szedł, szedł nigdzie nie doszedł
http://www.boomplayer.com/en/poker-hand ... 230587FA8F
to oddaje wszystko i udowadnia moją tezę o potrzebie odrobiny szczęścia
od mikro milion gram jak ....
hmmm jak by to powiedzieć
na ostrzu brzytwy
sesje MTT przynosiły 0 bądź minus żeby jak to mówią w ostatniej chwili oddać prawie ...
Oddać prawie to moje nowe określenie prawie shipów
patrz wyżej
kilkanaście razy po kilku godzinach siedzenia nadchodziło rozdanie klucz kiedy zamiast w pierwszej 50 lądujesz na śmietniku za nędzne kilkanaście USD
w dodatku dotknął mnie trochę syndrom "a co mi nie spadnie AX ?? no nie kurwa nie spadnie"
kilka słów wyjaśnienia co do powyższego :
otóż jeśli w ciągu kilku minut z 9 stolikowej sesji spada ci 4 - 5 turków bo koleś bronił AK czy AQ wsuwając alka na nie zahaczonym flopie to sądzisz że może jednak to zagranie może być profitowe i tobie też się uda. Niestety nie w moim przypadku patrz ostatni PKSOP i starcie z Izy AT of i kilka innych przypadków w ostatnim czasie.
Dopadła mnie co nieco frustracja i złość bo pomijając hobby to jednak miło by było odczuć wymierna korzyści zagadnienia. Może jest tak jak mówi Krzysia że za bardzo mi zależy i te twoje głupie AA to mnie wkurwiają bo ciągle masz je w plecy. Patrząc jednak na ostatni rok żadnych wymiernych korzyści nie ma choć gra co nieco się poprawiła. Wielkim plusem są jednak znajomości i uciechy zlotowe.
Tak czy inaczej rozbrat od zielonego koloru dobrze mi zrobi bo raz że wyniki tragiczne a dwa że złość narasta no i jeszcze co ważne nie mam dalszego pomysłu na moją karierkę fisha.
Pozwolę sobie jeszcze na uczestnictwo w forumowych poza tym na razie definitywnie dość bo mi bruzdy na czole powyłaziły po tych ostatnich tygodniach pokerowych. A poza tym zawsze wierzyłem w matematykę i statystykę a ta mi mówi : przegrywasz i jesteś dawcą
a ja niestety nie lubię przegrywać a nerwów mam dość codziennie