Life is Brutal... and Full of zasadzkas!!!
- Sliwa
- -#VIP

- Posty: 720
- Rejestracja: 08 kwie 2010, 18:14
-
Igoruchasior
- -#pretendent

- Posty: 67
- Rejestracja: 29 mar 2012, 16:03
ODCINEK 7
"Ciężar życia"
Na wstępie przeprosiny za złamanie obietnicy. Jest Mi wstyd :/
Jednakże mam na to wytłumaczenie.
Po pierwsze przeprowadzka, po drugie praca, a po trzecie przymusowy wyjazd w okolice Koszalina, a dokładniej do Bobolic ze względu na pogrzeb mojego wujka.
Smutna historia więc nie będę się dalej zagłębiał w nią.
W międzyczasie jak Mnie tu nie było udało Mi się zmienić pracę. Zostałem trenerem personalnym na siłowni mojego znajomego. Jedyny warunek jest taki, że muszę zrobić pewne kursy, aby mieć pozałatwiane wszelkie sprawy formalnościowe. Pensja nie głupia, godziny pracy nieodgórne. Mam być tylko określoną liczbę godzin w danym dniu i tyle. Pracuję tam już 5 dni i naprawdę zaczyna Mi się ta praca podobać.
Będąc szczery, całkowicie wyrzuciłem ze swojego życia pokera. Nie wiem jak długo to potrwa, ale już nie stawiam się na żadne rozgrywki, chyba że jestem w marginalnej sytuacji finansowej wtedy byłbym gotów odwiedzić stare kąty i poszukać szczęścia. Raz na jakiś czas zajrzę na P* i zagram jakiś SnG 6-max, tak jak dzisiaj. Jeden turniej i jedno zwycięstwo. Lecz będąc szczerym stwierdzam, że poker online to zdecydowanie nie dla Mnie :/
Jeśli nie będzie to sprawiać kłopotu administracji tego serwisu chciałbym ograniczyć moje wpisy odnośnie pokera do absolutnego minimum i traktować ten blog, jako odskocznie od codzienności szarego życia.
Jak Mnie tu nie było poznałem całkiem fajną dziewczynę. Ma na imię Monika i jest rok młodsza o de Mnie. Mieszka w wynajętym mieszkaniu z dwoma pedałami albo inaczej mówiąc z dwoma osobnikami zwanymi "waginosceptykami". Nie wiem czemu, ale bardzo polubiłem to pojęcie
Trochę było to niekomfortowe dla Mojej osoby, gdyż będąc u Niej na noc niesmaczne było oglądanie, a wręcz otwieranie drzwi kolejnym ludziom tego pokroju i patrzenie na te miłe uściski i zamknięcie się w jednym z pokoi we czterech o godzinie 23 :/
Ale jedno muszę przyznać. Strasznie cicho to robią
Niejako z obawy gdy już zasypialiśmy, zawsze wybierałem opcję spania od ściany odkręcony oczywiście dupą w kierunku otynkowanego i pomalowanego muru.
Próbowałem również kupić na allegro bilety na mecz otwarcia EURO lecz gdy znalazłem porządną wydawać by się mogło ofertę, właściciel jak się okazało fikcyjnych biletów, próbował Mnie niejako przekręcić. Głupi nie pomyślał, że w dzisiejszych czasach internet w cale nie jest anonimowy i dzięki pomocy kolegi z policji o kryptonimie "Wiesiek" dość szybko namierzyłem skur... i odzyskałem pieniądze wraz z "malutkim procentem" na poczet kosztów operacyjnych ;P
Także niestety zostaje Mi tylko dobrze znany bar "Febo" bądź zacisze własnego pokoju i ryk telewizora.
Udało Mi się nawet skombinować flagę narodową, która na dniach zawiśnie na balkonie informując przyjezdnych, że aby na pewno są w Polsce
Mecz z Andorą na szczęście udało Mi się oglądać już ze stadionu Legii wraz z 3 kolegami, więc uznajmy, że niejako poczułem atmosferę meczu reprezentacji w Warszawie
Na zakończenie chciałem powiedzieć jeszcze raz "I'm so sorry", że tak długo nie dawałem znaku życia i obiecuję poprawę w kolejnych odcinkach "Life is brutal and full of zasadzkas"
Pozdrawiam.
P.S. Zabójcze słońce to Mój sprzymierzeniec, cenię sobie efekt brązu na swym ciele
"Ciężar życia"
Na wstępie przeprosiny za złamanie obietnicy. Jest Mi wstyd :/
Jednakże mam na to wytłumaczenie.
Po pierwsze przeprowadzka, po drugie praca, a po trzecie przymusowy wyjazd w okolice Koszalina, a dokładniej do Bobolic ze względu na pogrzeb mojego wujka.
Smutna historia więc nie będę się dalej zagłębiał w nią.
W międzyczasie jak Mnie tu nie było udało Mi się zmienić pracę. Zostałem trenerem personalnym na siłowni mojego znajomego. Jedyny warunek jest taki, że muszę zrobić pewne kursy, aby mieć pozałatwiane wszelkie sprawy formalnościowe. Pensja nie głupia, godziny pracy nieodgórne. Mam być tylko określoną liczbę godzin w danym dniu i tyle. Pracuję tam już 5 dni i naprawdę zaczyna Mi się ta praca podobać.
Będąc szczery, całkowicie wyrzuciłem ze swojego życia pokera. Nie wiem jak długo to potrwa, ale już nie stawiam się na żadne rozgrywki, chyba że jestem w marginalnej sytuacji finansowej wtedy byłbym gotów odwiedzić stare kąty i poszukać szczęścia. Raz na jakiś czas zajrzę na P* i zagram jakiś SnG 6-max, tak jak dzisiaj. Jeden turniej i jedno zwycięstwo. Lecz będąc szczerym stwierdzam, że poker online to zdecydowanie nie dla Mnie :/
Jeśli nie będzie to sprawiać kłopotu administracji tego serwisu chciałbym ograniczyć moje wpisy odnośnie pokera do absolutnego minimum i traktować ten blog, jako odskocznie od codzienności szarego życia.
Jak Mnie tu nie było poznałem całkiem fajną dziewczynę. Ma na imię Monika i jest rok młodsza o de Mnie. Mieszka w wynajętym mieszkaniu z dwoma pedałami albo inaczej mówiąc z dwoma osobnikami zwanymi "waginosceptykami". Nie wiem czemu, ale bardzo polubiłem to pojęcie
Trochę było to niekomfortowe dla Mojej osoby, gdyż będąc u Niej na noc niesmaczne było oglądanie, a wręcz otwieranie drzwi kolejnym ludziom tego pokroju i patrzenie na te miłe uściski i zamknięcie się w jednym z pokoi we czterech o godzinie 23 :/
Ale jedno muszę przyznać. Strasznie cicho to robią
Niejako z obawy gdy już zasypialiśmy, zawsze wybierałem opcję spania od ściany odkręcony oczywiście dupą w kierunku otynkowanego i pomalowanego muru.
Próbowałem również kupić na allegro bilety na mecz otwarcia EURO lecz gdy znalazłem porządną wydawać by się mogło ofertę, właściciel jak się okazało fikcyjnych biletów, próbował Mnie niejako przekręcić. Głupi nie pomyślał, że w dzisiejszych czasach internet w cale nie jest anonimowy i dzięki pomocy kolegi z policji o kryptonimie "Wiesiek" dość szybko namierzyłem skur... i odzyskałem pieniądze wraz z "malutkim procentem" na poczet kosztów operacyjnych ;P
Także niestety zostaje Mi tylko dobrze znany bar "Febo" bądź zacisze własnego pokoju i ryk telewizora.
Udało Mi się nawet skombinować flagę narodową, która na dniach zawiśnie na balkonie informując przyjezdnych, że aby na pewno są w Polsce
Mecz z Andorą na szczęście udało Mi się oglądać już ze stadionu Legii wraz z 3 kolegami, więc uznajmy, że niejako poczułem atmosferę meczu reprezentacji w Warszawie
Na zakończenie chciałem powiedzieć jeszcze raz "I'm so sorry", że tak długo nie dawałem znaku życia i obiecuję poprawę w kolejnych odcinkach "Life is brutal and full of zasadzkas"
Pozdrawiam.
P.S. Zabójcze słońce to Mój sprzymierzeniec, cenię sobie efekt brązu na swym ciele
- mara
- LEGENDA

- Posty: 3121
- Rejestracja: 18 lis 2010, 20:35
-
Igoruchasior
- -#pretendent

- Posty: 67
- Rejestracja: 29 mar 2012, 16:03
Może nie tyle co nie chcę, co po prostu czas Mi na to nie pozwala.
Jak zapewne zauważyłeś trochę się poprzestawiało w Moim życiu i wiem, że wobec tego moja gra mogłaby przynosić więcej strat niż zysków.
Żeby grać tak na poważnie muszę mieć czystą głowę, a prawdę powiedziawszy cały czas mam coś innego w myślach. Jak poukładam swoje sprawy, a perypetie życiowe przestaną być kulą u nogi, na pewno wrócę i postaram się jeszcze coś osiągnąć.
Poker jest o tyle piękną grą, że tak jak już kiedyś napisałem, możesz w niego grać zawsze i bez względu na wiek, a Ja mam jeszcze czas
---
I dzięki za miłe przywitanie
Jak zapewne zauważyłeś trochę się poprzestawiało w Moim życiu i wiem, że wobec tego moja gra mogłaby przynosić więcej strat niż zysków.
Żeby grać tak na poważnie muszę mieć czystą głowę, a prawdę powiedziawszy cały czas mam coś innego w myślach. Jak poukładam swoje sprawy, a perypetie życiowe przestaną być kulą u nogi, na pewno wrócę i postaram się jeszcze coś osiągnąć.
Poker jest o tyle piękną grą, że tak jak już kiedyś napisałem, możesz w niego grać zawsze i bez względu na wiek, a Ja mam jeszcze czas
---
I dzięki za miłe przywitanie
-
Jvri
- -#pretendent

- Posty: 38
- Rejestracja: 06 mar 2010, 16:01
Pisz pisz, już raz wspominałem że ciekawie się to czyta (jak na bloga
).
Z autopsji potwierdzę, że nie ma co na siłę grać w pokera. Nic dobrego z tego może nie wyjść. Lepiej, jak napisałeś, wyczyścić baniak za wczasu
Z autopsji również potwierdzę, że Moniki to fajne dziewczyny
Trzymaj się i odwiedzaj forum od czasu do czasu.
Z autopsji potwierdzę, że nie ma co na siłę grać w pokera. Nic dobrego z tego może nie wyjść. Lepiej, jak napisałeś, wyczyścić baniak za wczasu
Z autopsji również potwierdzę, że Moniki to fajne dziewczyny
Trzymaj się i odwiedzaj forum od czasu do czasu.
-
Igoruchasior
- -#pretendent

- Posty: 67
- Rejestracja: 29 mar 2012, 16:03
-
Igoruchasior
- -#pretendent

- Posty: 67
- Rejestracja: 29 mar 2012, 16:03
Coś Mi się wczoraj obiło o oczy, że spodobał się Wam mój blog w jakiejś ankiecie (bodajże kwietniowej). Gdybym Ja też głosował to bym wygrał, a tak trzeba się dzielić "victorią"
Oczywiście co do tej nagrody (25$)to rozumiem, że praw nie posiadam, dlatego też nie będę tutaj na nikim psów wieszał, gdyż jednakowoż była to moja wina spowodowana chwilową absencją.
Może w czerwcu będzie lepiej?
Oczywiście co do tej nagrody (25$)to rozumiem, że praw nie posiadam, dlatego też nie będę tutaj na nikim psów wieszał, gdyż jednakowoż była to moja wina spowodowana chwilową absencją.
Może w czerwcu będzie lepiej?
-
Igoruchasior
- -#pretendent

- Posty: 67
- Rejestracja: 29 mar 2012, 16:03
ODCINEK 8
"Powiało nudą"
Obudziłem się dzisiaj o wiele za wcześnie niż planowałem. Na zegarku wybijała godzina niespełna w pół do piątej rano. Piękny sen do którego chciałem wrócić odszedł w zapomnienie gdy moja uwaga skupiła się na bębniących w parapet kroplach deszczu.
Nie zważając na te przykre okoliczności próbowałem dalej zasnąć, ale nie było nawet o tym mowy. Mój organizm efektywnie dał Mi do zrozumienia, że należy ruszyć dupsko z białego prześcieradła.
Pół minuty później odcedzałem swoje nasiona, szczegóły chyba nikogo nie interesują
Tak czy siak wszelkie próby ponownego zaśnięcia musiałem odrzucić na bok. W związku z tym w półtorej godziny ogarnąłem całą poranną toaletę.
Moje nowe tym razem dwupokojowe mieszkanie było puste i ciche. Włączyłem więc telewizor i obserwowałem teledyski z Vivy i Eski TV.
Postanowiłem iść do pracy na 7 rano. Jak zamierzałem tak też zrobiłem. W ciągu 3 godzin dopompowałem delikatnie klatkę, plecy i przede wszystkim "kaptury", aby móc bezkarnie "wozić się" po ulicach Mojego miasta. W międzyczasie natrafiłem na jednego klienta, który pierwszy raz w życiu postanowiłem odwiedzić progi siłowni. Nie było trudnością zlecić Mu najprostszy trening ogólnorozwojowy i kazać przyzwyczajać się do urządzeń i ich obsługi.
Wychodząc zahaczyłem oczywiście o saunę i wypociłem resztki toksyn i soli mineralnych z ciała.
W domu byłem około godziny 11:15, już nie pamiętam dokładnie, ale chyba jakoś tak. Przedzwoniłem do Moniki umawiając się na wieczór i zaserwowałem sobie lekkostrawne śniadanie w postaci jajecznicy z pomidorami, brokułami i pieczonymi kawałkami piersi z kurczaka
Po tym wszystkim na jakieś 1,5 godziny zasiadłem przed oblicze monitora i posurfowałem nieco po internecie.
Poczytałem kilka artykułów, zajrzałem na forum i prowadziłem kilka bezsensownych dyskusji na GG.
Około godziny 14 ponownie odwiedziłem siłownię, ale tylko w celach regeneracyjnych, rozciągających i chcąc nie chcąc zawodowych. Przydzielono Mi pod opiekę pewnego gościa po czterdziestce, który za wszelką cenę chce zrzucić 10 do 15kg w półtora miesiąca. Ciężka sprawa, ale jednak służę pomocą, w końcu za coś muszą Mi płacić.
Tak o to pierwsze procenty od indywidualnych treningów zasilą Moją przyszłomiesięczną wypłatę.
Pokazałem Mu kilka prostych ćwiczeń i poinstruowałem co, kiedy i ile ma robić. Niestety nie mam papierów dietetyka więc jestem zmuszony układać Mu trening pod dietę, a nie na odwrót.
Po 2 ciężkich jak się okazało godzinach umówiłem kolejny trening na za 3 dni i kazałem przestrzegać diety naszego kolegi Piotrka.
Od niedawna jestem w domu i sobie dumam przed komputerkiem. Żyję w nadziei, iż o 20 zobaczę się z Moniką i będę mógł ten dzień zaliczyć do udanych, bo póki co jest dość nudno.
Przyznam się szczerze, że odkąd zmieniłem pracę fizycznie czuję się lepiej, ale Moja głowa chętnie powróciłaby do starych nawyków i przyzwyczajeń, których zdążyła obrać. Mili ludzie, ciekawa praca i zawsze coś do roboty to aspekty, które podpisałbym w tabelce z zaletami poprzedniego zajęcia. Tutaj jest z goła odwrotnie. Nudno, nieciekawie i póki co bez umowy o pracę
Na szczęście jutro już będzie ciekawiej. Ostatnia wizyta u Mojej ulubionej Pani doktor, która prowadziła Mnie od ponad 20 lat. Trochę szkoda, ale każdy kiedyś wyrasta
Muszę Ją zaprosić na jakąś kawę czy ciastko, bo szczerze powiem, że lepszego lekarza na świecie nie poznałem, a znam paru lekarzy...ba, znam parę szpitali nawet.
Zrozumiem jeśli ktoś powie, że to był bezsensowny odcinek, ale staram się po prostu nadrabiać straty i rozwijać się kulturowo i lirycznie
Lubię pisać, ale tylko wtedy gdy mam na to czas.
Reszta jest milczeniem
Pozdrawiam.

"Powiało nudą"
Obudziłem się dzisiaj o wiele za wcześnie niż planowałem. Na zegarku wybijała godzina niespełna w pół do piątej rano. Piękny sen do którego chciałem wrócić odszedł w zapomnienie gdy moja uwaga skupiła się na bębniących w parapet kroplach deszczu.
Nie zważając na te przykre okoliczności próbowałem dalej zasnąć, ale nie było nawet o tym mowy. Mój organizm efektywnie dał Mi do zrozumienia, że należy ruszyć dupsko z białego prześcieradła.
Pół minuty później odcedzałem swoje nasiona, szczegóły chyba nikogo nie interesują
Tak czy siak wszelkie próby ponownego zaśnięcia musiałem odrzucić na bok. W związku z tym w półtorej godziny ogarnąłem całą poranną toaletę.
Moje nowe tym razem dwupokojowe mieszkanie było puste i ciche. Włączyłem więc telewizor i obserwowałem teledyski z Vivy i Eski TV.
Postanowiłem iść do pracy na 7 rano. Jak zamierzałem tak też zrobiłem. W ciągu 3 godzin dopompowałem delikatnie klatkę, plecy i przede wszystkim "kaptury", aby móc bezkarnie "wozić się" po ulicach Mojego miasta. W międzyczasie natrafiłem na jednego klienta, który pierwszy raz w życiu postanowiłem odwiedzić progi siłowni. Nie było trudnością zlecić Mu najprostszy trening ogólnorozwojowy i kazać przyzwyczajać się do urządzeń i ich obsługi.
Wychodząc zahaczyłem oczywiście o saunę i wypociłem resztki toksyn i soli mineralnych z ciała.
W domu byłem około godziny 11:15, już nie pamiętam dokładnie, ale chyba jakoś tak. Przedzwoniłem do Moniki umawiając się na wieczór i zaserwowałem sobie lekkostrawne śniadanie w postaci jajecznicy z pomidorami, brokułami i pieczonymi kawałkami piersi z kurczaka
Po tym wszystkim na jakieś 1,5 godziny zasiadłem przed oblicze monitora i posurfowałem nieco po internecie.
Poczytałem kilka artykułów, zajrzałem na forum i prowadziłem kilka bezsensownych dyskusji na GG.
Około godziny 14 ponownie odwiedziłem siłownię, ale tylko w celach regeneracyjnych, rozciągających i chcąc nie chcąc zawodowych. Przydzielono Mi pod opiekę pewnego gościa po czterdziestce, który za wszelką cenę chce zrzucić 10 do 15kg w półtora miesiąca. Ciężka sprawa, ale jednak służę pomocą, w końcu za coś muszą Mi płacić.
Tak o to pierwsze procenty od indywidualnych treningów zasilą Moją przyszłomiesięczną wypłatę.
Pokazałem Mu kilka prostych ćwiczeń i poinstruowałem co, kiedy i ile ma robić. Niestety nie mam papierów dietetyka więc jestem zmuszony układać Mu trening pod dietę, a nie na odwrót.
Po 2 ciężkich jak się okazało godzinach umówiłem kolejny trening na za 3 dni i kazałem przestrzegać diety naszego kolegi Piotrka.
Od niedawna jestem w domu i sobie dumam przed komputerkiem. Żyję w nadziei, iż o 20 zobaczę się z Moniką i będę mógł ten dzień zaliczyć do udanych, bo póki co jest dość nudno.
Przyznam się szczerze, że odkąd zmieniłem pracę fizycznie czuję się lepiej, ale Moja głowa chętnie powróciłaby do starych nawyków i przyzwyczajeń, których zdążyła obrać. Mili ludzie, ciekawa praca i zawsze coś do roboty to aspekty, które podpisałbym w tabelce z zaletami poprzedniego zajęcia. Tutaj jest z goła odwrotnie. Nudno, nieciekawie i póki co bez umowy o pracę
Na szczęście jutro już będzie ciekawiej. Ostatnia wizyta u Mojej ulubionej Pani doktor, która prowadziła Mnie od ponad 20 lat. Trochę szkoda, ale każdy kiedyś wyrasta
Muszę Ją zaprosić na jakąś kawę czy ciastko, bo szczerze powiem, że lepszego lekarza na świecie nie poznałem, a znam paru lekarzy...ba, znam parę szpitali nawet.
Zrozumiem jeśli ktoś powie, że to był bezsensowny odcinek, ale staram się po prostu nadrabiać straty i rozwijać się kulturowo i lirycznie
Lubię pisać, ale tylko wtedy gdy mam na to czas.
Reszta jest milczeniem
Pozdrawiam.
- Sith
- LEGENDA

- Posty: 3648
- Rejestracja: 04 maja 2008, 22:38
Slodziak pisze:znowu zniknąłeś
Mozna by mu spuscic moze jakis wpie... dla motywacji
Igoruchasior pisze:Ciężka sprawa, ale jednak służę pomocą, w końcu za coś muszą Mi płacić.
Ostatnio na silce gdzie chodze trener personalny dal gosciowi co chce schudnac do wakacji 10 kg nie trzymajac miski fajny kompleks sztangowy - naprawde fajnie sia bawilem patrzec jak goscia przeczołgał - niezła robota to jest
-
Igoruchasior
- -#pretendent

- Posty: 67
- Rejestracja: 29 mar 2012, 16:03
ODCINEK 9
"Wielki/mały powrót"
Witam z powrotem!!!
Troszkę mnie tu nie było, ale mam nadzieję, że nikt nie ma mi tego aż tak bardzo za złe.
Na wstępie mogę powiedzieć na pewno, że poker jest mi praktycznie już całkowicie obcy. Niestety sukcesywnie z dnia na dzień co raz mniej grałem, co raz mniej o nim myślałem i teraz praktycznie raz na miesiąc z czystej ciekawości coś tam zagram na PS, ale to wszystko.
Od ostatniego spotkania z Wami (o ile ktoś tu jeszcze mnie pamięta w ogóle) sporo się pozmieniało w moim życiu.
Zmieniła mi się praca, miejsce zamieszkania, a nawet dziewczyna
Kilka tygodni po tym jak zakończyłem udzielanie się na tym zacnym bądź co bądź forum, wyjechałem w poszukiwaniu lepszych perspektyw i lepszego życia do nieco wyalienowanego miejsca, jednakże tętniącego życiem. Otóż wylądowałem na "Wyspach".
Irlandia - bo tak się nazywało to państwo, pamiętam przywitała mnie płaczącym niebem i silnie wiejącym wiatrem. Kumpel, który mnie odbierał z lotniska w Dublinie powiedział, że już nie przejmuje się tą pogodą z przyzwyczajenia, gdyż Irlandia dosyć często jest nawiedzana przez podobną aurę pogodową.
Tam właśnie, w kraju pomarańczowo-zielonych pracowałem jako pomoc kuchenna, za nie głupie pieniądze 7 funtów za godzinę.
Szło za to jako tako wyżyć jeżeli w zamyśleniu masz chomikowanie jakiejś sumy pieniędzy.
Ogólnie nie ma co opowiadać, gdyż wyjazd oprócz ciężkiej pracy i dennej pogody nie zasłużył na głębsze jego rozpatrywanie.
Po powrocie do Polski (pod koniec Września) nie wróciłem na siłownię.
Postanowiłem trochę odpocząć i zapisałem się na studia dziennikarskie. Lekkie pióro i chęć zabłyśnięcia w Naszym pięknym kraju wzięły górę nad rozsądkiem. Teraz z biegiem czasu wiem, że był to zły wybór. Jednak dziennikarstwo nie jest tak łatwą pracą na jaką się zdaje zza naszych "szklanych okien".
Teraz pracuję na monitoringu w jednym z biurowców na warszawskiej Woli.
Spokojnie dzień za dniem płynie, a ja bogatszy w nowe doświadczenia życiowe dzielę się z Wami swoimi wspomnieniami i przemyśleniami.
Znalazłem sobie nową pasję.
Jest to hip hop i nie chodzi tu tylko o słuchanie sławetnych przebojów. Jakieś kilka tygodni temu poznałem człowieka, który trochę w tym siedzi i przyznam, że to dzięki niemu znalazłem w sobie pokłady pozytywnej energii, aby się tym zająć.
Pisanie do szuflady uznałem za bezsensowne więc myślę, że już niedługo będę mógł pochwalić się pierwszymi studyjnymi nagraniami chociażby na każdemu dobrze znanym serwisie You Tube.
Kilka tracków ju z zostało skomponowanych, teraz tylko trzeba je nagrać do kupy i puścić w eter.
Jednocześnie mam nadzieję, że administracja tutejszego forum wykaże się wielkodusznością i nie skrytykuje mnie za to, jeśli wypuszczę lekkie ogłoszenie.
Otóż poszukuję osoby, która w ramach swojej pasji jest w stanie stworzyć kilka fajnych bitów dla mnie. Bo przyznam się szczerze, że póki co to na razie korzystam z kompilacji autorów, którzy za swoją zgodą rozprowadzają darmowe bity po sieci z naciskiem na stronę "shoadowville.com"
I to chyba wszystko na dzisiaj, jeszcze raz witam serdecznie wszystkich ponownie, jak i witam tych, którzy są tu nowi i kompletnie mnie znają.
Mam nadzieję, że tak jak poprzednio znajdzie się ktoś dla kogo warto będzie pisać swoje wywody na tym forum.
Pozdrawiam,
Igoruchasior.
"Wielki/mały powrót"
Witam z powrotem!!!
Troszkę mnie tu nie było, ale mam nadzieję, że nikt nie ma mi tego aż tak bardzo za złe.
Na wstępie mogę powiedzieć na pewno, że poker jest mi praktycznie już całkowicie obcy. Niestety sukcesywnie z dnia na dzień co raz mniej grałem, co raz mniej o nim myślałem i teraz praktycznie raz na miesiąc z czystej ciekawości coś tam zagram na PS, ale to wszystko.
Od ostatniego spotkania z Wami (o ile ktoś tu jeszcze mnie pamięta w ogóle) sporo się pozmieniało w moim życiu.
Zmieniła mi się praca, miejsce zamieszkania, a nawet dziewczyna
Kilka tygodni po tym jak zakończyłem udzielanie się na tym zacnym bądź co bądź forum, wyjechałem w poszukiwaniu lepszych perspektyw i lepszego życia do nieco wyalienowanego miejsca, jednakże tętniącego życiem. Otóż wylądowałem na "Wyspach".
Irlandia - bo tak się nazywało to państwo, pamiętam przywitała mnie płaczącym niebem i silnie wiejącym wiatrem. Kumpel, który mnie odbierał z lotniska w Dublinie powiedział, że już nie przejmuje się tą pogodą z przyzwyczajenia, gdyż Irlandia dosyć często jest nawiedzana przez podobną aurę pogodową.
Tam właśnie, w kraju pomarańczowo-zielonych pracowałem jako pomoc kuchenna, za nie głupie pieniądze 7 funtów za godzinę.
Szło za to jako tako wyżyć jeżeli w zamyśleniu masz chomikowanie jakiejś sumy pieniędzy.
Ogólnie nie ma co opowiadać, gdyż wyjazd oprócz ciężkiej pracy i dennej pogody nie zasłużył na głębsze jego rozpatrywanie.
Po powrocie do Polski (pod koniec Września) nie wróciłem na siłownię.
Postanowiłem trochę odpocząć i zapisałem się na studia dziennikarskie. Lekkie pióro i chęć zabłyśnięcia w Naszym pięknym kraju wzięły górę nad rozsądkiem. Teraz z biegiem czasu wiem, że był to zły wybór. Jednak dziennikarstwo nie jest tak łatwą pracą na jaką się zdaje zza naszych "szklanych okien".
Teraz pracuję na monitoringu w jednym z biurowców na warszawskiej Woli.
Spokojnie dzień za dniem płynie, a ja bogatszy w nowe doświadczenia życiowe dzielę się z Wami swoimi wspomnieniami i przemyśleniami.
Znalazłem sobie nową pasję.
Jest to hip hop i nie chodzi tu tylko o słuchanie sławetnych przebojów. Jakieś kilka tygodni temu poznałem człowieka, który trochę w tym siedzi i przyznam, że to dzięki niemu znalazłem w sobie pokłady pozytywnej energii, aby się tym zająć.
Pisanie do szuflady uznałem za bezsensowne więc myślę, że już niedługo będę mógł pochwalić się pierwszymi studyjnymi nagraniami chociażby na każdemu dobrze znanym serwisie You Tube.
Kilka tracków ju z zostało skomponowanych, teraz tylko trzeba je nagrać do kupy i puścić w eter.
Jednocześnie mam nadzieję, że administracja tutejszego forum wykaże się wielkodusznością i nie skrytykuje mnie za to, jeśli wypuszczę lekkie ogłoszenie.
Otóż poszukuję osoby, która w ramach swojej pasji jest w stanie stworzyć kilka fajnych bitów dla mnie. Bo przyznam się szczerze, że póki co to na razie korzystam z kompilacji autorów, którzy za swoją zgodą rozprowadzają darmowe bity po sieci z naciskiem na stronę "shoadowville.com"
I to chyba wszystko na dzisiaj, jeszcze raz witam serdecznie wszystkich ponownie, jak i witam tych, którzy są tu nowi i kompletnie mnie znają.
Mam nadzieję, że tak jak poprzednio znajdzie się ktoś dla kogo warto będzie pisać swoje wywody na tym forum.
Pozdrawiam,
Igoruchasior.
-
Igoruchasior
- -#pretendent

- Posty: 67
- Rejestracja: 29 mar 2012, 16:03
ODCINEK 10
"Rozczarowany"
Cóż, po mojej ostatniej wizycie długi czas nieobecności dał się we znaki. Prawie dwa lata przerwy z jednym krótkim odstępstwem zrobił swoje.
Życie z dnia na dzień toczyło się raz szybciej, raz wolniej, aż w końcu dotarłem tutaj z powrotem dzięki skrzynce mailowej i wiadomości automatycznie rozsyłanej do każdego zarejestrowanego forumowicza.
Nie ma raczej sensu przedstawiać się ponownie w końcu wszelakie artykuły z początków moich działań w tutejszym gronie nadal są dostępne mimo iż noszą znamiona "zakurzenia".
Co z pokerem? Jest to dylemat. W tym wątku opowieści występuje tytułowe "rozczarowanie". Nie gram w ogóle, pozapominałem nawet większość tematycznych zwrotów i stwierdzeń. Trochę szkoda, bo czasami nawet dobrze to wychodziło.
Hold'em, którego byłem zagorzałym zwolennikiem przygasł w znaczącym stopniu w cieniu innych monotematycznych zajęć codziennych. Jest to na pewno jakieś rozczarowanie, na pewno nie dla Was, ale dla mnie, bo jednak grono ludzi znajdujących wspólną pasję w tych kilku kawałkach plastiku tworzących daną grę jest w dużym stopniu spokrewnione ze sobą właśnie poprzez tą wspólną pasję.
Trochę głupio mi teraz wracać tutaj i na nowo otwierać się przed Wami, ale przypomniałem sobie, że były to fajne jednak momenty, które zapisały się jakimiś głoskami w moim "życiowym alfabecie".
Jeśli chodzi o mnie, już nie jestem tym samym człowiekiem, którego poznaliście przed wieloma miesiącami. Moje życia zawodowe jak i uczuciowe, prywatne czy nawet rodzinne uległo wielu modyfikacjom, może nie wszystkie mają pozytywne akcenty, lecz jednak uogólniając myślę, że kilka decyzji w moim życiu wyszło mi na dobre.
Co się u mnie zmieniło?
Na pewno tym razem skończyłem pisać o sobie z wielkiej litery
, co można potraktować jako mój piśmienniczy, mały sukces.
Zmieniłem zawód, szkołę i status związku, tym razem na wolny.
Stan cywilny niezmiennie ten sam, kilka nowych pasji i zajęć wykonywanych w wolnym czasie, a przede wszystkim zmiana nastawienia do świata i życia.
Chcąc Wam streścić wszelkie moje nowe doznania, których uraczyłem wypróbować ostatnimi czasy, siedziałbym przyklejony do tych klawiszy jak mucha do gówna jeszcze przez kilka ładnych godzin
, więc ustatkuję się do streszczenia w pigułce o najważniejszych przemianach i nowych wątkach mego życia.
Na początek wykonywany zawód: odpowiedź to - miłosny.
Cytując klasyka: "Dawno temu ja też zaufałem pewnej kobiecie. Wtedy dałbym sobie za Nią rękę uciąć i wiesz co? I bym teraz kurwa nie miał ręki!" Ot co dokładnie mi się kojarzy z ostatnią postacią płci przeciwnej (by już Im tyle nie słodzić i nie mówić, że pięknej
), która przez jakiś czas absorbowała moją uwagę ze znaczącym skutkiem.
Na szczęście udało mi się w miarę szybko pozbierać (przecież nie ma sensu się przejmować porażkami i trzeba iść dalej), także teraz kompletnie wyluzowany powracam na to forum jako kawaler z ewidentną nauczką na przyszłość.
Swoją drogą czasem dobrze od życia dostać po mordzie
Wzrasta motywacja
Teraz zerkając na zegarek, który wskazuję godzinę 22:22 (jakby to miał być przypadek
), dzielę się z Wami moimi kolejnymi przeżyciami, które uformowały wybiórcze cechy mojego charakteru. Można wręcz powiedzieć, że wyszlifowały one niejako obraz mojej osoby w dzisiejszych czasach.
Zmieniając profesję z cieciowego monitorowania jakichś zasranych (za przeproszeniem) biurowców przewijałem się przez kilka kolejnych posad w różnych branżach. Moje obecne zajęcie jest dla mnie "Atlantydą", którą w końcu udało mi się znaleźć. Czuję się tutaj spełniony i wiem, że są to działania skierowane centralnie ku mojej osobie, co jednak cieszy
Posuwając się naprzód w moim wywodzie muszę zmartwić niektórych (o ile wgl ktoś ma zamiar czytać ten "literacki arszenik"), że nie pochwalę się tym razem co robię na co dzień. Niestety jest to przymus nałożony przeze mnie na siebie. Po prostu są rzeczy ważne, ważniejsze i... święte
Przez te dziesiątki tygodni mojej nieobecności tutaj zdążyłem sobie zagrabić lojalność i przyjaźń z kilkoma ważnymi dla mnie w tym momencie ludźmi, ale oczywiście narobiłem sobie wrogów jak to ja
Normalka. Ktoś Cie musi nienawidzić, aby inny mógł pokochać. Nie wiem czy są to jakieś słowa słynnego filozofa, ale mam nadzieję, że to ja jestem ich autorem. Taka moja pierwsza myśl uogólniająca
W międzyczasie zdążyłem nagrać nawet kilka utworów pod swoim niedawno obranym pseudonimem, ale ich jakość co do samego nagrania budzi niejakie wątpliwości co do profesjonalizmu, a ja jednak jestem człowiekiem czyny, i to co robię staram się robić jak najlepiej umiem, więc w pełni nie mogę być dumny z tego. Ale też nie mam zamiaru się oceniać aż nad zbyt surowo w tej kwestii.
Reasumując dzisiejszy esej witam wszystkim serdecznie z powrotem, tym razem mam nadzieję, że będzie to mój pobyt na stałe w tym elitarnym gronie.
Pozostaje mi również chęć powrotu na pokerowe salony i nie będę ukrywał, że przydałoby się od Was odrobina wsparcia.
Także bonjour wszelkim damom i Guten Tag wszelkim przedstawicielom tej brzydszej i bardziej owłosionej nacji. Wróciłem!
Pamięta mnie ktoś jeszcze w ogóle?
"Rozczarowany"
Cóż, po mojej ostatniej wizycie długi czas nieobecności dał się we znaki. Prawie dwa lata przerwy z jednym krótkim odstępstwem zrobił swoje.
Życie z dnia na dzień toczyło się raz szybciej, raz wolniej, aż w końcu dotarłem tutaj z powrotem dzięki skrzynce mailowej i wiadomości automatycznie rozsyłanej do każdego zarejestrowanego forumowicza.
Nie ma raczej sensu przedstawiać się ponownie w końcu wszelakie artykuły z początków moich działań w tutejszym gronie nadal są dostępne mimo iż noszą znamiona "zakurzenia".
Co z pokerem? Jest to dylemat. W tym wątku opowieści występuje tytułowe "rozczarowanie". Nie gram w ogóle, pozapominałem nawet większość tematycznych zwrotów i stwierdzeń. Trochę szkoda, bo czasami nawet dobrze to wychodziło.
Hold'em, którego byłem zagorzałym zwolennikiem przygasł w znaczącym stopniu w cieniu innych monotematycznych zajęć codziennych. Jest to na pewno jakieś rozczarowanie, na pewno nie dla Was, ale dla mnie, bo jednak grono ludzi znajdujących wspólną pasję w tych kilku kawałkach plastiku tworzących daną grę jest w dużym stopniu spokrewnione ze sobą właśnie poprzez tą wspólną pasję.
Trochę głupio mi teraz wracać tutaj i na nowo otwierać się przed Wami, ale przypomniałem sobie, że były to fajne jednak momenty, które zapisały się jakimiś głoskami w moim "życiowym alfabecie".
Jeśli chodzi o mnie, już nie jestem tym samym człowiekiem, którego poznaliście przed wieloma miesiącami. Moje życia zawodowe jak i uczuciowe, prywatne czy nawet rodzinne uległo wielu modyfikacjom, może nie wszystkie mają pozytywne akcenty, lecz jednak uogólniając myślę, że kilka decyzji w moim życiu wyszło mi na dobre.
Co się u mnie zmieniło?
Na pewno tym razem skończyłem pisać o sobie z wielkiej litery
Zmieniłem zawód, szkołę i status związku, tym razem na wolny.
Stan cywilny niezmiennie ten sam, kilka nowych pasji i zajęć wykonywanych w wolnym czasie, a przede wszystkim zmiana nastawienia do świata i życia.
Chcąc Wam streścić wszelkie moje nowe doznania, których uraczyłem wypróbować ostatnimi czasy, siedziałbym przyklejony do tych klawiszy jak mucha do gówna jeszcze przez kilka ładnych godzin
Na początek wykonywany zawód: odpowiedź to - miłosny.
Na szczęście udało mi się w miarę szybko pozbierać (przecież nie ma sensu się przejmować porażkami i trzeba iść dalej), także teraz kompletnie wyluzowany powracam na to forum jako kawaler z ewidentną nauczką na przyszłość.
Swoją drogą czasem dobrze od życia dostać po mordzie
Teraz zerkając na zegarek, który wskazuję godzinę 22:22 (jakby to miał być przypadek
Zmieniając profesję z cieciowego monitorowania jakichś zasranych (za przeproszeniem) biurowców przewijałem się przez kilka kolejnych posad w różnych branżach. Moje obecne zajęcie jest dla mnie "Atlantydą", którą w końcu udało mi się znaleźć. Czuję się tutaj spełniony i wiem, że są to działania skierowane centralnie ku mojej osobie, co jednak cieszy
Posuwając się naprzód w moim wywodzie muszę zmartwić niektórych (o ile wgl ktoś ma zamiar czytać ten "literacki arszenik"), że nie pochwalę się tym razem co robię na co dzień. Niestety jest to przymus nałożony przeze mnie na siebie. Po prostu są rzeczy ważne, ważniejsze i... święte
Przez te dziesiątki tygodni mojej nieobecności tutaj zdążyłem sobie zagrabić lojalność i przyjaźń z kilkoma ważnymi dla mnie w tym momencie ludźmi, ale oczywiście narobiłem sobie wrogów jak to ja
W międzyczasie zdążyłem nagrać nawet kilka utworów pod swoim niedawno obranym pseudonimem, ale ich jakość co do samego nagrania budzi niejakie wątpliwości co do profesjonalizmu, a ja jednak jestem człowiekiem czyny, i to co robię staram się robić jak najlepiej umiem, więc w pełni nie mogę być dumny z tego. Ale też nie mam zamiaru się oceniać aż nad zbyt surowo w tej kwestii.
Reasumując dzisiejszy esej witam wszystkim serdecznie z powrotem, tym razem mam nadzieję, że będzie to mój pobyt na stałe w tym elitarnym gronie.
Pozostaje mi również chęć powrotu na pokerowe salony i nie będę ukrywał, że przydałoby się od Was odrobina wsparcia.
Także bonjour wszelkim damom i Guten Tag wszelkim przedstawicielom tej brzydszej i bardziej owłosionej nacji. Wróciłem!
Pamięta mnie ktoś jeszcze w ogóle?
- karwek
- -#VIP

- Posty: 1887
- Rejestracja: 05 lis 2012, 23:43
-
Igoruchasior
- -#pretendent

- Posty: 67
- Rejestracja: 29 mar 2012, 16:03
Nie zamierzam, ostatnio nie narzekam na dużą ilość zajęć i jestem w stanie wygospodarować odpowiednią ilość czasu, by tu z Wami zostać na dłużej
P.S.
Zapomniałbym, muszę się pochwalić...
http://youtu.be/YV_OrBonnZc
"Przed rozpoczęciem odsłuchu zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania, bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą gdyż zbyt długie słuchanie tych pierdoletów może wywołać śpiączkę, epilepsję, arachnofobię, zawał małżowiny usznej, atak nosa, złamanie stawu łokciowego w kolanie, przenosi EBOLĘ, tyfusa i zaraża cholerą, malarią, rzeżączką oraz innymi wenerelami, sorry tak wyszło
"
P.S.
Zapomniałbym, muszę się pochwalić...
http://youtu.be/YV_OrBonnZc
"Przed rozpoczęciem odsłuchu zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania, bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą gdyż zbyt długie słuchanie tych pierdoletów może wywołać śpiączkę, epilepsję, arachnofobię, zawał małżowiny usznej, atak nosa, złamanie stawu łokciowego w kolanie, przenosi EBOLĘ, tyfusa i zaraża cholerą, malarią, rzeżączką oraz innymi wenerelami, sorry tak wyszło
- Dawid84
- LEGENDA

- Posty: 2997
- Rejestracja: 27 lis 2006, 21:40
- MrGordon
- LEGENDA

- Posty: 2090
- Rejestracja: 26 paź 2009, 14:00
- Mikael
- -#aktywny

- Posty: 322
- Rejestracja: 26 gru 2010, 14:44
-
Igoruchasior
- -#pretendent

- Posty: 67
- Rejestracja: 29 mar 2012, 16:03
Nie śpiewaj czy nie rapuj?
Może i faktycznie mój głos nie należy do najprzyjemniejszych, ale robię to co lubię i mam nadzieję, że bynajmniej teksty w jakikolwiek pozytywny sposób mogą być odbierane.
Także dodam jeszcze jeden z moich utworów, z którego jestem najbardziej dumny, przede wszystkim na niosący ze sobą przekaz i chyba nie najgorszy tekst.
Sprawdźcie sami:
http://youtu.be/Jh-WUzTL9so

Może i faktycznie mój głos nie należy do najprzyjemniejszych, ale robię to co lubię i mam nadzieję, że bynajmniej teksty w jakikolwiek pozytywny sposób mogą być odbierane.
Także dodam jeszcze jeden z moich utworów, z którego jestem najbardziej dumny, przede wszystkim na niosący ze sobą przekaz i chyba nie najgorszy tekst.
Sprawdźcie sami:
http://youtu.be/Jh-WUzTL9so
- karwek
- -#VIP

- Posty: 1887
- Rejestracja: 05 lis 2012, 23:43
- mefius
- -#VIP

- Posty: 1127
- Rejestracja: 11 kwie 2010, 19:43
-
Igoruchasior
- -#pretendent

- Posty: 67
- Rejestracja: 29 mar 2012, 16:03
-
Igoruchasior
- -#pretendent

- Posty: 67
- Rejestracja: 29 mar 2012, 16:03
ODCINEK 11
"Dobrze płatny interes"
W związku z zapiskami polskich ustawodawców, poker jako taki w Naszym kraju jest nielegalny. Każdy z Nas kiedykolwiek poprzez pokera online złamał prawo, choć my nie dopuszczamy tej myśli do swoich głów.
Zgodnie z polskim prawem poker jest potraktowany jako przypadkowa gra losowa, co jest oczywiście błędem, który bardzo ciężko wytłumaczyć osobom pracującym w sejmie (nie nazwę Ich politykami, bo to byłaby bardzo duża pochwała dla tych ludzi).
Poker może być uznany jako interes. Jak jednakowoż działać w zgodzie z prawem w tym biznesie? Przecież wszyscy zainteresowani ową tematyką wiedzą, że od wygranej nawet nie można opłacić podatku od przychodu, gdyż poker jest uznany w tym kraju jako nielegal.
Jak zatem trzymać się struktur prawa polskiego, aby żyć w zgodzie z samym sobą?
Nie da się
Niestety jest to brutalna prawda o rządzących elitach. Nikt nie zdołał aż do tego czasu pokierować Nami jako "ludem" w sposób nieograniczający Naszej przestrzeni swobodnego wyboru własnego hobby i zainteresowań.
Jeśli nie da się jednak działać zgodnie z ramami obowiązujących przepisów, czasami pozostaje tylko łamać prawo.
Tak to jest właśnie w pokerze. Nie możemy oficjalnie uprawiać tego "hazardu" w granicach Państwa, ale i tak to robimy. I tak zarabiamy na tym, bądź tracimy, w zależności od umiejętności pojedynczych jednostek.
Jeśli można w ten sposób oszukiwać samego siebie, to dlaczego nie wypróbować tego na innych płaszczyznach?
Średnio około cztery razy w ciągu roku przeciętny człowiek wpada na pomysł, który jest w stanie uczynić go milionerem. (potwierdzone naukowo).
Jak jednak można to uczynić, aby nie popaść w konflikt z prawem?
Legalne interesy przeprowadzane przez dorobionych majątkowo już ludzi, w dziewięćdziesięciu procentach są okraszone wcześniejszymi zaniedbaniami wobec ustaw i kodeksów prawnych.
Reszta ludzi to zazwyczaj "pionierzy" w dziedzinie przejmowania spadków.
Ciężka praca prowadzi najczęściej do odcisków na rękach i dyskopatii na starość.
Wielkie pieniądze są najczęściej "zablokowane" przez ustawy przyjęte w polskim sejmie.
Nikt z tych "politycznych konowałów" nie stara się myśleć o Nas jako o społeczeństwie potrzebującym odmian i realizacji własnych celów, lecz jak o ludziach, na których można żerować i wypychać własne skórzane portfele.
Idąc tym tropem myślenia jakiś czas temu postanowiłem rozprowadzić sieć nowych przedsięwzięć w celu skoncentrowania własnych ambicji na założonym celu.
Nie mogąc oprzeć się pokusie rozszerzenia działalności o kilka intratnych interesów, podjąłem decyzję o zmianie gruntu prowadzenia biznesów.
Dzięki podjętym działaniom i zainicjowaniu kilku niewymiernie przydatnych znajomości udało się rozkręcić kilka nie krzywdzących działalności.
Ciężko określić czy decyzje niegdyś podjęte mogą stanowić odpowiedni grunt pod przyszłe inwestycje. Jednakże rozpoczęte działania ciężko zakończyć kiedy się włożyło w to wiele wysiłku i pracy.
Teraz w obecnym okresie planuję kolejne rozszerzenie działalności, lecz są mi do tego potrzebni odpowiedni ludzie znające się na rzeczy w danej tematyce.
Na dzień dzisiejszy jestem zainteresowany podjęciem współpracy z człowiekiem, dla którego komputer, internet, linux i tym podobne słowa to najmniejsze zmartwienie.
Teraz stawiam pytanie do wszystkich tu obecnych.
Czy chęć samorealizacji nie skupionej na ślepym dążeniu do celu i siła woli zrównoważona z ambitnym przestrzeganiem systemu wartości postawionego przez obcych i nie do końca pomocnych ludzi (rząd) to coś złego, czy raczej działanie na wspak otaczającemu Nas systemowi, z którym tak naprawdę nikt się nie zgadza w stu procentach?
Perspektywa szybkiego zarobku kilku tysięcy złotych kosztem ludzi żerujących na Naszej ciężkiej pracy może budzić różnorakie spostrzeżenia. Po której stronie barykady powinniśmy stanąć? Czy powinniśmy dać się cały czas omamiać rządzącym i ich zmyślnym regułom postępowania w społeczeństwie, czy jednak zadbać o realizację własnych celów i ambicji?
Czekam na wasze opinie w tej kwestii...
"Dobrze płatny interes"
W związku z zapiskami polskich ustawodawców, poker jako taki w Naszym kraju jest nielegalny. Każdy z Nas kiedykolwiek poprzez pokera online złamał prawo, choć my nie dopuszczamy tej myśli do swoich głów.
Zgodnie z polskim prawem poker jest potraktowany jako przypadkowa gra losowa, co jest oczywiście błędem, który bardzo ciężko wytłumaczyć osobom pracującym w sejmie (nie nazwę Ich politykami, bo to byłaby bardzo duża pochwała dla tych ludzi).
Poker może być uznany jako interes. Jak jednakowoż działać w zgodzie z prawem w tym biznesie? Przecież wszyscy zainteresowani ową tematyką wiedzą, że od wygranej nawet nie można opłacić podatku od przychodu, gdyż poker jest uznany w tym kraju jako nielegal.
Jak zatem trzymać się struktur prawa polskiego, aby żyć w zgodzie z samym sobą?
Nie da się
Niestety jest to brutalna prawda o rządzących elitach. Nikt nie zdołał aż do tego czasu pokierować Nami jako "ludem" w sposób nieograniczający Naszej przestrzeni swobodnego wyboru własnego hobby i zainteresowań.
Jeśli nie da się jednak działać zgodnie z ramami obowiązujących przepisów, czasami pozostaje tylko łamać prawo.
Tak to jest właśnie w pokerze. Nie możemy oficjalnie uprawiać tego "hazardu" w granicach Państwa, ale i tak to robimy. I tak zarabiamy na tym, bądź tracimy, w zależności od umiejętności pojedynczych jednostek.
Jeśli można w ten sposób oszukiwać samego siebie, to dlaczego nie wypróbować tego na innych płaszczyznach?
Średnio około cztery razy w ciągu roku przeciętny człowiek wpada na pomysł, który jest w stanie uczynić go milionerem. (potwierdzone naukowo).
Jak jednak można to uczynić, aby nie popaść w konflikt z prawem?
Legalne interesy przeprowadzane przez dorobionych majątkowo już ludzi, w dziewięćdziesięciu procentach są okraszone wcześniejszymi zaniedbaniami wobec ustaw i kodeksów prawnych.
Reszta ludzi to zazwyczaj "pionierzy" w dziedzinie przejmowania spadków.
Ciężka praca prowadzi najczęściej do odcisków na rękach i dyskopatii na starość.
Wielkie pieniądze są najczęściej "zablokowane" przez ustawy przyjęte w polskim sejmie.
Nikt z tych "politycznych konowałów" nie stara się myśleć o Nas jako o społeczeństwie potrzebującym odmian i realizacji własnych celów, lecz jak o ludziach, na których można żerować i wypychać własne skórzane portfele.
Idąc tym tropem myślenia jakiś czas temu postanowiłem rozprowadzić sieć nowych przedsięwzięć w celu skoncentrowania własnych ambicji na założonym celu.
Nie mogąc oprzeć się pokusie rozszerzenia działalności o kilka intratnych interesów, podjąłem decyzję o zmianie gruntu prowadzenia biznesów.
Dzięki podjętym działaniom i zainicjowaniu kilku niewymiernie przydatnych znajomości udało się rozkręcić kilka nie krzywdzących działalności.
Ciężko określić czy decyzje niegdyś podjęte mogą stanowić odpowiedni grunt pod przyszłe inwestycje. Jednakże rozpoczęte działania ciężko zakończyć kiedy się włożyło w to wiele wysiłku i pracy.
Teraz w obecnym okresie planuję kolejne rozszerzenie działalności, lecz są mi do tego potrzebni odpowiedni ludzie znające się na rzeczy w danej tematyce.
Na dzień dzisiejszy jestem zainteresowany podjęciem współpracy z człowiekiem, dla którego komputer, internet, linux i tym podobne słowa to najmniejsze zmartwienie.
Teraz stawiam pytanie do wszystkich tu obecnych.
Czy chęć samorealizacji nie skupionej na ślepym dążeniu do celu i siła woli zrównoważona z ambitnym przestrzeganiem systemu wartości postawionego przez obcych i nie do końca pomocnych ludzi (rząd) to coś złego, czy raczej działanie na wspak otaczającemu Nas systemowi, z którym tak naprawdę nikt się nie zgadza w stu procentach?
Perspektywa szybkiego zarobku kilku tysięcy złotych kosztem ludzi żerujących na Naszej ciężkiej pracy może budzić różnorakie spostrzeżenia. Po której stronie barykady powinniśmy stanąć? Czy powinniśmy dać się cały czas omamiać rządzącym i ich zmyślnym regułom postępowania w społeczeństwie, czy jednak zadbać o realizację własnych celów i ambicji?
Czekam na wasze opinie w tej kwestii...
- Dawid84
- LEGENDA

- Posty: 2997
- Rejestracja: 27 lis 2006, 21:40
Igoruchasior pisze:Jak zatem trzymać się struktur prawa polskiego, aby żyć w zgodzie z samym sobą?
Że co, że niby po co?
Igoruchasior pisze:Tak to jest właśnie w pokerze. Nie możemy oficjalnie uprawiać tego "hazardu" w granicach Państwa, ale i tak to robimy.
Mów za siebie, degenracie, hazaardzisto, pewnie już cały majątek przegrałeś.
Igoruchasior pisze:Czy chęć samorealizacji nie skupionej na ślepym dążeniu do celu i siła woli zrównoważona z ambitnym przestrzeganiem systemu wartości postawionego przez obcych i nie do końca pomocnych ludzi (rząd) to coś złego, czy raczej działanie na wspak otaczającemu Nas systemowi, z którym tak naprawdę nikt się nie zgadza w stu procentach?
Piękny wywód nt. spożywania alkoholu. Doceniam. A tak na poważnie - jeśli nie masz celu to nie wiesz dokąd zmierzasz. Czyli zmierzasz donikąd i zapewne uda Ci się tam dotrzeć. Takw zyciu jak w pokerze - bez planu i sposobów jego realizacji nigdy nie postawi się kroku na przód. Można całe życie grać ale bez pomysłu i pla nu nigdy nie wyjść poza microstakes.No chyba że masz na myśli działanie non-profit.
Igoruchasior pisze:Perspektywa szybkiego zarobku kilku tysięcy złotych kosztem ludzi żerujących na Naszej ciężkiej pracy może budzić różnorakie spostrzeżeni
Najczęściej pozytywne
Rób swoje i się nie oglądaj. Myślisz że ktoś się Twoim losem przejmuje? W sensie ktoś z rządzących?
- Soya
- LEGENDA

- Posty: 2386
- Rejestracja: 23 paź 2009, 16:27
Igoruchasior pisze:Perspektywa szybkiego zarobku kilku tysięcy złotych kosztem ludzi żerujących na Naszej ciężkiej pracy może budzić różnorakie spostrzeżenia. Po której stronie barykady powinniśmy stanąć? Czy powinniśmy dać się cały czas omamiać rządzącym i ich zmyślnym regułom postępowania w społeczeństwie, czy jednak zadbać o realizację własnych celów i ambicji?
Sprytna argumentacja by zamiast jednym z zerujących nazwać się walczącym z zerującymi.
Tylko jakoś tak ciężko to połączyć z prawilnymi zasadami...
-
Igoruchasior
- -#pretendent

- Posty: 67
- Rejestracja: 29 mar 2012, 16:03
Dawid84 pisze:Igoruchasior pisze:Jak zatem trzymać się struktur prawa polskiego, aby żyć w zgodzie z samym sobą?
Że co, że niby po co?
Czytając dalej znalazłbyś odpowiedź, że się nie da.
Pamiętaj, że jest to oficjalne forum, więc moja myśl inaczej ubrana słowa nosiłaby miano nakłaniania do przestępstwa lub mogłaby ujawnić ewentualne naruszenie tyczącego się powyższej wypowiedzi paragrafu.Igoruchasior pisze:Tak to jest właśnie w pokerze. Nie możemy oficjalnie uprawiać tego "hazardu" w granicach Państwa, ale i tak to robimy.
Mów za siebie, degenracie, hazaardzisto, pewnie już cały majątek przegrałeś.
Pozytywnie zareagowałeś na ten wers, jednakże wykluczając wcześniejszą swą wypowiedź.Igoruchasior pisze:Czy chęć samorealizacji nie skupionej na ślepym dążeniu do celu i siła woli zrównoważona z ambitnym przestrzeganiem systemu wartości postawionego przez obcych i nie do końca pomocnych ludzi (rząd) to coś złego, czy raczej działanie na wspak otaczającemu Nas systemowi, z którym tak naprawdę nikt się nie zgadza w stu procentach?
Piękny wywód nt. spożywania alkoholu. Doceniam. A tak na poważnie - jeśli nie masz celu to nie wiesz dokąd zmierzasz. Czyli zmierzasz donikąd i zapewne uda Ci się tam dotrzeć. Takw zyciu jak w pokerze - bez planu i sposobów jego realizacji nigdy nie postawi się kroku na przód. Można całe życie grać ale bez pomysłu i pla nu nigdy nie wyjść poza microstakes.No chyba że masz na myśli działanie non-profit.
Nie rozumiem wzmianki o braku celu, chyba że jest ona podana jako przykład przeanalizowania schematu działania w danej sytuacji, bo co do mojej wypowiedzi, na pewno brak celu nie był tematem, o którym chciałem nadmienić.Igoruchasior pisze:Perspektywa szybkiego zarobku kilku tysięcy złotych kosztem ludzi żerujących na Naszej ciężkiej pracy może budzić różnorakie spostrzeżeni
Najczęściej pozytywne
Rób swoje i się nie oglądaj. Myślisz że ktoś się Twoim losem przejmuje? W sensie ktoś z rządzących?
Dzięki za komentarz, mam nadzieję, że rozjaśniłem większość wątpliwych dla Ciebie kwestii w tym temacie, a tym bardziej doceniam Twój wkład i otwartość. Oby więcej takich forumowiczów

Wróć do „Mój pokerowy mini blog”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości
Na terytorium Polski poker online moga oferowac jedynie te podmioty, ktore posiadaja zezwolenie Ministra Finansow. Gra w pokera u operatorow, ktorzy nie posiadaja licencji Ministerstwa Finansow jest zabroniona i grozi konsekwencjami prawnymi. Serwis jest przeznaczony tylko dla osob, ktore ukonczyly 18 lat. Korzystajac z serwisu, uzytkownik potwierdza, ze ma ukonczone 18 lat.