Dawid84 pisze:Nie spierdol tego ....
Postanowiłem zrobić Ci na złość i spierdoliłem
Początek udany. W sensie udało zapisać się do turnieju, następnie wylosować stolik i miejsce na sali dla niepalących, następnie odnaleźć go i siąść na właściwym krześle, zamówić zimne piwko... No i od tego momentu zaczęły się już schody
No może nie tak od razu, bo jeszcze dobrze nie usiadłem, gdy dostaję pierwszą rękę i widzę QQ. Grając bez pozycji podbijam do 300 i sprawdza mnie jedna osoba. Na stół spada AKx i nie jestem z tego powodu zbyt szczęśliwy. Zamiast zagrać cbet pukam dwa razy w stół i tak do samego showdownu, bo przeciwnik z niższą parą (chyba 33) też nie kwapił się do budowania puli. W ten sposób zbudowałem sobie solidny obraz fisza na stole już w pierwszej ręce i byłem dumny z siebie, że tak łatwo przekazałem im jakże mylny sygnał
Chwilę później rozdanie, które i mi i innym graczom przy stole ciężko było zrozumieć. Dostaję

na środkowej pozycji i gram do 300 (blindy: 50, 100), dostaję 3bet do 900 od gracza z buttona do 900, i dokładam. Na stole pokazuje się A i jakieś dwie dużo mniejsze karty, żadna karo. Myślę sobie, że Asa mogą tu spokojnie reprezentować więc gram dość mocy cbet do 1500 i zostaję sprawdzony. Spada kolejna niska karta. Myślę sobie.. świetnie. Czeka na mnie z Asem lub jakiś set mu spadł. Drawów do koloru czy strita nie widziałem w jego range. Postanowiłem zaczekać i gość zrobił to samo. Wtedy byłem już niemal pewny, że jestem w dupie i że gość slowplay-uje jakiś bardzo mocny układ, tym bardziej, że wcześniej grał dość agresywnie postflop. Na river jakiś kolejny dla mnie blank i gram check. I tu zaskoczenie, bo rywal też czeka... Pokazuję K high, a koleżka muckuje karty

Pomruk zdziwienie, który rozszedł się po stole i przytulam ok 5000 sztonów.
Z ciekawszych rzeczy później to zagarnięcie jakiś limpów mocnym raisem z JJ, zrzucenie QQ na pozycji BB, wobec latających 3-betów, 4-betów i 5-beta od gościa, który do tej pory nie zagrał żadnej ręki

A potem...
A potem organizatorzy dojrzeli chyba drzemiący we mnie potencjał, bo postanowili mi zrobić psikusa i przerzucić mnie piętro niżej do sali dla palących do innego stolika. Stoli okazał się być z rodzaju tych "telewizyjnych". Poniżej tylko niektóre cytaty z relacji na żywo na
www.pokertexas.pl/relacje/hesop-ostrava-2013-dzien-1c/
"Na tym stole zebrała się ciekawa ekipa i coś czuję, że to nie koniec atrakcji związanych z dość nietypową grą na tym właśnie stole. Mamy tam dwóch Czechów, którzy otwierają po 5x, 6x big blind, c.betują za 100% puli itp. Przy tym stole już siedzi GrzechuTG, który szuka okazji, aby włączyć się do któregoś z grubszych rozdań. Za chwilę do tego stołu dołączy też Kądziel, który już się do turnieju zarejestrował, ale zanim zasiądzie do gry musi coś zjeść."
"Kądziel wrócił z obiadu i jeszcze podkręca akcję na szalonym stole."
Wcześniej na stole grał jeszcze z nami Nessie - zwycięzca Turniej Mistrzów HESOP Champs, ojciec wspomnianego Kądziela"
Obsada więc zacna. Grzechu siada obok mnie, więc przywitałem się jak na pokerkingsa przystało i nawet pamiętał , że mam rumcajsa w avatarze

(robię się sławny

)
Stolik rzeczywiście szalony jak dla mnie. Wobec luźnej gry postanowiłem pograć nieco bardziej tight, co dodatkowo ułatwiały mi słabe karty, które dostawałem. Nie pamiętam ani jednej sytuacji, gdzie spasowałem karty, a wyłożony board sprawiłby, że żałowałbym tego (poza jedną-ale o tym później). Wszystko to sprawia, że moją grę w tym okresie można streścić ograniczając się do kilku kluczowych rozdań.
Dostaję dwa razy AK pod rząd - niestety na odpowiednio na BB, potem na SB. Na BB tylko sprawdzam wobec wcześniejszych podbić i muszę pasować na niskim, drawowatym boardzie. Na SB też dokładam i tu udaje mi się wygrać pulę, którą wcześniej straciłem, uderzając na turnie, gdy spada K.
Później bez pozycji dostaję JJ i jak dobrze pamiętam zgrałem mocny 3-bet, który wyrzucił jednego przeciwnik, a zostawił Michała Kądzielę. Na flopie spada Kxx, gram check-call, turn niska karta, gram check-call licząc, że Michał, który luźno pogrywa A: ma jednak słabiej, B: nie zagra grubo na river, C: na river spadnie J

Sprawdziło się tylko B, bo Michał stwierdził, że "nie chce dostać check-raise ode mnie i na mój check odpowiedział tym samym" Niestety pokazał K, a ja straciłem sporo żetonów. Zostało mi poniżej początkowego...jakieś 28000 chyba.
Sytuacja, która mnie pogrążyła:
Było już po przerwie, w trakcie której postanowiłem grać szerzej. Chciałem się albo nadbudować, (aby nie wchodzić w drugi dzień ze stackiem, który będę musiał wrzucić w pierwszej fazie) albo odpaść z godnością

Dostaję

. Naprawdę zacna karta biorąc pod uwagę wcześniejsze ręce, tylko jednego gościa grającego raise i moją pozycję nad nim. Na dodatek był big stackiem i zachowywał się jak burak. Wiedziałem, że jak trafię to wypłaci się srogo, bo nie bardzo szanował żetony i tym bardziej, że wcześniej mieliśmy małe spięcie. Jego debilne wywody podsumowałem krótko mówiąc, że: "
pierdoli głupoty"

Spada stół

, jakiś blank,

. Myślę sobie. Jest nieźle. Gość gra ok pot bet, sprawdzam. Spada

Great! Gość gra bet. I tu długo myślę.. W zasadzie nad tym czy wsunąć, czy tylko call. Po callu miałbym w stacku jakieś 12000 (jakieś 20bb) Uznałem, że jak wsunę to go wyrzucę z gorszą ręką jak Q high, czy dwie pary, więc zagrywam call. I na river spada

(chyba taki kolor choć nie ma to znaczenia). Gość gra bardzo mały bet za 3800 chyba... hmm. Nie wiem czemu, ale jego zachowanie, sizing i Bóg wie co jeszcze zapaliło mi lampkę ostrzegawczą w głowie. Zmieniłem plan i zagrałem tylko call, zamiast wsuwać. To uratowało mnie przed odpadnięciem w tym momencie. Kolega pokazał

(choć kolorów akurat nie jestem pewny). Jebany river skompletował mu nutsowego fulla. Byłem na siebie zły na ten turn, że nie wsuwałem. Ale gdy analizowałem to na chłodno, to nie widziałem szans, aby akurat on w tym momencie wyrzucił seta dam.
Zostaje mi jakieś 8000 sztonów przy blindach 300/600 ante 50 i od tej pory szukam okazji aby wsunąć. Za parę rak dostanę po raz kolejny AKo. Przede mną wsuwa gość, który chyba był lekko ztiltowany, po tym jak Grzechu trafiając na flopie dwie pary wsuwa allina, którego koleś sprawdza ze stritem. Turn szybko pozbawia go złudzeń, dając Grzechowi fulla

Pytam się ile ma w stacku i dowiaduje się, że lekko go kryję i również wsuwam. Wszyscy inni fold. Pokazuje mi KTo. Jeśli w tym momencie pojawił się uśmiech na mojej twarzy, to na flopie nie było już po nim śladu. Oczywiście spada T, turn K, który nic nie zmienia i nic znaczącego na river
Zostaje mi 1800 chyba

Co ciekawe koleś, którego podwoiłem odpada szybciej niż ja. Ja przynajmniej poczekałem, aż kółko dojdzie do mnie, dając sobie spokojnie czas na dopicie Jacka

Po czy wsunąłem nie patrząc w karty

Sprawdził mnie jeden polak i Grzechu, którzy byli tak mili, że umówili się że będą czekać do końca. I czekali.. czekali nawet wtedy, gdy Grzechu skompletował strita na riverze
Tak oto zakończył się mój występ. Nawet nie za bardzo umiem go ocenić. Nie wiem czy powinienem zagrać jakoś inaczej, lepiej. Czy mogłem wyrzeźbić coś więcej z tymi kartami, które dostałem. Patrząc na to co zrzucałem i na to jak układał się board wydaje się, że nic nie mogłem zrobić. Z drugiej strony, nawet żona, która nie zna się jakoś wybitnie na pokerze, stwierdziła że zbyt pasywnie wyglądała moja gra. Na tle mojego szalonego stolika (gdzie np. wrzutka z 23s, sprawdzona przez AK pre flop była normalnym zagraniem, a co ważne profitowym

) tak to mogło wyglądać.. Jednej sytuacji, jeszcze z przed przerwy, żałuję.. Mając A2 w pikach na pozycji byłem gotowy zagrać, lecz odpuściłem wobec raise, 3-bet, chyba nawet 4-bet potem

Spadł stół AJJ, jakieś mocne bety, turn A, pula puchła w zastraszającym tempie, a ja płakałem, że nie ma mnie w tym rozdaniu. Michał K i jeden z Polaków pokazali K7 i K4 (chyba) i był podział. Może powinienem na wrzucić te QQ na początku.. Może sprawdzić z 97s dokładając do 3-betu. Nie wiem..