
Let's eat the night and drYnk the time.
- mateuszek115
- -#VIP

- Posty: 657
- Rejestracja: 24 lip 2012, 19:44
- drynk
- LEGENDA

- Posty: 3631
- Rejestracja: 04 cze 2008, 17:04
Dawno nie odwiedzałem tego lichego padołu.
Gram mało, więc i pisać nie ma o czym. Jeśli już gram, to dostaję lanie, a pisanie o tym już mi się znudziło. Mam plan odstawić intensywne granie w pokera w najbliższej przyszłości - zmęczyłem się kolejnym swingiem, kolejnym powrotem na te same limity co od paru lat. Jakoś nie bardzo widzę w tym wszystkim przyszłość i za bardzo mnie ostatnio poker drażni, miast cieszyć i dawać choćby intelektualne spełnienie.
Po raz kolejny sprawdza się teza, że jestem w totalnej rozsypce, ilekroć mam za dużo wolnego czasu. Niby powienienem robić magisterkę, ale zupełnie nie mogę się za nią zabrać, bo wypadłem z rytmu systematycznej pracy, choć u mnie taki rytm to ginący gatunek.
Moja luba, która notabene jest współtowarzyszką broni w nierównej bitwie z magisterką, pracuje na pełen etat i niespecjalnie naciska na regularne dziubanie projektu, bo zwyczajnie jest zmęczona wieczorami. Weekendy jakoś przelatują przez palcę i idzie to mozolnie jak błotna rzeka.
Obiecałem sobie jakiś czas temu, że na ostatnim semestrze zacznę szukać roboty, żeby nie obudzić się po studiach z niczym. Wysłałem CV w odpowiedzi na wszystkie aktualne ogłoszenia w necie (nie było tego zbyt dużo: ~7-8, które mnie interesowały i gdzie plus minus spełniałem wymagania). Przez ponad półtora tygodnia zero odzewu... Mój mindset w tej kwestii leży i kwiczy, bo strasznie mnie to przybiło. Ale dzisiaj dostałem telefon od jednej firmy i w piątek z samego nieboskiego rana idę na rozmowę. Mam znajomego w tej firmie, który pracuje od niedawna i mówił, że rozmowa jest dosyć ognista i wieloetapowa (jak się dotrze do końca to trwa 3-4h). Wszystko po to, żeby dostać zajebistą umowę-zlecenie i 2k brutto na okres próbny. Śmiać się czy płakać? Maglują inżyniera 4h, żeby zapłacić mu tyle samo albo mniej niż gościom podgrzewającym kotlety - zielona, kurwa, wyspa.
W ostatni weekend byłem na Akademickich Mistrzostwach Polski w badmintona.
Na mega zajawie od jakiegoś czasu trenuję ten sport, ale po mistrzostwach zajawa mi jakoś opadła. Raz, że uświadomiłem sobie jaki jestem cienki, dwa że akurat mieliśmy taki skład, gdzie zawsze można było wystawić lepszy skład pomijając mnie (mamy w teamie 3 klubowych zawodników, którzy są ostrymi nakurwiatorami). Więc zagrałem sobie przez 3dni tylko 2 mecze z jakimiś ogryzkami, a resztę przesiedziałem na hali, marnując zajebistą pogodę... Ogólnie to zamiast zajawy i funu, wróciłem z tych mistrzostw jakiś przybity i wkurwiony na nie wiadomo co. Nawet niespecjalnie się cieszyłem z awansu do finału w Krakowie, bo praktycznie nie przyłożyłem do tego rakiety, więc to bardziej gratulacje dla drużyny niż radość z sukcesu.
Chuja to wszystko pali, powiem wam, moi mili. Jak dostanę moją wymarzoną robotę za 2k brutto to może się trochę ogarnę bo będę musiał chociaż wstawać o jakiejś przyzwoitej godzinie, a nie o 16 jak teraz.
Howgh!
PS. Na koniec sentencja z "Pani Jeziora" Andrzeja Sapkowskiego: Ha! Sam nie wiem, co o tym myśleć, jak powiedział król Dezmod, gdy przyłapano go na oszukiwaniu w karty.
Gram mało, więc i pisać nie ma o czym. Jeśli już gram, to dostaję lanie, a pisanie o tym już mi się znudziło. Mam plan odstawić intensywne granie w pokera w najbliższej przyszłości - zmęczyłem się kolejnym swingiem, kolejnym powrotem na te same limity co od paru lat. Jakoś nie bardzo widzę w tym wszystkim przyszłość i za bardzo mnie ostatnio poker drażni, miast cieszyć i dawać choćby intelektualne spełnienie.
Po raz kolejny sprawdza się teza, że jestem w totalnej rozsypce, ilekroć mam za dużo wolnego czasu. Niby powienienem robić magisterkę, ale zupełnie nie mogę się za nią zabrać, bo wypadłem z rytmu systematycznej pracy, choć u mnie taki rytm to ginący gatunek.
Moja luba, która notabene jest współtowarzyszką broni w nierównej bitwie z magisterką, pracuje na pełen etat i niespecjalnie naciska na regularne dziubanie projektu, bo zwyczajnie jest zmęczona wieczorami. Weekendy jakoś przelatują przez palcę i idzie to mozolnie jak błotna rzeka.
Obiecałem sobie jakiś czas temu, że na ostatnim semestrze zacznę szukać roboty, żeby nie obudzić się po studiach z niczym. Wysłałem CV w odpowiedzi na wszystkie aktualne ogłoszenia w necie (nie było tego zbyt dużo: ~7-8, które mnie interesowały i gdzie plus minus spełniałem wymagania). Przez ponad półtora tygodnia zero odzewu... Mój mindset w tej kwestii leży i kwiczy, bo strasznie mnie to przybiło. Ale dzisiaj dostałem telefon od jednej firmy i w piątek z samego nieboskiego rana idę na rozmowę. Mam znajomego w tej firmie, który pracuje od niedawna i mówił, że rozmowa jest dosyć ognista i wieloetapowa (jak się dotrze do końca to trwa 3-4h). Wszystko po to, żeby dostać zajebistą umowę-zlecenie i 2k brutto na okres próbny. Śmiać się czy płakać? Maglują inżyniera 4h, żeby zapłacić mu tyle samo albo mniej niż gościom podgrzewającym kotlety - zielona, kurwa, wyspa.
W ostatni weekend byłem na Akademickich Mistrzostwach Polski w badmintona.
Na mega zajawie od jakiegoś czasu trenuję ten sport, ale po mistrzostwach zajawa mi jakoś opadła. Raz, że uświadomiłem sobie jaki jestem cienki, dwa że akurat mieliśmy taki skład, gdzie zawsze można było wystawić lepszy skład pomijając mnie (mamy w teamie 3 klubowych zawodników, którzy są ostrymi nakurwiatorami). Więc zagrałem sobie przez 3dni tylko 2 mecze z jakimiś ogryzkami, a resztę przesiedziałem na hali, marnując zajebistą pogodę... Ogólnie to zamiast zajawy i funu, wróciłem z tych mistrzostw jakiś przybity i wkurwiony na nie wiadomo co. Nawet niespecjalnie się cieszyłem z awansu do finału w Krakowie, bo praktycznie nie przyłożyłem do tego rakiety, więc to bardziej gratulacje dla drużyny niż radość z sukcesu.
Chuja to wszystko pali, powiem wam, moi mili. Jak dostanę moją wymarzoną robotę za 2k brutto to może się trochę ogarnę bo będę musiał chociaż wstawać o jakiejś przyzwoitej godzinie, a nie o 16 jak teraz.
Howgh!
PS. Na koniec sentencja z "Pani Jeziora" Andrzeja Sapkowskiego: Ha! Sam nie wiem, co o tym myśleć, jak powiedział król Dezmod, gdy przyłapano go na oszukiwaniu w karty.
- gama
- LEGENDA

- Posty: 2880
- Rejestracja: 06 lut 2009, 18:56
Dryniu, nie przejmuj się. To tylko chwilowy kryzys, każdego czasami dopada. Jak ja kiedyś szukałam pracy, to zanim dostałam naprawdę dobrą robotę to wysłałam z 20 cv, wiele firm zaczęło się odzywać dopiero po 2-3 tygodniach, a ta którą wybrałam to dopiero po jakimś miesiącu. Także do góry nos!
A z pokerem to myślałam, że żartowałeś prima aprilisowo u liona na blogu...
A z pokerem to myślałam, że żartowałeś prima aprilisowo u liona na blogu...
- Porcupin
- -#VIP

- Posty: 1259
- Rejestracja: 27 sie 2008, 10:06
Łeee drogi Panie, a co to za zbijanie?
Chociaż kiedyś też tak miałem. Bez jakiegoś sensownego rytmu dnia i planowaniu sobie kolejnych dni, a przy tym trzymaniu się mało wiele tego, co zaplanowano, człowiek się robi właśnie taki osowiały, nie mający motywacji i siły. Brakuje jakieś takiej podstawy każdego dnia, który zmusza do mobilizacji. Pomyśl nad tym i zacznij wdrażać jakieś zmiany - pobudki o 16 na pewno nie służą dobremu samopoczuciu
Płaca na początku zawsze jest niestety niska. Ja mam cały czas 1900 brutto podstawy, na szczęście wpadają dodatki i kasa za sprawdzane wnioski, chociaż jak za to co robię to i tak jest to grubo za mało... Ale przynajmniej motywuje to do ciągłego działania i pracy nad sobą, co by być gotowym na prawdziwe wyzwanie i zyskanie lepszych perspektyw, wszystko w swoim czasie
To tak, jak z MTT - grasz grasz, uczysz się, ale długo długo nic, aż w końcu wpadają solidne shipy i idzie już z górki, o ile dalej przykładasz się tak, jak dotychczas. No i też odnosi się do sportowych kwestii - kto powiedział, że będzie lekko?
Ja teraz sporo siedzę nad gitarą, ale teorią - w końcu się zabrałem po 8 latach gry... Dzięki temu ośmioletniemu doświadczeniu wiem jedno - że przede mną jeszcze w chuj roboty jeżeli chcę na jakimś sensownym poziomie grać. Grunt, to przekonwertować tę mało zachęcająca perspektywę w motywatora 
Płaca na początku zawsze jest niestety niska. Ja mam cały czas 1900 brutto podstawy, na szczęście wpadają dodatki i kasa za sprawdzane wnioski, chociaż jak za to co robię to i tak jest to grubo za mało... Ale przynajmniej motywuje to do ciągłego działania i pracy nad sobą, co by być gotowym na prawdziwe wyzwanie i zyskanie lepszych perspektyw, wszystko w swoim czasie
- mefius
- -#VIP

- Posty: 1127
- Rejestracja: 11 kwie 2010, 19:43
- gama
- LEGENDA

- Posty: 2880
- Rejestracja: 06 lut 2009, 18:56
- mefius
- -#VIP

- Posty: 1127
- Rejestracja: 11 kwie 2010, 19:43
- jon124
- -#VIP

- Posty: 1332
- Rejestracja: 11 lis 2008, 13:49
heh dryniu nie obraź się, ale zawiało piaskownicą trochę. Nie wierzę, że po tylu latach przeżytych na tym łez padole teraz dopiero się ogarnąłeś zenie ma lekko
Nie ma co się nad sobą użalać bo to facetowi nie przystoi tylko brać się w kupę i rozkurwić każdy temat. Wierzę, że to tylko chwilowy swing mindsetu i za parę dni sam uśmiechniesz się pod nosem czytając swój post
Powodzenia!
Nie ma co się nad sobą użalać bo to facetowi nie przystoi tylko brać się w kupę i rozkurwić każdy temat. Wierzę, że to tylko chwilowy swing mindsetu i za parę dni sam uśmiechniesz się pod nosem czytając swój post
Powodzenia!
- drynk
- LEGENDA

- Posty: 3631
- Rejestracja: 04 cze 2008, 17:04
Hmm. Nie chciałem się tutaj żalić i nie oczekiwałem pocieszania (choć dzięki za wsparcie). Chciałem podsumować jakoś moje ostatnie "dokonania", a wyszło to faktycznie trochę dziecinnie, jakbym się obraził na cały świat. Tak zdecydowanie nie jest. Choć dalej mnie wkurwia, że godne i uczciwe życie w tym kraju to przywilej, a nie standard.
- gama
- LEGENDA

- Posty: 2880
- Rejestracja: 06 lut 2009, 18:56
drynk pisze:Choć dalej mnie wkurwia, że godne i uczciwe życie w tym kraju to przywilej, a nie standard.
Dryniu jaki z Ciebie szczęściarz, że dopiero w tym wieku się zorientowałeś w tej kwestii
- bizzarre
- -#VIP

- Posty: 1484
- Rejestracja: 08 mar 2010, 20:16
- tommko
- -#VIP

- Posty: 1685
- Rejestracja: 22 lip 2008, 17:42
- drynk
- LEGENDA

- Posty: 3631
- Rejestracja: 04 cze 2008, 17:04
-
Pokeregi
- -#aktywny

- Posty: 299
- Rejestracja: 10 maja 2013, 20:33
Nie ma się co załamywać zawsze są Ci, którzy mają gorzej więc głowa do góry!! Każdy jest kowalem własnego losu, więc można narzekać tylko na siebie samego co powinno być również motywujące. W sumie 2k miesięcznie to nawet i z pokera dla takiego gracza jak Ty nie powinno być większym problemem tylko musisz się ogarnąć i skupić się na jednym rodzaju gierek. Nie wiem z jakiego miasta w sumie jesteś ale coś kojarzę, że z dużego, więc jeśli już chodzi o typową normalną pracę to wymagania finansowe masz nie duże i nie powinno być problemów ze znalezieniem pracy. Nie wiem jak z robotą za biurkiem ale jest wiele innych prac, które rozwiążą Twój problem. Chociażby praca na budowie- tu spokojnie na starcie masz ponad 2k na rękę i do tego gwarantuje Ci, że jeszcze zatęsknisz za wstawaniem o 16tej i poczujesz, że żyjesz.Teraz się sezon zaczyna to na pewno szukają chętnych. Nie kumam ludzi, którzy narzekają na życie w tym kraju. Gdzie jest lepiej? Na zachodzie ok ale tam nie było komunizmu i nikt ich nie wyzyskiwał. Odsetek ludności na świecie, który żyje dużo gorzej niż My jest bardzo duży... ale Polacy ciągle narzekają, że jest źle. Przyjdzie ten czas, że i My będziemy "zachodem"...
-
Pokeregi
- -#aktywny

- Posty: 299
- Rejestracja: 10 maja 2013, 20:33
- lion_victor
- -#VIP

- Posty: 1897
- Rejestracja: 02 sty 2013, 15:38
- bizzarre
- -#VIP

- Posty: 1484
- Rejestracja: 08 mar 2010, 20:16
-
Pokeregi
- -#aktywny

- Posty: 299
- Rejestracja: 10 maja 2013, 20:33
- knoperss
- LEGENDA

- Posty: 4670
- Rejestracja: 09 mar 2009, 23:00
- mara
- LEGENDA

- Posty: 3121
- Rejestracja: 18 lis 2010, 20:35
Pokeregi pisze: Nie kumam ludzi, którzy narzekają na życie w tym kraju. Gdzie jest lepiej?
WTF?
Pokeregi pisze:ale Polacy ciągle narzekają, że jest źle. Przyjdzie ten czas, że i My będziemy "zachodem"...
Przepraszam, ale Ty jak dla mnie jesteś z innej planety
Moim skromnym zdaniem nie wziąłeś pod uwagę mentalności naszego niestety złodziejskiego narodu
drynk bardzo fajnie, że się załapałeś. Ogromnie jestem ciekaw co to za praca i jak ją ocenisz po miesiącu. Mam na myśli płatności ewentualne premie, dodatki i " sposób ich liczenia"
Zadowolenia życzę
- mefius
- -#VIP

- Posty: 1127
- Rejestracja: 11 kwie 2010, 19:43
-
Pokeregi
- -#aktywny

- Posty: 299
- Rejestracja: 10 maja 2013, 20:33
Bzdura, nie zarabia się tyle. Nie na start, nie bez doświadczenia i nie w tym kraju.
W moim mieście pomocnicy zarabiają minimum 10zł/h a uwierz mi, że Jelenia góra to nie jest miasto mlekiem i miodem płynące. W dużych miastach z tego co słyszałem te stawki dla niewykwalifikowanych pracowników to ok 12-15zł.
mara pisze:Moim skromnym zdaniem nie wziąłeś pod uwagę mentalności naszego niestety złodziejskiego naroduJestem tym już naprawdę zmęczony.
Mentalność owszem, że jest taka ale wszystko można zmienić bo nie mamy tego w genach tylko otoczenie i kultura tak na nas wpływa. Oczywiście na wszystko potrzeba dużo czasu i długiego pokoju;)
- cyfra
- -#aktywny

- Posty: 286
- Rejestracja: 04 sty 2011, 14:22
Wróć do „Mój pokerowy mini blog”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość
Na terytorium Polski poker online moga oferowac jedynie te podmioty, ktore posiadaja zezwolenie Ministra Finansow. Gra w pokera u operatorow, ktorzy nie posiadaja licencji Ministerstwa Finansow jest zabroniona i grozi konsekwencjami prawnymi. Serwis jest przeznaczony tylko dla osob, ktore ukonczyly 18 lat. Korzystajac z serwisu, uzytkownik potwierdza, ze ma ukonczone 18 lat.
