>> Czyli jak to agresja nie zawsze popłaca.
A było to tak> godzina 23.31 czyli czas, w którym oczy mówią fold, ale serce jeszcze się buntuje. Jeszcze tylko jedno rozdanie > prosi i mocniej pompuje krew.
Na ręce para dam, przy stoliku duża ciemna >> jak ja kocham atakować z takiej pozycji.
Tak tez było i tym razem.
Na jeden call 0,25$ i raise 1$ odpowiedziałem przebiciem do 2$.
Nie trudno zgadnąć, że w rozgrywce zostało nas dwóch > jeden, bowiem wykonał fold a drugi dołożył do puli. :yes:
Z uśmiechem przywitałem flopa.
Weszłem za wysokość puli >> rywal sprawdził. 10 czerwień na turnie mnie nie przestraszyła.
Zacząłem za to kombinować
No dobra
Końcówka rozdania miała być formalnością przed upragnionym snem.
Jednakże los zadrwił sobie ze mnie. Mój all in został oczywiście sprawdzony. Chwile potem doszło do wyłożenia kart.
OMG od wysokości flopa byłem agresorem w przegranym rozdaniu. Nie można przecież wygrać >> parą dam z trzema waletami.
Była godzina 23.33, oczy mi się zamknęły, ręce opadły. Myszka się spociła. :no:
A ochrona silnej pary okazała się >> misssion impossible.
No tak Tom Cruise to ja nie jestem…




