HU za 22$ - 4:3
HU za 33$ - 1:0
Jak to zwykle bywa, parafrazując słowa piosenki: "A po dniu przychodzi noc, a jak minie spokój to przychodzi burza".
Sesja dziwna. Pierwsze HU to proste wygrane, przeciwnicy nie wymagający. Następne dwa przegrałem na własną prośbę i tyle.
Potem się zrobiło ciekawie
W HU za 33$ koleś z profitem 2k$ na minus skraca mnie do ok 200 żetonów
Kolejne porażki znów ciekawe:
W pierwszej Flush skompletowany na turnie przegrywa z fullem z rivera.
Ale druga porażka to było dopiero coś
Skróciłem kolesia do 80 żetonów przy blindach 25/50. Potem wygrywał wszystko, rozłożył mnie, nie wygrałem żadnej puli. Nieważne jakie miał karty i szanse - wchodziło mu wszystko.
Ręce mi opadły jak obaj przy którymś zagraniu AI (jak jeszcze był shortem - ok 600 żetonów i co reka grał AI)obaj pokazujemy K7 - ja mam obie karty karo on w pikach - wygrywa kolorem. Ten dzisiejszy HU to była cholernie mocna lekcja pokory.
Rozdanie z MTT:
Mam AA - koleś z middle position sprawdza (blindy 60/120) gram 4xBB
On robi call.
Flop AQJ - on gra check, ja cbet za 1/2 puli a on raise za stack ok 4k.
Śmierdzi blefem na kilometr(już tak grał - to była faza rebuy), dałem call - oczywiście się nie pomyliłem pokazuje QT
Turn K
dziękuję, nie ma pytań. Nie ma to jak postawić na draw.
W MTT ok 30$ w plecy
Sesja HU:
Sesja:
11$Wykonany plan: 71%

27$





