Doświadczyłem właśnie upswingu życia. Dwie sesje, wczorajsza i dzisiejsza to po prostu miazga. 185 gierek z roi 39,6%. Kosmos. Szkoda tylko, że będzie musiała przyjść korekta. I zapewne będzie ona dość gwałtowna, a to jest coś, czego nie lubię. Chyba wolałbym jednak bez takich wahań, tylko spokojnie sobie pykać na mniejszym zakresie roi, nie wiem czy wiecie o co mi chodzi.
W każdym razie - jestem po 1156 gierkach z roi 12,7% - fisze farcą

Gdyby udało się takie utrzymać... Yh..
Taki upek ma jeszcze jeden pozytywny aspekt, mianowicie bitwa planet.
Na ten moment wygląda to tak:
Wyników zapewne już nie poprawię, a obecne w tamtym tygodniu dałyby około 75 miejsca w niskiej orbicie i 13 miejsce w wysokiej - w sumie bonus w postaci 25$. Także, coś pewnie wpadnie, a przynajmniej mam taką nadzieję.
A teraz jeszcze fragment edukacyjny dla reszty. Jak nie należy rozgrywać asów:
Tak się nie ucz!
Poza pokerem... Ciągle walczę z ekonometrią. Ale nie składam broni, będzie git.
W poniedziałek Wisła wygrała w Gliwicach z Piastem. Mecz to typowa kopanina, nuda, sporo niedokładności, ciężko się to oglądało, ale ważne, że udało się zgarnąć trzy punkty i wskoczyć na drugie miejsce w tabeli.
W niedzielę zaś czekają nas kolejne derby Krakowa. Cracovia przegrała na inaugurację rozgrywek w tym roku. 0-2 u siebie z Zawiszą. Tym razem derby na Wiśle, więc tylko zwycięstwo!
Wczoraj natomiast ruszyła faza pucharowa ligi mistrzów. Barcelonie nie poszczęściło się w losowaniu i trafiła najgorzej jak mogła - Manchester City. Przyznam, że byłem pewien obaw o ten dwumecz, zwłaszcza że MC w gazie było, a Barca jak to Barca - styczeń i luty to nie są ich szczytowe miesiące. Na szczęście mecz dobrze się ułożył i wygrana dwoma golami na wyjeździe powinna zapewnić awans do kolejnej fazy. Jednak z taką grą nie widzę szans na końcowy triumf.
I chyba czas na zmianę nazwy bloga
