a ja myślałem, że mnie w polskiej służbie zdrowia już nic nie zaskoczy
We wtorek biorę wolne, idę do laryngologa. Long story short, mam migdałki które nie pracują jak powinny i są całkowicie do wycięcia. Lekarka powiedziała to z takim spokojem, że to chyba nic wielkiego.
- OK, to co ja mam teraz zrobić?
- proszę iśc do rejestracji i się zapisać na termin.
- dziendobry, chciałem się zapisać na termin
- to nie tutaj, to u lekarza
- ale ja dopiero stamtad wyszedłem
- to prosze wrócić, oni to wypisują
Mojej lekarki oczywiście w srodku juz nie ma, wiec duerzam do innej:
- dzień dobry, ja przed chwilą, widziała pani, byłem, operacja, pomoze pani?
- ale to panu w recepcji wypiszą
I tu chyba zorientowała się po mojej minie, że jednak nie tędy droga.
- no dobra chodź do mnie, wypiszę
...
- ok, tu na kartce ma pan wszystki napisane, proszę się stawić wtedy miezy godziną 9 a 10 w rejestracji tutaj
<czytam datę>
- Zaraz zaraz, ja dobrze rozumiem? mam się stawić na operację 22 marca między godziną 9 a 10? za 10 miesięcy?
- trochę nie do końca. Wtedy proszę się stawić na rejestrację na operację i zapisać na termin
koło mnie siedzi babka z córką 4 lata i lekko się uśmiechnęła, na co rzuciłem jej taki bezradny wzrok. Ona mnie już dobiła:
- moja córka ma 4 lata a termin dostala na wrzesień.
2016.
HAIL PUBLICZNA SŁUŻBA ZDROWIA
