Ze dwa tygodnie zacząłem grać w internecie, wpisałem się przy okazji tutaj na forum i tak mi też powiedziano, jak wyżej. Ale że fish wie najlepiej, poza tym ma 10$ całej kasy to fish nie posłuchał.
I owszem, po pierwszych niepowodzeniach doszedłem do 16$ i zamiast wskoczyć wyżej doszedłem do wniosku, że doświadczeni gracze g... wiedzą a kasa na 002BB leży i czeka na podniesienie. Po czym dostałem dwa przegrane all-iny A10 przeciw moim QQ oraz jakieś bloty suited vs moim KK co skończyło się na ok. 5$ pozostałej kasy.
Wielu kolesi tam to kompletni kamikadze, wchodzą z piątką i doładowują albo "skaczą" po stołach wyławiając fuksiarskie all-iny. Chyba najprzyjemniejszą sprawą w pokerze jest czytanie przeciwnika ale tam rzadko mi się to zdarzało: przy ostrych rozdaniach albo przegrywałem dziwnymi, zwykle fuksiarskimi układami albo wygrywałem przeciw kretyńskim blefom (żadnej satysfakcji z moich umiejętności mi to nie przynosiło).
Z tą ostatnią piątką powiedziałem sobie: "dość syfu, albo umiesz grać i na wyższym poziomie się sprawdzisz albo nie umiesz to wtedy i 0000001 za dużo i idź grać na zapałki".
Miałem tylko tą piącinę, więc o niczym poza 005BB nie mogło byc mowy. Wchodzę na max6, siadam i jakbym sie w innym świecie znalazł - pasy, macanki, szacuneczek dla kapitana, porządne karty wygrywają, all-in prawie brak. Początek kiepściutki, do 3,6$ zjechałem ale raz wygrałem z kapitanem z niczym na ręku (blefował) i wiedziałem, że na takim stole coś w końcu zdziałam. To coś to śmiszne 8$ na koniec i nie przesądza, że potrafię grać w pokera ale przesądza o jednym: 002 to syf, którego więcej się nie tknę i wam fishom takim jak ja radzę to samo!




A szczerze jakby przeswietlic wiekszosc zawodowcow to pewnie sami nie trzymaja sie BM 