[center]MAJ DOBIEGA KOŃCA, CZYŻBY ZNÓW BUDZIŁ SIĘ WE MNIE WRZEŚNIOWY OBROŃCA?
[/center]
Życiowo, uczelniano, strzał w kolano...
Sesja na mojej uczelni jest w tym roku wcześniej (euro spoko kij ci w oko i te rzeczy). W sesji z założenia nie miałem za wiele, właściwie przy dobrych wiatrach nie powinienem mieć nic. Jednak jako żeglarz wiem, że dobre wiatry to z reguły coś, co przytrafia się innym. O ile jedyny egzamin przewidziany na sesję udało się rozwalić w zerówce, o tyle trzech innych, "pobocznych" zaliczeń, już nie. Zatem trzeba jeszcze powalczyć. No ale jak tu walczyć, jak za oknem słonko, w akademiku Diablo3 i napój ze słomką? Za oknem rowerek i ścieżki nad brzegiem morza pełne kąśliwych panienek. Doskwiera mi GMM, czyli Gdańskie Morze Możliwości. Jest tyle pięknych rzeczy do zrobienia, a ci nieczuli ludzie na polibudzie oczekują ode mnie wzmożonego wysiłku i jakiejś tam podobno wiedzy do przyswojenia. Nie godzę się na to, ale co ja mam do gadania? Ile razy można bronić się podczas Wrześniowych Kampanii? Trzeba się chyba jednak wybronić podczas czerwcowych popasów, acz zaliczenia na horyzoncie nie należą do takich, gdzie prowadzący bez walki trójką obdaruje. Może to i lepiej, bo całe życie przecież nie można się opierdalać. Albo i można... do wyboru, wybierzcie sobie...
Obowiązkowa praktyka zawodowa po 6 semestrze...! Tak, takie nieszczęście mi się w tym roku przytrafiło. Trzeba to zrobić, większość firm ma w dupie maile z CV i nawet nie odpiszą "Nie". Na uczelni też mnie jeden prowadzący zrobił z tym paskudztwem w balona... w końcu uruchomiłem znajomości, bo w tym kraju chyba bez tego się po prostu nie da, najpierw zacząłem kombinować, żeby robić tę praktykę w firmie brata - promotor się zgodził, ale powiedział, że raczej się na to nie zgodzi opiekun praktyk, więc znowu dupa. W końcu mama mi coś załatwiła w jej zakładzie pracy. To już mi muszą klepnąć, bo jak nie, to im wszystkim na tej uczelni nakopię do dupy. Z tym że to generuje konieczność siedzenia przez całe wakacje w domu - czyli generalnie ocipieję. No ale co zrobić <bezradny>.
Ponadto z innych nieszczęść - paranoja w moim akademiku, wszyscy mają jakieś wyjebane liczby punktów w wyścigu o "lepsze" pokoje, czyli głównie 1-osobowe, i ja idąc na 4rok nie dostanę jedynki, choć zawsze na 4roku dostawał każdy kto chciał, bo już miał na tyle dużo punktów, że go tam młodzicy opiekujący się pralnią nie mogli wyprzedzić. Zmęczyły mnie uczelniane rzeczy bo po prostu wszystko się przepięknie chrzani na każdym kroku.
No ale teraz główny wątek, czyli pokerowy:
Gram niewiele, stąd i wpisy się nie przytrafiają zbyt często. Jak coś gram to przeważnie z tendencja do próbowania wyjścia na zero, albo przegrywam jakieś tam kolejne krótkie sesje, więc szału nie ma. Do sukcesów mogę zaliczyć ostatnio tylko wygraną w forumowym turku na betfair-brak-polskiej-licencji!, który klepnąłem z wynikiem ~9100% ROI

(BI 1,1$, a wygrana coś lekko ponad 90). Nagrałem 2godzinny filmik z tegoż turnieju wychodząc na przeciw dość niszowym produkcjom, które dotychczas pojawiły się na forum. Ja generalnie nie wyobrażam sobie oglądania takich filmików bez komentarza autora filmu, w związku z czym w moim oczywiście pojawił się mój monotonny komentarz. Także jeśli ktoś jeszcze na tę kolejną polską super-produkcję nie trafił, to odsyłam do:
http://www.pokerkings.pl/mtt-pk-betfair ... t20298.htm .
No i to by było póki co na tyle. Na koniec może Pidżama, bo już późno:
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=qbwoFtQtAlY[/youtube]