Ostatnio dzieje sie niewiele, czasu na gre nie ma bo pisze magisterke i koncze projekty.
W poprzednim tygodniu udalo mi sie obronic prowadzenie w generlace na stryyke, w ostatnim turnieju odpadlem na bublu - szkoda gadac.
W poniedzialek liga live. Turniej w formule rebuy - nie lubie tego ale poszedlem. Gdybym wiedzial wczesniej ze walcze na unibecie o wejsciowke na usop to bym nie pojechal. Ale dowiedzialem sie od Grzecha, juz po fazie rebuy ...
Pierwsze 2h turnieju to tragedia, co raise to dostawalem reraisy alin albo tylko dorzucali i trafiali flopa...
1 rebuy wzialem po tym jak przegralem z tripsem dam na fulla ... 2 rebuy wzialem po tym jak przewalilem AJ vs A4 vs KQ , A4 wygralo flushem na riverze ... do rivera bylem najlepszy
3ci rebuy i zaraz chwile po tym addon wzialem w ostatnim rozdaniu przed przerwa i koncem fazy rebuy po tym jak chwile wczesniej przewalilem set na set
A wiec zaczynalem faze after rebuy z 6k zetonow
i dalej nic, karta nie szla , ludzie zaczeli odpadac , a ja siedzialem i podziwailem , nie bede pisal jak mi sie nudzilo. Co podnosze to 62 92 74 j3 ... W koncu ktos tam raise , kolejny call ja podnosze na sb AQs i wale allin za 6k, w puli z moim allinem kolo 9k, ten co tylko callnal myslal myslal i zrzucil. Kilka rozdan pozniej powtorka, znowu AQ i znowu ukradlem - mam 11k.
Zaczelo sie ft, mialem kolo 10k, po mojej prawiej napalm - kolo 90k

po lewej koles - 50k ;]
Ja trzynmalem te 15 zetonow , Napalm mial taka kupe ze n/c zartowalem ze i tak mi odda wszystko

nie wierzyl ;]
Pierwsze podwojenie zaliczylem na Napalmie, ja na bb on na sb, do nas same foldy on raise, ja z ATs allin, Napalm sprawdza z 66, T na flop i mam 20k.
Dalej nic sie nie dzieje, w sumie nie nudze sie bo rozdaje karty, na przeciwko mnie ambient ktory tez rozdaje. Rozdal sobie 99, wszedl allin - mial z 8k, ja AKs, sprawdzilem - flop A i 2 kara, nawet nie patrzyl czy 9 mu spadnie

Wiec mam juz stack 30k.
Kolejna ofiara odpadla AJ vs moje 77, nic mu nie doszlo i mam 40k. Gramy dalej , dostaje KK na utg, raise do 2k przy blinach 800/400 na co wszyscy folduja , na szczescie jest Napalm ktory z bb mowi "twoj allin". Po tym jak powiedzialem call, spytal sie ile w ogole mam zetonow

Pokazal 67s. Na szczescie bez niespodzianek i wskakuje na poiozm 80k i chip lidera na ft. Angazuje sie w kilka wikeszych pul ale niestety nic nie trafiam i zrzucam karty. W koncu dobijam Napalma, ktory raisuje , ja odpowiadam reraisem, on allinem. Sprawdzam go z 99, pokazal 44 i odpadl. Po tym mam kolo 100k zetonow, w grze jest ich niecale 300k i 6 osob. I wtedy sie zaczelo, w 6 osob gralismy z godzine, nikt nie chcial odpadac przed bublem. W koncu sie udalo, zostalo nas czworo - wiec jestem w kasie. A kasa tego dnia imponujaca. 1 miejsce 1,9k, 2gie to niecale 1,2k, trzecie to 900 i 4 to 450 zl. Gre o kase zaczelismy po 8 godzinach walki ... Przepychanki trwaja, dochodzi do luczowego rozdania w ktorym oddaje sporo. Podbijam z sb z QJs, bb mysli mysli i dorzuca. Flop KK2 przeczkany, na turnie spada 2 i uderzam za 2/3 puli, dostaje po namysle allina. Musze dorzucic kolo 24k do puli 50k. Niestety dorzucilem , mial tego K i spadam do jakis 45k w zetonach. W tym rozdaniu obstawialem go na jakies conectory, bo z A zawsze reraise robi a z krolem by nie myslal tyle. Niestety pomylilem sie. Kart dalej nie ma, odpadam po pushu z K7s vs KQ, Q na flopie rozbija moje nadzieje o top 3. W sumie odpadam po ponad 9h gry - z wystepu moge byc zadowolony bo cierpliwosc sie oplacila.
Wyrzucic Ambienta i Napalma - bezcenne

Do tego atmosfera na lidze jest swietna, wiec nei szkoda tego czasu
A wczoraj nasz turek na chili, zmartwily mnie tlyko 3 platne bo ostatni siec ipoker mnie nie darzy sympatia. Jak zwykle na blinach 10/20 i 15/30 dostael AA 2 razy, KK i QQ i niewiele z tego mam. Na ft wchodze ze stackiem 4,5k wiec nie bylo zle. Najbardziej boli przegranie z grzesgorzemvp moje AK na jego AT, t na flopie... Odpadam 5. Moglem odpasc 4 ale zostawilem to miejsce dla Grzecha
