[center]Od ostatniego wpisu grałem głownie fifty50 za 3,5$. Rozegrałem ich 51 z czego 29 w kasie z bilansem 31,66$. Próbowałem tez swoich sił w mtt za 1,1$ ale bez większych wygranych.
Z freerolla na 888-brak-polskiej-licencji! z pulą 2000$, który się nie odbył każdy zapisany otrzymał 0,35$. Za owe 0.35$ rozegrałem kilkanaście sng, powiększając stan konta do 3$, niestety później było już gorzej i niestety stan konta wynosi obecnie 0.
O 770 zupełnie zapomniałem...
Szpital na peryferiach - tym mianem można określić miniony weekend w moim wykonaniu.
Najpierw w sobotę około 11:20, zadzwoniła do mnie do pracy żona, że bardzo źle się czuje, głowa Ją boli, wymiotuje i ręce oraz nogi jej drętwieją. Przyjechałem najszybciej jak się dało, a że do pracy jeżdżę na rowerze trwało to około 15minut - normalnie zajmuje mi to ponad 20minut. W domu po rozmowie z żoną postanowiłem zadzwonić po karetkę pomimo Jej sprzeciwów. Przyjechali po 30 minutach, po badaniu stwierdzili, że nie ma poważnych objawów i mogą jedynie podać ketonal. Jakby się pogorszyło to podjechać na pogotowie. W tygodniu podejść do rodzinnego po skierowanie do neurologa - termin na październik. Żona bóle głowy miała od zawsze, ale ostatnimi czasy coraz bardziej mocniejsze, najlepsze są komentarze lekarzy, żeby na badanie przyjść jak boli, bo tak to on nie wie co dolega...
Mam nadzieję tylko że neurolog nie znajdzie czegoś poważnego.
Niedziela to ciąg dalszy. Około 14 z placu zabaw przyszedł mój 5 letni syn z przeciętą nogą - przewrócił się jak schodził z górki. Więc miałem popołudnie spędzone na pogotowiu. O dziwo obyło się bez kolejki. Skończyło się na zastrzyku przeciwbólowym, czterech szwach i kilku plastrach żeby tyle go nie kłuć. Po przyjeździe do domu był płacz, bo nie może iść na pole, a w niedzielę był u nas na osiedlu festyn. Więc koniec końców na rękach go zaniosłem.
Przez weekend skorzystałem trochę ze składek, które płacę na nasza "kochaną" służbę zdrowia

[/center]