Postanowiłam nie czekać do weekendu i założyć bloga dzisiaj. Na początek może nawiążę do poprzedniej namiastki "bloga" o pokerowym etacie. Ta opcja niestety u mnie odpada, bo nie mam takiej możliwości, żebym przynajmniej 5 dni w tygodniu grała po 4h.
Skąd nazwa bloga? Często jak gram, to jeżdżę na rowerku stacjonarnym i stąd pokerowa jazda rowerem
Jak to się u mnie zaczęło? Kiedyś, z 3 lata temu mój chłopak nauczył mnie podstaw pokera. Graliśmy na jednogroszówki lub bez żadnej stawki. Wydawało mi się to wtedy nudne, ale jako dobra dziewczyna godziłam się czasami na jakąś grę, która jak mi się wówczas wydawało opiera się tylko na bezsensownym patrzeniu co mi karty przyniosą... Oczywiście zawsze grałam wtedy z karteczką z hierarchią układów

Aż tu w lutym tego roku byłam sobie na L4 i przez przypadek na allegro na aukcję z "jakimś kodem na dolary". Zainteresowana tematem trafiłam na serwis, z którego dostałam 50$. Zszokowana byłam, że "w tej głupiej grze" (jak mi się kiedyś wydawało) są jakieś strategie, książki, fora, etc. 50$ straciłam bardzo szybko, ale trafiłam nasze kochane forum, dostałam 20$ na CD Poker i nauczona jak to szybko można przegrać, postanowiłam bardziej szanować karty i dolary. Na forum przeczytałam chyba wszystko, co początkujący powinien wiedzieć, wiedzę uporządkowałam czytając książkę Mainerta. Przez wzgląd na ostatnio rok studiów (który o zgrozo przez pokera nieźle zawaliłam

) nie czytałam pokerowych książek, a uczyłam się na własnych błędach. Jak zaczęłam czytać Harringtona, to obrona się zbliżała i ostatecznie teraz do niej wracam.
Momentem przełomowym była dla mnie moja wygrana z przełomu czerwca/lipca, która pozwoliła mi na totalne szaleństwo w sklepach

Dostrzegłam wówczas, że poker może być sposobem na podreperowanie własnego budżetu. Niestety wygrana zadziałała na mnie bardzo źle, bo straciłam pewną odpowiedzialność - grałam sitki i HU za 50$, wchodząc wiele razy z głupimi kartami, "bo jak przegram to nie zbiednieję". Gry jednego wieczoru przegrałam ponad 300$ wycofałam resztę gotówki. Starałam się potem wrócić do gry, ale granie na stawkach za 5 dolarów wydawało mi się bezsensowne.

Jakoś we wrześniu mocno ograniczyłam grę, październik/listopad nie grałam prawie wcale (okazjonalnie, jak mnie naszła ochota) i ta przerwa mi pomogła! Teraz mam ochotę zbudować bankroll zaczynając od 30$ i grając na stawkach za 1$.
Nie mam konkretnego celu - chcę po prostu kiedyś ze spokojem grać w turkach za 20-30 $. Moim marzeniem byłoby wygrać satelitę to fajnego turnieju live, najlepiej za granicą

Jak będzie - zobaczymy. Po to w końcu są marzenia, aby je realizować
Strasznie długie to wyszło. Mam tylko jeden dylemat. Czy grać party-brak-polskiej-licencji! Poker, który darzę sentymentem, czy może gdzieś indziej? Odpadają Poker Starsy i tym podobne, bo są zbyt przeludnione. Nie gram stolików cashowych, tylko sitki lub mtt, a nie mam z kolei czasu na mtt, w którym gra 5 tys. osób. Może macie jakieś pomysły?
