dobra będę pierwszy...
zaczynając od początku...
(Pt. godzina któraś tam)
przyjeżdżam do hotelu i niema nikogo
dowiaduje się że turniej dopiero o 21.
i już na wstępie wkurwienie że się wyfiszowałem z godziną
ale siedzę czytam RZ wpada Kozak + Gama +i ktoś jeszcze
wpada w końcu przyjeżdżają moi partnerzy w interesach fisz Tosiak fisz Aleks i fisz Yerzy...
pojechali po vodke kolo 15 do ałszana oddalonego o 1km i nie było ich z godzinę... a że pokój jeszcze nie odebrany dalej gnije na racepcji...
dobra ciul z tym przejde do najważniejszego.
wpadają chopy witamy się Aleksowi przedstawiam się jako Dadzio o dziwo donk to łapie

i tak ogólnie jestem dzadziem do póki nie wróciliśmy z jeszcze dluższego mc oddalonego o 1,5km
Ale znowu uciekłem od tematu. Wpadamy do pokoju i o dziwo niema Grzesia to meta dzieje się w 201 i tak siedzi już tam Masaker Jego dupeczka Firek Tommko (konfitura

) mówiąc o siema knoperss... i mina Aleksa bezcenna

ogólnie nie napisze ile osób było bo było chyba więcej niż na evencie głównym

ale co tam się działo to zostanie tajemnicą dla tych co byli... chyba wiecie o co chodzi

Z tego miejsca pozdro dla Firka i jego stolika

sory ale muszę poszydzić z Ciebie hahahaha Ty donku

jako że chyba pamięć piątkowa się kończy zaraz idę do Soboty... Glorynki szybko się dla mnie skończyły... nie wiem z kim odpadłem nie znam ani jednego rozdania w którym zagrałem totalna pustka

czyli turniej nie był najważniejszy
mega zajebista zabawa która się przeniosła pod 201 ...
A właśnie Kasia Ty zadymiaczu największy forumowy

Przez Ciebie Kozak gwiazdka poszedł spać o 23 bo było mu wstyd za was... Szkoda że ciągle chodził spięty i nie potrafił się bawić z prosami alkoholowymi

no ale wiecie że to tradycja gdzie on jest największym sztywniakiem

piątek skończył się chyba w sobote nad ranem... 2metrowy Bartas który zdołał schować się pod krzesłem( stary szacun ) Tomek który obudził się o 12 miał może jeszcze z 9 promili we krwi...i ogólnie spało w 201 z 8 osób a nikt za nocleg zapłacić nie chciał... Lopez nas zaprosił na nemironofa czy co to było za wstrętne dziadostwo....ale wyszło na to że Carter wymyślił sobie carter texas na 3 flopy no i ani jednego nie wygrałem przegrałem z 70pln z czego Yerzy wykupił 25% udziału za nie w ME jak się zaraz dowiecie zrobił deal życia
turniej się zaczął ale ja miałem taką banie o 16 że poszedłem spać
wróciłem na turniej i skończyłem 2!!!!
ale od końca...2 ręce które pamiętam z całego turnieju

moje JJ na AA przy flopie 352 i donk nie zrzucił AA na mojego all ina

dziwne izi fold
tak więc poszedłem znowu spać

wstałem z godzinę później zrobiłem wejście smoka i wszyscy łach ze mnie że mega spruty poszedłem na kesz i z 50zł zrobiłem 800:D master
tylko pamiętam jeszcze chyba jedno rozdanie moje AK vs Glory AQ
blindy 1-1 rajs do 6 Glorego i stawiam go na all inie

sprawdza za 100zł i wygrałem hahaha więcej nie pamiętam... a graliśmy chyba od 19 do 7 rano kesze

co prawda spałem trochę przy stole ale było ok
nasz stół się posypał i rybki poszły spać ... Przenieśliśmy się na najbardziej śmieszny stół na jakim kiedykolwiek grałem.... atmosfera była taka że połowa tamtego stołu zrobiła keszałta i poszła do domu (Gama) mówi że to nie to samo co wcześniej i spada
a my poprostu świetnie się bawiliśmy bo jak można wrzucać all ina za 3zł i go nie sprawdzić z any2 ??? Pablowi to chyba 10zł tak o dałem

Kasia nasz jedyny chyba trzeźwy zawodnik

i cudowny diler rozdawała same natsy jak nie 27 to j2 itd

wszyscy byli tacy zmęczeni że masakra...ostatni rozdanie zagrałem z Fiszem Aleksem... wrzuciłem all ina za 50gr a on mnie sprawdził z gównem i mu doszło ... masakra...
jeżeli kogoś uraziłem przez weekend to bardzo ale to bardzo się mylicie że was przeproszę...
Po prostu poznaliście knoperssa
SIERPIEŃ!!! <3