-wykonanie
Mało ich grałem. W grze live stosunek był 2/3 natomiast online 0/2 Jest trochę lepiej, ale to nadal padaka.
Podsumowując jestem średnio zadowolony. Ale tylko dlatego że grałem bardzo malutko. Na moje ulubione turki brakowało czasu, zostawały mi jedynie sitki i szybkie casche. Wyskoczył mi remont mieszkania który pochłonoł mnie kompletnie.
Jedyny plus że pograłem sobie sporo live a to jest to co lubię najbardziej. Udało mi się zaliczyć już jakiś poważniejszy turniej na żywo co miało być celem na przyszły rok. HESOP w Harachovie przeszedł bez echa ale zebrało się już jakieś doświadczenie.
Teraz czas pomyśleć nad nowymi celami na nadchodzący kwartał.
No to czas podsumować ostatnie 4 miesiące. Cele były nstępujące:
1. Do nowego roku mam zamiar potroić swojego bankrola na Unibecie. Obecnie posiadam 500E, więc jak po upojnej zabawie sylwestrowej zobacze na koncie około 1500 E będę bardzo zadowolony.
- wykonanie
Stan na dzisiaj to 700E + do tego byłem zmuszony wypłacić 300E a więc udało się zaledwie podwoić bankrola
2. Chciałbym wreszcie w jakimś turku zgarnąć większą wygraną. Miałem już kika wygranych w przedziale 100-200E, ale poprzestać na tym nie mogę. Z racji tego że turki uważam za swoją najmocniejszą stronę, po cichu marzy mi się 4 cyfrówka .... Dobra wracam na ziemię. Przedział 500-900E też bedzie git.
- wykonanie
Tu nie mogło być innej możliwości gdyż wogóle ich nie grałem.
3. W regionalnej lidze planuje stanąć w tym roku na podium. Nareszcie mogę uczęszczać regularnie na wszytstkie kolejki, a przy tym zmeczenie po pracy jest mniejsze. Na chwilę obecną jestem na 3 pozycjii na półmetku. A więc cel jest jasny
-wykonanie
Udało się zająć 2 miejsce na końcu sezonu + wygrana w mastersie który kończył sezon
4. Poprawić grę 1 na 1. HU słabiutko mi wychodzą, a świat niogdy nie pamięta tych drugich
-wykonanie
Mało ich grałem. W grze live stosunek był 2/3 natomiast online 0/2 Jest trochę lepiej, ale to nadal padaka.
Podsumowując jestem średnio zadowolony. Ale tylko dlatego że grałem bardzo malutko. Na moje ulubione turki brakowało czasu, zostawały mi jedynie sitki i szybkie casche. Wyskoczył mi remont mieszkania który pochłonoł mnie kompletnie.
Jedyny plus że pograłem sobie sporo live a to jest to co lubię najbardziej. Udało mi się zaliczyć już jakiś poważniejszy turniej na żywo co miało być celem na przyszły rok. HESOP w Harachovie przeszedł bez echa ale zebrało się już jakieś doświadczenie.
Teraz czas pomyśleć nad nowymi celami na nadchodzący kwartał.
- carterrr
- -#aktywny

- Posty: 271
- Rejestracja: 26 kwie 2009, 20:28
CELE NA 4 MIESIĄCE
Było podsumowanie. Teraz czas na nowe wyzwania na najbliższe 4 miesiące. Niie robię sobie wyznaczników całorocznych, gdyż trudniej mi wtedy o motywacje. A po drugie od kwietnia do końca wakacji moje granie ogranicza sie do minimum z racji sezonowej pracy. Dletego cele na ten okres też będą znacznie różne.
1. Powiększenie bankrola z 600 do 1500 E
2. Wypróbowanie i podbicie nowego softu.
3. Zagrać jakiś turniej Live, poz ligą regionalną
4. Czas na jakiś znaczący wynik w turnieju online.
5. Przekonać się do gry casch, gdyż najłatwiej na nich nabijać potrzebne punkty do naszej ligi.
6. Polepszać wyniki oraz uczyć się cierpliwośći w HU. Gdy dochodzi do HU to pragnę go skończyć w max 15min.
Było podsumowanie. Teraz czas na nowe wyzwania na najbliższe 4 miesiące. Niie robię sobie wyznaczników całorocznych, gdyż trudniej mi wtedy o motywacje. A po drugie od kwietnia do końca wakacji moje granie ogranicza sie do minimum z racji sezonowej pracy. Dletego cele na ten okres też będą znacznie różne.
1. Powiększenie bankrola z 600 do 1500 E
2. Wypróbowanie i podbicie nowego softu.
3. Zagrać jakiś turniej Live, poz ligą regionalną
4. Czas na jakiś znaczący wynik w turnieju online.
5. Przekonać się do gry casch, gdyż najłatwiej na nich nabijać potrzebne punkty do naszej ligi.
6. Polepszać wyniki oraz uczyć się cierpliwośći w HU. Gdy dochodzi do HU to pragnę go skończyć w max 15min.
- carterrr
- -#aktywny

- Posty: 271
- Rejestracja: 26 kwie 2009, 20:28
WIDZIMY SIĘ NA PKPT W USTRONIU
Sylwester plus 7 dodatkowych dni spedziłem w górach Kaukazkich, a konkretnie Gruzjii. Tam w mojej głowie nastąpiła harmonia i kompletna czystka od pokera. Nie sądziłem że to możliwe, ale nie myślałem o pokerze nawet przez sekundę. Może to ten ich alkohol ? To pierwszy kraj w jakim piłem gdzie wódka jest tańsza niż popitka, więc może jest coś na rzeczy. Stwierdzam że taki stan mi bardzo odpowida, i kompletnie zformatowany wchodzę w nowy rok.
Do odpalenia komputera zachęciła mnie dzisiaj jedynie satelita do PKPT w Ustroniu. Odpalam Paradaisa aby się zapisać a tu lekki zonk bo turniej już trwa. Miał wystartować o 20 a ruszył o 19.30. Drugi zonk to stan mojego konta. wynosił zaledwie 5$. Trochę mało zwarzywszy że wpisowe to 3$ ale do tego dochodzą rebuye przez 1h.
Ostatecznie zniechęcony postanowiłem zagrać liczac na szybkie podwojenie. Udało się zaledwie przed samym addonem. Na niego oczywiście nie miałem więc na FT znowu szorcenie. Nie wiem jak ale ostatecznie udało się zająć jedno z 2 miejsc które gwarantowało wyjazd do ustronia.
TAK WIĘC DO ZOBACZENIA W USTRONIU
Sylwester plus 7 dodatkowych dni spedziłem w górach Kaukazkich, a konkretnie Gruzjii. Tam w mojej głowie nastąpiła harmonia i kompletna czystka od pokera. Nie sądziłem że to możliwe, ale nie myślałem o pokerze nawet przez sekundę. Może to ten ich alkohol ? To pierwszy kraj w jakim piłem gdzie wódka jest tańsza niż popitka, więc może jest coś na rzeczy. Stwierdzam że taki stan mi bardzo odpowida, i kompletnie zformatowany wchodzę w nowy rok.
Do odpalenia komputera zachęciła mnie dzisiaj jedynie satelita do PKPT w Ustroniu. Odpalam Paradaisa aby się zapisać a tu lekki zonk bo turniej już trwa. Miał wystartować o 20 a ruszył o 19.30. Drugi zonk to stan mojego konta. wynosił zaledwie 5$. Trochę mało zwarzywszy że wpisowe to 3$ ale do tego dochodzą rebuye przez 1h.
Ostatecznie zniechęcony postanowiłem zagrać liczac na szybkie podwojenie. Udało się zaledwie przed samym addonem. Na niego oczywiście nie miałem więc na FT znowu szorcenie. Nie wiem jak ale ostatecznie udało się zająć jedno z 2 miejsc które gwarantowało wyjazd do ustronia.
TAK WIĘC DO ZOBACZENIA W USTRONIU
- carterrr
- -#aktywny

- Posty: 271
- Rejestracja: 26 kwie 2009, 20:28
STRACONY SEZON W LIDZE
Wczoraj odbyła się ostatnia 12 kolejka sezonu. Sezon zakończyłem na dalekim 10 miejscu. Przyznam się, że nie tego się spodziewałem. Zważywszy fakt że poprzedni zakończyłem na drugim miejscu + wygrany masters. Oczywiśćie mógłbym się tłumaczyć że nie byłem na wszystkich kolejkach, łapałem niesamowite coolery lub przychodziłem już mocno nagrzany i traktowałem to zabawowo. Prawda jest jednak taka że po prostu GRAŁEM ŹLE ! Jak sobie przypomne wszystkie kolejki to grałem dobrze tylko na pierwszej i ostatniej
Jednak z nowym sezonem i nowym rokiem obiecuję sobie poprawę
Mniej alkoholu, więcej skupienia a pudło powinno być. Po kilkudniowym odpoczynku od kart czuję wyraźną moc, i na chwilą obecną czuję że ten rok będzie udany.
Wczoraj odbyła się ostatnia 12 kolejka sezonu. Sezon zakończyłem na dalekim 10 miejscu. Przyznam się, że nie tego się spodziewałem. Zważywszy fakt że poprzedni zakończyłem na drugim miejscu + wygrany masters. Oczywiśćie mógłbym się tłumaczyć że nie byłem na wszystkich kolejkach, łapałem niesamowite coolery lub przychodziłem już mocno nagrzany i traktowałem to zabawowo. Prawda jest jednak taka że po prostu GRAŁEM ŹLE ! Jak sobie przypomne wszystkie kolejki to grałem dobrze tylko na pierwszej i ostatniej
Jednak z nowym sezonem i nowym rokiem obiecuję sobie poprawę
- carterrr
- -#aktywny

- Posty: 271
- Rejestracja: 26 kwie 2009, 20:28
Eh i znowu przegrany finałowy HU za mną
Cały turniej grałem dobrze, praktycznie bez błędów. Nie panikowałem gdy przez moment miałem już tylko 6BB. Niestety w finale znowu poległem.
Na szczęście tym razem tanio skóry nie sprzedałem. Dosyć długo toczyłem wyrównany bój, a zwycięstwo było już o włos. Po sprawdzeniu AI z 3 parą, gdyż wyczułem że koleś zbierał do koloru. Po tym zagraniu miałem coś kolo 210 tyś a przciwnik 65 tys. I nagle przyszedł pierwszy ale kosztowny błąd w moim wykonaniu. Sprawdziłem AI przeciwnika z KJs. Źle to odczytałem, gdyż myślałem że przeciwnik jest na totalnym tilcie, przez wcześniejsze zagranie i myślałem że zagrał z czym kolwiek. Pokazał A10 i się mu utrzymało. Potem jeszcze około 15 minut walki i ostatecznie poległem na flipie 88 na AJ bodajże.
Trudno sie mówi, należy się cieszyć z wysokiej formy i dobrze zagranego turnieju. Teraz czas na podbicie Ustronia !
Na szczęście tym razem tanio skóry nie sprzedałem. Dosyć długo toczyłem wyrównany bój, a zwycięstwo było już o włos. Po sprawdzeniu AI z 3 parą, gdyż wyczułem że koleś zbierał do koloru. Po tym zagraniu miałem coś kolo 210 tyś a przciwnik 65 tys. I nagle przyszedł pierwszy ale kosztowny błąd w moim wykonaniu. Sprawdziłem AI przeciwnika z KJs. Źle to odczytałem, gdyż myślałem że przeciwnik jest na totalnym tilcie, przez wcześniejsze zagranie i myślałem że zagrał z czym kolwiek. Pokazał A10 i się mu utrzymało. Potem jeszcze około 15 minut walki i ostatecznie poległem na flipie 88 na AJ bodajże.
Trudno sie mówi, należy się cieszyć z wysokiej formy i dobrze zagranego turnieju. Teraz czas na podbicie Ustronia !
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
- carterrr
- -#aktywny

- Posty: 271
- Rejestracja: 26 kwie 2009, 20:28
PODSUMOWANIE USTRONIA
Czas na podsumowanie pierwszego swojego spotkania na PKPT. Trochę mało było Kingów, ale ci co byli okazali sie bardzo fajnymi i przyjaznymi duszkami. Dodać do tego jeszcze swoją ekipę a już czułem sie jak u siebie. Tak więc towarzysko duży
Już się nie mogę doczekać następnego zlotu w Poznaniu.
Finansowo i pokerowo jednak
Z turnieju odpadam dosyć szybko, 22 bodajże. Mimo że do przerwy razem z Ozirisem byłem cheplederem na swoim stoliku. W przerwie jednak deler chyba został za moimi plecami przekupiony przez pozostałych graczy, bo zaczął strzelać we mnie śmiercionośnymi pociskami.
1. Pocisk - Będąc na bigu i znając doskaonale przeciwnika który mnie przebił sprawdziłem przeciwnika minimalne przebicie z J4. Po flopie J42 zastanawiałem się jak tu zabrać najwięcej żetonów. Turn 3 River 9. Po riverze zostawiłem luke przeciwnikowi aby ewentualnie mógł zagrać AI jako blef. Miałem co chciałem i przeciwnik pokazał J9.
Tu river był zabójczy i nie powiem lekko zaskakujący, ale zapomniałem wziąść pod uwagę że Jenor jest na takim raschu że nie miałem prawa tego wygrać i wyrzucać go z turnieju. Ale nic stack pozostał mi 8k i nadal spokojnie mogłem sobie pogrywać.
2. Pocisk - Tutaj klasyka. Dostaję na UTG AA i podbijam 2.5 BB. Dostaję AI od QQ. Powiem tylko tyle że river Q i mam w tym momencie ochotę wysunąć prawy sierpowy w stronę krupiera który siedział na przeciw. Jednak się powstrzymałem.
3. Pocisk- Tutaj nawet lekko humorystyczny. Po feralnych AA zostaje mi 2.5 BB. Mając 63s postanawiam sprawdzić podbicie Pabla który był lekko w amoku i mógł to zrobić z każdą ręką i liczyłem że będę miał swoje 40% Na co ja mam czekać ? Nacinam się jednak znowu na QQ. Najlepsze jednak nadchodziło. Flop K26. W tym momencie odzywa się krupier. DAM CI NA RIVER . Taaa już to widzę dwa razy dałes mi takie rivery że się o mało nie złamałem, pomyślałem sobie. Ku mojemu zdziwieniu chłopak wyrzuca na river 6 która daje mi pięknego tripsa. Ale przecież obiecał mi rivera więc musiał wyciagnąć Q z kieszeni !!!
Bardzo przekorny był ten turniej. Bezbłedny jak dla mnie w swoim wykonaniu i dobrze zagrany a tu odstrzał szybciutki. Na ironię te trzy osoby które ze mną wygrały te trzy rozdania były na FT w tym 2 na pudle.
Potem już była alkoholowo-tiltowski cash. 8h grania do 7 rano. Dawno się tak nie ubawiłem na cashu. Mnóstwo fajnych i dobrych zagrań połaczonych z kompletnie idiotycznymi. Po wygraniu 5 rozdań gdzie na ręku miałem 8, potem zaczołem grać każdą rekę gdzie ją widziałem nawet 82
Pozdro dla Glorego i Ozirisa z którymi bardzo fajnie się siłowało na stole
Chciałbym też podrowić Sitha ale jakoś nie mogę po ostatnim rozdaniu na cashu. Już byłem pewein że połamię mu AA. Turn A river A. Dziekuję i mimo wszystko pozdro
Zrewanżowałeś się za Świnoujście
Czas na podsumowanie pierwszego swojego spotkania na PKPT. Trochę mało było Kingów, ale ci co byli okazali sie bardzo fajnymi i przyjaznymi duszkami. Dodać do tego jeszcze swoją ekipę a już czułem sie jak u siebie. Tak więc towarzysko duży
Już się nie mogę doczekać następnego zlotu w Poznaniu.
Finansowo i pokerowo jednak
Z turnieju odpadam dosyć szybko, 22 bodajże. Mimo że do przerwy razem z Ozirisem byłem cheplederem na swoim stoliku. W przerwie jednak deler chyba został za moimi plecami przekupiony przez pozostałych graczy, bo zaczął strzelać we mnie śmiercionośnymi pociskami.
1. Pocisk - Będąc na bigu i znając doskaonale przeciwnika który mnie przebił sprawdziłem przeciwnika minimalne przebicie z J4. Po flopie J42 zastanawiałem się jak tu zabrać najwięcej żetonów. Turn 3 River 9. Po riverze zostawiłem luke przeciwnikowi aby ewentualnie mógł zagrać AI jako blef. Miałem co chciałem i przeciwnik pokazał J9.
Tu river był zabójczy i nie powiem lekko zaskakujący, ale zapomniałem wziąść pod uwagę że Jenor jest na takim raschu że nie miałem prawa tego wygrać i wyrzucać go z turnieju. Ale nic stack pozostał mi 8k i nadal spokojnie mogłem sobie pogrywać.
2. Pocisk - Tutaj klasyka. Dostaję na UTG AA i podbijam 2.5 BB. Dostaję AI od QQ. Powiem tylko tyle że river Q i mam w tym momencie ochotę wysunąć prawy sierpowy w stronę krupiera który siedział na przeciw. Jednak się powstrzymałem.
3. Pocisk- Tutaj nawet lekko humorystyczny. Po feralnych AA zostaje mi 2.5 BB. Mając 63s postanawiam sprawdzić podbicie Pabla który był lekko w amoku i mógł to zrobić z każdą ręką i liczyłem że będę miał swoje 40% Na co ja mam czekać ? Nacinam się jednak znowu na QQ. Najlepsze jednak nadchodziło. Flop K26. W tym momencie odzywa się krupier. DAM CI NA RIVER . Taaa już to widzę dwa razy dałes mi takie rivery że się o mało nie złamałem, pomyślałem sobie. Ku mojemu zdziwieniu chłopak wyrzuca na river 6 która daje mi pięknego tripsa. Ale przecież obiecał mi rivera więc musiał wyciagnąć Q z kieszeni !!!
Bardzo przekorny był ten turniej. Bezbłedny jak dla mnie w swoim wykonaniu i dobrze zagrany a tu odstrzał szybciutki. Na ironię te trzy osoby które ze mną wygrały te trzy rozdania były na FT w tym 2 na pudle.
Potem już była alkoholowo-tiltowski cash. 8h grania do 7 rano. Dawno się tak nie ubawiłem na cashu. Mnóstwo fajnych i dobrych zagrań połaczonych z kompletnie idiotycznymi. Po wygraniu 5 rozdań gdzie na ręku miałem 8, potem zaczołem grać każdą rekę gdzie ją widziałem nawet 82
Pozdro dla Glorego i Ozirisa z którymi bardzo fajnie się siłowało na stole
Chciałbym też podrowić Sitha ale jakoś nie mogę po ostatnim rozdaniu na cashu. Już byłem pewein że połamię mu AA. Turn A river A. Dziekuję i mimo wszystko pozdro
- Glory
- -#Site Admin

- Posty: 9186
- Rejestracja: 04 mar 2005, 12:14
Ja tam pamietam trzy swietne rozdania z carterrrem. Najpierw na boardzie AxxKA majac slabego asa przekonuje carterrra, bysmy po przyjacielsku przeczekali river. A ten lobuz mi zagrywa mi prawie 3/4 pot. I w sumie sie mu trudno dziwic skoro ma KK wiec fulla
.
Rewanz wzialem jednak szybko - z K9s trafiam na turnie nutsowy kolor. Zagrywam jeszcze bezczelniej - na river vale overbet. Sprawdzony
.
Niestety trzecia runda zdecydowanie dla niego - wszedl w rozdania 53o, flop wylecial A24 i tym po jego przebiciu wsunalem mu allka. Podziekowal i zabral mi pol zarobku z nocy
.
Rewanz wzialem jednak szybko - z K9s trafiam na turnie nutsowy kolor. Zagrywam jeszcze bezczelniej - na river vale overbet. Sprawdzony
Niestety trzecia runda zdecydowanie dla niego - wszedl w rozdania 53o, flop wylecial A24 i tym po jego przebiciu wsunalem mu allka. Podziekowal i zabral mi pol zarobku z nocy
- carterrr
- -#aktywny

- Posty: 271
- Rejestracja: 26 kwie 2009, 20:28
WYCIECZKA DO SZCZECINA
Przedwczoraj postanowiłem wybrać się w odwiedziny na szczecińską ligę pokerową, która uchodzi za najlepszą w naszym rejonie. Na drugi dzień z rana miałem szkolenie, więc nie musiałem wracać do Ś-cia i mogłem spokojnie skupić się na graniu. Ciekawił mnie głównie poziom jaki tam zastam. Znałem już wcześniej kilku naprawdę dobrych graczy ze Szczecina jeszcze z czasów przedustawowej gdy razem graliśmy w kasynach, czy też z niedawnego wyjazdu na Hespoa. Ci jednak jak sami mówili nie za często chodzili na ligę, gdyż bardziej opłacało się im grać w tym czasie na necie.
Ku mojemu zdziwieniu, wszyscy zgodnie pojawili się w tym dniu na lidze. Jak sami powiedzieli miałem niezłego farta. Ucieszyłem się, gdyż już wiedziałem że będzie się fajnie grało i .... piło.
Na początku byłem lekko zdziwiony. Nie widziałem jakiś oszałamiających zagrań, typowy ksiązkowy poker. Okazało się że tylko taki stolik wylosowałem. Gdy zostałem przeniesiony na inny czuło się w powietrzu dobrego pokera. O każdą wygraną trzeba było się nieźle napocić i główkować. Natomiast każdy błąd był natychmiastowo wykorzystywany, o czym się boleśnie przkonałem. Trzeba przyznać że chłopaki wiedzą o co w tej grze chodzi
Wisieńką na torcie była jednak obsada stołu caschowego, na który udało mi się załapać jako ostatniemu. Większość graczy to elita szczecińska, więc przez te parę godziń, było mnustwo dobrego grania. Udało się wyjść na plus 350 pkt, choć jestem lekko niepocieszony gdyż miałem już około 950 pkt ale chyba zaczął działać alkohol albo za dużo blefów już widziałem a wtedy jest źle u mnie. Najważniejsze że fajnie się grało i popiło się ze znajomymi. Zabawa była przednia. Szkoda że grają we wtorki, wtedy częściej by się wpadało.
P.S Grałem i piłem do 7 i oczywiśie nie dałem rady wstać na szkolenie
Przedwczoraj postanowiłem wybrać się w odwiedziny na szczecińską ligę pokerową, która uchodzi za najlepszą w naszym rejonie. Na drugi dzień z rana miałem szkolenie, więc nie musiałem wracać do Ś-cia i mogłem spokojnie skupić się na graniu. Ciekawił mnie głównie poziom jaki tam zastam. Znałem już wcześniej kilku naprawdę dobrych graczy ze Szczecina jeszcze z czasów przedustawowej gdy razem graliśmy w kasynach, czy też z niedawnego wyjazdu na Hespoa. Ci jednak jak sami mówili nie za często chodzili na ligę, gdyż bardziej opłacało się im grać w tym czasie na necie.
Ku mojemu zdziwieniu, wszyscy zgodnie pojawili się w tym dniu na lidze. Jak sami powiedzieli miałem niezłego farta. Ucieszyłem się, gdyż już wiedziałem że będzie się fajnie grało i .... piło.
Na początku byłem lekko zdziwiony. Nie widziałem jakiś oszałamiających zagrań, typowy ksiązkowy poker. Okazało się że tylko taki stolik wylosowałem. Gdy zostałem przeniesiony na inny czuło się w powietrzu dobrego pokera. O każdą wygraną trzeba było się nieźle napocić i główkować. Natomiast każdy błąd był natychmiastowo wykorzystywany, o czym się boleśnie przkonałem. Trzeba przyznać że chłopaki wiedzą o co w tej grze chodzi
Wisieńką na torcie była jednak obsada stołu caschowego, na który udało mi się załapać jako ostatniemu. Większość graczy to elita szczecińska, więc przez te parę godziń, było mnustwo dobrego grania. Udało się wyjść na plus 350 pkt, choć jestem lekko niepocieszony gdyż miałem już około 950 pkt ale chyba zaczął działać alkohol albo za dużo blefów już widziałem a wtedy jest źle u mnie. Najważniejsze że fajnie się grało i popiło się ze znajomymi. Zabawa była przednia. Szkoda że grają we wtorki, wtedy częściej by się wpadało.
P.S Grałem i piłem do 7 i oczywiśie nie dałem rady wstać na szkolenie
Wróć do „Mój pokerowy mini blog”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości
Na terytorium Polski poker online moga oferowac jedynie te podmioty, ktore posiadaja zezwolenie Ministra Finansow. Gra w pokera u operatorow, ktorzy nie posiadaja licencji Ministerstwa Finansow jest zabroniona i grozi konsekwencjami prawnymi. Serwis jest przeznaczony tylko dla osob, ktore ukonczyly 18 lat. Korzystajac z serwisu, uzytkownik potwierdza, ze ma ukonczone 18 lat.