Dzisiaj niesety pierwsza wdupiona sesja - dzien od początku mi się zapowiadał słabo - rano rozegrałem dwa HU - i wynik -2$ - poszło na rake - ale ogólnie jakoś ciężko mi się grało
Wieczorkiem kolejna porcja HU - ale soft mnie dzisiaj nie rozpieszczał - same shity na start + same nietrafione flopy - a jak coś trafiłem to albo miałem drugą najlepszą rękę - albo przegrywalem przez badbeata
Pierwsze wjebałem - dwie pary na flushdraw - spadl 3 kier i jedno BI w plecu
Drugie - z megadebilem i durniem - z takim kretynem jeszcze nie grałem swoją drogą - a odpadlem siemisznie - board KKK - ja AQ - turn Q - ja raise - koles allin ja call - pokazal AK
Trzecie HU - dwie pary na top parę - i river sparowal board - i moje dwie parki poszły się walić.
Czwarte HU - wygralem coina A7 na 44 (4 na flopie ale trit na river dla mnie)
Ogólnie dzień słabo - 2.5 BI (bo jeszcze rake).
Wreszcie ten moment musiał nadejść - szkoda że mój wspaniały rush się skończył.
Mam nadzieję że jutro będzie zdecydowanie lepiej
Bankroll: 892 USD
ROI zbliża się do normalnego - total profit też niestety trochę poleciał... nic - trzeba jednak będzie jeszcze popracować troche przez wrzesień
Edit: Bankroll 881 - naprawdę ciężki downswing mi przyszedł
Edit: 870 - moje Top para nadziala sie na AA
Podsumowując - dzień zakończony na -5 BI - w zasadzie cofnąłem się o 3 dni grania. Jutro muszę na spokojnie przeanalizować - czy to kwestia złej gry - czy po prostu wariancja dała o sobie znać.
Wykres na koniec sesji:
Jeżeli jutro będzie podbnie źle (- 2BI max) - przejdę na moment na SnG 5$ dla rozluźnienia...
Edit:
To się rozluźniłem na BI 5$ - trips na tripsa z lepszym kickerem
Kończe na dzisiaj bo czuje że Tilt wisie w powietrzu...