I cóż mi z tego shipa jak dalej nie idzie grać!
Jej! Jedynym wyznacznikiem wejścia w rozdanie większości napotkanych przeciwników jest przecież mam asa, więc wygram. Naprawdę się staram, ale jestem normalnie bezradny kolejny raz.
W pewnym momencie przestałem liczyć przegrane KK z QQ

Turniej za turniejem przez cały dzień i noc. Następnie każdy pojedynek JJ, QQ, KK przejebany z Ax. Mam na myśli te bardzo ważne rozdania, gdzie decyzja przeciwnika mnie wpierd..... w fotel.
Jeżeli doliczę błędy i turnieje, w których nie powinienem grać ( wpisowe) to załamka totalna.
Nawet przed chwilą mam JJ gość wsuwa all-in. Myślę Ax bo co może mieć innego wsuwając grywalny stack? Raczej się nie mylę w takich przypadkach wykonuję call. As na flopie pozostałe żetony było wrzucać na any2
Pewnie coś kiedyś wygram, a przecież nie pierwszy raz tak jest, że nie jestem w stanie nic pograć po pozytywnym wyniku. Czapa za czapą i jazda w dół w tempie zastraszającym. Setki rozdań połamanych monsterów i w pewnym momencie zadaję sobie pytanie jak długo to będzie trwało? Odpowiedź ujawnia się w postaci braku środków na grę. Oczywiście sporo widzę tu mojej winy też i nie ma się co oszukiwać
Żałuję trochę jednej decyzji po wygranej bo spokój i dyscyplina przynosiły efekty, a tak wszystko do dupy.
Był radosny wpis teraz jest smutniejszy, ale pewnie będzie lepiej. I tak coś sobie jeszcze ustrzelę to pewne
Mam Asa albo mam parę
http://www.boomplayer.com/pl/poker-hand ... 57B0E1BA1C