Wiekopomna nadeszła chwila - wraz z wpisem obecnym, tysiąc postów na forum wyspamowałam
Nie wiem gdzie ja tyle napisałam, ale mam nadzieję, że przynajmniej 1/4 moich postów ma w sobie chociaż coś wartościowego, bo o to w tym chodzi
Z okazji tej pięknej "rocznicy" pochwalę się - po ponad 1,5 roku gry wszystkie znaki na niebie i ziemi, a przede wszystkim serducho i rozum, wskazują na to, że znalazłam swoje miejsce w pokerowym świecie. Mowa o 6-osobowych sng, na chwilę obecną tych za 2,40$. Nie czuję się na siłach, by wejść na 5$, dlatego wraz z końcem miesiąca zostawię sobie na koncie 50$ i dalej będę grała moje sitki

Gram sobie solidnym stylem TAG i o ile od początku do końca trzymam się kilku prostych założeń to idzie dobrze. Wiadomo, że czasami wyluzuję i robi się kicha, ale zazwyczaj 3 pod rząd nie scashowane sng są dla mnie sygnałem, że jak przegram czwarty to kończę grę, bo gram dzisiaj jak dupa. Najczęściej powodem jest totalnie głupie blefowanie, bo moim zdaniem na tych stawkach wcale nie trzeba blefować (a jak już to w ostateczności na bublu, żeby się nie wyblindować). Drugim moim błędem, za który już niejednokrotnie przyszło mi słono zapłacić było zapominanie o złotej zasadzie "Slow play - you pay", bo tyle sobie czekałam, że przeciwnik dobrał z jakiś totalnie śmieciowych kart układ bijący mnie, a wystarczyło trochę podbić na flopie i turnie

To takie moje dwa grzechy główne. Czasami zdarzy się jakaś chamska przegrana, ale bad beatami bym tego nie nazwała. Ostatnio na moim stoliku jeden koleś miał karetę dwojek, drugi zaś karetę asów. Jedno z pierwszych rozdań, oczywiście allinowali się. I ten z karetą dwójek faktycznie mógł mówić o bad beacie
Walczę nadal o dodatkowe dolary na Leaderboard Gold na Chili, a właściwie to od kilku dni bronię moich 35$

Jeszcze nie tak dawno miałam ROI 19% i wystarczyło, teraz mam ROI 30,36 (przy 70 sng, czyli plus 7,5% ROI za ilość sng)i nadal ledwo wybraniam tą pozycję, bo codziennie ktoś pnie się w górę. Ale nie dam się

Dzisiaj kilka sitków postaram się rozegrać, bo jutro i w piątek nie ma mnie do późnej nocy w domu i nie będę miała jak grać. W sobotę trochę nadrobię i niedziela znowu poza domem.
Tak zmieniając trochę temat - oglądałam wczoraj dobry film "Nine Dead" - koleś porywa dziewięć osób w pewnym celu. Jakim? Obejrzyjcie, ja cały film przepedałowałam na rowerku z zapartym tchem
