Siły po części zregenerowane,odespałem nieprzespane godzinki...wczoraj jeszcze pospacerowaliśmy po Krakowie...niedziela,wstęp wolny na Wawel

...obiad i popołudniu droga powrotna do domu...pogoda ładna...autostrada sucha... 3,5 godz. i byłem na miejscu.
Teraz kilka słów odnośnie turnieju i mojego występu.Muszę powiedzieć,że to był mój pierwszy turniej z tak dużą ilością graczy i byłem mile zaskoczony perfekcją organizacji i chwała za to Seboli i osobom mu pomagającym...dotrwałem jakimś cudem do FT z tego też powodu nie mogłem poznać wszystkich uczestników grających...bo jak...poznałem tylko tych z którymi grałem przy stoliku... więcej czasu z nimi spędziłem.Na początku wszyscy spięci ,bo nikt nie chciał pierwszy odpaść,więc bardziej doświadczeni gracze w turniejach live,wykorzystywali okazje do blefów,agresywnej gry i tudzież kradzieży blindów
Po losowaniu trafiłem do stolika przy którym prym wiódł GrzechuTG i maczek68,który tłumaczył jak obstawiać...jak kłaść żetony...żeby nie narazić się na niepotrzebne straty, gdyby zagrało się w jakimś pro turku live,chwała mu za to a,że graliśmy we własnym gronie pewne grzechy zostały odpuszczone

...ponadto przy stoliku znaleźli się jeszcze Alves,FanatykPL,Malv20,KoJack,Asterix i uSkuter(dwóch ostatnich nicków nie pamiętam dobrze,więc sory).
Przystępując do gry w Krakowie obrałem sobie pewną strategię i twardo się jej trzymałem,choć w trakcie gry trzeba było pewne punkty zweryfikować.Po pierwsze z dobrymi graczami,których znałem starałem się rozgrywać dobre ręce obstawiałem swoje karty,unikałem bezsensownych podbić i nie potrzebnych blefów, co robiłem w grach 1 na 1 wykorzystując pozycję(ale znowu nie aż tak często

)lub broniąc swoich układów.W rozdania z kilkoma graczami nie trafiając flopów nie angażowałem się po prostu zrzucałem karty, a przeciwko agresywnym graczom takim jak mxlambertt grałem dobre ręce(których miałem jak na lekarstwo) albo to ja byłem agresorem i blindy zabierałem,ale większości to były zagrania wymuszone przez mój topniejący stack.
Kilka wybranych zagrań.Pierwszy wygrany all-in z maczkiem68,będąc na SB raise,on pewnie myśląc,że kradnę zagrał w ciemno re-raise i już nie pamiętam all-in preflop czy po ale moje KK utrzymało się przy jego 98o...i podwojenie...później łatwiej było sprawdzić all-ina pf Malv20 jego 44 nie dało rady mojemu AJ na flop trafił J i river też J
...po małej reorganizacji trafiłem na stół gdzie grał Glory i mxlambertt "terrorysta",który zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie,bardzo trudny stolik do gry,oglądalność flopa bardzo mała a showdown to może z 5x widziałem,wszystko kończyło się na pf lub na flopie.Karty na tym stoliku mnie nie rozpieszczały i z jednym z najmniejszych stacków trafiłem na FT.
Tam to już łatwa gra...bo z takim stackiem to czekanie na w miarę dobrą kartę i all-in...najpierw K8s wygrany chyba z Sebolą a później odebrał sobie żetony, mój AQs nie dała rady jego A9o do tego rozdania wszedł jeszcze jeden short,na flopie 9 i na river spadła druga 9 i obaj odpadliśmy ...miałem więcej żetonów i w ten sposób zakończyłem turniej na 7 miejscu
W sumie pojechałem tam po naukę a że dotarłem do Fnal Table to uważam to za ogromny sukces.