Wypłaty, granie wciąż wysoko mimo, że roll nie pozwalał, downswing i oto stanąłem przed widmem bankructwa... Mój bankroll stopniał do zaledwie 100$ (zaledwie? gdy zaczynałem dałbym się pewnie pochlastać za takiego rolla) a "kariera" wisiała na włosku bo od freeroli nie chciałoby mi się znowu zaczynać. Postanowiłem znaleźć coś, co będzie mniej dotykało bankroll niż turnieje MTT i pozwoli szybciej pomnożyć to co zostało.
HU
Padło na HU. Na początku szło rewelacyjnie. Przez stawki 2,5$ przeszedłem jak burza i mogłem zacząć grać HU za 5$. Tutaj również przywitali mnie godnie jednak później przyszło małe załamanie. Przerzuciłem się na HU w Omahe. Trochę odmiany i od razu zaczęło iść lepiej. W ciągu niecałego miesiąca potroiłem rolla i mogłem zacząć myśleć znowu o graniu moich ulubionych turniejów
Na wykresie zaznaczony jest okres w którym grałem HU.
MTT
Mając już troszkę większego rolla spróbowałem nieśmiało wrócić do gry turniejowej. Jak się okazało była to bardzo dobra decyzja bo w bardzo krótkim czasie udało mi się jeden ustrzelić
Bankroll po prostu rozkwitł a ja odetchnąłem z ulgą
Betsson-brak-polskiej-licencji!
Wtedy stało się coś niesamowitego. Dzięki Gloremu najlepsi blogerzy dostali zaległe nagrody za blogi miesiąca i tak na swoim koncie Betsson-brak-polskiej-licencji! odkryłem 70$. Nie jest to wielka kwota więc grałem nie zgodnie z zasadami zarządzania bankrollem przeznaczając na jeden turniej 10-20$.
Betsson-brak-polskiej-licencji! oferuje mnóstwo turniejów ze stołami 6 osobowymi, które są moją ulubioną odmianą dlatego wybór padł właśnie na nie. Była to bardzo dobra decyzja bo po paru nic nie znaczących epizodach w kasie, jednym bublem stołu finałowego, wreszcie przyszła moja kolej.
Najpierw od razu taka perełka:
Dosłownie dzień później kolejna:
Kosira pomnożył to ja też, a co, gorszy być nie mogę
I tak oto powróciłem w bezpieczne rejony
MPEP
Brałem udział w turniejach live (Bydgoszcz, Poznań) - bez powodzenia.
Grałem udział w turniejach on-line. Najlepszy wynik to FT w turnieju za 5$ na ponad 300 osób, niestety JJ przegrało z KQ (Q na river) i 8 miejsce. Gdy w grze zostało 11 graczy podzieliłem się pulą na lidera kiedy moje AQ=AT.
Krótko po tych wydarzeniach everest-brak-polskiej-licencji! ogłosił wyścig sit&go, w którym dla 3 najlepszych graczy były przygotowane wejściówki na finał Mistrzostw Polski, które w tym roku odbędą się w Szczyrku.
Nie mogłem przegapić takiej okazji
Grałem turnieje double up, 6 osobowe za 3$ i powiem jedno.
Granie turniejów sit&go moim zdaniem nie ma nic wspólnego z pokerem!
Podczas 10dniowego wyścigu poznałem wszystkie sposoby w jakie można połamać asy, lepsze układy, kolory a nawet rozwalić fulla łapiąc karetę
Nie chce nikogo obrażać ale moim zdaniem ludzie grający multitabling sit&go muszą być niezłymi świrami. Owszem, idzie na tym zarobić bo nawet mi się to udało. Dodatkowo nie obędzie się bez dobrych bonusów i wysokiego RB ale jeszcze raz powtórzę - TO NIE JEST POKER! Nigdy więcej nie będę grać tego cholerstwa chyba, że będzie kolejny wyścig.
Wykres z mojego wyścigu znajduje się w pierwszym obrazku za niebieską tabelką.
Mimo wszystkich przeszkód min. zniszczoną psychiką, tiltem i totalną frustracją - dzięki ciężkiej jakby nie patrzeć pracy, udało się osiągnąć zamierzony cel i już w grudniu 2 rok z rzędu będę mógł zagrać na Finałach Mistrzostw Polski everest-brak-polskiej-licencji! Poker
Oby tym razem znowu udało się dojść do kasy, BA! tym razem WYGRAĆ!
Młody powrócił



