Na forum jestem nowy, dopiero badam po kolei dzialy, postanowilem rowniez sprobowac sie w prowadzeniu takiego bloga "pokerzysty"
Pare slow o sobie ?
Imie : Marcin
Lat : 19 - maturzysta
Moja przygoda z pokerem ? Moze to dziwnie zabrzmiec, ale tak naprawde w pokera, a w zasadzie w Texas Hold'em, bo badz co badz to w zwyklego pieciokartego chyba kazdy w swoim zyciu gral za malolata (jedynie co to hierarchii przyznam, ze na pamiec nie znalem;) ) nauczylem sie grac w grudniu. Do tego czasu swoich sil probowalem glownie na bukmacherce, kokosow z tego nie mialem aczkolwiek na zero potrafilem zawsze wyjsc po wpadce
Minely dwa miesiace, moim ulubionym pokerroomem stal sie ParadisePoker, ale ta...co rozumiec przez "ulubionym"... przegralem troche kasy, nie jest to duzo bo potrafie sie kontrolowac, ale 80 zł poooszlo. Ja jednak nie zrezygnowalem, znow ochlonalem i takim przelomowym miesiacem wydaje sie byc marzec, w ktorym to wyszedlem szczescliwie praktycznie na zero (po odkryciu pokerium, gdzie znalazlem graczy, ktorzy okazali sie gorsi ode mnie
-nie wchodze ze wszystkim co tylko mam - to przede wszystkim, zaczalem grac tylko z tym, co ma szanse na zwyciestwo, silne karty, pary. Karty niskie, bardzo dalekie od siebie, ktore nie dają mi w zaden sposob szans na chociazby str8 odkladam. W slowniczku znalazlem na to okreslenie Tight - czyli na minus to, ze rzadko widze flopa mając jeszcze karty w reku, ale jak zaatakuje to nie puszczam latwo kasy, taktyka ma tez swoje plusy gdyz pozwala mi blefowac, choc z umiarem. Na blindy nie poluje ale jesli przed riverem albo nawet przed turnem zgarne stawke to jestem w pewien sposob usatysfakcjonowany, ze po piątej karcie nikt nie dostanie swietnego ukladu
- zaznalem smaku porazki nawet z AA (mialem fulla asy na krole
) - to rowniez niezwykle cenna lekcja
- wylaczam gre kiedy mi nie idzie, o co jeszcze niedawno bylo ciezko
Stwierdzilem ponadto, iz frustracja w pokerze jest rzeczą najgorszą, czego nie wiedzialem zaczynajac przygode z pokerem na kase w styczniu
Wracajac do takich ogolnych moich wnioskow. To, ze w calej mojej "karierze" gry na kase troche juz zlotych przegralem zaliczam do mimo wszystko plusow tej gry. Dosyc paradoksalnie, ale dokladnie rozchodzi mi sie o to, ze w pokera tak na prawde nikt nas nie nauczy dobrze grac. Kazdy z nas musi sie nauczyc samemu, kazda przegrana jest kolejną lekcją, ktora napewno w przyszlosci nam sie odplaci
No i w ten sposob doszedlem do konca mojego pierwszego wpisu na tym blogu. Jestem ciekaw czy ktos to w ogole przeczyta, moze pisalem to chaosem, moze ktos niewiele z tego zrozumie, ale ten miniBLOG postaram sie prowadzic regularnie, obiecuje jednoczesnie iz kazdy kolejny wpis bedzie krotszy i bardziej konkretny
Pozdrawiam forumowiczow



i zaczalem grac zle


