Ten weekend stał pod hasłem: "I Święty Boże nie pomoże" (jak mówiła pewna starsza dama)

Zaczął się trochę inaczej niż planowałem. W piątek o 23ej pojawił się u mnie gość z drugiej strony Polski, którego wizyta uniemożliwiła mi przyjazd do
"Sunny Hotel" i integrację z Pokerkingami, którą planowałem.
Liczyłem na to, że na turnieju - w czasie dochodzenia do FT będzie okazja poznać przy stoliku kilka nowych osób, których nie miałem okazji poznać w Krakowie.
Niestety rzeczywistość zweryfikowała plany. A konkretniej - po jakiejś półtorej godzinie gry - wyższy kolor "sn00piego", na którym go w ogóle nie postawiłem! Zły read, zły read, zły read!
Jedyne mini pocieszenie jest takie, że udało mi się wcześniej w turnieju złapać fulla na Asach. Nie mogę powiedzieć, że w turnieju miałem złe ręce
Ręce dostawałem dobre - tylko sposób grania ich był nieodpowiedni
Szybko odpadłem, więc liczyłem na jakąś cashóweczkę. Niestety pokerkingowe murki, starały się wytrzymać w turnieju co najmniej do pierwszej przerwy więc nie miałem z kim grać.
W międzyczasie okazało się że gość specjalny Michał W., który dość szybko odpadł, organizuje sit'n'go z potężną pulą dodaną!
Pula dodana wynosiła półtora raza tyle
co wpisowe, a poza tym za każdego wyrzuconego gracza było bounty w wysokości... wpisowego! Grzechem było nie zagrać. Grzechem nie było, ale błędem tak
Tego co się działo w moich kartach w trakcie tego sng długo nie zapomnę
Pierwszy BI - grywalne ręce, stack oscyluje w granicach początkowego. W pewnym momencie dostaję pocket kings! Gram z rossim. Po flopie Q33 dokładam tylko do jego raise
(
zachciało mi się, k..., j... m.. - smallballowej taktyki!), turn: 5, (taka bezpieczna karta) znowu dokładam, river: jakiś blank (wprawdzie trzeci w kolorze na stole, ale jestem
spokojny bo wiem że nie ma koloru). Okazuje się że rzeczywiście nie ma koloru - ma fulla 55533!
Wściekły za złą grę odchodzę od stolika na 3 minuty. Po uspokojeniu skołatanych nerwów robię rebuy.
I teraz dopiero się zaczyna prawdziwy pokerowy koszmar!
Cieszę się, że mam świadków, bo inaczej ktoś mógłby mi zarzucić koloryzowanie. Alekspolak, który odpadł z SNG już po fazie rebuy, i falkor kibicowali mi - i jednocześnie mieli okazję
oglądać moje karty (sng był towarzyski, więc nie było z pokazywaniem kart problemu).
Ciężko w to uwierzyć, ale przez dobre półtorej godziny nie widziałem na ręce karty wyższej niż 9! 23o, 34o,79o - nie zliczę ile razy dostałem te właśnie ręce!
Falkor z Aleksem zastanawiali się czy ja oddaję te karty, czy je gdzieś schowałem i wyciągam. Przy agresywnym stoliku, na którym na dodatek była nagroda
za wyrzucenie shorta, nie mogłem się pokusić o kradzież, z takim za przeproszeniem szajsem! W pewnym momencie wszystko obróciło się o 180 stopni! Zacząłem dostawać premium hands:
AQ (raise - wszyscy pas), kolejna ręka
AK (raise - wszyscy pas). Znowu kilka rąk totalnie niegrywalnych i
dostaję krytyczne KK... rossi akurat raisuje mojego all in, call.
Rossi wyciąga JTs - flop T, river T, i pozamiatane!
To co się działo podczas tego SNG to jakaś wielka kosmiczna porażka! Byłem wściekły, ale co jakiś czas widziałem kogoś bardziej zdenerwowanego ode mnie...
średnio co 20 minut przychodził ktoś z turnieju, żeby poskarżyć się znajomym, jak to odpadł. Dwa najczęstsze teksty: "Nie zgadniesz przez kogo odpadłem" i "Nie zgadniesz na czym mnie Jezus wydrawawał"
Kolega Fuzzion robił swoim ultra LAGiem wielką turniejową masakrę!
Ale o tym na blogu pewnie sam opowie.
W niedzielę był w Poznaniu freeroll everest-brak-polskiej-licencji! Poker - liczyłem że pogram przynajmniej w drugiej rundzie. Przy stoliku miałem dwóch całkiem niezłych graczy i 4 murków.
To z czego jestem zadowolony na tym turnieju to
dobry read, i dobre foldy. Niestety miałem
zły timing do raise'ów. Przykład: AT na dealerze, raise; murek all in.
Po chwili zastanowienia zrzucam - murek wyciąga AJ. Na BB dostaję AKo, murek z UTG raise x4BB, dobry gracz za nim raise x3! Wiedząc że ten gracz gra tak asy
(niezły gracz, ale ostro zawsze raisował AA, bo nie lubi flopa z nimi oglądać, woli na preflopie wygrać - takie dziwactwo) - zrzucam swoje AK. Dobry fold.
Na short table (w pewnym momencie się zrobił taki właśnie stolik) raise z UTG z TT, murek tuż za mną call, murek następny all in - co zrobić. Pas. Z jedną osobą bym zagrał, z dwoma murkami już nie chcę.
I tak wyglądał cały turniej

Grałem naprawdę dobrego pokera, i z tego jestem zadowolony
Zakończenie weekendu było maleńkim pocieszeniem -
drugie miejsce w pokerkingowym turku na cdpoker. Odpadłem na dwóch parach KQ (po flopie) vs draw do koloru z gutshotem.
Generalnie pokerowo weekend niestety na minus, zarówno finansowo jak i psychicznie.
Mam nadzieję że ten tydzień będzie lepszy
