dzienny, dalej wydaje mi się, że w Twoim rozumowaniu jest poważny szkopuł - jeśli nie izolujesz zakresu przeciwnika wyższym sizingiem preflop, to wpuszczasz na board marginalne ręce, przeciwko którym zdecydowanie nie chcesz grać AA. Dlaczego? Bo z AA po flopie przeważnie naparzasz i wyciągasz wartość ze średnich rąk. Dużo bardziej wolisz mieć w rozdaniu przeciwnika z KQ, który trafi flop Q59 i odda cały stack płacąc do Twoich betów niż przeciwnika, który sprawdził J4s, bo przebiłeś tylko za 2,5bb i obejrzysz flopa J47, na którym to Ty oddasz stack, bo w żaden sposób nie będziesz w stanie postawić przeciwnika na J4. Wpuszczanie ludzi tanio na flopa z nadzieją że "zaczepią się" ale gorzej od nas to miecz obusieczny i zdecydowanie więcej na tym przegrasz niż wygrasz - zarobisz niewiele, jeśli się nie zaczepią, bo nie zbudowałeś puli preflop, natomiast przegrasz cały stack kiedy trafią niewidoczny dla Ciebie układ.
"Wyższy" limit (na przykład ten, na którym gram, czyli NL25) wcale nie oznacza gry głównie preflop. Oczywiście jest więcej regów i semi-regów, którzy mają jakiekolwiek pojęcie o grze, więc częściej i szerzej 3betują etc., ale to nie znaczy, że tam się nie ogląda flopów na litość bogów.
Przebijanie Premium hands (AA, KK) za 2,5bb w grze cash ma imo uzasadnienie tylko w momencie, gdy stealujesz z dealera i jest to Twój standardowy sizing na steal z tej pozycji. Wtedy maskujesz siłę układu i często wygenerujesz sporo profitowych dla Ciebie 3betów jako opór do Twojego steala. Wtedy slowplay faktycznie ma sens, bo pula buduje się z inicjatywy przeciwnika, który 3betuje z blindów i gra bez pozycji po flopie, więc granie 2,5bb + flat call do 3betu jest wtedy uzasadnione. W innych przypadkach z reguły jeśli tylko możesz to nawalasz kolejny raise.
dzienny pisze: Ja gram głównie NL2 (6-max) i już sobie pewną taktykę wyrobiłem i jak na razie wydają się skuteczna.
Proszę o jakąś wymierną próbkę i winrate ;p