na poczatku zaznacze, ze to nie zart i na pawde mam problemy z takimi rozdaniami;)
Turniej 3,5k gwarantowane za 10$. Startowalo ok 400 osob, zostalo 98 i jest 30 miejsc platnych.
Blindy 100/200 ante 25
Dostaje na pozycji UTG+2 TT, mam w stacku 4200, gracz z UTG majacy ok. 3500 w stacku podbija do 600. I teraz na prawde mam dylemat!
Faza w turnieju jest juz dosc pozna i za ok 30-40 minut bedziemy walczyc o wejscie do kasy.
Moje rozumowanie jest takie:
mam dosc srednia reke, gracz, ktory podbijal nie wyroznial sie zbytnio wsrod reszty graczy wiec watpie zeby mialo dla niego znaczenie z czym podbija z UTG. Stack tez mam sredni wiec szalu nie ma
No i tak:
- moge zagrac call za 600 ale jestem wtedy narazony ze za mna posypia sie calle albo nawet reraisy i oddam bez walki w glupi sposob sporo cennych zetonow,
- moge go raisnac np do 2k ale gdy dostane call i na flop spadna wysokie karty bede musial spasowac do kazdego podbicia i zostane shortem. Moge tez dostac all ina w odpowiedzi i pewnie bedzie nie ciekawie,
- jest tez opcja zeby zagrac all ina. W puli juz sa blindy 100+200 i ante + 250 oraz podpicie przeciwnika +600 co daje razem 1150 czyli 1/4 mojego stacka. Wiec jezeli wygram ta pule jeszcze przed flopem to niezle sie oblowie.
Jak Wy byscie rozegrali ta reke? Bo przyznam ze ostatnio mam problemy z takimi parami w dosc poznych fazach turnieju.

