[center]
ELIMINACJE MISTRZOSTW POLSKI everest-brak-polskiej-licencji! POKER[/center]
Przyszedł czas na relacje z sobotniego turnieju, pewnie mało któremu z Was będzie się chciało to czytać bo znowu się rozpiszę strasznie :P
Od strony organizacyjnej o niebo lepiej niż w zeszłym roku (tak mi się wydaje po tym co widziałem w Poznaniu rok temu). Przywieźli 10 porządnych pokerowych stołów które zostały ustawione w sali konferencyjnej Hotelu Dal w Gdańsku, każdy z prowadzących miał mikrofon i wszystkie dane turnieju wyświetlały się na ścianie (rzutnik). Mało tego przy każdym, ze stołów był krupier, a nawet było ich za dużo i co jakiś czas się wymieniali! Ponad to za każdym razem gdy odpadało 10 osób z turnieju głównego ruszał sitek poboczny gdzie 1 osoba z tego sitka przechodziła do finałowego sitka granego o 22:30 i z tego sitka 1 osoba dostawała pakiet na MP. Czyli jak gdyby druga szansa choć nikła bo trzeba było wygrać 2 sitki mega turbo 1000 żetonów w stacku i 10 minutowe blindy, także loteria. W głównym turnieju mamy 10 000 żetonów i 25 minutowe blindy, po 4 levelu wchodzi już ante. Na początku dzięki stackowi można grać spokojnie jednak później (jak zostało ok. 20 graczy) robi się porządne turbo :/
[center]

[/center]
Teraz o samym turnieju i o mojej grze z której jestem zadowolony, mimo średniego wyniku - zająłem 15 miejsce na 78 osób, ale tylko 4 dostawało pakiet na Mistrzostwa Polski. Zacząłem bardzo spokojnie, kilka małych pul bez zbędnego ryzyka, obserwowałem graczy. Siedziało nas 9 - ja, 2 dobrych graczy (jeden na prawo ode mnie i jeden 2 miejsca po lewo), 2 totalnych murków (przez 1.5 godziny byli może w 1-2 rozdaniach szybko odpuszczając po agresji na flopie), jeden który nie miał pojęcia zbytnio o grze (łatwe żetony), jeden przeciętny, ale agresywny gracz i 2 graczy których gra wyglądała tak: grali bardzo dużo rąk, jak trafiali flop to bili od razu mocno, a jak nie trafiali to tylko cbet i odpuszczali albo przeczekiwali (będę o nich mówić rozczytani :P), czyli także wiadomo było kiedy można ich wydoić ;) Po takich oględzinach czas na opis gry.
Kilka małych rozdań, małych pul, raz AKs na których zarabiam mało lekko wyciągając od słabego gracza, raz AQo na flopie Q35, sprawdza mnie na flopie jeden z rozczytanych, potem kolejne blotki na turn i river, gdzie na obu poszły lekkie bety około 1/2 puli i koleś pokazuje Q9 więc wygrywam kickerem. W tym momencie mam około 12k.
Potem przychodzi czas na 77 na ręku i znowu jestem z tym samym rozczytanym w rozdaniu po lekkich podbiciach preflop. Flop mi nie pomaga - 89Q jednak atakuje mocno chce od razu go wyczuć bo przeczekał tego flopa. Sprawdza! Na turnie spada As i on znowu czeka i zaczynam chwilę rozkminiać - wcześniej zawsze atakował jak coś miał, więc tutaj trafił tylko parę 8 albo 9. Dlatego stwierdziłem, że uderzę i pokarze, że mam dobrze, atakuje za prawię pulę, koleś chwile myśli i wyrzuca, mój sąsiad (jeden z 2 dobrych graczy, mówił, że był w tamtym roku na finale i kazał Sebole pozdrowić ;)) mówi pokaż tego seta po czym 2 graczy go popiera, a ja po chwili namysłu pokazałem swoje 77 na co mój przeciwnik się skrzywił, stwierdził, że miał lepiej, dealer powiedział "idealna karta na turnie" i tak dokładnie było udawałem, że jestem mocny, że mam tego Asa, może AQ. Mam około 16k i drugi stack na stole.
Niestety parę rozdań wtapiam bez showdownów bo nic kompletnie nie dochodzi i spadam z powrotem do 12k :/ i przyszło kolejne bardzo fajne rozdanie. Mam na ręku Q9s na dealerze, nikt nie wchodzi pięknie do kradzieży, podbijam do 2.5BB, SB słaby gracz pasuje, BB dobry gracz podbija automatycznie, przypuszczam, że wie, że kradnę i sprawdzam. Flop x9K, ona czeka ja znowu bet prawie 3/4 puli, sprawdza - myślę, na stole 2 serca (nie mój kolor) i wyższy król, co może mieć, zobaczymy turn - T, czeka przeciwnik, a ja znowu uderzam, pół puli bo już większa, on znowu sprawdza - teraz już byłem pewien, że dobiera do koloru, całe szczęście serce do koloru na river nie spada tylko jakaś blotka, 2 czy 3 i on tym razem delikatnie uderza ok. 1/3 puli, nie wiem czy myślał, że spasuje, ale na pewno nie był to value, było to po nim widać, dlatego tylko z parą 9 uderzam za pulę i koleś raz dwa pasuje - mój read był chyba słuszny nie dozbierał do koloru - nie pamiętam żeby kiedyś mi tak blefy po readach wyszły :P może dlatego, że live prawie nie gram :P Mam już 18k i znowu 2 stack na stole.
I przyszło felerne rozdanie, ostatnie rozdanie przed przerwą :/ dostaje KTs siedzę przed dealerem i po jednym limpie także limpuje, w grze jest 4 graczy SB, BB, UTG+3 i ja. Flop ładny 789 rainbow. Sprawdzam jakiś minibet i zostaje nas 3, turn spada J! Mam ładnego strita i dobry gracz atakuje za 1/2 puli, a BB sprawdza (rozczytany) myślę cholera co jest, na river spada K, czyli bije mnie tylko QT, koloru nie może być, po krótkiej przepychance z dobrym graczem, sprawdzam ostatecznie i pokazuje niestety właśnie to QT :/ idę na przerwę tylko z 6k żetonów :(
Po przerwie pół godziny pasów i dostaje TT na późnej, ziomek z UTG+2 (murek) podbija do 3BB na co ja odwijam się za jakieś 4000 pozostałych moich żetonów all-in, sprawdza mnie tylko ten murek pokazuje AKo na moje TT, coinflip - na szczęście nic nie dochodzi i się utrzymuje. Mam około 9k.
Nie długo później, już na następnym poziomie blindów, chyba już 300/600, ja mam ok. 7000 dostaje AKs koleś z UTG podbija do 1500 reszta pas, ja z dealer - 2 rzucam all-in i znowu coinflip, ziomek pokazuje 88 i znowu szczęśliwie dla mnie bo już na flopie mam A! Podwajam się i mam 14 000.
Niedługo później znowu dostaje AKs trefle. Short na UTG wali all-in za 3500 przy blindach 400/800, koleś z MP go sprawdza i zostaje tylko ja z późnej, mam co prawda ok. 15BB - 12 000, ale raczej nie pozwoli na spokojną grę bo blindy rosną już praktycznie co kółko, także decyduje się na all-in i albo gramy albo odpadamy. Ziomek mnie sprawdza (aha zapomniałem napisać, że 2 rozdania wcześniej mnie przesadzili na inny stół więc nic nie wiem o graczach). Short pokazuje QJo, kolejny 77 i ja AKs, myślę nie jest źle. No i tak było, na flopie mam A53 (53 w treflach) czyli TPTK i draw do koloru i dealer mówi "no to ciężko będzie to pobić", niestety już na turnie spada 7 i walczę przeciwko setowi :/ ale zaraz, zaraz! Ta 7 była w treflu więc mam top kolor! :D River bez niespodzianek i mam 28k ;)
[center]

[/center]
Potem blindy już tak urosły, że gra wyglądała praktycznie tylko push-fold. Pierwszy all-in KQs przeciwko Q4s i na stół spada A99 - Q - x !! i niestety zamiast zgarnąć ładną pulę mam tylko splita :/ Następny all-in i ostatni gdy zostało mi około 6BB (1200/2400) shotr przede mną nie patrzy w karty (miał na 1.5BB) i rzuca all-in, ja podnoszę A9o na MP i przy blindach, ante (200) i shorcie mam ładną pulę do zgarnięcia, także wchodzę za wszystko. Niestety BB mnie sprawdza i pokazuje TT, a short 52o na stół spada 53388 i nawet short mnie bił a TT bigstacka się utrzymały i odpadam na 15 miejscu.
No cóż, pech. Tak blisko po 7 godzinach gry, ale jednak nie dałem rady :/ z sitka już zrezygnowałem, bo ledwo już siedziałem przy stole, po takiej przerwie, gra live strasznie mnie wykończyła, zwłaszcza, że byłem bez obiadu, tylko przekąsce, a sitek finałowy był zaplanowany dopiero na 22:30, a odpadłem o 21:00 - brak sił jadę do domu...
Oczywiście nie poddaję się - jak zapowiedział organizator na turnieju do wygrania są pakiety obejmujące wejściówkę do turnieju głównego o 200 000zł i pakiet opłacający podróż, wyżywienie i nocleg od piątku do niedzieli w Krakowie! Dlatego walczę jeszcze na żywo w Bydgoszczy i potem online. Dodatkowo każdy uczestnik eliminacji dostaje ładne karty everestu i ich koszulkę, także w Bydgoszczy wezmę koszulkę dla Ilony i druga talia kart wpadnie ;) no i tak już w sitkach także będę brał, udział, przygotuje się z jedzeniem i energetykami i dam radę ;)
Ufffff, mówiłem, że znowu się rozpisze jak czubek :P raczej nie będziecie chcieli tego czytać :P ale najwytrwalszych poproszę o wpisy odnośnie moich rozdań no i pytaniami jeśli w ogóle coś pominąłem :P
I dziś wpis do blogu na tym zakończę - wystarczy obszerny opis turnieju live.