Spotkałam się z Hanką na półtorej godziny zanim miał wrócić ojciec. Zaparkowałam na posesji, pod samym domem. Z Hanką siedziałyśmy w jej samochodzie zaparkowanym niedaleko, po drugiej stronie ulicy, żebyśmy widziały jak przyjedzie. I gadamy o głupotach.
Hanka: Przedstawił Ci już Blondynę ?
Ja: Nie odważy się, wie że ja nie cierpię blondynek.
Hanka: Co byś zrobiła jakby Ci ją jednak przyprowadził i powiedział, że się żeni trzeci raz?
Ja: Bym zaczęła wrzeszczeć "Co to ma być ? Coś takiego mi przyprowadzasz ? Gustu nie masz ? Wiarę w siebie mi chcesz podkopać, że blondynki też mają jakoś wartość ? Odstaw ją skąd wziąłeś, wyjdź i przeproś !"
Pod dom podjeżdża jakiś duży samochód. Na posesję nie wjeżdża.
Ja: Co to ? Blondyna ?
Hanka: Nie, blondyna ma srebrnego Peugeota.
Ja: Może jej facet przyjechał Tatusiowi manto spuścić.
Samochód chwilę stoi, facet wyszedł, przeszedł się na bezdurno w obu kierunkach i odjechał. A my dalej gadamy o głupotach.
Hanka: Gadałam z Mirkiem o tym, że biorę z mężem kredyt na ten dom. I on się popatrzył, zaśmiał się i mówi "Ty się zastanów, na jednym facecie się życie nie kończy!"
Ja: Fakt, statystyczna kobieta ma sześciu facetów w życiu. To jeszcze dwóch mi przysługuje.
Hanka marszczy czoło i milczy.
Ja: Co ? Limit przekroczyłaś ?
Hanka: A facetom ile kobiet przypada ?
Ja: Więcej. Tatuś chyba zawyżył statystykę.
Hanka: Tia, przez niego to wychodzi, że 6 to oni na tydzień mają. Słuchaj, za parę lat jak się moje chłopaki usamodzielnią to my sobie razem zamieszkamy.
Ja: No pewnie !
Hanka: Jakieś 5 lat, jeszcze zdążysz jakieś małżeństwo zaliczyć po drodze.
Ja: Nie, co Ty.
Hanka: Dlaczego nie ?
Ja: Bo mnie nikt w poniedziałek nie oblał
Hanka: A jak się popłakałam w poniedziałek to też działa ?
Ja: A jak wzięłam prysznic to działa ?
Hanka: No pewnie ! Panowie z wodociągów załatwili sprawę !
I wraca po 10 minutach ten sam samochód. Tym razem facet nie wysiada tylko siedzi. I nie odjeżdża. Szpieg jakiś ?
Ja: Co on tu robi ? Co on chce ?
Hanka: Przyjechał, zobaczył że auto pod domem, znaczy że kolejka jest, to pojechał od drugiej strony żeby się wepchnąć a tamtędy się nie dało to wrócił.
Ja: Chodź, załatwimy to. Do szamba go i wapnem!
Po chwili podjeżdża jakaś kobieta, wysiada z samochodu, szpilki, spódniczka.
Ja: Ona też do ojca ? Pójść jej powiedzieć, że kolejka jest ?
W tym momencie podjeżdża druga, podobna, jeszcze wyższe szpilki, obcisłe spodnie.
Ja: Co to za czarownice ? Jakiś zlot kochanek ? I alfons do ochrony ?
Hanka: Ty, nie możesz tam teraz pójść !
Ja: Dlaczego ?
Hanka: Bo jak wyjdziesz, tak ładnie uczesana, w tych lateksowych leginsach i na szpilkach to zanim zdążysz słowo powiedzieć to Cię te baby kwasem obleją !
Ja: Kurczę, to muszę pójść, samochód zabrać !
Hanka: Żartujesz ? Opony już przebite, szyby wybite !
Hanka: Co będziesz jutro robić ?
Ja: Dam białemu szczeniakowi ze snu szansę. Puszczę kupon totolotka.
Hanka: O, to numerami się podziel !
Ja: Proszę bardzo: chybił trafił !
Hanka: I co z tą kasą zrobisz ?
Ja: Najpierw to sobie samochód kupię. Remont kuchni dokończę. A potem to nie wiem. Polecimy sobie na Malediwy ?
Podjeżdża Tatuś.
Ja: Dobra, to lecę !
Hanka: Czekaj, zobaczymy czy sam wysiądzie !
Ja: No ze mną się umówił, to co ? Blondynie każe w bagażniku poczekać ?
Hanka: Hahaha, no, na rozwój sytuacji.
Ja: To się dziewczyna zapowietrzy w tym bagażniku.
Hanka: No czekaj mówię ! Zobaczymy czy te laski do niego !
Ja: Jakoś się za samochodem nie rzuciły ! Daj spokój, patrz tylko czy mnie kwasem nie obleją ! I na siebie uważaj bo się na pewno pokapują, że od Ciebie wysiadłam !
Ja: I użetki cztery bym wzięła !
Hanka: Co ?
Ja: Pytałaś co bym zrobiła jakbym szóstkę w totka trafiła. Wzięłabym cztery użetki bez obawy, że mnie wyrzucą. Aneta cztery dni urlopu wzięła. Najgorsze cztery dni w życiu mnie czekają chyba.
Pierwszy najgorszy dzień życia.
Prawnik: Cześć !
Ja: O, cześć ! Nie poznałam Cię !
Prawnik: To bogata będziesz !
Ja: Tak ?! To ja już biegnę ten kupon totolotka wysłać ! Ostatnio mi się śnił biały szczeniak, to podobno też oznacza, że będę bogata !