Bogowie pokera tu jestem!!! Chcecie się napierd..ać to walcie na solówkę!!! A nie chowacie się za łapkami krupierów.
Sesja na zakończenie roku jak rollercoaster. Znów zagrałem w niedzielę mimo, że nie miałem. Niedziela to miał być czas na poszukiwania ew. żony (swoją drogą jak macie siostry, koleżanki - to wiecie jak się pisze PW

) ale jakoś tak chęć na pokera naszła to heja - żetoniki w łapę i do stolików na CO!
I się zaczęło - pierwszy strzał, drugi, trzeci (QQ vs A6 - zagrałęm jak fujara), czwarty (66 vs 88 pierwsza ręka flop 68Q) i piąty (A9 vs A2 flop 2xx). 5-0
I nagle olśnienie na 2 stołach dochodzi do przełomu - szybko się nabudowuję i wchodzę do kasy. W tle słychać wiwaty, wystrzeliwują szampany, z radio dochodzi głośne "Aaaaalleluja, allelujaa, alllleeeluja....". Podjarany przychylnością bogów pokera odpalam kolejne 2 wierząc, że ta sesja jest jeszcze do odratowania. Trzeci turniej - w kasie. Czwarty - ja i typek o takim samym stacku, faza bubble, on BB ja UTG pushuję z QQ call tylko od niego A6.
"Bogowie pokera pokażcie swą moc, niech marzyciel marzy a tymczasem ja mam gotowy układ. Pokażcie mu gdzie jego miejsce."
I pokazali na boardzie 23455, a do mnie szepnęli "Panie, idź Pan w chu. i szukaj lepiej tej kobiety."
Tej sesji jednak odratować się nie dało. Jutro znaczy dziś odpalę jeszcze 1 DoN żeby uwolnić bonusa, na szczęście jego wysokość pokryje dzisiejszą stratę.
Sesja dzisiejsza:
revolution:
3-6