Najistotniejszy w tym tygodniu (jak i w poprzednich) był przede wszystkim koncert! The Arouser wreszcie wyszło na scenę! Nie obyło się jednak bez tilta i paru bad beatów...
W piątek wieczorem, dzień przed koncertem dochodzi do nas w zastępstwie klawiszowiec, którego dopiero co zaczynamy uczyć naszych kawałków ;o Na szczęście za wiele kwestii nie miał, tak więc szybko to sobie zapisał i się sam uczył... Z drugiej strony jak się ma czekać parę minut na wydanie kilku dźwięków to szlag człowieka może trafić
Generalnie na próbach generalnych nic nie wychodziło, wszystko się sypało, masakra!
Kiedy już jednak sprzęt został wyładowany, po 2 godzinach podłączony do wszystkiego co się da rozpoczęło się oczekiwanie i podniecenie. Po zapowiedzi najpierw wszedłem ja, zacząłem grać wstęp na basie, następnie po kolei dochodzili chłopaki. Na sali zapadła cisza i zaczęło się granie... Generalnie jestem zadowolony z występu. Stres mnie nie zjadł, pozwoliłem sobie na wiariacje po gryfie, było bez spiny (nie to co na pierwszym występie parę lat temu, kiedy po wyjściu na scenę dosłownie sparaliżowało mnie, tym bardziej, że w pierwszym utworze miałem grać solówkę, którą nie bardzo przećwiczyłem, tym śmieszniej, że pod sceną było paru ludzi na krzyż
Wzrost/spadek stanu bankrolla -
100$
Bardzo mało czasu miałem na granie w tym tygodniu. Ruszyłem trochę z SnG, jak zapowiadałem, ale po 50 grach stoję w miejscu. Za to wczoraj wszedłem sobie po dłuższej przerwie na cash i znowu poczułem moc. Nie to, żebym był jakoś specjalnie na plus, bo oczywiście walety zabrały mi całego buy ina kiedy spotkały się z moimi królami, ale po prostu czułem się tam jak ryba w wodzie (nie ma nic wspólnego ze sloganem pokerowym ;p). No i ogarniam już na lajcie 9 stołów. To co? Chyba zostanę jednak przy tym cashu? Tym bardziej zachęca mnie jednak do tego pewien wpis Glory'ego w szkole grinderów, gdzie mowa jest o tym, że o ile zestakowanie się np. z AA w turnieju i wygranie rozdania nie zapewni nam zwycięstwa, to w cashu czuję się tą wygraną fizycznie, wpadła kasa, jest fajnie, mam na 200BB, mogę ich ownować, nie patrząc na zwiększające się blindy i grając swoje. Nie żebym nie był tego świadom, ale zachęca takie podejście. Ja to jestem zmienny
Za to bardzo fajnie idzie w MTT
Wczoraj fajne 3. miejsce w naszym ligowym turnieju na chlipoker-brak-polskiej-licencji!. Czyli znowu jakiś tam mały sukces w tej sferze jest. Zachęca mnie to do grania częściej MTT, ale to trochę potem. Równolegle grałem freezouta, BI 5,5$, gwarantowane 4,5k. Niestety będąc już fajnie nabudowany moje AA zostaje pokonane przez J8s bigstacka (runner runner strit) i poleciałem, choć mogłem naprawdę powalczyć, bo czułem moc. Szkoda. Poziom tam jest tragicznie niski, tak więc o tyle łatwiej, a o tyle trudniej, że tragicznie słabych graczy jest zwykle koło tysiąca. No ale wreszcie kiedyś nie będę miał pecha i coś ukulam
Długi wpis wyszedł! Teraz tylko ogarnę poprawkę i można zacząć grać porządnie. Może jednak da radę wyrobić bonus w całości. A jak nie, to zawsze mogę z tego połowę dostać. Ale to już w ostateczności
Pozdrawiam!
(Full House, Tens full of Queens) (PreFlop 49%, Flop 90%, Turn 9%)
(Full House, Aces full of Threes) (PreFlop 33%, Flop 100%, Turn 100%)
(Flush, Ace High) (PreFlop 40%, Flop 0%, Turn 0%)
(Flush, Ace High) (PreFlop 40%, Flop 5%, Turn 2%)

