Na początku chciałbym życzyć wszystkim forumowiczom wesołych i spokojnych świąt Bożego Narodzenia!
W ostatni piątek udało mi się obronić na PŚ i wreszcie mam "upragniony" tytuł mgr inż, w weekend świętowałem więc nie było zbytnio czasu żeby pograć, dopiero wczoraj wieczorem troszeczke przypokerzyłem, grałem turniej na expekcie $500 freeroll dla ludzi wpłacających przez moneybookers, grało 39 osób i bardzo szybko udało mi się uzbierać 7500 żetonów(stack początkowy 1500) i zostać liderem, niestety następne 30min karta nieszła aż w końcu na ręke dostałem 1010 po niskim przebiciu na flopie spada JJx, gościu który sprawdzil moje przebicie wchodzi allin po chwili zastanowienia stwierdzam że raczej blefuje i sprawdzam pokazuje K10, a więc nic niestety na turnie spada 9 a na riverze Q i kompletuje strita, trace pół stacka i do FT staram sie murować
Na FT jestem shortem z 3000 żetonów, szybko odpadają 2 osoby, ja od czasu do czasu kradne blindy i obserwuje pozostałych zawodników gdy zostaje 6 zawodników udaje mi się robić kilka akcji z rzędu i nagle z 3000 robi sie 30000...
W momencie gdy zostaje ostatna 3ka mam 24000 w trójce jest też niestety gościu który wcześniej blefował i fuksem ze mną wygrał więc jestem troche na niego "napalony"(stack w okolicach 9000), niestety sprawdzam go 2 razy najpierw z AQ pokazuje KK nastęnie z A9 pokazuje o ile dobrze pamiętam JJ, turniej kończe na 3cim miejscu i wpada $80.
