Prawnik: Gdzie spędzasz Sylwestra ?
Ja: Nie wiem, narazie ustaliłam tylko datę
Prawnik: NOT.
Ja: Co ?
Prawnik: Nie wiesz co to jest NOT ? Nocne Oglądanie Telewizji.
Ja: Hahaha ! Dobre ! Masz tu reniferka. Od firmy.
Prawnik: Reniferka ? Chciałem powiedzieć, że taki podobny do Ciebie, ale...
Ja: Do mnie ?!
Prawnik: No że taki ładny... I miły w dotyku !
Ja i Aneta: Hahahahahaha !
Ja: Nic to, nie przejmuj się, mój były kiedyś powiedział do mnie "hipciu" i tylko cudem uszedł po tym z życiem
Poszłam jeszcze z koleżanką do pubu na colę bo przynajmniej już było wiadomo, że jednak jadę do Konstancina a nie Konstancin przyjeżdża do mnie. Siadamy a naprzeciwko kwintesencja tego o czym myślałam za każdym razem jak szłam z Anką na imprezę i mówiłam "wybierz sobie najbrzydszego faceta z obecnych, jak zacznie Ci się podobać - wychodzimy." I ten wypłosz oczywiście patrzy w naszą stronę. Już wiem, że podejdzie, choć zaklinam w myślach żeby tego nie robił. I oto się okazuje, że wypłosz ma świadomość tego jak wygląda i próbuje nadrabiać gadanymi.
Wypłosz: Przepraszam, czy mówiłaś coś do mnie ?
Ja: Nie.
Wypłosz: To zacznij, błagam, zacznij !
Ja: ???
Wypłosz: Daj mi proszę chwilkę, zadzwonię do mamy, muszę jej powiedzieć, że tuż przed nowym rokiem poznałem dziewczynę moich marzeń !
Kurde, jedyne co mi przychodzi do głowy żeby mu odszczeknąć to "masz dziób jak sprzęgło od żuka." Na szczęście wypłosz ignorowany szybko sobie idzie. My zresztą też.
Dojechałam do Konstancina, u ojca pod domem ustawiam nawigację, niech prowadzi dalej. Poprowadziła mnie do tego osiedla, wszystko to na jedno kopyto, jednej ulicy od drugiej nie sposób odróżnić. A nawigacja zdurniała. Każe mi skręcić w lewo tam gdzie jest zakaz skrętu w lewo, próbuje mnie namówić żebym przez garaż pod budynkiem przejechała albo inne tego typu cuda. Niby raz już tu byłam, ale z Michałem, on prowadził i akurat znał te okolice. 20 minut tam krążę na bezdurno, w końcu pytam kogoś o drogę i się udaje przechytrzyć nawigację. Docieram, dzwonię do Hanki, żeby po mnie męża wysłała bo się sama nie zabiorę i z marszu właściwie zaczynamy tankować. Tak więc o północy humory już mamy świetne, głupawki się włączają. Do tego stopnia, że nie wiemy czy mieliśmy zaburzenie czasoprzestrzeni czy Polsat z TVNem nawet wspólnego zegara nie są w stanie uzgodnić. Bo na jednej stacji się zaczyna "mamy ostatnie dwie minuty, zapraszamy na scenę burmistrza..." Piotrek leci otwierać szampana a my migiem przełączamy na inną stację która nie będzie nudzić przez te dwie minuty. Ile to trwało ? 2 sekundy ? A na nowym kanale leci finałowe odliczanie "10...9...8..." LOL !
Za 2014 jestem wdzięczna, na 2015 jestem gotowa !
Hanka: Najlepszego Miśka ! Jakie plany noworoczne ?
Ja: Zamieniam "myślę więc jestem" na "myślę pozytywnie więc jestem" ! I tyle ! Ale w 2016 wychodzę za mąż !
Hanka: To ja się w 2016 rozwodzę !
10 minut po północy dzwoni Anka.
Ja: Najlepszego Kochana ! Jakie plany ?
Anka: Chcę się nauczyć jeździć samochodem ! Nauczysz mnie ?
Ja: Przecież umiesz, prawko masz !
Anka: Ja nic nie pamiętam z tego, a poza tym pamiętasz, dwa razy na ulicę wyjechałam i dwa razy auto skasowałam !
Ja: A faceta ogarnęłaś wreszcie ? Bo wiesz, oni są łatwiejsi. Skrzynię biegów to oni chyba mają sekwencyjną bo wajcha tylko jedna. Od hamulca ręcznego ! Jak dobrze pociągniesz to facet staje dęba ! A w samochodzie te wszystkie pedały, guziki, wajchy... To nie są proste rzeczy !
I Tatuś:
Tatuś: Życzę Ci lepszego Taty !
Ja: O ! To ja Tobie szczuplejszej córki !
Tatuś: A to nie ważne, najważniejsze żebyś Tatę miała lepszego i ja o to zadbam !
So it goes... Rano wylatuję od Hanki jak wystrzelona z procy bo muszę matkę do pracy zawieźć. Ostrzegają w radiu, że gołoledź. Nic z tych rzeczy. Ale niech ostrzegają przed kierowcami bo całą drogę wszędzie gdzie było dozwolone 70-80 km/h oni jeżdżą 50 km/h. Coś ewidentnie mają na sumieniach. Nie ważne. Będzie fajnie !




