Bartol3 pisze:Radost bilansujesz miesiace a licz tez czas spedzony na pokerze;D
a to poco
przeciez jesli chodzi o przyjemnosc z wieczornego klikania to nie ma znaczenia
ile razy byłes na górze a ile na dole
ato czy flop ułozył sie pod włos czy z włosem róniez traci sens
na turnie
dla mnie poker to zycie chwilą
to odskocznia do swiata gdzie moge byc sobą
i nie musze sie utozsamiac z bohaterami m jak miłosc
czy innych wiekszych lub mniejszych badziewi
statystyki wprowadziłem zeby byc fer
fer wzgledm rodziny >> powiedziałem kiedys zonie w domu >> masz wyłącznosc na pilota >> mozesz z nim robic co chesz ALE
do sypialni mi go nie przyprowadzaj
bo i ja z myszką do łozka nie przychodzę
statystyki wprowadziłem zeby byc fer
dzieki nim wiem kiedy przestac grac i włączyc europa universalis
a kiedy football managera
dzieki notaką wiem gdzie sie sprawdzam a gdzie daje ciała
reszta to juz moj wybór
i to odemnie zalezy czy nadal chce dawac ciała czy isc na łatwiznę i grac to co mi idzie
gram MTT, SNG, DU,HU, cash tabel i co miesiac mam bardzo rozbiezne wyniki
w poszczególnych grupach
nigdy nie bede dobrym graczem
nie umiem liczyc prawdopodobienstwa i nie próbuje sie nauczyc
jestem inzynierem i znam sie na matematyce
ale na stawkach na których gram smiało mozna wszysto zaokraglac o kilkadziesiat%
wiec nie interesuje mnie dokładność kilkuprocentowa
w pokerze zyje chwilą i stosuje zegar biologiczny
jesli mam wybierac sen czy kilka dolarów wybieram sen
bo kilka dolarów to ja ma na pensji
nigdy nie odpuszczam walki o zwyciestwo
(w turniejach SNG i MTT zadko bywam drugi)
odpadając ide sie odlać i nie próbuje sie usprawiedliwiac
zwyciestwa zapisuje w notesie
porazek nie pamietam
w grze pokera jestem słaby ale niebezpieczny
wielu z moich przeciwników to wie
ale błednie interpretuje >> ja nie jestem niebezpieczny w rozumieniu dobry
ja jestem niebezpieczny bo jestem swiadomy swojej słabosci
reasumując można ze mną wygrac, przegrać
ale nie mozna ze mną zremisować...
...dobra dośc >> bo znów powstaje długi i głupi mooooonoooolooog
który mógłbym prowadzic w nieskonczoność...