The sky is never the limit !

Miejsce w którym możesz sobie założyć własny wątek i na bieżąco dzielić się z innymi swoimi sukcesami, porażkami i przemyśleniami. Forum widoczne po 20 postach. Ponad 300 blogów polskich graczy.
Awatar użytkownika
Glory
-#Site Admin
-#Site Admin
Posty: 9186
Rejestracja: 04 mar 2005, 12:14

Postautor: Glory » 01 paź 2014, 11:26

iza_doria pisze: Sam Glory jak widzi rondo to dostaje apopleksji werbalno-maniakalnej, a jak go wiozłam do Pszczyny to aż na moment przestawał żłopać piwo żeby z pełnym podziwem móc się zdziwić, że przejechałam, bez strat w ludziach, auto nie porysowane, lusterka nie urwane i NIKT NIE TRĄBIŁ ! On pewnie nie zna ronda, na którym by na niego nie trąbili.


Glory zlopal piwo, bo na trzezwo to sie bal z Toba wsiasc do samochodu :P. A przestal nie by doceniac jazde po rondzie, ale caloksztalt - jestes najlepiej jezdzaca kobieta z jaka w zyciu jechalem. Z Toba to moge jechac chocby na koniec swiata, czyli do Lodzi pod Zgierzem :).

I na mnie nie trabia na rondach. Choc moze i trabia. Mnie juz tam jednak dawno nie ma by to uslyszec w mysl zasady "Im szybciej przejade tym mniejsza szansa ze cos mnie trafi" :).

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 01 paź 2014, 11:59

Glory pisze: jestes najlepiej jezdzaca kobieta z jaka w zyciu jechalem


Nie wiedziałam, ze jestem Twoja pierwsza :)

Awatar użytkownika
Glory
-#Site Admin
-#Site Admin
Posty: 9186
Rejestracja: 04 mar 2005, 12:14

Postautor: Glory » 01 paź 2014, 12:05

Wiesz, z reszta nigdy na trzezwo, a przeciez po pijaku sie nie liczy :).

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 03 paź 2014, 12:30

Spotkanie po kilku latach z dobrą przyjaciółką. I byłą dziewczyną tego psychopaty, którego zwłoki trzymam w zamrażarce.

Agata: Izka, Ty nie wiesz co on wyprawiał !
Ja: To Ty nie wiesz co on wyprawiał !
Agata: Ostrzegałam Cię. Nie słuchałaś. Ja się bałam z domu wyjść !
Ja: Mi się ludzie dziwili, że ze scyzorykiem z domu wychodzę !
Agata: Ja byłam na policji !
Ja: Ja też byłam !
Agata: Ja Cię przepraszam, że się tyle czasu nie widziałyśmy ale ja wolałam uciąć wszelkie kontakty z jego znajomymi.
Ja: Ja też to w większości zrobiłam. Zostawiłam sobie tylko jego bezpośredniego szefa i kierownika całego oddziału. Obiecali go pilnować i zwolnić jak jeszcze coś odpali. Z wilczym biletem. Jak bomba to atomowa.
Agata: Jak kierownika to pewnie tego co z nim kiedyś piliśmy wino o północy na dachu Telekomunikacji Polskiej ?
Ja: Z widokiem na Marriott. Fajne czasy były.
Agata: A pamiętasz jak nad ranem poszliśmy do tych z infolinii technicznej i w mikrofalówce pracowniczej sobie popcorn zrobiliśmy ? Ale mieli miny.

Ja: Marka nie ma, możemy się widywać częściej.
Agata: Koniecznie, Ty wiesz jak mi Ciebie brakowało ?! Mówi ktoś do Ciebie Iza jeszcze ?
Ja: Mówią mówią. Iza nie zginie. Ale ja się przy Tobie czuję jakbym znowu miała 16 lat.
Agata: Daj spokój, w formalinie leżałaś przez te lata. Nic się nie zmieniłaś.

Następnego dnia już nie tak różowo. A jeszcze następnego się muszę tłumaczyć.

Prawnik: Co Ty, płakałaś w nocy ?
Ja: Nie.
Prawnik: Widać.
Ja: Nie nie, trawa pyli.
Prawnik: Mhm, w październiku. Chodź na pół godziny na spacer, pogadamy.

Prawnik: No to co się dzieje ?
Ja: Wiesz, rozmawiałam z kimś wczoraj i padł taki cytat z filmu "Wielki Gatsby" "chciałabym aby moja córka była piękna i głupia bo takie mają najlepiej w życiu." I doszłam do wniosku, że muszę przejść szereg operacji plastycznych bo coś musi być na rzeczy.
Prawnik: No jak tak myślisz to rzeczywiście z tym drugim kryterium nie będziesz miała problemu. Z Britney Spears się na głowy zamieniłaś.

Ja: Ale spójrz sobie na taką Agnieszkę. Nie oszukujmy się, za mądra nie jest. Zastanawiam się co ona by w życiu robiła gdyby nie jej mąż, który myśli za nią. Słodkie, głupie, niebrzydkie się zawsze jakoś w życiu ustawi.
Prawnik: I chciałabyś mieć do końca życia świadomość, że taki facet jest z Tobą bo z mądrymi sobie nie radził albo dlatego że woli głupie ?
Ja: Jak ktoś głupi to o tym nie myśli, nie ? Kurczę, oczywiście że bym nie chciała, zastanawiam się tylko nad szczęściem niektórych osób.

Prawnik: Dobra, przybij mi się jeszcze na dokumentach i uciekam.
Ja: Jestem przybita !
Prawnik: Wiem, że jesteś przybita bo rozmawialiśmy rano ! A teraz chcę pieczątki na dokumentach.
Ja: No przecież masz!
Prawnik: Gdzie ?
Ja (pokazując): No co za dekiel !
Aneta: Hahaha ! Aga, jesteś boska, nie zmieniaj się, tylko Ty umiesz sobie z jego upierdliwością radzić !
Ja: Daj spokój, to jest nic, on mnie dzisiaj od Britney Spears nawyzywał !

Ale na pocieszenie miałam to:

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=jQF6u9cUVI0[/youtube]

Awatar użytkownika
Glory
-#Site Admin
-#Site Admin
Posty: 9186
Rejestracja: 04 mar 2005, 12:14

Postautor: Glory » 03 paź 2014, 16:28

iza_doria pisze:Ale na pocieszenie miałam to:


Rozumiem ze to Cie pocieszylo ze wzgledu na soundtrack ? :). Genialny i jaki zyciowy!

A Wardega to najlepszy filmik ma z policja:

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=jdg8Sp1HUKM[/youtube]

Choc i tak lepszy od niego jest Rémi GAILLARD

Awatar użytkownika
Dawid84
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2997
Rejestracja: 27 lis 2006, 21:40

Postautor: Dawid84 » 03 paź 2014, 17:15

Remi rządzi :mrgreen:

Awatar użytkownika
gama
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2880
Rejestracja: 06 lut 2009, 18:56

Postautor: gama » 03 paź 2014, 19:57

A Wy naprawdę w stolycy nie macie Greenwaya czy tylko na stronie nie dali adresu?

http://www.greenway.pl/#lokale&#page

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 03 paź 2014, 21:34

gama pisze:A Wy naprawdę w stolycy nie macie Greenwaya czy tylko na stronie nie dali adresu?

http://www.greenway.pl/#lokale&#page


Nie wiem skąd Ci się to pytanie w głowie urodziło, ale chyba nie mamy. Za to mamy tysiące innych lokali tego typu :)

Glory, z tym sountrackiem to zupełnie inna historia bo obejrzałam dziś ten filmik z dźwiękiem w pracy tak ze 4-5 razy i potem jak ten prawnik przyszedł jeszcze raz to Aneta, która przecież mojego ekranu komputera nie widzi zniszczyła system :)

Prawnik: Co ona taka rozbawiona nagle ?
Aneta: Nie wiem, cały dzień jakieś cycki ogląda.
Prawnik: Ale jak, swoje ?
Aneta: Nie no, swoje to pewnie widzi codziennie.
Prawnik: To czyje ? Pokażecie mi ?
Aneta: O matko!
Prawnik: No co ? To co za cycki ogląda ?
Aneta: No masz, magiczne słowo powiedziałam i już się nie odczepi.

Awatar użytkownika
gama
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2880
Rejestracja: 06 lut 2009, 18:56

Postautor: gama » 03 paź 2014, 21:39

iza_doria pisze:Nie wiem skąd Ci się to pytanie w głowie urodziło, ale chyba nie mamy. Za to mamy tysiące innych lokali tego typu


A bo szukałam miast, w których jest Greenway i uwierzyć nie mogłam, że w tak wielkim mieście nie ma. :(

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 06 paź 2014, 10:44

Się przeziębiło dziecko. I jak nigdy zaczęli się mną interesować. To nawet miłe jest :)

Matka przez telefon: A Ty chora jesteś, czy Cię obudziłam ?
Ja: Przeziębiłam się.
Matka: Ale leżysz w łóżku ? Pójść do apteki, kupić Ci coś ? To na zlot nie pojedziesz, tak ?
Ja: Daj spokój, XXI wiek mamy, na to się nie umiera. A do czwartku dużo czasu.

Aneta: Nie śpisz po nocach tylko balujesz to Cię wzięło !
Ja: Kiedy ja balowałam ostatnio, Aneta...
Aneta: To pewnie śpisz... nago !!!
Prawnik: Tak ! Czym się strułaś tym się lecz teraz ! Poleżeć z Tobą ?

Ja: Ty, ja wiem co mnie rozłożyło ! Ani jednej krówki przez weekend !
Aneta: A widzisz ? Codziennie po 5 i nagle jak nie ma to się organizm broni !
Ja: Dokładnie ! Fajki zabrali miesiąc temu to jeszcze wytrzymał ale krówki zabrać ?! Nieeee, bunt na pokładzie, nie pracujemy.

Aneta: Może ja Ci pójdę do apteki co ?
Ja: Luzik, nic mi nie jest, jeden-dwa dni i nic mi nie będzie.
Aneta: Ale się będziesz lepiej czuła.
Ja: Czekaj, to jakimś tekstem moralizatorskim pojadę... Przeziębienia nie są dla ludzi słabych ! Twardym trza być ha nie miętkim !

W radiu leci reklama lizaków na gardło dla dzieci.
Ja: Oooo, to dobre jest, to sobie kupię !
Aneta: To dla dzieci jest !
Ja: I całe szczęście ! Brałaś kiedyś coś dla dorosłych ? Coldrex ? Ten cytrynowy ? To jest paskudne dopiero ! Matka mnie tym katowała od kiedy głową ponad stół sięgałam.
Aneta: Nie, nie piłam tego nigdy.
Ja: Eeee, to Ty szczęśliwe dzieciństwo miałaś. Beztroskie.

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 06 paź 2014, 17:33

Jednak mało im było na dziś...

Prawnik: Ona była w tej aptece w końcu ?
Aneta: No skąd !
Prawnik: Miałem dzwonić do Ciebie żebyś ją wygoniła, bo to głupiutkie takie.
Ja: Aż tak chora nie jestem. Bez przesady !

Prawnik: A masz temperaturę?
Ja: Nie wiem, skąd mam wiedzieć ? Nie mierzyłam ani razu.
Prawnik: Jak to skąd masz wiedzieć ?! Ja pie*dole... W internecie sprawdź !

Dzwoni ojciec. A u mnie w głowie burza myśli. O nie, nie, w czwartek jadę na zlot choćby nie wiem co, żaden bilard, żadne poprawiny, żaden obiad, nie nie NIE ! Dzisiaj się nie ruszam z domu ! Oooo, mogę powiedzieć że chora jestem, jakie to szczęście ! Albo wiem ! Nie odbiorę ! Nie no, znowu będzie wrzeszczał...

Tatuś: Co robisz dzisiaj ?
Ja: Yyyyy, przeziębiłam się trochę, ekhu ekhu.
Tatuś: Mnie też trochę bierze. Nic to, chciałem powiedzieć, że mnie nie będzie od czwartku przez 3 tygodnie.
Ja: Ooooo, tego jeszcze nie graliśmy, w jakim to kraju nie ma zasięgu żebyś nie był pod telefonem ?
Tatuś: Zasięg pewnie będzie ale ja nie będę dzwonił i Wy też nie dzwońcie bez potrzeby.
Ja: Przez 3 tygodnie ? Gdzie jedziesz ? O co chodzi ?
Tatuś: Zrobiłem sobie prezent na 50 urodziny i jak sobie zdałem sprawę co to za głupota to już za późno było.
Ja: Jaka głupota ?
Tatuś: Do Wietnamu sobie wycieczkę kupiłem. Na 3 tygodnie.
Ja: LOL !!! Po co do Wietnamu.. Jakiś grubszy import kawy, ananasów ? Co się produkuje w Wietnamie ? Sam jedziesz ?!
Tatuś: No sam jadę. Turystycznie.
Ja: Turystycznie ? No, zadziwiasz mnie. Samochodem ?
Tatuś: Nie no, gdzie samochodem, to jest z milion kilometrów, samolotem !
Ja: Wiesz, bez obrazy ale jak już ktoś jest tak głupi żeby jechać samemu do Wietnamu to może jest też tak głupi żeby jechać samochodem. Ale dobrze. Przywieź mi coś fajnego !
Tatuś: Przywiozę, mega fajnego. Do zobaczenia córcia !

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 06 paź 2014, 19:35

Ja: Ojciec jedzie do Wietnamu na 3 tygodnie.
Matka: Po co do Wietnamu ? Co się produkuje w Wietnamie ?
Ja: Turystycznie.
Matka: Turystycznie ? W Twoim wieku ta dziewczyna czy już młodsza ?
Ja: Sam jedzie.
Matka: Hahaha ! Ty nie miej męża dziecko bo jak ja Cię nie obronię to Ty mu w każdą bajkę uwierzysz ! To nie możliwe żebyś Ty tę naiwność po mnie miała.
Ja: Mówisz ? Ale to do Wietnamu by z nią jechał ?
Matka: To znaczy, że następna macocha może być skośnooka.

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 08 paź 2014, 11:00

Jeszcze o quizwaniu: Doszłam dziś do wniosku, że to nieporozumienie, że faceci z forum i nie tylko zamęczają mnie pytaniami ze sportu, klikam na bezdurno nic nie mówiące mi odpowiedzi (a i tak wygrywam ze statystyką bo w 41% odpowiadam dobrze i mam jeszcze 2 gorsze kategorie w zanadrzu) a jeszcze nie widziałam żadnego pytania o pokera ! Co to ma być ? W dniu dzisiejszym wszyscy wklepujemy po 3 pytania dotyczące pokera. Niech ludzie wią !

Awatar użytkownika
Glory
-#Site Admin
-#Site Admin
Posty: 9186
Rejestracja: 04 mar 2005, 12:14

Postautor: Glory » 08 paź 2014, 12:18

iza_doria, ja Cie nie zameczam! No cholota, brac przyklad i nie katowac Izy cyberprzestrzenia i sportem!

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 08 paź 2014, 12:25

Tak, tak, Ty byś z dobroci serca coś zrobił... Akurat.

Pakt ze mną podpisał żebym mu nie dawała "ciała i duszy" i "laboratorium" bo on myśli, że ssaki kopulują chromosomami i nie jest pewien czy to Ziemia się kręci dookoła Słońca czy jednak odwrotnie.

:mrgreen:

Awatar użytkownika
MrGordon
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2090
Rejestracja: 26 paź 2009, 14:00

Postautor: MrGordon » 08 paź 2014, 12:41

iza_doria pisze:a jeszcze nie widziałam żadnego pytania o pokera ! Co to ma być ? W dniu dzisiejszym wszyscy wklepujemy po 3 pytania dotyczące pokera. Niech ludzie wią !


Kiedyś wklepałem jedno dotyczące pokera... Zresztą - dodałem chyba z 6 pytań i żadnego nie zaakceptowali. Ale raz trafiło mi się jakieś pokerowe!

Awatar użytkownika
Glory
-#Site Admin
-#Site Admin
Posty: 9186
Rejestracja: 04 mar 2005, 12:14

Postautor: Glory » 08 paź 2014, 12:49

iza_doria, no tak, Ty mi w dobre intencje nigdy nie uwierzysz. Na zlocie Ci pokarze moje staty z "ciała i duszy" i "laboratorium" to sama sobie ocenisz komu bardziej sie to oplacalo

Anyway - pakt is off, foch mode on

PS. A ziemia to ma ksztalt dysku ktory jest oparty na czterech sloniach, ktore natomiast stoja na wielkim zolwiu. I to on sie przemieszcza w przestrzeni kosmicznej wiec zmiennie :)

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 08 paź 2014, 13:52

Nie nie, pakt jest dobry i aktualny !!!

Z jakiejkolwiek kategorii masz słabe statystyki w ogóle ? :)

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 13 paź 2014, 23:50

Meldujemy się w hotelu z Glorym tuż przed Wahim. Zanieśliśmy torby na górę (no dobra, kto niósł ten niósł) i schodzimy na dół. Podjeżdża Wahi, wyładowuje pudło z pucharami. Mówię, że ja sobie od razu wyciągnę ten za pierwsze miejsce, bo po co ma leżeć w ciemnym kartonie do soboty. Wyładunek obejmuje też kratę piwa, której patrząc na doświadczenia z wcześniejszych zlotów nie należy dawać Gloremu. Aczkolwiek w mojej branży jest taki dobry kawał:

Po co aktuariusz ubezpieczeniowy wnosi bombę na pokład samolotu ? Bo wyliczył, że prawdopodobieństwo dwóch bomb na pokładzie jest znikome.

Więc być może skoro jedna krata juz poszła to druga się zachowa z większym prawdopodobieństwem niż jakby niósł ją Wahi.

Schodzimy do konferencyjnej, piwko, wódzia smakowa, jakiś obiad i odpalamy gry. Chłopaki proponują Jungle Brunch, taja, dobble, monopoly deal. A poker ? Taka fajna gierka, znacie ?

Zaczynamy od Taja. Dochodzi do tego, że z 35 startowych mam 4 żetony, czuję że Agnieszka mogła zarażać brakiem intelektu. Aż w końcu zaczyna żreć jak należy, intelekt (albo szczurek) wrócił na miejsce i jak kończymy grę to się okazuje, że odrobiłam i jeszcze zarobiłam 70 żetonów, złotówka za każdy. Pierwszy wirtualny medal jest mój.

Odpalamy chińskiego pokera, którego wygrywa Glory, mimo że to Słodziak nam wyskakuje z karetami, pokerami i innymi cudami.

Następna gierka to dobble i tu Słodziak miażdzy nas jak chce. Ja tam nie widzę nic, żetony uciekają ode mnie jak szalone, aż muszę się dokupić. Ale oto znowu zaczyna żreć, zaczynam zauważać te banany, kwoki i "no, te takie" i kończę grę z wynikiem + 2zł. Szału nie ma ale będzie ! Będą cycki będzie pompa ! Zwycięzcą medalu jest Wahi.

W Monopoly deal z Glorym grać nie wolno więc my durni przegrywamy jakieś złotówki.

No i zaczynamy Texas Hold'em. Za wiele to z tej gry nie pamiętam poza tym że Wahi robi jakieś głupoty i konczy się to u niego tekstem "Glory, pożycz stówkę" oraz "Iza, pożycz stówkę." Godzina 5 rano, padamy na pyski, od godziny powtarzamy "ok, ostatnie rozdanie." Przede mną jakieś 860 zł, Glory ma 120 zł i mówi wiekopomny tekst wieczoru: "Jakbyśmy grali do siódmej rano to bym Cię zniszczył tak, że by Ci złotówka z tego nie została." Osz Ty ! I fukam na niego, że trzeba było sobie to na kartce z datą i godziną napisać, a nie mi psychikę próbować niszczyć, że to wredne, podłe bla bla. Promili mam pewnie więcej od niego ale to mi nie przeszkadza jednak myśleć na dwa kroki przed nim. "On wszystko robi po coś. Po co to powiedział ? Żebym się zamknęła w sobie, zmieniła strategię, zamurowała się i żeby mu się łatwiej grało, nie inaczej. No way, no fucking way, nic nie zmienię. Przegram to przegram, ale niczego mu nie ułatwię". I się odwijam "ok, możemy grać do siódmej rano, zobaczymy." Przebieramy się, instalujemy się w łóżkach (tej nocy jeszcze każdy w swoim) i słyszę tekst (nie wiem kto to powiedział):

-Całą noc farciłaś w pokera i teraz zakładasz do spania koszulkę z napisem "fuck luck" ?! Jawna prowokacja !

Wahi idzie spać, a my z Glorym siadamy na łóżkach, szafka między nas i lecimy HU. Nie zliczę rozdań typu:

Glory: Queen high.
Ja: King high.
Glory: Ku*wa !

Glory: King high.
Ja: Ace high.
Glory: Ku*wa !

Glory: Ja nic nie mam. 7 high.
Ja: Ja też nie dobrałam. 8 high.
Glory: No kur*wa !!!

Miażdzę mu cały światopogląd rozdaniem gdzie flop najprawdopodobniej wyglądał tak: 589 rainbow (choć mogę się mylić, w końcu to jakaś 6 rano a nam zostały ledwie ze dwa piwa z tej całej kraty i niecałe pół butelki wódki) na turnie spada J i Glory po drobnej przepychance się wsuwa. Dostaje call. Cały uradowany mówi "ja mam nutsa." WTF, patrzę na board, koloru na nim nie można było zrobić. Glory odsłania 67 i już gotów sięgać po żetony ale wtem ja go szybciutko gaszę "nie, nie, Ty nie masz nutsa. Ja mam nutsa." I odsłaniam QT. Ostatnie rozdania to pamiętam że już leżeliśmy w łóżkach, leży flop, ja coś resztką sił podbijam, Glory się zastanawia... i nagle się budzę bo słyszę "fold." Oczy na zapałki, ale do śniadania jeszcze 15 minut, jakoś musimy wytrzymać bo jak zaśniemy to koniec, żadna pobudka, żadne śniadanie. Do rzekomej siódmej rano Glory na samym heads-upie przegrał ze mną 450 zł. Przyjechałam mając 950 zł, po całym wieczorze mam 2240 zł i stówkę wierzytelności na Wahiego. I muszę się tym nacieszyć bo mi obiecują, że to mój ostatni czwartek był, następnym razem na before party-brak-polskiej-licencji! zamierzają wziąć Marę. I proszę, niech się teraz tłumaczą, dlaczego akurat Marę :)

Chłopaki się zrywają o świcie koło 12 bo mają grać w tenisa. Ciągnąc za nogi i ściągając ze mnie kołdrę próbują zrobić ze mnie szofera ale ja tylko zawijam się w tę kołdrę jak w kokon i już rozumieją, że ja teraz byłabym tak samo dobrym kierowcą jak oni. Idą na piechotę.

Wahi: Ty, a masz czym zapłacić ? Bo mi Iza całą kasę zabrała.
Glory: Jakieś resztki mam. Może znajdziemy bankomat po drodze.

Zanim wrócili dojechał Buba i spółka. Yerzy tankuje jakiegoś drinka z kubka po coca-coli, mocząc sobie całą koszulę bo kubek przecieka. Ale yerzemu to już nie przeszkadza, to raczej nie pierwszy jego drink tego dnia.

Wracają tenisiści.

Buba: Kto wygrał ?
Wahi: No prawie ja !
Glory: Nie znaleźliśmy bankomatu po drodze. Iza, pożycz 5 stów !

W dodatku wziął na siebie stówę długu Wahiego. Nawet mnie to cieszy bo jak Wahi nadal zamierza grać tak jak wczoraj to w niedzielę rano może już być niewypłacalny. A jak będzie pił tyle co następnej nocy to obawiam się że dług będzie nieściągalny bo potomstwa Wahi nie ma a spadkobiercy mogą wziąć spadek z dobrodziejstwem inwentarza. Czyli nic, bo wszystko pójdzie pod zastaw. Jest też teoria, że Glory na biznesie zna się lepiej ode mnie i już dawno wziął od Wahiego kluczyki i dukumenty od auta w poczet ewentualnego długu.

Powoli zjeżdza cała ekipa, kilka nowych twarzy, gramy jakieś cashówki, nawet udało się jakiś turbo turniej odpalić ale Maczek mnie wyrzucił. I tak w delikatniejszy sposób niż ja Soyę więc nie mam pretensji. FT zaliczyłam. Patrzę co się dzieje u tych co już odpadli. W sumie nie trzeba patrzeć, cała sala wie bez patrzenia, wystarczy ich posłuchać. Właściwie nie trzeba słuchać, bo tylko ich słychać, sami wpadają w uszy. Ba, nawet słyszeć ich nie trzeba, ich widać ! Drą się wniebogłosy bo grają w dwieście czy trzysta osób w dobble. I w papier/kamień/nożyce. Czysty obłęd. Mało im hazardu, grają po 5 zł w odmianę dobble jakiej nie przewidzieli producenci. Widać, że z hazardem mieli tyle wspólnego co uczestnicy zlotu z rozumem. "Kto trafi symbol z następnej kartki dobble wygrywa." I każdy coś obstawia, choć pewnie połowy tych symboli nie ma na żadnej możliwej kartce bo rozmaite rzeczy wymyślają. Cashówki mi dziś nie szły, jakieś 200-300 zł ze mnie wyciągnęli, ale co tam, wracam do pokoju po piwo i mam zamiar jeszcze ich tam zniszczyć. Glory idzie spać, nie daje się namówić na powrót. I ja po czasie też myślę, że to tak jak było w Pszczynie: miażdzyłam pierwszy dzień, miażdzyłam ostatni, a drugiego trzeba pójść spać dopóki się mało przegrało. Nad ranem wraca Słodziak, otwiera z kopa, włącza światło, trzaska drzwiami i wyjeżdża z jakimś arabskim tekstem "al-e-sie-nae-balem" po czym gasi światło i pada jak kłoda na łóżko (nadal każdy śpi w swoim).

Rano czyli po południu siedzimy na konferencyjnej, Buba opowiada historię całego życia oraz to, że w jego sklepie z bielizną stało terrarium z wielkim jak stodoła wężem i dwoma kompletami bielizny w środku. Można je było wziąć za darmo, wystarczyło je wyciągnąć. I jakimś cudem Buba nie zbankrutował. Tylko dlatego, że mnie tam nigdy nie było. Węży się nie boję. Co innego gdyby w środku było jakieś robactwo. Tak czy inaczej większość facetów zaczyna rozumieć, że złą drogą w życiu poszli. Trzeba było zostać brafitterem. Idziemy na Orlik kopać piłkę. Chłopaki grają a ja z Martą oceniamy ich klaty bo jedna drużyna gra bez koszulek. Druga miała grać bez spodenek ale nas oszukali. Wymiany koszulek też nie zrobili więc mamy niedosyt. W międzyczasie wzięli do drużyny Morendiego a ja dostałam jego smartphona z odpalonym turniejem 27$ knockout na Starsach. 108 płatnych, zostało 64 graczy, mamy 22k w stacku. Po dziesięciu minutach mam 75k i dwa bounty zdobyte. Potem mi rozwalają jakieś damy, 2x jakieś dwie pary na kolor i kończę grę na 32 miejscu. Nie pamiętam ile za nie płacili.

Wracamy i szybko odpalamy casha ale wcześniej przekonuję Karwka do gry w dobble. Stolik za mną wkupują się do casha więc mówię że będę multitablować ale jednak dobbla rozwiązujemy bo Karwek też chce grać. Cash trwał może z godzinę bo plan jest że odpalimy turniej. Ale i tak w pierwszym rozdaniu udaje mi się wyblefować Tomka z Trójmiasta z jakimś kompletnym poboardowym niewypałem. Pokazanym zresztą.

Tomek: No kurde, czemu ja to przegrałem...
Ja: No bezpośrednia przyczyna jest taka, że spasowałeś.
Tomek: Bespośrednia tak, a pośrednia gdzieś dużo wcześniej... Też nic nie miałem na koniec ale w porównaniu do Ciebie to miałem super rękę...

Budzimy Glorego na turniej. I się okazuje, że się zsikał do łóżka. A raczej Wahi mu zrobił Ice Bucket Challenge.

Wchodzę na salę, chcę się zapisać do turnieju i słyszę "już jesteś zapisana." Co ? Kto znowu ? Morendi się przyznaje, że to za ten turniej na PS. Spoko. Wielki nieobecny: yerzy. Widzieliśmy go przez chwilę na Orliku po czym zaginął. Zaginęła też recepcjonistka, która mu dała pokój z łóżkiem małżeńskim zamiast miejsca w pokoju pięcioosobowym. Ale ja nic nie sugeruję. Nie zagrał chyba też Buba przejęty zagubieniem telefonu. Zaczyna się turniej.

Ja na całą salę: Gordon, chcesz się założyć, że justnutsbaby odpadnie pierwszy ?!

Gordon, cholera, czemu nie przyjechałeś ? :D

Hitem wieczoru jest Wahi w koszulce z napisem "robię loda za trzy szare."

Lion: A on tę koszulkę na zamówienie robił, czy jak ?
Glory: HaHaHa ! Nie no, w pierwszym lepszym sklepie z koszulkami taką kupił !

Wahi jak zwykle odmawia wzięcia ze mną last longera, co po raz pierwszy w historii zlotów robi też Glory. Jedyny chętny to Soya. Za pięć dyszek. Niestety on chyba też zrezygnuje. Ze stołu w sumie mogę być zadowolona. Marta, która jednak gra "kobiecą" przewidywalną grę, Glory który nie nauczy się grać przeciwko mnie chyba już nigdy (tu historia ze śniadania, kiedy zapytał czy chcę piwo, na co ja że tak, bardzo chętnie i Glory z miną pobitego psa bierze klucz od pokoju i już po drodze mówi "kurde, to był blef ! to był blef ! miałaś nie chcieć !") oraz Jarek od Buby, który gra takiego sexy pokera, że głowa boli, nie wie kompletnie co robi, kto powinien wygrać, z trudem ogarnia wysokość minimalnego podbicia a i tak trafia wszystko. I jeszcze siedzi po mojej lewej. I to się oczywiście źle kończy bo na sparowanym boardzie próbuję go na wszystkie sposoby wyrzucić z rozdania mając jakąś niską parę ale okazuje się że go nie wyrzucę i to nie dlatego, że on ma akurat jakieś masakryczne 27, ale dlatego że ma 33 i ten sparowany board oznaczał dla niego karetę trójek. Rebuy.

Mimo to mamy świetną atmosferę przy stoliku, bo tuż obok jest pudło po pucharach i mamy mnóstwo folii bąbelkowej. Przez całą salę idą te trzaski. Jako naczelna Elwirka zlotu dorwałam sobie jakiegoś kota i go tarmoszę, głaszczę, miziam, mówię do niego słodkim głosem. Faceci są zazdrośni. Nie pamiętam w jakich okolicznościach ale Glory mi obiecał fabrykę folii bąbelkowej ! Marzenie życia ! Musi dotrzymać słowa ! Poza tym leci przede mną jakiś mecz, Polska-Niemcy czy coś tam. Faceci się emocjonują a ja się kompromituję:

Ja: Co jest ? Już wyłączyliście telewizor ? Mecz Wam się znudził ?
Marta: Skończył się...
Ja: Tak ?! Zajebiście !
Gns: Historyczne zwycięstwo z mistrzami świata a ona pyta czy się znudził...
Ja: Ile było ?
Gns: No masakra ! 2:0 !

Jakimś cudem ktoś był na tyle zdolny żeby wyeliminować Jarka, więc odetchnęłam z ulgą. Chyba wolę tych "cięższych" graczy, po nich można się wielu rzeczy spodziewać ale jednak spodziewać. Nagle nie pamiętam w jaki sposób zostaję przy stole tylko ja, Glory i Marta. Glory już się zaczyna cieszyć, że on sam i dwie kobiety, bo jednak trójkąt z pokoju Wahi, Iza, Glory to chyba nie do końca to o czym marzył myśląc "trójkąt." Nie wiedział tylko, że ja się nie dzielę, więc po dwóch rozdaniach Marty już nie ma. Zostajemy na sekundę sami, ale zaraz Wahi nas przesadza na dwa różne stoły. Tam wykańczam Soyę, który od razu wypłaca mi last longera. I buduję się na jakiś fajny stack, który potem żeby przenieść na finałowy to mi rąk nie starcza więc pomagam sobie robiąc kiesę z bluzki. Glory jak to zobaczył to jego twarz przybrała wyraz surowego betonu. Jemu po jakimś starciu z Tomkiem stacka starcza tylko na napieprzanie all-inami co powoduje to, że trochę tych walków ode mnie dostaje. W międzyczasie mam mega trudne rozdanie z Aleksem, drugim zaraz po mnie chip-leaderem. Flop 886 w tęczy, ja cbetuję, Aleks się odwija reraisem. Stawiam go na all-inie. Glory zaczyna dyskutować:

Glory: Ale wiecie czemu Aleks tu poprawniej zrobi foldując ?
Ja: Glory... Po rozdaniu to powiesz, ok ?
Glory: Ale co Ty chcesz, mówię tylko że...
Ja: Poczekaj do końca rozdania !
Glory: Ale co Ci szkodzi, może jak powiem to on to spasuje.
Ja: Ale skąd możesz wiedzieć czy ja chcę żeby spasował, poczekaj z tym aż się rozdanie skończy, gracze których nie ma w rozdaniu nie dyskutują o nim dopóki się nie skończy.
Glory: No ok, masz rację.

W sumie chciałam żeby spasował ale to już zupełnie inna historia, niech to pozostanie między mną a Aleksem. W każdym razie Aleks myślał chyba z pół godziny miziając tego zdradzieckiego kota, który zamiast mi to się wpakował na kolana Aleksowi. Wywalam jeszcze Tomka, bo na BB dostaję 94s których nie zrzucam na minraisa. Trafiam flopa 9T4 i się all-inujemy. Tomek pokazuje QT, nic mu nie pomaga. Glory z Martą dyskutują że granie 94s z BB to jest gra PRO bo oni takich rąk nie grają bo nie umieją. Co tu umieć, trzeba trafiać. Koło pro to ja nawet nie leżałam. Ale może stałam chociaż chwilę. Koło Grzecha w Rozvadowie. Niedługo potem wyrzucam Glorego bo jakimś cudem szczuruje mi się set dam na river versus jego K9 przy flopie Kx9. Nawet nie jest zły i nawet się nie drze jakim to słabym graczem jednak jestem. Ale ja głupia mówię, że jak wygram zrobię striptiz.

Glory pożycza jeszcze stówkę żeby mieć na cashówkę. Razem z zapłatą za pokój wisi mi już prawie tysiaka.

Środek nocy a ja decyduję że na jeszcze jedno piwo mam siły. Dla jednego piwa nie będę budziła kobiety z recepcji ale skoro Glory też chce to już dwa ! Dzyń, dzyń. Babka wstaje, włosy rękami układa, ale uśmiechnięta bez problemu schodzi po to piwo.

I tu jest rozdanie które powinno mnie wyrzucić na trzecim miejscu, bo zostało przeze mnie jednak źle przeanalizowane. Najpierw o przesłankach. Patrzę w swoje karty, podnoszę wzrok i widzę u Liona ruch ręki taki jakby był gotów swoją rękę spasować. Odsunął ją od siebie i poza swój stack, nagle jakby się zorietnował że nie jego kolej i trochę ją cofnął. Więc moja teoria jest taka, że jeśli Aleks tu zaatakuje to on to łatwo zrzuci. Aleks folduje. Więc ja mniemam, że mam tella na to, że Lion grą nie jest zainteresowany. Blindy 2k/4k i zwykle wrzucałam tu 10k, jak większość stołu zresztą, standardowy bet-sizing można powiedzieć. Tym razem wrzucam 12k co było oczywiście nieprzemyślanym błędem w świetle tego co do tej pory myślałam. Ale słowo się rzekło. 12k, w momencie kiedy zazwyczaj betuję za 10k wygląda jak blef. Więc Lion ma pełne prawo odwinąć się 3betem za jakieś 26k zostawiając sobie jakieś drugie tyle w stacku. Oczywiście myślę o tym, że cięzko mu tu będzie coś dobrego spasować, ale silnie wierzę w swoje przekonanie, że on myśli, że mnie złapał na blefie. I że lepiej mu będzie próbować to odrobić niż się wsuwać pod pociąg z powietrzem. I odwijam się all-inem ledwie wyższym od jego stacka z 95o. Lion calluje odsłaniając dziesiątki i tam gdzie ja myślę, że już pozamiatane tam Marta rozdaje przeciwko swojemu ukochanemu strita dla mnie. Błędne założenia, błędne decyzje, szczurek się broni. Jeszcze raz ogromne i szczere przeprosiny, Lion !

Zostaję sama z Aleksem. Mamy mniej więcej równe stacki. Pierwsze rozdanie, jestem na dealerze, kładę na swoim pięknym 92o dwa tysiaczki i przesuwam w stronę Aleksa. Drugie rozdanie folduję do ataku z SB. Potem on pasuje do mojego ataku. Aż przychodzi następne rozdanie i taka sytuacja, że mam A7. Flop AQx, bez koloru, x<7. Aleks tylko calluje mój atak. Na turnie odwija mi się 3betem all-in ale ja mam już dwie pary bo spada 7. Aleks ma 88 i się żali że myślał na dwie drogi: albo tego asa nie mam, albo zrzucę jeśli jest słaby. River 7. Pół godziny liczymy żetony, Aleksowi zostaje coś poniżej 10k, przy moich prawie albo ponad 200k. Wrzuca pierwsze co dostaje, 35o, ja mam Q8s. Spada mi jakieś 8 i wygrywam turniej. Wszyscy mówią, że jestem niesamowita, dwa wygrane turnieje zlotowe pod rząd, trzeci puchar z rzędu. Oczywiście próbują na mnie wymusić striptiz ale za to jest tylko sesja z pucharem na stole. Siedzimy wszyscy jeszcze chwilę, chłopaki grają cash, Wahi od dawna śpi.

Przed hotelem gram z Morendim w piłkę. On stoi w bramie, ja strzelam karne. W szpilkach, w spódnicy, z butelką piwa w ręku. 11 strzałów, tylko dwa obronił. 9:2 ! Jestem geniusz !

W końcu wracam z Glorym do pokoju. Ale ten dekiel Wahi się zamknął. Walimy do drzwi, stawiając na nogi cały hotel ale nie Wahiego. Glory idzie do recepcji po klucz, ja na dół żeby ktoś do niego zadzwonił bo nasze telefony zostały w pokoju. Ale tam wszyscy albo mają rozładowany telefon albo nie mają numeru do Wahiego. Wracam, a recepcjonistka się morduje z drzwiami stwierdzając ostatecznie "zostawił klucz w drzwiach." Idę jeszcze przed hotel, może ktoś pali kto ma telefon naładowany i ma numer do tego śpiocha. Znowu nic. Wracam, Glory nagle otwiera mi drzwi trzymając klamkę w ręku. Rozwalił drzwi żeby się dostać.

Wahi obudzony, humory dopisują, Wahi mnie namawia żebym z nim spała w łóżku. "Zmieścisz się na jednej połowie, czy dostawiamy łóżko ?" Uuuuuuu, foch. Chciałeś Ice Bucket Challenge to masz ! Idę do łazienki, kubek wody i prosto Wahiemu w nos. I drugi żeby poprawić. Aż światło zgasło. Wahi stwierdził, że w mokrym łóżku spał nie będzie i przeniósł się na moje. Po czym jednym niezgrabnym ruchem wylał na nie piwo. Niezaprzeczalnie jednak moje łóżko było bardziej suche niż jego. A moje już zajęte. Na jego spać się nie da, mimo że kombinowałam jak mogłam. Decydujemy, że złączamy dwa łóżka i śpimy we trójkę na dwóch. Łóżko Glorego też jeszcze mokre po pobudce made by Słodziak. Wahiemu się włączył słowotok więc jest więcej śmiechu niż spania. Rano nas budzi pukanie do drzwi.

Wszyscy troje: No co jest, kur*wa !!!

Buba. Wahi się w końcu podnosi i go wpuszcza do środka i wraca do łóżka. Buba jakby go w ogóle nic nie zdziwiło, nie takie rzeczy widział, pomstuje jeszcze raz na zgubiony telefon i wychodzi.

Po 15 minutach znowu pukanie do drzwi.

Wszyscy troje: No rzesz kur*wa mać !

Chyba Maczek, Glory mu otworzył ale go nie wpuścił. Jeden zszokowany mniej. Chyba że już się wycieczki do nas organizują żeby to zobaczyć. Po kolejnych 15 minutach ja już wiem, że nie zasnę, po ciemku myję zęby, ubieram się i wychodzę. Jon pyta o której się zbieramy bo chce się zabrać do Warszawy. "Nie wiem, tam jest umieralnia jeszcze, dwie godziny minimum." Nawet zdążyłam na śniadanie, ale zaraz chcą je zabierać. No to pakuję co zostało na talerz, jakieś pieczywo, wędlinę, warzywa, Jon mi pomaga ładując na drugi talerz parówki. I niosę to na górę. Jak sobie wezmą Marę do pokoju to niech on im przynosi śniadania do łóżka.

Ja: Śniadanie Wam przyniosłam !
Wahi: No normalnie nie wiem czy podziękować czy poprosić o ketchup !

Ja tymczasem lecę do recepcji żeby włączyli korki u nas w pokoju. A babka że się nie da, że jest zwarcie, że wysadza te korki co chwilę. No to wyłączam wszystko. Chłopaki już mogą się myć w świetle.

Spotykam Maczka z walizkami żetonów, pyta czy to nasze. Wahiego, mówię żeby zaniósł do naszego pokoju. Chyba ich zobaczył śpiących na jednym łóżku :)

Ogarniamy się wreszcie, zaczynamy się pakować, łóżka już rozstawione, wpada Marta z Lionem żeby się pożegnać.

Marta: Jesu, jakie Wy tu macie pobojowisko !
Wahi: Tak to jest jak się ma kobietę w pokoju ! 83% bałaganu jest jej !
Ja: Taaaaa, akurat !

Wahi: Glory, żałuj że nie widziałeś, obraz życia ! Izka chciała z powrotem przesunąć ten stolik między łóżka, kabel od lampki jej wszedł pod stolik ale Iza nie daje za wygraną i ciągnie ten stolik dalej, im bardziej ciągnie tym bardziej kabel się wciąga, kabla przestaje starczać, lamka jej spada ale Iza twardo dalej przesuwa ! W końcu się nie dało dalej, kabla nie dała rady wyciągnąć i zostawiła w połowie drogi !

Wracam do domu mając w torebce 2550 zł. I puchar. I jak zawsze z masą pozytywnej energii ! Dzięki wszystkim znajomym, tych którzy byli pierwszy raz zapraszam na kolejne zjazdy, miło Was było poznać !

Przywożę do pracy ten puchar żeby się pochwalić, mam 50 metrów od samochodu a po drodze z pięciu przechodniów mi gratuluje, że super, że to na pewno za wybitne osiągnięcie sportowe, że dobrze że Polska ma takich sportowców. TAK JEST ! Sportowców właśnie ! Nie hazardzistów ![/b]

Awatar użytkownika
MrGordon
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2090
Rejestracja: 26 paź 2009, 14:00

Postautor: MrGordon » 14 paź 2014, 00:15

iza_doria pisze:Meldujemy się w hotelu z Glorym tuż przed Wahim. Zanieśliśmy torby na górę (no dobra, kto niósł ten niósł)

Zapłacił Ci chociaż za to noszenie? :mrgreen:

Myślałem, że się już nie doczekam opisu... ;-) Jak zwykle super relacja. I tylko smuteczek, że mnie nie było. :(

Awatar użytkownika
lion_victor
-#VIP
-#VIP
Posty: 1897
Rejestracja: 02 sty 2013, 15:38

Postautor: lion_victor » 14 paź 2014, 01:23

iza_doria pisze:Lion: A on tę koszulkę na zamówienie robił, czy jak ?
Glory: HaHaHa ! Nie no, w pierwszym lepszym sklepie z koszulkami taką kupił !


It wasn't me...

iza_doria pisze:Glory z Martą dyskutują że granie 94s z BB to jest gra PRO bo oni takich rąk nie grają bo nie umieją


Glory dyskutował ze mną i akurat ja broniłem Twojego zagrania. Sam tak gram, więc to na pewno było zagranie pro :mrgreen:

iza_doria pisze:Jeszcze raz ogromne i szczere przeprosiny, Lion !
:mrgreen:

Daj już spokój, tylko słabi gracze przepraszają za suckouty :twisted: BTW w każdym rozdaniu trzymam karty pod ręką przed żetonami, więc ten read, to chyba przez to dodatkowe piwo :twisted:

Awatar użytkownika
Soya
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2386
Rejestracja: 23 paź 2009, 16:27

Postautor: Soya » 14 paź 2014, 10:45

iza_doria pisze:I tak w delikatniejszy sposób niż ja Soyę więc nie mam pretensji.


Fakt ile ja się natrudziłem byś zagamblowała i mnie callneła i w końcu jest cal,l odsłaniam AA i słyszę "o ku#$", Izadoria odsłania KT na flopie 986, ja tylko proszę bez 7, te nie spadły turn K river K a ja idę zapalić :mrgreen:

Awatar użytkownika
Glory
-#Site Admin
-#Site Admin
Posty: 9186
Rejestracja: 04 mar 2005, 12:14

Postautor: Glory » 15 paź 2014, 00:07

Poprzedni awatar byl ladniejszy!

PS. Reprezentacja polskiej pilki to pewnie powinna Izie placic. Raz obejrzala przez przypadek ich mecz to nawet niemcow ograli. Dzis pewnie nie ogladala i juz tylko remis.

Awatar użytkownika
iza_doria
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2762
Rejestracja: 20 sie 2009, 04:28

Postautor: iza_doria » 15 paź 2014, 01:00

Glory pisze:Poprzedni awatar byl ladniejszy!


Pewnie był ale mi się znudził :) A poza tym zima idzie, trzeba się ubrać :)

Awatar użytkownika
Soya
LEGENDA
LEGENDA
Posty: 2386
Rejestracja: 23 paź 2009, 16:27

Postautor: Soya » 15 paź 2014, 10:59

iza_doria pisze: A poza tym zima idzie, trzeba się ubrać


Raczej trzeba się hartować, choćby na zdjęciach ;)


Wróć do „Mój pokerowy mini blog”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 14 gości

Kopiowanie calosci lub fragmentow bez pisemnej zgody zabronione. Strona jest kierowana do uzytkownikow polskojezycznych zamieszkalych w krajach, w ktorych korzystanie z Serwisu jest zgodne z prawem. Wiadomosci prezentowane w serwisie sa dozwolone wylacznie dla osob podlegajacych jurysdykcjom prawnym, w ktorych uczestnictwo w grach pokerowych online jest legalne. Korzystajac z serwisu, uzytkownik deklaruje wobec administratora, ze uczestnictwo w grach pokerowych online jest w jego jurysdykcji dozwolona i ponosi pelna odpowiedzialnosc za prawdziwosc zlozonego przez siebie oswiadczenia.

Na terytorium Polski poker online moga oferowac jedynie te podmioty, ktore posiadaja zezwolenie Ministra Finansow. Gra w pokera u operatorow, ktorzy nie posiadaja licencji Ministerstwa Finansow jest zabroniona i grozi konsekwencjami prawnymi. Serwis jest przeznaczony tylko dla osob, ktore ukonczyly 18 lat. Korzystajac z serwisu, uzytkownik potwierdza, ze ma ukonczone 18 lat.