Pokerowo, life, rock&roll
Niestety turniej na który czekałem tak długo okazał się katastrofą w moim wykonaniu. Wzięło w nim udział 8 osób i 2 pierwsze miejsca były premiowane pakietem. Już w pierwszej ręce dostałem QQ, podbiłem z utg+1 i doczekałem się raisa od... Glorego. Przed tym turniejem czytałem na Jego blogu, że początki turniejów gra zachowawczo i nie ryzykuje ze średnimi parami czy nawet AK swojego turniejowego życia. Postanowiłem więc go wciągnąć i tylko sprawdziłem. Flop mógłby być lepszy, KK9, podbiłem i doczekałem się calla. Na turn spadła jakaś niska karta i zgodnie ją przeczekaliśmy. River i... bingo! Q na river sprawia, że jeżeli Glory nie ma KK albo jakiś dziwolągów w postaci K9 to zgarne pule. Podbiłem za prawie 3/4 pota, niestety Glory spasował i pokazał JJ. Mój read okazał się dobry niestety nie dało rady wyciągnąć więcej
Zastanawiałem się też nad tym zeby zrobić overbeta. Może odebrałby to jako blef i próbe zgarnięcia pota kto wie

Ale wyszło jak wyszło czyli...
jak zawsze...
potem już było tylko pod górke. Mała pulka wzięta setem trójek i nic pozatym. Generalnie poziom bardzo niski. Poza Glorym, który był chyba najlepszy przy stole to siedział jeszcze jakiś gracz, który w profilu miał wpisane 'full time poker player' ale z tego co widziałem to szału nie było;) Niestety z każdą ręką jaką wchodziłem przegrywałem pule do jakiegoś magika np z T6, drawy nie siadały a stack malał. Wkońcu przy wysokich blindach ze środkowej pozycji jeden z graczy zrobił call, ja zagrałem all ina z KT, blindy spasowały i doczekałem sie sprawdzenia od A8...
No cóż, turniej bez historii jednak mam do siebie pretensje, że zagrałem za mało agresywnie. Musze wyciągnąć z tego wnioski i szykować się na jeszcze jedną i ostatnią już szanse za tydznień.
I tutaj mam dylemat bo chciałem jechać na turniej do RisingSun. Jeżeli jednak uda mi się wygrać ticket na 100$ w stepach to zostane w domu i jeszcze raz postaram się zakwalifikować do Wiednia - co by Glory nie czuł się tam osamotniony

Jeżeli nie, Rising wita
Mimo wszystko gratulacje dla
Glorego bo wejściówka i tak została w rodzinie
W ogóle zacząłem się ostatnio zastanawiać, że jeżeli nie mam szczęścia ani w kartach, ani w miłości a w totka trafiłem trójke ostatino z 2 miesiące temu to w czym kurna je mam:P
... Poza tym...
zaczyna się weekend co oznacza po raz kolejny wizytę w Poznaniu;) Nie jest tak źle ale dobija mnie wczesne wstawanie

Szczytem jest to, że z niecierpliwością czekam aż skończy się weekend bo w tygodniu wstaje później niż weekendami
::Serialowo..
robi się bardzo ciekawie. Widziałem 2 najnowsze odcinki serialu Californication i jestem zachwycony. Mam wrażenie, że nowy sezon będzie jeszcze lepszy od poprzednich
.. tymczasem ..
lece zrobić sobie jakąś herbate bo wczoraj troche zabalowaliśmy z kumplem i mam wrażenie, że zawstydziliśmy samego turbodymomena
