ODCINEK 14
"Polskie dziennikarstwo śledcze"
Prasa sensacyjna rozpowszechniła się w Polsce na początku ubiegłego stulecia, pół wieku później niż w ojczyźnie gatunku - Stanach Zjednoczonych. Rozwój przemysłu i migracja ludności do miast stworzyły nową grupę czytelników, oczekujących od gazet raczej rozrywki niż informacji.
Koniunkturę na nowy rodzaj dziennikarstwa najlepiej wykorzystali dwaj przedsiębiorcy: Henryk Butkiewicz i Antoni Lewandowski, którzy w 1922 r. założyli w Warszawie koncern "
Prasa Polska". Do wydawnictwa należało kilkanaście tytułów - wszystkie adresowane do masowego i raczej mało wyrafinowanego odbiorcy. Wśród nich znajdowały się flagowe gazety koncernu: "
Kurier Czerwony" i "
Express Poranny". Z racji koloru czcionek używanych w winiecie i tytułach nazywano je "czerwoniakami".
W tym czasie większość gazet przeznaczonych dla inteligencji borykała się z trudnościami finansowymi. "
Prasa Polska" odwrotnie. Symbolem sukcesu była już siedziba wydawnictwa przy placu Unii Lubelskiej, zwana "Domem Prasy", jeden z najbardziej okazałych budynków w Warszawie.
Wszystkie piętra, przeznaczone na pomieszczenia zarówno drukarni, zecerni, poligrafii, jak i gabinetów redakcyjnych, miały ściany z grubego szkła, tak że stojąc w jednym pokoju gmachu, widziało się na przestrzał, co się dzieje w całym "Domu Prasy"
"Kurier" i "Express" redagowano według prostych zasad, sprawdzonych już w innych krajach. Krótkie teksty opatrywano dużą ilością zdjęć. O atrakcyjności pisma decydowały zwłaszcza tytuły.
Jakie? Dobitne, pełne wartościujących przymiotników stanowiły kilkuzdaniowe streszczenie artykułu" "
Wstrząsające zbrodnie szaleńca. Cztery trupy. Dwie kobiety ranne", "
Uciekła do Polski z Murzynem piękna Angielka na dwa dni przed ślubem" i wiele innych
Pierwszeństwo dawano doniesieniom lokalnym, wychodząc z założenia, że to one najbardziej poruszą czytelnika. Henryk Butkiewicz zazwyczaj instruował nowo zatrudnionych dziennikarzy, aby kierowali się prostą zasadą jeśli chodzi o atrakcyjność materiału. Mianowicie:
Jeden trup na Marszałkowskiej równa się dziesięciu trupom w Paryżu, stu trupom w Nowym Jorku, tysiącom trupów w Brazylii i dziesięciu tysiącom trupów w Chinach.
Łakomy kąsek stanowiły dramaty miłosne.
Historie o tragicznych konsekwencjach sercowych rozczarowań obowiązkowo trafiały na pierwszą stronę.
Żelazna zasada, do których stosowały się przedwojenne tabloidy, głosiła, że pierwsza strona musi zawierać przynajmniej kilka wstrząsających informacji. Jeśli poprzedniego dnia nie zdarzyło się nic dostatecznie sensacyjnego, dziennikarzom pozostawało posiłkować się wyobraźnią.
"
Pogryziona przez kota - głosił dramatyczny tytuł na pierwszej stronie jednego z numerów "Kuriera". - Przy ul. Zamenhofa w domu nr 6 pogryziona została dotkliwie przez kota Maria Chmielewska lat 29, urzędniczka. Z trudem oderwano od niej rozwścieczone zwierzę. Pogryzioną opatrzył lekarz pogotowia".
Znakiem firmowym "czerwoniaków" była kronika kryminalna. Doniesienia, które w innych gazetach trafiały na przedostatnią stronę, obok wiadomości sportowych, "Kurier" i "Express" umieszczały na czołówce. Podstawowym źródłem informacji nie były depesze agencji prasowych ani reporterzy, lecz przecieki z komisariatów. Przy ich gromadzeniu niezbędny był spryt i determinacja.
Kronika kryminalna wymagała wyjątkowych kwalifikacji. Opierała się przede wszystkim na przekraczaniu prawa, które nakazywało tajemnicę śledztwa aż do jego zamknięcia.
Na początku lat dwudziestych "
Kurier Czerwony", odpierając zarzuty o schlebianie najniższym instynktom, napisał z dumą, że "
ma odwagę pisać prawdę, o której inni wolą milczeć".
Rychło miało się okazać, że najbardziej istotną cechą prasy sensacyjnej jest konformizm - uległość zarówno wobec gustów czytelniczych, jak i dyktatorskich rządów.
W dzisiejszym odcinku to już wszystko, czekam na Wasze propozycję co do tematyki następnych artykułów.
W następnym odcinku: Agresja Rosji na Ukrainę. Czy Polska również będzie celem?
Zapraszam
