The sky is never the limit !

Miejsce w którym możesz sobie założyć własny wątek i na bieżąco dzielić się z innymi swoimi sukcesami, porażkami i przemyśleniami. Forum widoczne po 20 postach. Ponad 300 blogów polskich graczy.
Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 03 mar 2015, 02:33

Najlepszy moim zdaniem tekst o okresie:

-Dlaczego kobieta podczas okresu gotuje obiad w 12 garnkach ?
-BO TAK !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Awatar użytkownika
gama
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2880
Rejestracja: 06 lut 2009, 18:56

Postautor: gama » 03 mar 2015, 09:08

iza_doria pisze:-Dlaczego kobieta podczas okresu gotuje obiad w 12 garnkach ?
-BO TAK !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


:D :D :D :D :D

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 03 mar 2015, 15:37

Aneta wróciła z urlopu. Depresji pourlopowej dostała już w pierwszych minutach jak zobaczyła co Agnieszka nawywijała.

Aneta: A Ty nie kazałaś kiedyś tych pełnomocnictw alfabetycznie układać ?
Ja: Nie kazałam, ale prosiłam bo się łatwiej odnaleźć.
Aneta: Agnieszka nie wiedziała ?
Ja: Wiedziała ale ona chyba alfabetu nie zna.
Aneta: No bez kitu, G wsadziła między J a K, a L jest między N a O.

Aneta: Ale nie zna Excela mam nadzieję ? Nic tam nie robiła ?
Ja: Ja to mam nadzieję, że komputera nie umiała włączyć.
Aneta: Kur*a !!! Umiała... ( i w śmiech) Chodź, zobacz !
A w Excelu tylko: #ARG! #ARG! #ARG!

Ja: Wiesz co ? Cieszę się że wróciłaś ! Bo dłużej to ja już bym z nią nie dała rady.
Aneta: Jakby nie Ty to bym nie wróciła chyba.
Ja: Co ? Jak to ?
Aneta: Kurde, zaraziłaś się od niej ! Słuchaj, tłumaczę wielkimi literami: jak by na Twoim miejscu pracował ktoś inny to by mi się wracać wcale nie chciało !

Aneta: Kurde, ona jest nienormalna chyba. Ciekawe co by było jakbym to teraz zostawiła tak jak ona, nie poprawiła i ciekawe kiedy by to wybuchło i co ona by zrobiła.
Ja: Poradziłaby sobie, nie bój żaby, na słodkie oczka załatwisz bardzo dużo.
Aneta: Chryste, jak większość ludzi stała w kolejce po szare komórki to ona stała po szczęście.
Ja: Widzisz, dwie niezależne drogi życia a obie podobnie skutecznie. Z niewielką przewagą dla głupoty.

Ja: Ciesz się, w piątek namieszała mniej niż zwykle, przyszła kilka godzin później bo ją głowa bolała.
Aneta po cichu: To ona ma głowę ?!

Awatar użytkownika
gama
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2880
Rejestracja: 06 lut 2009, 18:56

Postautor: gama » 05 mar 2015, 21:11

Obrazek


:mrgreen:

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 05 mar 2015, 22:45

Buahahahahahaha, LOL :D Jedni aktorzy tyją czy chudną do roli po 50 kg, chodzą na siłownię dzień w dzień, golą się na łyso a ta nie mogła sobie włosów zapuścić ? :D

Gama, niestety, z całym szacunkiem dla Twojego zdania i zdania innych - dla mnie ten film to nieporozumienie a aktorka szpeciłaby nawet wylotówki ze Zgierza.

Awatar użytkownika
karwek
-#VIP
-#VIP
Posty: 1887
Rejestracja: 05 lis 2012, 23:43

Postautor: karwek » 05 mar 2015, 22:46

no nie pierdol :D :D
przypomniało mi się aż:

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=gKKm4yRAoPU[/youtube]

Awatar użytkownika
Soya
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2386
Rejestracja: 23 paź 2009, 16:27

Postautor: Soya » 05 mar 2015, 23:55

Adaś Miauczyński rulez :D

A co do 50 twarzy, najbardziej podobał mi sie rysunek jak dwóch dresów stoi prze plakatem tego filmu, dłuższy czas czytają i nagle jeden, "Ty ale mord do obicia" :twisted:

gajor
-#graczroku
-#graczroku
Posty: 925
Rejestracja: 16 mar 2011, 14:41

Postautor: gajor » 05 mar 2015, 23:58

bezużyteczna <3

Awatar użytkownika
gama
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2880
Rejestracja: 06 lut 2009, 18:56

Postautor: gama » 06 mar 2015, 01:35

Karwek klasyka zawsze najlepsza :D

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 06 mar 2015, 10:21

Jedni aktorzy tyją czy chudną do roli po 50 kg, chodzą na siłownię dzień w dzień, golą się na łyso a ta nie mogła sobie włosów zapuścić ? :D


Albo nie ! Pewnie miała rude i nie chcieli aż takiej wiochy z filmu robić :) Próbowali na czarno przefarbować ale wyszły zielone i jeszcze krost dostała. To jej przykleili jakąś łatę, łatwiej było włosy dorobić niż te krosty ukryć :D

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 07 mar 2015, 23:37

Ostatni koncert KNŻ w Warszawie. Ale jak to powiedziała moja matka biorąc ślub: "dają śluby, dają też rozwody". Tak i Kazik powiedział, że ostatni jak ostatni, zawsze się można reaktywować.

Poinformowałam Tatusia, że po koncercie jedziemy do niego, na co jak to on opowiedział: "mam tylko jedną kołdrę, więc weźcie sobie jakiś menów z koncertu żeby Was rozgrzali". To nie wiem jakim cudem ostatnio każda miała swoją i jeszcze kocykiem się okryłyśmy.

Hanka miała po mnie przyjechać ale koleżanka jej się w pracy rozchorowała i musiała zostać do 18. No to ja jadę po nią. Ale na miejscu się okazało, że jednak nas Michał zawiezie, żebyśmy mogły coś tam wypić. No to czekamy aż przyjedzie i aż się pozbędziemy wszystkich dzieciaków z przedszkola. Tyle, że mnie zaraz wszystkie obkleiły, wszystkie chciały albo na rączki, albo mi coś narysować (albo co gorsze żebym ja narysowała jakiegoś pieska, kotka, rybkę, wiewiórkę albo... mastodonta!), albo mnie posadzić na czymś w rodzaju karnego jeżyka (jak byłam z ojcem w Egipcie to też coś takiego wprowadziłam i obiecałam, że tam będzie siedział jak mi będzie dokuczał, obrazek poniżej). Niektóre dzieciaki to się powinno przywiązać za wszystkie odnóża do kaloryfera i zakneblować. Ale była jedna dziewczynka absolutnie do porwania. W 15 minut zdążyłam się w niej zakochać. Co podobno doskonale potwierdza pochodzenie moich genów bo to ponoć też ulubienica mojego ojca. Z wzajemnością ponoć. A dzieciaki te moje rysunki daję rodzicom żeby zabrać do domu.

Ja: Kurde, jakie to przekichane być rodzicem. Za każdym razem trzeba jakiegoś śmiecia do domu zabrać. I nie mówię tu o rysunkach ! :D
Hanka: Hahahahaha !

Hanka koniecznie chce mnie poznać z jakąś Olą, tyle że ona się zajmuje dzieciakami piętro wyżej więc zanim ją poznam to mnie Hanka tylko nakręca cały czas, ze my jesteśmy tak samo wredne. Ja osobiście wolę tę wersję o dinozaurach, że jakbym miała jednym być to nie tym z dużymi zębami ale tym z kolczastym pancerzem. Ale chyba nie mam racji bo rzeczywiście ledwo tę Olę poznaję a zaczynamy po Hance jechać.

Ja: Hanka, jakie Ty masz kapciuszki gustowne !
Ola: No, epokowe takie, moje babcia mi dawała takie do noszenia.
Ja: Moja była bardziej wyrozumiała, mi nie dawała, sama nosiła.

Pojawia się Michał, namawiamy Olę żeby z nami pojechała, godzinka czasu, wróci z Michałem.
Ola: Ale daleko jedziemy ?
Ja: Nieeeee, bliziutko !
Ola: Jakbym Cię nie znała pewnie bym uwierzyła, ale niestety wiem czyim dzieckiem jesteś !

Wsiadamy do samochodu, Hanka mówi że Olka miała kurs masażu. No to zdejmuję kurtkę, nawet nie ma mowy żebym jej nie wykorzystała. I biorę się za ustawienie nawigacji. Ale ona nie współpracuje.
Michał: Dobra, daj, ostatnio Hanka też nie mogła ustawić.
Ja: Dobra, ale ja nie jestem taka głupia !
Olka: Hahaha !
Hanka: Nie masuj jej, powiedziała, że jestem głupia !
Ja: Nie nie, powiedziałam, że ja nie jestem głupia !

Hanka: Macie jakiś krem ? Bo mi się twarz od pudru sypie !
Olka: Stara to się sypie.
Hanka: Michał, zrób coś, osobno z nimi jeszcze daję radę, ale naraz z nimi nie wytrzymam !

Ja: Hanka, spoko ! Opowiem Ci coś, to uznasz że ze swoją głupotą jesteś wśród swoich ! Przeczytałam ostatnio w internecie, że na rozdwajające się paznokcie dobre są drożdże suszone z mlekiem. To kupiłam najmniejszy kartonik mleka, drożdże i zaglądam jeszcze raz sprawdzić w jakich to proporcjach zmieszać i ile czasu w tym ręce trzymać. I wtedy doczytałam, że w tym się nie moczy paznokci, tylko to trzeba pić ! I zwątpiłam. Tydzień się nie mogłam przemóc i stwierdziłam że już się raczej nie przemogę, mleko koty dostały !

Imprezowa fura dojeżdża na miejsce, wysiadamy i na koncert. Zarzucamy po jednym piwku i akurat się zaczyna. Świetny wybór kawałków, Kazik coś o każdym opowiada. Tyle że mają problem z refrenami, bo co do nich dochodzi to zapada cisza, sprzęt nawala, czy coś. "Andrzeja Gołotę" próbowali grać cztery razy bo co dochodziło do refrenu to klapa. Przed trzecim razem Kazik mówi "do trzech razy sztuka" ale że znowu nie wychodzi to mówi "do trzech razy sztuka ale co gdy dopiero za czwartym płynie ta nauka". Za czwartym się wreszcie udało. Średnia wieku dość wysoka, więc Hanka się nawet nie czuje staro.

W końcu wychodzimy, w fajnych humorach. Michał już po nas jedzie. Tyle że jest nieprzyzwoicie zimno. Chodzimy w jedną, w drugą, na bezdurno, psioczymy że zamarzniemy zanim dojedzie.

Hanka: Gdzie Ty jesteś ? Za ile będziesz ? Michale, tu jest Mira dziecko, Ty się zastanów 8 razy zanim je wyziębisz na śmierć !

Podchodzi do nas trzech chłopaków. Choć to naprawdę określenie mocno na wyrost. Nie wiem czy którykolwiek z nich widział kiedyś maszynkę do golenia. Jeden wyższy ode mnie o głowę, dwóch następnych... niższych o głowę ode mnie. Nieźle wstawieni. Nogi same instynktownie chcą wrzucić bieg wsteczny. Mówią "Cześć dziewczyny !" a my nic. Głupie uśmiechy i w tył zwrot. Ale nie dają za wygraną, zachodzą nam drogę.
Jeden z nich: Zimno Wam ?! Bo ja mam długie włosy na klacie, które świetnie potrafią rozgrzać.
Nie wiem czy Hanki uśmiech mówi w tej chwili o rozbawieniu czy o zniesmaczeniu, ale mój mówi na pewno o obrzydzeniu. Biorę ją pod ramię i znowu w drugą stronę. I słyszymy za sobą: "zawsze będziecie same z takim podejściem" ! Lol, chyba polubię ten stan :D

W końcu jednak Michał przyjeżdża, odwiedzamy całodobowy bo znowu zamierzamy smażyć frytki (przezornie zabrałam frytkownicę) i do domu mojego ojca. Na wejściu 12,6 stopnia. Michał nam rozpala kominek, my robimy herbatę i się zabieramy za obieranie ziemniaków. Jak nie musiałam ich obierać sama to nam poszło szybciutko. Michał trochę z nami zjadł, wypił herbatę i gdzieś poszedł. Nie kupiłyśmy po drodze alkoholu bo Hanka mówi, że ma pół butelki w samochodzie. Przynosi a tam tak z 1/4 butelki, w dodatku smakowej. Po jednym drinku będzie może.
Ja: Słuchaj, z tą POŁOWĄ butelki to się chyba zagalopowałaś... Może ja pojadę po coś zanim wypijemy ?
Hanka: Co Ty, mówiłam Ci, że to i tak jak przynoszenie drewna do lasu.
I otwiera jakąś szafkę w kuchni z ukrytą lodówką a tam alkoholu więcej niż w lokalnym monopolowym. Ze 3 butelki whisky, gin, rum, blue curacao, malibu, spirytus, czysta wódka, żubrówka... Czego tam nie było. Tyle tylko, że kotwiczymy na fotelach przed kominkiem i nawet tych drinków nie dopijamy jak zaczynamy tam usypiać. A i tak nie wiadomo jakim cudem jest koło 4 nad ranem. Dorzucamy na full do kominka i spać.

Budzę się rano koło 7 czy 8, a tam Hanka z Michałem siedzą przed kominkiem. Herbatę mi zrobili ale wystygła.

Hanka: Miśka ! Wstawaj ! Ty wiesz co zrobiłaś ? Dzwonił mój mąż o 7 i mówi żebym Cię dała do telefonu bo nie wierzy, że z Tobą jestem. To Cię budzę, mówię, żebyś coś do niego powiedziała, przykładam Ci słuchawkę do ucha a Ty do niego "jeszcze 5 minut..." i się odwracasz na drugą stronę !

Wstaję ale jestem kompletnie nieprzytomna. Jak się spotkam z Tamarą i znowu zacznie trzeszczeć, jakie sobie buty kupiła, o czym z kosmetyczką rozmawiała i że za Robertem tęskni to jej chyba zasnę w pół słowa. Więc się wręcz modlę, żeby jednak coś jej wypadło i żebym mogła wrócić do domu spać. Dzwonię do niej i moje modły zostały wysłuchane.

U ojca jest wyjazd taki z 50 metrów z siatką po każdej stronie taki ledwie na szerokość samochodu.

Michał: Wyjedziesz stąd, czy Ci wyjechać ?
Ja: Daj spokój, ja ledwo prawko zdałam to mi ojciec dał Nubirę kombi i kazał ten wjazd z 50 razy zrobić ! On siedział na górze a ja jeździłam, potem samochód pod lupą oglądał bo nie chciał wierzyć, że nie porysowałam. Nubirą dałam radę to i Toyotą dam ! Powiedz mi tylko jak on ten wyjazd z Vaneo robi !
Michał: Sam nie wiem, Vaneo tutaj ma centymetr zapasu od lusterek ledwie.

Wróciłam do domu, posiedziałam z pół godziny i spać... Spać, spać... Do niedzieli.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 09 mar 2015, 19:47

28 marca. Mam jechać na wieś i negocjować te swoje hektary. Do wczoraj się tym w ogóle nie stresowałam. Ja mam 1/4, cała reszta ma po 1/8 to niech oni się przejmują. I w dodatku moja mamusia choćby nie wiem jak fakty naginała to mi nigdy nie powie, że jej się to bardziej należy niż mnie. Bo jej ziemia rolna nie należałaby się wcale. PGR-owskie prawo jednak było mądre.

Ja: Pojedziesz ze mną ?
Mama: Z byka spadłaś ? Gdzie ja na wieś. I po co ja tam ? Twoja ziemia, baw się.
Ja: No wiesz, dobry glina, zły glina. Ty będziesz wredna, ja będę miła to dostanę co zechcę :)
Mama: Dasz sobie radę sama !
Ja: Nie dam ! Nie chcę dać ! Musisz ze mną jechać.
Mama: Ja się boję jechać.
Ja: Jechać i tak będę ja, 150 km, prosta droga, czego tu się bać ?
Mama: Bo jak nam się obu coś stanie to co z kotami ?
Ja: To Ty i tak testament napisz kto ma je przygarnąć i za co bo mam dziwne wrażenie graniczące z pewnością, że i tak mnie przeżyjesz :)

I kicha. Myślę sobie, że przyjadę, schowam się gdzieś w lesie, walnę setkę wódki to sobie dam radę sama. A potem sobie przypominam z lekcji matematyki w liceum, że po co do setki, dziewczynom kazali się uczyć tylko do 28, bo więcej i tak im się nie przyda. No to liczę. Chyba faktycznie setka wódki nie będzie potrzebna, ja nie tylko sobie dam świetnie radę sama ale jeszcze ich tam wszystkich rozniosę jak mi będą wchodzić w drogę ! No ! To kto ma sadzonki siedmiolistnych koniczynek ? Bo to marzec, trzeba będzie posiać od razu !

Awatar użytkownika
gama
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2880
Rejestracja: 06 lut 2009, 18:56

Postautor: gama » 10 mar 2015, 18:50

Śmiej się, śmiej, ale jest kwestią czasu rozpowszechnienie stosowania medycznej konopii w Polsce. Stosować już można, ale drogą sprowadzaną z innych krajów. Imo kwestia czasu, gdy w Polsce będzie można prowadzić zarejestrowaną uprawę jakiejś indici na cele medyczne, a wówczas będziesz tylko potrzebowała dobrych pracowników, porządnych nasion i jazda :)

PS. Pamiętaj wówczas ilu chorych jest zawsze rano na pkpt ;-)

Awatar użytkownika
MrGordon
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2090
Rejestracja: 26 paź 2009, 14:00

Postautor: MrGordon » 15 mar 2015, 15:31

:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: hahah

Awatar użytkownika
MrGordon
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2090
Rejestracja: 26 paź 2009, 14:00

Postautor: MrGordon » 15 mar 2015, 15:45

Zajebiste to jest :mrgreen:

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 15 mar 2015, 22:36

Zlot w Łodzi.

A właściwie w Konstantynowie Łódzkim, koło Zgierza. Wypizdowo. Ale hotel pierwsza klasa. Boska sala konferencyjna, na stołach nawet coś co miało być tasowarką do kart a niestety okazało się tylko kontaktami do podpięcia laptopów. Ale i tak klawo ! Jakiś obrazek na ścianie którego znaczenia nie mogliśmy zrozumieć przez cały weekend. Ale był na nim kot więc spoko. I były lustra więc można było niektórym zajrzeć w karty. Sithowi zwłaszcza bo pokazywał karty sąsiadom aż go w końcu w sobotę Just upomniał. Niepotrzebnie. I klimatyzacja o którą trzeba było toczyć boje, bo co się dorwał do niej Wiciu to ustawiał jakieś 16 stopni i wszystkim się nie tylko ręce trzęsły, a ja zamiast się rozbierać to się ubierałam. Trzeba było przed nim chować piloty. I był bufet z kanapkami, a pani go obsługująca nas rozbroiła pytaniem "czy możemy donieść kanapki o 1 w nocy czy jakąś inną godzinę Państwo wolą, bo nie chcielibyśmy Państwa dekoncentrować przy grze". Sith ją najpierw wyśmiał, potem grzecznie odpowiedział że "aż tak to my się nie koncentrujemy żeby przerwy na żarcie nie zrobić". Tia, przed pierwszą to oni niemal z wywieszonymi ozorami na kolanach przed wejściem czekali. A dla niektórych ten bufet (pierwsza tura chyba o 18:00) i tak robił za śniadanie. No i były soki - coś czego nie miał nikt a wódę czymś trzeba podlać. W hotelu była nawet sala audiowizualna z symulatorem do GTA, piłkarzykami i bilardem. Jakim cudem dotarł na nią tylko Buba to nie ogarniam. Ja nawet poszłam ale nie umiałam włączyć. Glorego jak poprosiłam to też nie umiał. Ponoć konsoli nie było. Złej baletnicy... itd.

Pierwszy dzień, jakaś głupia cashówka której nie umiałam przeskoczyć więc jak wpłaciłam stówkę tak stówkę wyciągnęłam. I turniej, z którego żadnego rozdania nie pamiętam. Bo było turbo. I w dodatku go graliśmy w 11 osób przy jednym stole.

Karwek: W 11 osób jeden stół, trzeba się było adjustować, jesteś na jakiejś pozycji z dupy UTG-2 i weź na tę pozycję kur*wa zakres ogarnij jaki tam powinieneś grać. Masakra !

Jakoś te zakresy poogarniał bo do HU doszedł. Ale to Glory ten turniej wygrał.

W międzyczasie dzwoniła moja mamusia zaskakując mnie tekstem "kot mnie wysłał do Abu Dhabi". Mija chwilka zanim mi się dziabnięte procentami synapsy połapią na robocie i przypomną sobie historię jak raz rudy wredny kot mamusi usiadł jej na laptopie z wgranym Windows 8 i jej włączył tryb samolotowy i biedna nie wiedziała nawet dokąd leci. Więc jej powiedziałam dokąd Garfield wysyłał swoich współlokatorów. Do Abu Dhabi właśnie.

Pytam wszystkich w konferencyjnej jak wyłączyć tryb samolotowy w Windows 8 ale są tak zawiani, że sami mają powłączany tryb samolotowy, w dodatku na lot koszący, Messerschmittem.

Ja: Nie mam pojęcia jak to wyłączyć, jakiś panel sterowania gdzieś bym szukała i tam czegoś pewnie, albo gdzieś gdzie się komputer usypia, wyłącza albo wylogowuje ale nie mam pojęcia gdzie to jest w windowsie 8.
Mama: O, ale ja wiem, czekaj !
Ja (LOL ?!) po cichutku: To wiesz więcej ode mnie, po co dzwonisz...
Mama: Mam tryb samolotowy włączony, wi-fi wyłączone. Tak ma być ?
Ja: Chryste, wiesz gdzie są takie rzeczy w Windowsie 8 a nie wiesz co przełączyć jak masz tryb samolotowy a nie chcesz go mieć ?
Mama: No nie wiem...

Sith cały wieczór się ślinił na moje spodnie, robił mi w nich zdjęcia i wysyłał Wahiemu na zachętę. W końcu go ktoś uświadomił, że na Wahiego to trzeba było Glorego w te spodnie ubrać to by taksówkę wziął i przyjechał. Albo przyleciał bo niby konferencja a na facebooku miał status "samolot. w podróży do: Tunezja, z użytkownikiem: Anna D."

Ja: No daj spokój, to jakiś fake jest, z facebooka się nie wylogował i sobie ktoś żarty robi, gdzie Wahi w Tunezji...
Sith: Gdzie Wahi z dziewczyną hahaha !

Trup tej nocy ścielił się gęsto, parę osób zasnęło przy stołach. Najgorzej było z Wiciem bo niestety zamiast się pospać to on grał. I usypiał innych. Nie ogarniał nic. Każde rozdanie z nim trwało minimum pół godziny i wyglądało tak:

Wiciu: Ile do mnie ?
Ktoś: 25.
Wiciu: To ile mam dołożyć ?
Ktoś: 22.
Wiciu: Aha.. A ile jest ?
Ktoś: 25 ! Raise od X, call od Y, Twoja decyzja !
Wiciu: To ile mam dać ?
Ktoś: 25 total !
Wiciu: To ile muszę dołożyć ?
Ktoś: 22 !
Wiciu: A 25 total tak ?
Ktoś: Tak !!!
Wiciu: I 22 mam dołożyć ?
Ktoś: Tak, ku*wa !
Wiciu: A tyle to ile jest ?
Ktoś: 17, jeszcze 5 daj !
Wiciu: Jeszcze 5 ?
Ktoś: Ale nie biały, bo biały jest za 1 tylko czerwony, czerwony jest za 5 !
Wiciu: Czerwony jest za 5 ?!
Ktoś: Tak, daj czerwony !
Wiciu: To ile ja w sumie mam dołożyć ?!

I jeszcze robi głupotę za głupotą typu do puli wchodzą 4 osoby, z czego każdy dał już po 12 zł. Leci flop, jedna osoba czeka, decyzja do Wicia a Wiciu świadom sytuacji (przynajmniej na to wyglądało) mówi "fold" i wyrzuca karty. Kolejne dwie osoby czekają.

A szczytem była dyskusja jak przy blindach 1/1 PLN Wiciu krzyczy "RAZ !" i wrzuca żeton za 5. I się kłóci, że to miał być raise (RAiZ) za 5 a nie call za 1 i że jak mówi "raz" to myśli "raise". I cały stół dyskutuje czy mu to akceptujemy czy nie i jakie są zasady kasynowe pod tym względem a jakie nasze koleżeńskie. Specjalnie się nie wypowiadam ale jak sytuacja się powtarza któryś raz z rzędu i znowu dyskusja wraca do początku to mówię chyba najrozsądniejsze zdanie wieczoru "kurde, ja mówię raise, wszyscy mówią raise i wiadomo o co chodzi a Wiciu mówi raz i nie wiadomo czego chce a wszyscy się głowią nad poprawną interpretacją jego intencji. A jak następnym razem nie powie ani raz ani raise tylko powie KUPA to co zrobicie ? Jest słownik pokerowy i się go trzymajmy w rozsądnych granicach!" Wszyscy mi przyznają rację i przynajmniej w tej kwestii mamy spokój (bo Wiciu nam co chwilę temat do nowej dyskusji nad zasadami podsuwa). Anyway potem każdy raisując krzyczy "RAZ !" więc przynajmniej jest wesoło. Zwłaszcza, że żetony nawet mamy ale nie mamy kart. Sith kupił po drodze w kiosku jakieś archiwalne numery magazynu "Wróżka" bo dawali do nich jakieś karty. Więc dwie talie szmaciaków mamy. Jak się gra szmaciakami w pokera ?

Ja: Dajcie drugą talię bo tę Wiciu wódką zalał i się karty porozwarstwiały !
Ja: Czarny joker będzie za dwójkę pik bo się przedarła !
Karwek (po chwili): Coś już długo nie widać tego jokera, nie ?
Buba: Taaa, ja go już z pięć razy widziałem !

Poza tym dziwnym zbiegiem okoliczności giną nam stacki ze stołu. Więc ostatni zwycięcy puli się składają. Potem zrzucają się wszyscy po 10 zł bo komuś 60 zł wyparowało. I giną karty, bo Karwek zamiast KQ znajduje koło siebie QT, które spasował dawno temu Sith.

Rano czyli koło 14:00. Śniadanie w restauracji, kilka łyków piwa od Glorego i idę na cashówkę. A Wiciu mnie mija po drodze.

Wiciu: Iza, jesteś trzeźwa ?
Ja: No jestem.
Wiciu: A wybierasz się do sklepu ?
Ja: Nie planowałam.
Wiciu: A jak dam auto i ładnie poproszę ? Bankomat potrzebuję bo popłynąłem wczoraj.
Ja: To zaplanuję.

Aleks: Która godzina ?
Maczek: Też bym się napił.

Siadam na chwilę do tego casha, ze 100 zł robię jakieś 130 zł, ale Wiciu przestępuje z nogi na nogę więc dobijam z powrotem do stówki, zabieram co wpłacone i jedziemy.

Ja: A Ty wiesz dokąd jedziemy ?
Wiciu: Nie wiem nic.
Ja: Ejj no, to się dowiedz, Ty robisz za nawigację, ja za trzeźwego kierowcę.

Z pomocą przychodzi babka z recepcji, interesuje się gdzie chcemy dojechać, czego potrzebujemy, doradza kilka sklepów w okolicy. Na wyjeździe w lewo, na światłach w lewo, przy rynku w prawo. Wiciowi nawet to się popiętroliło zaraz po wyjściu z hotelu i z niedowierzaniem pokornie akceptował mój wybór trasy. Albo może sabotował bo coś wspominał, że jedziemy do lasu i jak ja skręcam w lewo to Wiciu krzyczy, że tu miało być w prawo.

Jedziemy Oplem Zafirą. Hamulce miała jak brzytwy więc Wiciu dwa razy mało zębami szyby nie wybił ale w końcu je ogarnęłam i potem już było mega delikatnie.

Wiciu: No jedź...
Ja: No czekaj, z naprzeciwka jedzie, on ma pierwszeństwo !
Wiciu: Aaaaa... no dobra...

Zafira jest wielka a ja jeszcze nie czuję jej za dobrze więc wybieram sobie jakieś miejsce na 1,5 samochodu i parkuję. Wiciu się śmieje, że baba. Ale go szybko gaszę, że teraz to on by nawet tam bez kraksy nie zaparkował. Zgadza się bez bicia. Flaszki do fotelika, przypięte pasami, wracamy. Zawijamy jeszcze na stację benzynową, na którą wjechałam pod prąd bo nie zauważyłam, że wjazd był dalej. Ale miejsca było dość nawet na minięcie się z kimś, nikt nie jechał, przeszło to niezauważone. Tylko Wiciu się śmieje. Ale jak wyjeżdżałam i miałam skręcać w lewo to się ładnie przytuliłam do lewej strony i mnie Wiciu pochwalił, że jednak nie baba bo baba nawet jak ma w takiej sytuacji jednokierunkową to staje blisko prawej albo na środku i potem kręci dwadzieścia razy.

Siadamy do casha i zaczyna mi żreć jak należy. Stack mi się mnoży kosztem prawie wszystkich oprócz Sitha. Glory tradycyjnie zdążył się wściec, bo na jakimś tam flopie trafiam gutshota, Glory coś betuje co uważam za słuszne i sprawiedliwe żeby sprawdzić i potem go wyblefować gdzieś dalej. Ale trafia mi się moja magiczna karta i blefowanie traci rację bytu na rzecz value-betowania. A Glory się dokłada tracąc cały stack i równowagę emocjonalną. Gutshot dochodzi mi jeszcze raz ale nie został należycie opłacony żebym go pokazała. Najbardziej stack mnoży mi się na Karwku bo po boardzie 76239 siekam sobie tekstem "ale mi te gutshoty spadają dzisiaj !" a Sith robi teatrzyk sprzyjający Karwkowi. Karwek przeczekuje river, ja betuję jakoś za niecałą połowę jego pozostałego stacka (a pula i tak już jest pokaźna bo się nie dał wyrzucić re-raisem gdzieś wcześniej), Karwek też mnie prowokuje po czym wrzuca wymarzonego przeze mnie all-ina i się załamuje bo ja odkrywam tego swojego trafionego gutshota z T8 a on sam ma niższego trafionego strita z open-enda z 58. Mega rozdanie, mnóstwo śmiechu, mnóstwo zdjęć, mnóstwo żetonów w moją stronę.

Ja wskazując na napis na swojej bluzce: Wiesz Karwek co Ci powiem ? Wiesz co Ci powiem ?! Breathe ! Sometimes that's all you can do !
Karwek patrząc na napis: Ładny !
Ja: Dziękuję !
Karwek: Nie napis... :)

A Panowie nadal sobie grają jakieś dziwne gierki pod tytułem: limp, 4 zł, 8 zł, call. Po flopie: Bet 6 zł, 12 zł, 18 zł, 24 zł, 36 zł, call. Tak się broni strit Glorego przeciwko dwóm parom Sitha.

A potem Sith mi oddaje to co mi przeznaczone. Dostaję A8, na flopie 8, na turnie druga, bety chodzą tak grube, że na riverze odpowiedni dla mnie value-bet, który powinien opłacić to taki za 130 zł. I oczywiście go płaci. Też ma 8 ale ze słabym kickerem.

Przez całą prawie grę Sith jedzie sobie z Karwkiem jakiegoś side beta o lepszą rękę startową. Na każde trzy kółka Karwek wygrywa może... ze 2 rozdania.

Jak kończymy casha to się doliczam 1023 zł. A wpłaciłam 50 zł. Szkoda, że Wahiego nie było bo bym zarobiła więcej :) I to tyle z wygranej, bo w turnieju Karwek nas żre jak chce. Poza absolutnie pierwszym rozdaniem kiedy mam K9s w pikach. Sobie przebijam za 500 przy blindach 100-200 i Karwek mnie sprawdza. Flop KKx, dwa kiery. Na flopie jakiś bet za 600, który Karwek sprawdza. Turn to trzeci kier, robi się niewesoło. Ale przeczekuję, może nie spadnie czwarty. Niestety kuźwa spada. Ale Karwek też jakiś niezadowolony. No to bet za 1000. Karwek sprawdza. Pytam czy ma kolor, a on mówi że nie. No to odkrywam tę trójkę króli, na co on "no kur*wa, ale króla też nie mam!" i muckuje. A potem to nam cały stół kosi. Odpadam już po złączeniu stołów. Miałam 77, wsunełam, Sith poprawił z QQ a Glory to wszystko callnął z AK i trafił dwa króle na flopie. Pozamiatał, miał przed sobą mega fortecę żetonów a i tak nie wygrał i nawet nie doszedł do pucharów. Nie wiem jak to możliwe, ale pewnie jak z cashówką. Maczek znika na papierosa, a jemu znika stack. Albo Karwek naprawdę jest nie do zajechania.

Tak czy inaczej ja leżę w łóżku, a Glory coś gada bez sensu o jakiś modelkach, że im photoshopem biodra poszerzają czy coś. I zaczyna chyba trzeźwieć, bo wychlał już cały dzbanek wody, który ukradł z konferencyjnej, wtrząchnął kilka(naście) kanapek i prosi żebym poszła do konferencyjnej zabrać następny dzbanek wody. Jak nie pójdę to grozi to tym, że się weźmie za miejskie wodociągi i wpompuje w siebie tyle, że rano nie będzie w czym zębów umyć ani czym wody spuścić. To zakładam jakieś spodnie i w koszulce w której śpię idę po ten dzbanek. Jest 4 rano a oni ciągle grają. I zauważają, że nie mam ich ulubionych spodni na sobie. Czujni są jak ważki przy porodzie. Ale wody nie ma, zabieram im ostatni sok. Glory nawet nie tknął, wolał usnąć.

Rano się zbieram z Maczkiem i Aleksem, jakieś półtorej godzinki, o 13 już jesteśmy w Warszawie. Gdzie mój puchar ? :(

Awatar użytkownika
Glory
-#Site Admin
-#Site Admin
Posty: 9186
Rejestracja: 04 mar 2005, 12:14

Postautor: Glory » 16 mar 2015, 12:55

iza_doria pisze:Pytam wszystkich w konferencyjnej jak wyłączyć tryb samolotowy


No przeciez Karwek Ci odpowiedział: "Jak najszybciej" :)

iza_doria pisze:Ja wskazując na napis na swojej bluzce: Wiesz Karwek co Ci powiem ? Wiesz co Ci powiem ?! Breathe ! Sometimes that's all you can do !
Karwek patrząc na napis: Ładny !
Ja: Dziękuję !
Karwek: Nie napis... :)


I dziwnym zbiegiem okolicznosci wlasnie od tego momentu Karwek zostal tak zainspirowany ze do konca wyjazdu nie przegral juz ani jednego rozdania! I jak tu nie wierzyc w nadprzyrodzona moc cyckow ? :)

iza_doria pisze:prosi żebym poszła do konferencyjnej zabrać następny dzbanek wody


Pozazdroscilem Wojewodzkiemu i tez chcialem miec swoja prywatna wodzianke :)

W sumie mialem sobie napisac swoja relacje, ale wiadomo przeciez ze dobry obraz lepszy niz tysiac slow. Najfajniejsza rzecz ze zjazdu ponizej :).
[center]Obrazek [/center]

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 18 mar 2015, 20:57

Matka: Zawieziesz mnie dziś do banku ?
Ja: Zawiozę. A po co ?
Matka: Pieniądze z konta muszę wypłacić. I Tobie też radzę, Rosja wojska pod polską granicą postawiła. Na Ukrainie bankomaty nie działają, ludzie nie mają skąd pieniędzy wziąć !
Ja: Mamo, ile tych wojen już miało być ? Po 11 września miała być wojna, po zamachu w Londynie miała być wojna, po zamachu w Madrycie miała być wojna. O, a pamiętasz jak nam grozili, że jak wojsk z Iraku nie wycofamy to nas napadną ? Ultimatum już nam stawiali ! Jak z ojcem do Egiptu pierwszy raz leciałam to też się ojciec zastanawiał czy wracać i się przygotować czy zostać i przeczekać, bo też wojna miała być, pamiętasz ? Jeszcze nie jedna taka wojna przed Tobą, Ty się szykuj psychicznie a nie finansowo !
Matka: Ty zacznij gazety czytać i telewizję oglądać ! Ty wiesz co oni tam mówili ?!
Ja: Mamo...

I wypłaciła 15k zł. I wieź ją do drugiego banku !

Ja: A po co do drugiego ? Mało Ci 15 tysięcy ?
Matka: Mało bo ja jeszcze o swoje dziecko muszę zadbać, bo lada moment przyjdzie i powie "mamo pożycz bo bankomat nie działa"
Ja: To do Niemiec pojadę i sobie wypłacę.
Matka: Niemcy to się na nas wypną jak i cała Unia !
Ja: Wyłączę Ci ten telewizor bo Ci mózg pierze lepiej niż Kościół potrafi !

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 19 mar 2015, 11:33

http://allegro.pl/magiczny-pierscien-mi ... 44039.html

Chyba sobie taki sprawię. Sprawdzę czy nie jestem czarownicą. A jak się okaże że nie jestem to +5 do miłości - cóż, będę bardziej kochliwa, sprawię sobie trzeciego kota :)

Awatar użytkownika
Glory
-#Site Admin
-#Site Admin
Posty: 9186
Rejestracja: 04 mar 2005, 12:14

Postautor: Glory » 19 mar 2015, 15:25

iza_doria, nie wiem czy zauwazylas ale ten pierscien jest przeklety, wiec chwilowo nie chroni przed otyloscia :)

PS. Moglbym napisac ze zajebista aukcja, super kreatywny gosciu i ogolnie oh ah. A sobie hejtne ze panna slusznie byla wiedzma jak ktos ja takim pierscionkiem prosil o reke. Zareczynowy powinien byc wart 3 pensje!

Obrzydzam wam zareczyny, byscie nie musieli sie zenic. Podziekujecie kiedys :)

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 19 mar 2015, 15:31

540 zł to na pewno są czyjeś trzy pensje :)

Przed otyłością sama się obronię :)

Awatar użytkownika
MrGordon
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2090
Rejestracja: 26 paź 2009, 14:00

Postautor: MrGordon » 19 mar 2015, 15:39

Wychodzi na to, że najlepiej jest się oświadczać, gdy wcale nie ma się pensji.

Awatar użytkownika
karwek
-#VIP
-#VIP
Posty: 1887
Rejestracja: 05 lis 2012, 23:43

Postautor: karwek » 19 mar 2015, 16:26

za duże ryzyko, lepiej w ogóle się nie oświadczać :D

Awatar użytkownika
Soya
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2386
Rejestracja: 23 paź 2009, 16:27

Postautor: Soya » 19 mar 2015, 16:47

karwek pisze: lepiej w ogóle się nie oświadczać


Oświadczyny to nie egzekucja, to dopiero wyrok sadu, mamy jeszcze czas by się wykaraskać :twisted:

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 19 mar 2015, 17:23

Soya, trzeba miec jaja ;) w ich przypadku rzeczywiscie lepiej sie nie oswiadczac :)


Wróć do „Mój pokerowy mini blog”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości

Kopiowanie calosci lub fragmentow bez pisemnej zgody zabronione. Strona jest kierowana do uzytkownikow polskojezycznych zamieszkalych w krajach, w ktorych korzystanie z Serwisu jest zgodne z prawem. Wiadomosci prezentowane w serwisie sa dozwolone wylacznie dla osob podlegajacych jurysdykcjom prawnym, w ktorych uczestnictwo w grach pokerowych online jest legalne. Korzystajac z serwisu, uzytkownik deklaruje wobec administratora, ze uczestnictwo w grach pokerowych online jest w jego jurysdykcji dozwolona i ponosi pelna odpowiedzialnosc za prawdziwosc zlozonego przez siebie oswiadczenia.

Na terytorium Polski poker online moga oferowac jedynie te podmioty, ktore posiadaja zezwolenie Ministra Finansow. Gra w pokera u operatorow, ktorzy nie posiadaja licencji Ministerstwa Finansow jest zabroniona i grozi konsekwencjami prawnymi. Serwis jest przeznaczony tylko dla osob, ktore ukonczyly 18 lat. Korzystajac z serwisu, uzytkownik potwierdza, ze ma ukonczone 18 lat.