i przypominam sobie że go wyśmiałem gdy w następnym rozdaniu spasował na preflopie,
pomyślałem sobie:" heh na co on jeszcze liczy?"
kolejne rozdanie też spasował i w trzecim zrobił all-ina i wygrał tą stówe - kolejny all-in i już 300, kolejny i już 720, i następnie 1400 i wszyscy przy stole zaczęli mu gratulować
po 36minutach znowu podwojenie i wtedy już byłem naprawde w szoku i myślałem że ten koleś wygra turniej ale zaczął grać lekkomyślnie, kiepsko blefować i ten jego stack mu nieźle skakał co chwila wygrywał 2000 by potem przegrać 3000... zaraz po przerwie czyli gdzieś po 70minutach odpadł na dobre....
Zmierzam do tego że 99% ludzi mając tylko 20 żetonów- by w następnym rozdaniu zagrała all-ina i zajęła sie czymś innym a on walczył i wywalczył swoje..... na chwile
Jego przykład pokazuje że warto walczyć do końca nawet jeśli jest cień szansy....

