konektory w kolorze
-
afgan
- -#zwykly

- Posty: 6
- Rejestracja: 12 maja 2009, 19:45
konektory w kolorze
jak duża jest szansa, że wpadnie coś na konektory w kolorze (JDz, 87 itd.) na flopie (lub dalej)? czy warto podbijać z takim zestawem, nawet na dobrej pozycji? ja prawie zawsze odpuszczam, ale z tego co zauważyłem niektórzy grają z nimi jakby mieli AK co najmniej. na dłuższą metę to się chyba nie opłaca?
-
Arnadel
- -#pretendent

- Posty: 33
- Rejestracja: 13 mar 2009, 21:54
O konektorach w kolorze pisał Doyle w supersystemie, ogólnie ja np. karty 67s bardzo lubie bo po pierwsze jak grasz na stole i masz image kogoś kto bez AT+ lub KT+ nie podbija to na niskim flopie gdy coś łapiesz nikt się nie spodziewa, poza tym z 67s masz outy do 5 stritów z czego każdy będzie najwyższy możliwy(w tym sensie, że np z 89 masz strita TJQ to jest duże prawdopodobieństwo, że ktoś ma np. 9K).
- martini
- -#VIP

- Posty: 1429
- Rejestracja: 08 kwie 2008, 18:54
Na forum bylo juz wiele dyskusji o suited connectorach. Na poczatku wkleje Ci slowa Harringtona o takich kartach.
Dan Harrington o tym pisze :
I te slowa idealnie opisują rowniez moja strategie, jako ze jestem bardziej graczem cashowym (bo w mojej opinii gra z tymi kartami lepiej sprawdza sie na cash table). Juz zanim poznalem opinie Harringtona to sam zauwazylem, ze suited connectory doskonale nadają sie do takiego zroznicowania naszej gry. Czesto podbijam z takimi kartami standardowym 3xBB, jesli trafie juz gotowego flopa/drawa, to jest szansa na wygranie duzej puli/zbudowanie duzej puli i ostatecznie dobrania rowniez. To nie jest AK, ale mimo to suited connectory maja taki potencjał, ze dobrze je rozgrywając (z rozsadkiem) napewno wyjdziemy na plus. Z image kolesia tight grajacego Ax i wysokie parki, to dokladajac do tego suited connectory utrudnisz bardzo sprawe twoim rywalom - o reada na ciebie bedzie wtedy ciezko
Dan Harrington o tym pisze :
Dzial: Przebijanie przed flopem
Suited connectory: Mam jedno niezwykle zagranie, ktore uwielbiam wykorzystywac dla s. connectorow. Jesli siedze na pierwszym lub drugim miejscu do w 15% przypadkow podbijam z tymi kartami, starajac si reprzentowac wysoka pare. [...] Uzycie suited connectorow jako kart, ktore wprowadzaja element losowy do moich zagran, daje mi pewnosc, ze przeciwnicy nie sa w stanie przeczytac moich zagran. Gdy nagle na flopie te connectory przeistaczja sie w potezna reke, prawie niemozliwym jest zeby ktokolwiek zorientowal sie, ze mam wlasnie ten uklad.
I te slowa idealnie opisują rowniez moja strategie, jako ze jestem bardziej graczem cashowym (bo w mojej opinii gra z tymi kartami lepiej sprawdza sie na cash table). Juz zanim poznalem opinie Harringtona to sam zauwazylem, ze suited connectory doskonale nadają sie do takiego zroznicowania naszej gry. Czesto podbijam z takimi kartami standardowym 3xBB, jesli trafie juz gotowego flopa/drawa, to jest szansa na wygranie duzej puli/zbudowanie duzej puli i ostatecznie dobrania rowniez. To nie jest AK, ale mimo to suited connectory maja taki potencjał, ze dobrze je rozgrywając (z rozsadkiem) napewno wyjdziemy na plus. Z image kolesia tight grajacego Ax i wysokie parki, to dokladajac do tego suited connectory utrudnisz bardzo sprawe twoim rywalom - o reada na ciebie bedzie wtedy ciezko
-
afgan
- -#zwykly

- Posty: 6
- Rejestracja: 12 maja 2009, 19:45
- mx
- -#zasłużony

- Posty: 1392
- Rejestracja: 13 lis 2008, 18:59
powiem tak ... jezeli chcesz grac konektory tylko po to by zlapac nuts to lepiej ich nie graj ... to jest reka do drawowanie kolor + strit i agresywnej gry a jesli sie tak owej boisz to mozesz zagrac od czasu do czasu i tylko wysokie typu TJs QJs KQs ... ale tez nie nalezy ich przeceniac ... jezeli ktos ostro zabetuje pre flop to nalezy je spasowac tzn te wyskie bo zazwyczaj jak trafimy pare bedziemy zdominowani ... w takiej sytuacji czesto gram niskie rece typu 65s 74s albo cokolwiek blisko siebie i niskiego bo jezeli flop bedzie niski a nasz przeciwnik nie trzyma wysokiej pary to bedzie musial zrzucic po naszym becie + nasze pary + ewentualne drawy:P tak dla wiekszosci to trash ale jednak niskie kart tez maja potencjal i warto zauwazyc ze niskich kart jest w tali wiecej niz tych wyskoich ktore zazwyczaj ludzie graja 

- drl
- -#VIP

- Posty: 386
- Rejestracja: 21 maja 2008, 19:39
"To właśnie jest ręka, na którą czekam, grając w no limit Hold’em. Niskie łączniki w jednym kolorze – 7c-6c, 8h-7h, 5d-4d. Takie właśnie karty chcę. To moja ulubiona ręka. A kiedy ją dostaję... chcę, by mój przeciwnik miał dwa asy lub króle i aby (w przeciwieństwie do mnie) wierzył, że powinien grać nimi wolno. Jeśli tak myśli, da mi możliwość doczekania do flopu. A wtedy oskubię go co do centa.
Dokładnie taka sytuacja zdarzyła się w WSoP w 1977. To zdecydowanie była najważniejsza pula turnieju... większa i ważniejsza niż ta, o którą grałem z Bonesem. Nie tylko ją wygrałem, ale wyeliminowałem też wówczas dwóch bardzo ciężkich przeciwników. Oto co się stało:
„Junior” Whited siedział na pozycji z blindem w wysokości 600$ (na tym etapie turnieju ante wynosiło 200$, a blindy odpowiednio 300 i 600$.) Zawodnik X (będę go tak nazywał, aby uniknął jakichkolwiek nieprzyjemności, które mogłyby wyniknąć z tego opisu, ponieważ jest to jeden z najlepszych światowych graczy w Hold’em) sprawdził to 600$. „Sailor” Roberts spasował. Bones był następny I wszedł za 3500$. Sprawdziłem... podobnie jak Milo Jacobson. Kiedy kolejka wróciła do Juniora... wszedł all in za 11 300$. „X” miał teraz przed sobą dwa przebicia – Bonesa za 2900$ z Juniora za 8 400$. Sprawdził. Bones również. Ja też. Milo spasował. To już była duża pula... a miała jeszcze urosnąć. Rozdający przygotował się do wyłożenia kart na stół. Oto co przyszło:
Wszystkie żetony Juniora były już na stole, więc X był pierwszą osobą, która podejmowała decyzję po flopie. Wszedł all in za bardzo dużą sumę. Bones spasował. Przyszła moja kolej. X mógł wejść za wszystko przed flopem i wówczas ja bym spasował. Gdyby tak zrobił, zgarnąłby 26 500$. Teraz... było za późno. Miałem go. Nie miałem co do tego wątpliwości. Więc poprosiłem rozdającego, by przeliczył jego bet. Było tego 45 4000$. Dołożyłem więc do puli cztery i pół stojaka szarych żetonów (po 20 sztuk, 500$ ze żeton) i cztery czarnych (po 100$). Tylko ja jeden miałem jeszcze jakieś żetony, więc wszyscy pokazaliśmy karty.
X-
Junior -
Ja -
Jak widzisz, po wyłożeniu wszystkich kart, pula była moja. To był jedyny moment w turnieju, kiedy w jednym rozdaniu wyeliminowani zostali dwaj zawodnicy. I to dwaj bardzo trudni.
By wygrać te 142 500$... musiałem zaryzykować prawie 12 000$ przed flopem z tymi niskimi łącznikami. Zrobiłbym tak ponownie. Zawsze tak postępuję, kiedy jest okazja wygrania naprawdę dużej puli.
X i Junior mieli niemal dokładnie takie karty, jakie myślałem, że mają. A kiedy X wszedł all in po flopie, byłem już pewien, że ma parę asów lub króli, jedną z tych dwóch rąk. Nie mógł mieć nic innego.
Gdyby X grał w sposób, który ja polecam... wygrałby niewielką pulę. A tak – przegrał dużą. To właśnie jest typowe dla pary króli lub asów.
ak może pamiętasz, mówiłem że „z parą asów lub króli na wczesnej pozycji przed flopem... prawdopodobnie sprawdziłbym blinda, mając nadzieję, że ktoś przebije, aby ja z kolei mógł przebić jego”. X postąpił zgodnie z moim początkowym zaleceniem. Gdyby wypełnił też jego drugą część i przebił Juniora... z pewnością bym spasował.
To wszystko jeśli chodzi o niskie łączniki. Wejdę z nimi do gry z wczesnej lub środkowej pozycji. Sprawdzę pierwszy bet (albo, jak już wiesz, nawet drugi, jeśli jest dużo do wygrania). Raczej nie przebiję z taką ręką, bo nie chcę zostać odcięty od puli. Jeśli przebiję... a ktoś przebije mnie – prawdopodobnie nie będę mógł zagrać. Są oczywiście wyjątki... ale ogólnie rzecz biorąc, gram tymi kartami tak, aby doczekać flopu.
Niskie łączniki to nie jest ręka, z którą można włożyć do puli zbyt dużo pieniędzy przed flopem. Ale to ręka, z którą na flopie można wiele zdziałać. Można zrobić małego strita, małą trójkę, małe dwie pary... czy jeszcze coś innego.
Z każdymi dwiema kartami do strita czy pokera (łącznikami lub nie – z wyjątkiem pierwszej i ostatniej kart do strita lub pokera, np. 8c-4c czy Jh-7h), wejdę do gry z każdej pozycji, a z końcowej przebiję.
Tak naprawdę kiedy jestem z taką kartą na wczesnej lub środkowej pozycji liczę, ze ktoś mnie przebije. Liczę, że ktoś za mną ma wysoką parę i przebije. Wtedy mogę włożyć do puli niewielkie pieniądze, a na flopie mogę go rozgromić.
Piękne w niskich łącznikach jest to, że jeśli na flopie nic ci nie przyjdzie... po prostu je rzucasz. Jeśli np. przychodzi 9 9 2, a ty masz 7 6, po prostu kończysz.
Zwykle z taką ręką wolałbym nie wrzucać do puli przed flopem więcej niż 5% (może 10%) moich pieniędzy. 20% zainwestowałbym tylko przy dobrej passie. Zrobiłbym to tylko w takiej sytuacji.
W niektórych przypadkach z taką kartą jak np. 7 6 mógłbym przebić z wczesnej lub środkowej pozycji. Podkreślałem, że zwykle tylko sprawdzam. I ta ogólna zasada jest zgodna z prawdą. Ale jeśli tempo gry jest odpowiednie, mogę w takiej sytuacji podbić.
Np. zrobiłbym to, gdybym wygrywał dużo pul. Mówiłem, że po wygraniu rozdania, zawsze gram w następnym, niezależnie od miejsca przy stole. I wówczas zwykle przebijam. Gdyby też gra stała się zbytnio tight i każdy grałby tylko, gdyby miał nuts... próbowałbym ją trochę rozkręcić niskimi łącznikami.
Oczywiście z taką kartą należy unikać sytuacji, w której ktoś przebija twoje przebicie. Więc najlepsza sytuacja to taka, w której czujesz, że twoja „siła” sprawi, ze nikt tego nie zrobi... i twoi przeciwnicy będą myśleli, że masz wysokie karty lub wysoką parę.
Powód, dla którego przebijam z tą kartą z późnej pozycji jest taki, że w takiej sytuacji raczej nikt mnie nie przebije, a skoro nikt nie podbił przede mną, będzie wyglądało na to, że mam bardzo dobrą kartę. A powód, dla którego zwykle nie robię tego z wczesnej pozycji jest taki, że wówczas 6 czy 7 zawodników przede mną musiałoby nie przebić. Z wieloma znakomitymi graczami przy stole, raczej nie jest to prawdopodobne. Poza tym lubię prowadzić w grze. Więc jeśli są za mną jeszcze inni gracze... zwykle tylko sprawdzam.
Poza tym gdybym tu podbił, wówczas (aby podtrzymać mój wizerunek przy stole) musiałbym zabetować po flopie. A skoro tylko sprawdziłem (przed flopem), a ktoś inny przebijał... raczej w takiej sytuacji nie próbuję „skraść puli” blefując do przebijającego. Należy mu się pewien szacunek. Skoro więc na flopie nic mi nie przyjdzie... cóż, pula należy się przebijającemu. Dlatego tak bardzo sam lubię przebijać.
Jedyny powód, dla którego nie lubię przebijać z niskimi łącznikami jest taki, że jeśli ktoś ma to, co chcę by miał (wysoką parę)... on przebije mnie. Dlatego zwykle tylko sprawdzam.
Kiedy sprawdzasz z taką kartą z wczesnej pozycji... grasz dokładnie tak, jakbyś miał dwa asy lub króle. Więc jest to też mylące dla przeciwników. A jeśli ktoś przebije ze środkowej lub późnej pozycji... możesz w miarę dokładnie określić jego karty – są to pewnie wysokie karty jak AK, KQ albo wysoka para. A do tego też przecież dążysz – do ustalenia, co ma twój przeciwnik, abyś wiedział, co próbujesz pobić.
Jeśli będziesz grał w sposób, który polecam – czyli bardzo agresywnie – będziesz musiał dostosować swój styl do małej gry. Odkryjesz pewnie, że przebijają twoje przebicia więcej w małej niż w wysokiej grze. Takie jest moje doświadczenie. Oto dlaczego:
Jeśli jestem w grze, gdzie na stole nie ma tak dużo pieniędzy – powiedzmy, że każdy wrzucił do puli po 500 czy 600$ - a ja podnoszę o 100$... ktoś z wysokimi kartami wejdzie all in. Zawsze to robią w małej grze. A jeśli mam 7 6 albo 9 8 i ktoś wchodzi za wszystko... nie mogę go sprawdzić.
Nie zamierzam wychodzić ze swoimi niskim łącznikami przeciwko parze króli, AK czy podobnym kartom, skoro nawet jeśli coś mi przyjdzie na flopie i tak jest niewiele do wygrania. Więc w takiej sytuacji rzucam karty.
A z tego powodu... ciężko mi wygrać grę, w której nie ma dużo na stole.
Ale wysoka gra to już zupełnie inna historia. Jeśli przebiję o 300 czy 400$... i zarówno ja jak i mój przeciwnik mamy dużo żetonów na stole – cóż, teraz trochę bardziej się będzie wahał, czy mnie przebić, bo wie, że jest duża szansa, że wówczas ja przebiję jego. Goście, z którymi gram, wiedzą, że jak rzucam moje „dzieci” do puli, nie chcę, by tam zatonęły.
Ale nawet jeśli w takiej sytuacji on mnie przebije... to w porządku. Tak naprawdę właśnie tego chcę. Jeśli on przebije o 700 lub 800$... a ja mam niskie łączniki – teraz sprawdzę. Jeśli obaj mamy po 25 000$... to znaczy, że wkładam do puli 5% moich pieniędzy. I to jest tego warte. Bo teraz, jeśli coś mi przyjdzie na flopie, mam szansę coś wygrać. A może nawet wyeliminować go z gry.
A teraz omówię, jak grać tymi kartami w zależności od flopu.
Jak grać niskim łącznikami po flopie... jeśli zupełnie nic ci nie przyszło.
Jeśli przed flopem sprawdzałem z wczesnej pozycji z niskimi łącznikami i nic zupełnie mi nie przyjdzie... poddaję się.
W tej sytuacji nie brnę dalej z taką ręką. Po prostu daję za wygraną. W tym przypadku najlepiej jest więcej nie tracić.
Ale jeśli przebijałem... oczywiście idę dalej i betuję. Jeżeli nie przyszło coś „przerażającego” jak Qs Js 10s... będę betował. A w 90% przypadków nie będzie tam nic „przerażającego”.
Jeśli mam 7d 6d i decyduję się przebijać z wczesnej pozycji przed flopem (np. w czasie dobrej passy)... a na flopie przychodzi Ah Ac Ks... od razu betuję. Taki flop mnie nie „przeraża”. Dlaczego? To proste. Moi przeciwnicy nie wiedzą, że nie mam AK, AQ czy KK... czy jakiejkolwiek innej ręki, w przypadku której byłby to dobry flop. Właśnie skoro przebijałem z wczesnej pozycji, mogą myśleć, że mam wysokie karty.
Jeśli przebijałem przed flopem z wysokiej pozycji... też bym zabetował – chyba, że zrobiłby to ktoś przede mną. W tej sytuacji... pula należy od niego. Wiem, że coś ma... a skoro ja nie mam nic, raczej nie będę się w to dalej pakował (choć niekiedy mogę w takim przypadku zablefować).
Jeśli przed flopem sprawdzałem ze środkowego lub późnego miejsca i teraz ktoś czeka... ja również czekam. Jeśli nic mi nie przyszło, ktoś musiałby czekać dwa razy (po flopie i po czwartej karcie), żebym zabetował (czyli w tym wypadku – zablefował).
Oczywiście jeśli przed flopem przebijałem z późnej pozycji... teraz zabetuję niemal w każdej sytuacji - zwłaszcza, jeśli inni czekają. Nawet jeśli flop jest taki, jak wspominałem ( Ah Ac Kd) i istnieje prawdopodobieństwo, że ktoś ma asa. Powód jest taki, jak już mówiłem. Nie chcę, aby przeciwnicy przestali do mnie czekać. Ponieważ oczekują, że będę betował (bo przed flopem przebijałem)... chcę spełnić ich oczekiwania. Więc betuję, próbując zrobić dwie rzeczy:
1.Próbuję wygrać pulę. I w wielu przypadkach mi się uda, bo moi oponenci mają już nawyk pasowania w takich sytuacjach.
2.Próbuję też podtrzymać swój agresywny wizerunek. A jak długo będzie mi się udawało, tak długo oni będą do mnie czekali.
Dlatego właśnie zbieram te wszystkie pule. Oczywiście jeśli ktoś do mnie czeka, a potem podbija... od razu rzucę karty. Takie jest ryzyko. Ale żeby ktoś tak postąpił, będzie musiał mieć naprawdę dobre karty. Więc jeśli mu się uda – oddaję mu pulę. Ale częściej nic im nie przychodzi, więc zbieram więcej pul, niż oddaję.
Jak grać niskimi łącznikami po czwartej i piątej karcie... jeśli zupełnie nic ci nie przyjdzie
Gdybym nic nie miał z taką kartą nie byłoby mnie już w grze po czwartej karcie... chyba, że najpierw betowałem albo ktoś czekał i ja też. Jeśli ktoś sprawdził mój bet po tym, jak czekał do mnie po flopie... od razu uznam, że coś ma. Prawdopodobnie jakiegoś drawa... i jeśli wygląda na to, że go nie skompletował po czwartej karcie – znów bym zabetował. Jeśli uznałbym, że skompletował układ, niezależnie od tego, jak słaby by był, nie próbowałbym go skłonić do spasowania po czwartej karcie skoro mnie sprawdził po flopie. Np. jeśli próbowałbym skraść pulę przy flopie K 8 2, ale zostałbym sprawdzony... do końca bym już tylko czekał. Wówczas oddałbym pulę po minimalnych kosztach.
I jak mówię, jeśli uznałbym, że mój przeciwnik drawuje (np. z dwiema kartami do strita-koloru) i jeszcze raz próbowałbym skraść pulę po czwartej karcie... a on by czekał, a potem mnie przebił – w tej sytuacji również prawie zawsze się poddam.
Nigdy nie sprawdzę betu, jeśli zupełnie nic mi nie przyszło. Ale mogę przebić, jeśli wydaje mi się, że on blefuje,
Ogólnie rzecz biorąc nie postępuję tak w takiej sytuacji. Ale w ekstremalnych sytuacjach – owszem. Jeśli byłbym całkowicie pewien, że on chce odebrać mi pulę za pomocą blefu... przebiłbym. Ale muszę mieć mocne przeczucie, aby w tej sytuacji ryzykować garść żetonów.
Po piątej karcie grałbym tak samo, jak po czwartej. Jeśli dotychczas betowałem, muszę brnąc dalej, bo właściwie nie ma możliwości, bym wygrał rozdanie przy pokazaniu kart. Nawet gdybym miał parę, to byłyby to najwyżej siódemki. Skoro przy czwartej karcie uznałem, że mój przeciwnik drawuje (i dlatego zabetowałem)... musiałbym czuć, że nie skompletował nic. Musiałbym też czuć bardzo mocno, że nie sprawdzi mojego ostatniego betu. Oczywiście gdybym sądził, że coś mu jednak przyszło... czekałbym.
Na koniec byłbym w ciężkim położeniu... ale nie można zostawić wszystkich swoich pieniędzy w puli, nie próbując jej wygrać jeszcze raz. Kluczem do postępowania po riverze jest twoje zdanie na temat tego, dlaczego przeciwnik sprawdził cię po turnie. Musisz być dość pewien, że drawował.... inaczej możesz mieć duże kłopoty.
Może ci być ciężko dalej betować, kiedy wiesz, że nic nie masz. Może ci się wydawać, że wymaga to wiele odwagi. I tak rzeczywiście jest. Ale taki właśnie jest dobry poker.
Stosując mój system gry odkryjesz, że twoi oponenci będą się bali dawać ci free card, kiedy masz rękę. A będą się tego bali, bo wiedzą, że będziesz robił inside straight draw i betował. Wiedzą, że agresywny gracz może im pokazać właściwie wszystko. W związku z tym, kiedy sami coś mają... będą próbowali od razu cię odciąć. Betują, bo nie chcą, byś został w grze i drawował. Więc są dwie ważne rzeczy związane z agresywną grą, którą polecam:
1.Jeśli twoi przeciwnicy coś mają... od razu dadzą ci o o tym znać. Nie chcą puścić ci następnej karty za darmo.
2.Twoje ciągłe betowanie każe im odrzucać borderline hands, więc kiedy nic nie mają możesz zbierać małe pule
Krótko mówiąc: agresywny zawodnik najlepiej wychodzi na swoim stylu gry.
Jak grać niskimi łącznikami, kiedy coś ci przyjdzie
Teraz omówię, jak należy grać niskim łącznikami, kiedy coś ci przyjdzie. Karty, które będę stosował jako przykład, by to wyjaśnić, to 7d 6d. Zobaczysz, jak gram taką kartą w 3 różnych sytuacjach, kiedy:
1.flop jest kiepski (mała pomoc)
2.flop jest porządny (średnia pomoc)
3.flop jest dobry (duża pomoc)
Kiedy mam 7d 6d, a przychodzi Qs 6h 2c.. uznam to za kiepski flop przy mojej ręce. I zagram w podobny sposób do tego, co gdy nie mam zupełnie nic.
Ale jest pewna istotna różnica. Wiele zależałoby od tego, z kim bym grał i co ważniejsze... ile pieniędzy miałby na stole. Zaryzykowałbym z parą szóstek czy nawet dwójek, jeśli miałby dużo forsy. Zrobiłbym to nawet wiedząc, że on ma parę dam. Porządnie bym zabetował i wrzucił do puli nawet 10% moich pieniędzy, gdybym wiedział, że mogę go wyeliminować, jeśli mi się poszczęści i złapię jeszcze jedną szóstkę czy siódemkę. Na pewno bym to zrobił wiedząc, że mogę wygrać gigantyczną pulę.
Mógłbym nawet przebić. Zawsze jest sytuacja, w której mogę podbić, kiedy flop dał mi tylko niewiele lub nawet zupełnie nic. Ale te sytuacje nic nie mają wspólnego z moimi kartami. Postępuję tak, bo wyczułem u kogoś słabość... albo ze względu na swoją pozycję. W tej chwili omawiam, co bym zrobił, ze względu na to, jak oceniałbym wartość swojej pary szóstek.
Inna różnica w sposobie mojej gry w sytuacji, kiedy flop trochę mi pomógł (a czwarta i piąta karta wcale) jest taka, że po turnie dalej bym betował, jeśli początkowo przebijałem. Pamiętasz pewnie, że tak samo postąpiłbym po flopie, gdybym nic nie miał. Ale gdybym został sprawdzony... później już tylko bym czekał (chyba, że bym czuł, że mój przeciwnik drawuje).
W omawianej teraz sytuacji bym jednak znów betował po turnie, nawet jeśli ktoś sprawdził mój bet po flopie. Nie lubię betować, kiedy całkowicie blefuję... lubię natomiast to robić, kiedy mam jakiegoś outa. A teraz czuję, że go mam, bo jeśli dostanę jeszcze jedną szóstkę lub siódemkę... sądzę, że będę miał lepszą rękę od mojego przeciwnika.
Więc po turnie nie okazałbym słabości, tylko porządnie zabetował.
Jeśli piąta karta znów nic by mi nie pomogła, prawdopodobnie przestałbym betować. Jeśli mój przeciwnik drawował, ale mu się nie udało... moja para szóstek jest pewnie dobra – więc bym czekał. A jeśli nie jest, nie ma sensu tracić przez nią więcej pieniędzy.
W przypadku gdyby czwarta karta mi pomogła – powiedzmy, że przyszłaby siódemka – zabetowałbym więcej, niż jest w puli. Zawsze lubię wygrywać duże pule... a teraz mam karty, dzięki którym mogę to zrobić. Nie próbowałbym sprzedać tej ręki za niewielkie pieniądze. Zabetowałbym bardzo wysoko po czwartej karcie... i ponownie po riverze.
Jeśli do końca nie złapałbym tej siódemki... spróbowałbym na końcu dostać za swoje karty najwięcej, ile bym mógł.
Powyższe postępowanie w przypadku, gdybym złapał siódemkę na turnie lub riverze zakłada, że na początku przebijałem i do końca gry to ja byłem prowadzącym. To znaczy po każdej odsłonie kart betowałem.
Jeśli zaś na początku sprawdzałem, a po flopie czekałem i sprawdzałem... inaczej grałbym tymi kartami, w przypadku trafienia siódemki na turnie. Bylaby to kolejna z tych sytuacji, w których bym czekał, a potem przebijał, gdyby w puli było dużo pieniędzy. Nie chciałbym odbierać inicjatywy mojemu przeciwnikowi (który początkowo przebijał) wiedząc, że po czwartej karcie znów zabetuje wysoko, bo w puli jest tak dużo pieniędzy... zwłaszcza, że on raczej nie miałby pojęcia, jak ta siódemka mi pomogła. Próbowałby mnie odciąć... a kiedy by zabetował – przebiłbym go. Chciałbym w tym miejscu wygrać rozdanie, bo po piątej karcie mogłaby dojść kolejna dama lub dwójka, odbierając wartość moim dwóm parom.
Jeszcze inaczej postąpiłbym, gdybym na turnie złapał szóstkę. Moja ręka nie byłaby już tak tajemnicza, jak w przypadku siódemki. Para szóstek na stole wyglądałaby groźnie. Więc nawet jeśli dotychczas sprawdzałem... prawdopodobnie teraz przejąłbym inicjatywę i zabetował. I choć ten, który wcześniej przebił mógłby się od razu zorientować, że mam trójkę szóstek... mógłby też pomyśleć, że blefuję. Zresztą to jest bardzo dobra sytuacja do blefu w przypadku, gdy rzeczywiście nie masz w ręku tej szóstki.
Omówię teraz, jak grałbym 7d 6d przy porządnym flopie. Każde 3 karty dające mi najwyższą parę, otwartego na końcach drawa do strita (lub pokera) byłyby tu „porządnym” flopem. Ale tylko z drawem do strita grałbym szybko.
Drawy do koloru czy pokera gram niezwykle wolno, bo są takie oczywiste. Kiedy na flopie pojawiają się dwie karty w tym samym kolorze, bardzo często widzę gości wchodzących all in po czyimś becie, kiedy drawują do koloru. Sam też tak niekiedy robię... bo moja filozofia gry każe mi chronić moje pieniądze i betować zawsze, kiedy mogę. Ale to jest zwykle bardzo oczywiste zagranie. W tej sytuacji większość graczy zorientuje się, co robisz. I dlatego też wolę draw do strita.
Jeśli go mam... jestem już gotowy. Naprawdę gotowy. Bitwa się zaczęła. Jeśli przed flopem przebijałem, teraz oczywiście betuję. Jeśli mnie przebiją... wchodzę all in. Jeśli ktos przede mną betuje... przebijam.
Jeżeli przed flopem nie przebijałem, to mam kolejna sytuację, w której poczekam, a potem przebiję. Jeśli ten, który przed flopem przebijał, teraz betuje po moim czekaniu... wchodzę za wszystko lub prawie wszystko. Jestem agresorem... i nikt nie może mi odebrać prowadzenia.
Jak mówiłem wcześniej, większość decyzji podejmuje się na flopie. Tu kradnie się pule. Dlatego właśnie tak bym grał tą ręką. Byłbym w typowej sytuacji, kiedy można ukraść pulę blefując z outem. Mogę w tym momencie wygrać. Jeśli ktoś sprawdzi, mam dobrego drawa (open-end, który udaje mi się mniej więcej w 33% przypadków) i małą szansę na dwie pary lub trójkę.
Jeśli na flopie miałbym parę z najwyższą kartą na stole (przy flopie 6-4-2 czy 7-4-2)... grałbym ostrożnie. Nie będę zakochiwał się w tej karcie.. ale trochę z nią zaryzykuję.
Innymi słowy, zaczekam do przebijającego... a potem prawdopodobnie sprawdzę. Gdybym był na dalekiej pozycji (a pierwotnie nie przebijał).. również sprawdziłbym czyjegoś beta. Ale byłoby to słabe sprawdzenie – to znaczy raczej nie szedłbym dalej z tą ręką, gdyby nie pomogła mi czwarta karta i ktoś znów by nie zabetował.
Jeden z powodów, dla których sprawdziłbym na flopie jest taki, że moja para może być najlepszą ręką przy stole. To, że gość przed flopem przebijał nie oznacza od razu, że ma w ręku wysoka parę. Więc jest możliwość, że mam najlepsze karty. Wiedziałbym więcej w zależności od tego, co gość by zrobił po czwartej karcie. Jeśli znów by zabetował (a ja nic bym nie dostał)... dość szybko bym spasował. Bez dodatkowej pomocy nie inwestowałbym więcej w tę rękę.
Ale główny powód, dla którego bym sprawdzał po flopie jest taki, że jeśli coś mi dojdzie, mogę wygrać dużą pulę. A wolałbym czekać a nie betować, bo wtedy ktoś mógłby mnie przebić, a wtedy musiałbym rzucić karty. Czekając, mogę sprawdzić bet do wysokości puli i spróbować złapać kartę, która mi pomoże.
Gdyby tak się stało, postąpiłbym tak samo jak w sytuacji, kiedy flop jest kiepski , ale pomaga mi czwarta karta.
Dobry (albo nawet świetny) flop to w przypadku 7d 6d para z drawem do strita (lub pokera/koloru), dwie pary, trójka, strit lub poker/kolor (choć byłby niski).
Przy każdym dobrym flopie i niskimi łącznikami w ręku gram tak, jakbym miał kompletny układ, nawet jeśli go nie mam. Z wczesnego miejsca betuję... z późnego przebijam.
Będę grał tak, aby wszystkie moje żetony znalazły się na środku stołu – nawet jeśli mam tylko parę z drawem. Dlatego, że wówczas mam dwie szanse, by wygrać rozdanie – kiedy zabetuję lub przebiję, a moi przeciwnicy rzucą karty, lub kiedy coś mi przyjdzie (jeśli mój bet lub przebicie zostaną sprawdzone). Oczywiście jest tu pewne ryzyko – nawet jeśli flop jest bardzo dobry. Ale prawie zawsze jest jakieś ryzyko. Więc nie można się nieustannie martwić, że ktoś ma nuts. Wtedy nigdy nie wchodziłbyś do gry.
Np. jeśli masz kolor i ktoś inny też... twój pewnie jest mniejszy i po tobie. Wtedy prawie zawsze musiałbyś stracić pieniądze. To jest jedno z niebezpieczeństw tej gry.
Możesz też złapać na flopie niskiego strita. I tu znów pojawia się niebezpieczeństwo, że ktoś ma wyższego. I jeśli porządnie zabetuje, będziesz musiał mu zapłacić. Np. jeśli przyjdzie 10 9 8 i ktoś wejdzie all in, musisz dobrze go ocenić. Musisz znać przeciwnika... wiele tez zależy od tego, ile jest w puli i za ile dokładnie on wchodzi. Jeśli w puli jest 1000$, a on betuje za dodatkowe 50 000$... może lepiej jest rzucić karty. Ale jeśli w puli jest 1000$, a on dorzuca 2 000$ - wszystkie twoje pieniądze, czy wszystkie jego pieniądze – warto zagrać. Jeśli wygra to trudno.
Zresztą to często się zdarza. I dlatego właśnie (jak się przekonasz) K9, J7 i inne tego typu kombinacje kart to „śmieci” i nie powinno się nimi grać (w pełnej grze z normalnym ante).
Przy każdym dobrym flopie dokładałbym do puli, więc betowałbym też po turnie – jeśli byłbym pierwszy lub przede mną by czekali. Ale jak zwykle – są wyjątki.
Np. jeśli na flopie masz karowy kolor, a na turnie przychodzi kolejne karo – twoja ręka jest niemal doszczętnie zniszczona. Masz tylko pokera z najwyższą siódemką. W tej sytuacji musisz czekać i liczyć na pokazanie kart. Inaczej musisz spasować. Albo jeśli na flopie masz strita a na turnie przychodzi karta do pary z czymś ze stołu – też możesz mieć kłopoty. Zwykle to nie powinno cię zatrzymać, bo jeśli ktoś miałby trójkę czy dwie pary, to powinien był przebijać na flopie. Więc jeśli teraz ma fula... wygrał. Kolejne ryzyko.
Stosując mój system gry, będziesz odkrywał jego kolejne zalety. Powyższa sytuacja jest dobrym przykładem. Jeśli na flopie pojawia się powiedzmy 5 4 3 (dając mi strita)... mój przeciwnik dałby mi na flopie znać, że coś ma (dwie pary lub trójkę). To znaczy zrobiłby to, jeśli jest dobrym pokerzystą.
A to dlatego, ze nie chciałby, aby przyszła kolejna karta, dając mi szansę na strita. Wie, że jeśli na turnie przyjdzie as, dwójka, szóstka lub siódemka... będzie musiał oddać pulę. Wie, ze w tej sytuacji zabetuję, niezależnie od tego, czy mam strita.
Z tego powodu wszyscy dobrzy gracze Hold’em ryzykują głównie na flopie, a nie później. Niekiedy spotkasz się z sytuacją, że rozdanie rozgrywane jest później... ale w większości przypadków, najwięcej pieniędzy idzie na stół na flopie. Dlatego flop jest najbardziej kluczowym momentem rozdania.
Przypominasz sobie może, jak wcześniej mówiłem, że raczej nie wyobrażam sobie, aby ktoś mógł odrzucić karty mając trójkę, jeśli przed flopem ktoś przebijał. Mówiłem wówczas o ukrytej trójce (para w ręku i jedna karta z flopu). Zupełnie inaczej to wygląda, kiedy para jest na stole, a trzecia karta w ręku. W takiej sytuacji często pasowałem, gdy np. miałem 7 6, a na flopie było 7 7 2... ja betowałem, a ktoś sprawdzał. Naprawdę niewiele jest układów kart, z którymi ludzie mnie sprawdzają.
Tak więc łatwo jest odrzucić trojkę w tej sytuacji, kiedy chodzi o duże pieniądze, a czujesz, że gość, z którym grasz, też ma siódemkę. (zwłaszcza jeśli to ty jesteś agresorem). Wiec musisz ocenić swojego kickera. Ile jest wart? Zwykle dochodzę do wniosku, że niewiele. Jeśli naprawdę sądzę, że ma siódemkę to najlepsze, na co mogę liczyć, to podział puli. Mówię oczywiście o dobrym zawodniku... i o wiele bardziej prawdopodobne jest, że jego karty są lepsze.
Pewnie ma siódemkę i kickera, z którym mógł liczyć na strita (np. 8 7, 9 7 czy 10 7). Inna możliwość jest taka, że ma wysoką kartę (asa lub króla) w tym samym kolorze. Może mieć 7 6 (jak ja) albo 7 5 (jedyna prawdopodobna ręka, z którą bym wygrał). Ale prawie niemożliwe, by miał 7 4, 7 3 lub 7 2 (choć ta ostatnia dałaby mu fula).
Skoro więc gra tak szybko i oceniam, że ma siódemkę... nie mógłbym grać dalej moją siódemką i niskim łącznikiem. I od razu odrzucam karty. Robię to naprawdę bez zastanowienia.
Kiedy mam taka trojkę z innym kickerem, jeszcze raz dokonuję oceny. Jeśli jest on trochę wyższy... np. 9 lub 10 – prawdopodobnie zostaję w grze. Z asem lub królem w tym samym kolorze zdecydowanie gram dalej.
Oczywiście może też być inna sytuacja, w której mam 7 6 i przychodzi mi trójka, ale nie rzucam kart. Jest to sytuacja, w której przebijałem przed flopem. Na flopie wszyscy czekają... a ja betuję. Ktoś przebija. W tej sytuacji mogę grać dalej, jeśli dojdę do wniosku, że gość chce odciąć mnie od puli. Może mieć overpair czy jakakolwiek inną rękę, z którą nie grał za szybko (nie przebijał przed flopem).
Byłoby też inaczej, jeżeli sprawdzałem niskie przebicie przed flopem z dalekiej pozycji z 7 6. Raczej nie spodziewałbym się, że przebijający ma siódemkę. I prawdopodobnie grałbym bardzo szybko, próbując wygrać wysoką pulę.
Zawsze, kiedy przed flopem jest przebicie... masz szansę na wygranie dużej puli. Ale inaczej trudno jest tego dokonać. Wcześniej mówiłem, że trzeba unikać sytuacji, w których możesz stracić wszystko, grając „o nic”. Przypominam ci teraz o tym, bo możesz próbować wygrać dużą pulę, kiedy masz niskie łączniki i na flopie trafiasz trójkę, a przed flopem nie było przebicie. Nie powinieneś tego robić. Nigdy nie ryzykuję dużych pieniędzy bez naprawdę dobrej karty, jeśli nie wrzucałem dużo do puli. Nie trudzę się, by wygrywać pule, w których nic nie ma.
Chcę ci również przypomnieć inną ważną część mojej pokerowej filozofii.:
Powinieneś dążyć do tego, by dostawać za swoje karty jak najwięcej pieniędzy. A robisz to betując.
To już powinno być dla ciebie oczywiste. Wygrywasz w pokera betując... przebijając... i przebijając czyjeś przebicie – grając agresywnie. Oczywiście czasem musisz grać defensywnie – kiedy twoja agresywna strategia byłaby niewłaściwa, bo przez nią mógłbyś zostać odcięty od puli. Ale ogólnie rzecz biorąc, powinieneś być agresywny.
To znaczy, że nie możesz pozwolić na to, aby każda karta przychodząca na stół ciągle ci zagrażała. Jak mówiłem, jeśli ciągle martwisz się, że ktoś ma nuts... nigdy tak naprawdę nie pograsz. Dotyczy to wszystkich rąk, które omawiałem, ale szczególne znaczenie ma właśnie tutaj, bo omawiam niskie łączniki, kiedy dostajesz dobry flop. Po to właśnie w ogóle nimi grasz... więc jak coś ci przychodzi – zdobądź za nie jak najwięcej pieniędzy. Więc zawsze stosuj następującą zasadę:
Skoro zamierzasz sprawdzić... możesz równie dobrze zabetować.
Powinieneś postępować tak na każdym etapie gry... ale szczególnie istotne jest to na końcu.
Jeśli tak zrobisz... uratuje cię to w sytuacji, kiedy źle rozszyfrujesz karty przeciwnika. Czasem będzie miał zupełnie coś innego, niż myślisz. Nie jestem Houdinim... i ty też nim nie jesteś. Może ci się wydawać, że przeciwnik drawuje do koloru... ale może ma parę – tylko parę. Może ma znacznie mniej, niż ci się wydaje. Więc kiedy jako piąta przychodzi karta do koloru – może mu wcale nie pomóc. Wiesz, że on coś ma... albo kolor, do którego – jak ci się zdaje – drawował albo coś innego. A może ma dwie pary, choć tobie wydawało się, że ma strita. Naprawdę nie wiesz, co ma. Ale skoro i tak masz sprawdzić, bo masz dobre karty, równie dobrze możesz zabetować.
Jedyny wyjątek to sytuacja, w której na końcu przychodzi coś do pary z czymś ze stołu. Wtedy czekam.. i może sprawdzę, w zależności od tego, jak oceniam sytuację. Ale oprócz tego, jeśli dzięki moim niskim łącznikom mam dobrą rękę, betuję.
Oczywiście przeciwieństwo sytuacji, kiedy trochę obawiam się, że ktoś może mieć nuts, to przypadek, kiedy sam je mam. Wtedy rzecz jasna robię wszystko, bo w puli znalazło się jak najwięcej pieniędzy.
Jeśli wydaje mi się, ze przeciwnik ma mocną rękę... betuję wysoko. Jeśli zdaje mi się, że jego ręka jest słaba... próbuje sprzedać swoje karty robiąc mniejszy bet. Wiele tu zależy od oceny... oceny tego, co moim zdaniem on ma.
Decyzja co do tego, ile zabetować zależy od tego, czy nuts dostałem wcześnie (na flopie) czy późno (na końcu).
Jeśli udało mi się to wcześnie... nie będę próbował mu niczego sprzedać. Będę go próbował wykluczyć z gry.
Jeśli stało się to późno i niewiele za to zapłaciłem (np. jeśli czekałem na flopie, a po turnie był mały bet i teraz po riverze mam nuts)... nie będę próbował go wykończyć, bo on prawdopodobnie nie sprawdzi dużego betu. Spróbuję więc sprzedać swoje karty jak najdrożej mogę (zrobić najwyższy bet, jaki wydaje mi się, ze sprawdzi).
Ci z was, którzy nie znają no limit Hold’em być może nie doceniali, jaką wartość przypisuję niskim łącznikom. A ci z was, którzy są doświadczonymi graczami, pewnie byli dość zaskoczeni. Ale moim zdaniem to najlepsze karty. Kiedy nimi grasz musisz w dużej mierze zaufać swojej ocenie... a kiedy grasz nimi dobrze – przynoszą ci dużo pieniędzy. A o to właśnie chodzi w no limit Hold’em. "
wolne tlumaczenie Super Systemu - Doyla Brunsona
mysle ze taka lekturka choc troche zaspokoi twoj glod wiedzy
Dokładnie taka sytuacja zdarzyła się w WSoP w 1977. To zdecydowanie była najważniejsza pula turnieju... większa i ważniejsza niż ta, o którą grałem z Bonesem. Nie tylko ją wygrałem, ale wyeliminowałem też wówczas dwóch bardzo ciężkich przeciwników. Oto co się stało:
„Junior” Whited siedział na pozycji z blindem w wysokości 600$ (na tym etapie turnieju ante wynosiło 200$, a blindy odpowiednio 300 i 600$.) Zawodnik X (będę go tak nazywał, aby uniknął jakichkolwiek nieprzyjemności, które mogłyby wyniknąć z tego opisu, ponieważ jest to jeden z najlepszych światowych graczy w Hold’em) sprawdził to 600$. „Sailor” Roberts spasował. Bones był następny I wszedł za 3500$. Sprawdziłem... podobnie jak Milo Jacobson. Kiedy kolejka wróciła do Juniora... wszedł all in za 11 300$. „X” miał teraz przed sobą dwa przebicia – Bonesa za 2900$ z Juniora za 8 400$. Sprawdził. Bones również. Ja też. Milo spasował. To już była duża pula... a miała jeszcze urosnąć. Rozdający przygotował się do wyłożenia kart na stół. Oto co przyszło:
Wszystkie żetony Juniora były już na stole, więc X był pierwszą osobą, która podejmowała decyzję po flopie. Wszedł all in za bardzo dużą sumę. Bones spasował. Przyszła moja kolej. X mógł wejść za wszystko przed flopem i wówczas ja bym spasował. Gdyby tak zrobił, zgarnąłby 26 500$. Teraz... było za późno. Miałem go. Nie miałem co do tego wątpliwości. Więc poprosiłem rozdającego, by przeliczył jego bet. Było tego 45 4000$. Dołożyłem więc do puli cztery i pół stojaka szarych żetonów (po 20 sztuk, 500$ ze żeton) i cztery czarnych (po 100$). Tylko ja jeden miałem jeszcze jakieś żetony, więc wszyscy pokazaliśmy karty.
X-
Junior -
Ja -
Jak widzisz, po wyłożeniu wszystkich kart, pula była moja. To był jedyny moment w turnieju, kiedy w jednym rozdaniu wyeliminowani zostali dwaj zawodnicy. I to dwaj bardzo trudni.
By wygrać te 142 500$... musiałem zaryzykować prawie 12 000$ przed flopem z tymi niskimi łącznikami. Zrobiłbym tak ponownie. Zawsze tak postępuję, kiedy jest okazja wygrania naprawdę dużej puli.
X i Junior mieli niemal dokładnie takie karty, jakie myślałem, że mają. A kiedy X wszedł all in po flopie, byłem już pewien, że ma parę asów lub króli, jedną z tych dwóch rąk. Nie mógł mieć nic innego.
Gdyby X grał w sposób, który ja polecam... wygrałby niewielką pulę. A tak – przegrał dużą. To właśnie jest typowe dla pary króli lub asów.
ak może pamiętasz, mówiłem że „z parą asów lub króli na wczesnej pozycji przed flopem... prawdopodobnie sprawdziłbym blinda, mając nadzieję, że ktoś przebije, aby ja z kolei mógł przebić jego”. X postąpił zgodnie z moim początkowym zaleceniem. Gdyby wypełnił też jego drugą część i przebił Juniora... z pewnością bym spasował.
To wszystko jeśli chodzi o niskie łączniki. Wejdę z nimi do gry z wczesnej lub środkowej pozycji. Sprawdzę pierwszy bet (albo, jak już wiesz, nawet drugi, jeśli jest dużo do wygrania). Raczej nie przebiję z taką ręką, bo nie chcę zostać odcięty od puli. Jeśli przebiję... a ktoś przebije mnie – prawdopodobnie nie będę mógł zagrać. Są oczywiście wyjątki... ale ogólnie rzecz biorąc, gram tymi kartami tak, aby doczekać flopu.
Niskie łączniki to nie jest ręka, z którą można włożyć do puli zbyt dużo pieniędzy przed flopem. Ale to ręka, z którą na flopie można wiele zdziałać. Można zrobić małego strita, małą trójkę, małe dwie pary... czy jeszcze coś innego.
Z każdymi dwiema kartami do strita czy pokera (łącznikami lub nie – z wyjątkiem pierwszej i ostatniej kart do strita lub pokera, np. 8c-4c czy Jh-7h), wejdę do gry z każdej pozycji, a z końcowej przebiję.
Tak naprawdę kiedy jestem z taką kartą na wczesnej lub środkowej pozycji liczę, ze ktoś mnie przebije. Liczę, że ktoś za mną ma wysoką parę i przebije. Wtedy mogę włożyć do puli niewielkie pieniądze, a na flopie mogę go rozgromić.
Piękne w niskich łącznikach jest to, że jeśli na flopie nic ci nie przyjdzie... po prostu je rzucasz. Jeśli np. przychodzi 9 9 2, a ty masz 7 6, po prostu kończysz.
Zwykle z taką ręką wolałbym nie wrzucać do puli przed flopem więcej niż 5% (może 10%) moich pieniędzy. 20% zainwestowałbym tylko przy dobrej passie. Zrobiłbym to tylko w takiej sytuacji.
W niektórych przypadkach z taką kartą jak np. 7 6 mógłbym przebić z wczesnej lub środkowej pozycji. Podkreślałem, że zwykle tylko sprawdzam. I ta ogólna zasada jest zgodna z prawdą. Ale jeśli tempo gry jest odpowiednie, mogę w takiej sytuacji podbić.
Np. zrobiłbym to, gdybym wygrywał dużo pul. Mówiłem, że po wygraniu rozdania, zawsze gram w następnym, niezależnie od miejsca przy stole. I wówczas zwykle przebijam. Gdyby też gra stała się zbytnio tight i każdy grałby tylko, gdyby miał nuts... próbowałbym ją trochę rozkręcić niskimi łącznikami.
Oczywiście z taką kartą należy unikać sytuacji, w której ktoś przebija twoje przebicie. Więc najlepsza sytuacja to taka, w której czujesz, że twoja „siła” sprawi, ze nikt tego nie zrobi... i twoi przeciwnicy będą myśleli, że masz wysokie karty lub wysoką parę.
Powód, dla którego przebijam z tą kartą z późnej pozycji jest taki, że w takiej sytuacji raczej nikt mnie nie przebije, a skoro nikt nie podbił przede mną, będzie wyglądało na to, że mam bardzo dobrą kartę. A powód, dla którego zwykle nie robię tego z wczesnej pozycji jest taki, że wówczas 6 czy 7 zawodników przede mną musiałoby nie przebić. Z wieloma znakomitymi graczami przy stole, raczej nie jest to prawdopodobne. Poza tym lubię prowadzić w grze. Więc jeśli są za mną jeszcze inni gracze... zwykle tylko sprawdzam.
Poza tym gdybym tu podbił, wówczas (aby podtrzymać mój wizerunek przy stole) musiałbym zabetować po flopie. A skoro tylko sprawdziłem (przed flopem), a ktoś inny przebijał... raczej w takiej sytuacji nie próbuję „skraść puli” blefując do przebijającego. Należy mu się pewien szacunek. Skoro więc na flopie nic mi nie przyjdzie... cóż, pula należy się przebijającemu. Dlatego tak bardzo sam lubię przebijać.
Jedyny powód, dla którego nie lubię przebijać z niskimi łącznikami jest taki, że jeśli ktoś ma to, co chcę by miał (wysoką parę)... on przebije mnie. Dlatego zwykle tylko sprawdzam.
Kiedy sprawdzasz z taką kartą z wczesnej pozycji... grasz dokładnie tak, jakbyś miał dwa asy lub króle. Więc jest to też mylące dla przeciwników. A jeśli ktoś przebije ze środkowej lub późnej pozycji... możesz w miarę dokładnie określić jego karty – są to pewnie wysokie karty jak AK, KQ albo wysoka para. A do tego też przecież dążysz – do ustalenia, co ma twój przeciwnik, abyś wiedział, co próbujesz pobić.
Jeśli będziesz grał w sposób, który polecam – czyli bardzo agresywnie – będziesz musiał dostosować swój styl do małej gry. Odkryjesz pewnie, że przebijają twoje przebicia więcej w małej niż w wysokiej grze. Takie jest moje doświadczenie. Oto dlaczego:
Jeśli jestem w grze, gdzie na stole nie ma tak dużo pieniędzy – powiedzmy, że każdy wrzucił do puli po 500 czy 600$ - a ja podnoszę o 100$... ktoś z wysokimi kartami wejdzie all in. Zawsze to robią w małej grze. A jeśli mam 7 6 albo 9 8 i ktoś wchodzi za wszystko... nie mogę go sprawdzić.
Nie zamierzam wychodzić ze swoimi niskim łącznikami przeciwko parze króli, AK czy podobnym kartom, skoro nawet jeśli coś mi przyjdzie na flopie i tak jest niewiele do wygrania. Więc w takiej sytuacji rzucam karty.
A z tego powodu... ciężko mi wygrać grę, w której nie ma dużo na stole.
Ale wysoka gra to już zupełnie inna historia. Jeśli przebiję o 300 czy 400$... i zarówno ja jak i mój przeciwnik mamy dużo żetonów na stole – cóż, teraz trochę bardziej się będzie wahał, czy mnie przebić, bo wie, że jest duża szansa, że wówczas ja przebiję jego. Goście, z którymi gram, wiedzą, że jak rzucam moje „dzieci” do puli, nie chcę, by tam zatonęły.
Ale nawet jeśli w takiej sytuacji on mnie przebije... to w porządku. Tak naprawdę właśnie tego chcę. Jeśli on przebije o 700 lub 800$... a ja mam niskie łączniki – teraz sprawdzę. Jeśli obaj mamy po 25 000$... to znaczy, że wkładam do puli 5% moich pieniędzy. I to jest tego warte. Bo teraz, jeśli coś mi przyjdzie na flopie, mam szansę coś wygrać. A może nawet wyeliminować go z gry.
A teraz omówię, jak grać tymi kartami w zależności od flopu.
Jak grać niskim łącznikami po flopie... jeśli zupełnie nic ci nie przyszło.
Jeśli przed flopem sprawdzałem z wczesnej pozycji z niskimi łącznikami i nic zupełnie mi nie przyjdzie... poddaję się.
W tej sytuacji nie brnę dalej z taką ręką. Po prostu daję za wygraną. W tym przypadku najlepiej jest więcej nie tracić.
Ale jeśli przebijałem... oczywiście idę dalej i betuję. Jeżeli nie przyszło coś „przerażającego” jak Qs Js 10s... będę betował. A w 90% przypadków nie będzie tam nic „przerażającego”.
Jeśli mam 7d 6d i decyduję się przebijać z wczesnej pozycji przed flopem (np. w czasie dobrej passy)... a na flopie przychodzi Ah Ac Ks... od razu betuję. Taki flop mnie nie „przeraża”. Dlaczego? To proste. Moi przeciwnicy nie wiedzą, że nie mam AK, AQ czy KK... czy jakiejkolwiek innej ręki, w przypadku której byłby to dobry flop. Właśnie skoro przebijałem z wczesnej pozycji, mogą myśleć, że mam wysokie karty.
Jeśli przebijałem przed flopem z wysokiej pozycji... też bym zabetował – chyba, że zrobiłby to ktoś przede mną. W tej sytuacji... pula należy od niego. Wiem, że coś ma... a skoro ja nie mam nic, raczej nie będę się w to dalej pakował (choć niekiedy mogę w takim przypadku zablefować).
Jeśli przed flopem sprawdzałem ze środkowego lub późnego miejsca i teraz ktoś czeka... ja również czekam. Jeśli nic mi nie przyszło, ktoś musiałby czekać dwa razy (po flopie i po czwartej karcie), żebym zabetował (czyli w tym wypadku – zablefował).
Oczywiście jeśli przed flopem przebijałem z późnej pozycji... teraz zabetuję niemal w każdej sytuacji - zwłaszcza, jeśli inni czekają. Nawet jeśli flop jest taki, jak wspominałem ( Ah Ac Kd) i istnieje prawdopodobieństwo, że ktoś ma asa. Powód jest taki, jak już mówiłem. Nie chcę, aby przeciwnicy przestali do mnie czekać. Ponieważ oczekują, że będę betował (bo przed flopem przebijałem)... chcę spełnić ich oczekiwania. Więc betuję, próbując zrobić dwie rzeczy:
1.Próbuję wygrać pulę. I w wielu przypadkach mi się uda, bo moi oponenci mają już nawyk pasowania w takich sytuacjach.
2.Próbuję też podtrzymać swój agresywny wizerunek. A jak długo będzie mi się udawało, tak długo oni będą do mnie czekali.
Dlatego właśnie zbieram te wszystkie pule. Oczywiście jeśli ktoś do mnie czeka, a potem podbija... od razu rzucę karty. Takie jest ryzyko. Ale żeby ktoś tak postąpił, będzie musiał mieć naprawdę dobre karty. Więc jeśli mu się uda – oddaję mu pulę. Ale częściej nic im nie przychodzi, więc zbieram więcej pul, niż oddaję.
Jak grać niskimi łącznikami po czwartej i piątej karcie... jeśli zupełnie nic ci nie przyjdzie
Gdybym nic nie miał z taką kartą nie byłoby mnie już w grze po czwartej karcie... chyba, że najpierw betowałem albo ktoś czekał i ja też. Jeśli ktoś sprawdził mój bet po tym, jak czekał do mnie po flopie... od razu uznam, że coś ma. Prawdopodobnie jakiegoś drawa... i jeśli wygląda na to, że go nie skompletował po czwartej karcie – znów bym zabetował. Jeśli uznałbym, że skompletował układ, niezależnie od tego, jak słaby by był, nie próbowałbym go skłonić do spasowania po czwartej karcie skoro mnie sprawdził po flopie. Np. jeśli próbowałbym skraść pulę przy flopie K 8 2, ale zostałbym sprawdzony... do końca bym już tylko czekał. Wówczas oddałbym pulę po minimalnych kosztach.
I jak mówię, jeśli uznałbym, że mój przeciwnik drawuje (np. z dwiema kartami do strita-koloru) i jeszcze raz próbowałbym skraść pulę po czwartej karcie... a on by czekał, a potem mnie przebił – w tej sytuacji również prawie zawsze się poddam.
Nigdy nie sprawdzę betu, jeśli zupełnie nic mi nie przyszło. Ale mogę przebić, jeśli wydaje mi się, że on blefuje,
Ogólnie rzecz biorąc nie postępuję tak w takiej sytuacji. Ale w ekstremalnych sytuacjach – owszem. Jeśli byłbym całkowicie pewien, że on chce odebrać mi pulę za pomocą blefu... przebiłbym. Ale muszę mieć mocne przeczucie, aby w tej sytuacji ryzykować garść żetonów.
Po piątej karcie grałbym tak samo, jak po czwartej. Jeśli dotychczas betowałem, muszę brnąc dalej, bo właściwie nie ma możliwości, bym wygrał rozdanie przy pokazaniu kart. Nawet gdybym miał parę, to byłyby to najwyżej siódemki. Skoro przy czwartej karcie uznałem, że mój przeciwnik drawuje (i dlatego zabetowałem)... musiałbym czuć, że nie skompletował nic. Musiałbym też czuć bardzo mocno, że nie sprawdzi mojego ostatniego betu. Oczywiście gdybym sądził, że coś mu jednak przyszło... czekałbym.
Na koniec byłbym w ciężkim położeniu... ale nie można zostawić wszystkich swoich pieniędzy w puli, nie próbując jej wygrać jeszcze raz. Kluczem do postępowania po riverze jest twoje zdanie na temat tego, dlaczego przeciwnik sprawdził cię po turnie. Musisz być dość pewien, że drawował.... inaczej możesz mieć duże kłopoty.
Może ci być ciężko dalej betować, kiedy wiesz, że nic nie masz. Może ci się wydawać, że wymaga to wiele odwagi. I tak rzeczywiście jest. Ale taki właśnie jest dobry poker.
Stosując mój system gry odkryjesz, że twoi oponenci będą się bali dawać ci free card, kiedy masz rękę. A będą się tego bali, bo wiedzą, że będziesz robił inside straight draw i betował. Wiedzą, że agresywny gracz może im pokazać właściwie wszystko. W związku z tym, kiedy sami coś mają... będą próbowali od razu cię odciąć. Betują, bo nie chcą, byś został w grze i drawował. Więc są dwie ważne rzeczy związane z agresywną grą, którą polecam:
1.Jeśli twoi przeciwnicy coś mają... od razu dadzą ci o o tym znać. Nie chcą puścić ci następnej karty za darmo.
2.Twoje ciągłe betowanie każe im odrzucać borderline hands, więc kiedy nic nie mają możesz zbierać małe pule
Krótko mówiąc: agresywny zawodnik najlepiej wychodzi na swoim stylu gry.
Jak grać niskimi łącznikami, kiedy coś ci przyjdzie
Teraz omówię, jak należy grać niskim łącznikami, kiedy coś ci przyjdzie. Karty, które będę stosował jako przykład, by to wyjaśnić, to 7d 6d. Zobaczysz, jak gram taką kartą w 3 różnych sytuacjach, kiedy:
1.flop jest kiepski (mała pomoc)
2.flop jest porządny (średnia pomoc)
3.flop jest dobry (duża pomoc)
Kiedy mam 7d 6d, a przychodzi Qs 6h 2c.. uznam to za kiepski flop przy mojej ręce. I zagram w podobny sposób do tego, co gdy nie mam zupełnie nic.
Ale jest pewna istotna różnica. Wiele zależałoby od tego, z kim bym grał i co ważniejsze... ile pieniędzy miałby na stole. Zaryzykowałbym z parą szóstek czy nawet dwójek, jeśli miałby dużo forsy. Zrobiłbym to nawet wiedząc, że on ma parę dam. Porządnie bym zabetował i wrzucił do puli nawet 10% moich pieniędzy, gdybym wiedział, że mogę go wyeliminować, jeśli mi się poszczęści i złapię jeszcze jedną szóstkę czy siódemkę. Na pewno bym to zrobił wiedząc, że mogę wygrać gigantyczną pulę.
Mógłbym nawet przebić. Zawsze jest sytuacja, w której mogę podbić, kiedy flop dał mi tylko niewiele lub nawet zupełnie nic. Ale te sytuacje nic nie mają wspólnego z moimi kartami. Postępuję tak, bo wyczułem u kogoś słabość... albo ze względu na swoją pozycję. W tej chwili omawiam, co bym zrobił, ze względu na to, jak oceniałbym wartość swojej pary szóstek.
Inna różnica w sposobie mojej gry w sytuacji, kiedy flop trochę mi pomógł (a czwarta i piąta karta wcale) jest taka, że po turnie dalej bym betował, jeśli początkowo przebijałem. Pamiętasz pewnie, że tak samo postąpiłbym po flopie, gdybym nic nie miał. Ale gdybym został sprawdzony... później już tylko bym czekał (chyba, że bym czuł, że mój przeciwnik drawuje).
W omawianej teraz sytuacji bym jednak znów betował po turnie, nawet jeśli ktoś sprawdził mój bet po flopie. Nie lubię betować, kiedy całkowicie blefuję... lubię natomiast to robić, kiedy mam jakiegoś outa. A teraz czuję, że go mam, bo jeśli dostanę jeszcze jedną szóstkę lub siódemkę... sądzę, że będę miał lepszą rękę od mojego przeciwnika.
Więc po turnie nie okazałbym słabości, tylko porządnie zabetował.
Jeśli piąta karta znów nic by mi nie pomogła, prawdopodobnie przestałbym betować. Jeśli mój przeciwnik drawował, ale mu się nie udało... moja para szóstek jest pewnie dobra – więc bym czekał. A jeśli nie jest, nie ma sensu tracić przez nią więcej pieniędzy.
W przypadku gdyby czwarta karta mi pomogła – powiedzmy, że przyszłaby siódemka – zabetowałbym więcej, niż jest w puli. Zawsze lubię wygrywać duże pule... a teraz mam karty, dzięki którym mogę to zrobić. Nie próbowałbym sprzedać tej ręki za niewielkie pieniądze. Zabetowałbym bardzo wysoko po czwartej karcie... i ponownie po riverze.
Jeśli do końca nie złapałbym tej siódemki... spróbowałbym na końcu dostać za swoje karty najwięcej, ile bym mógł.
Powyższe postępowanie w przypadku, gdybym złapał siódemkę na turnie lub riverze zakłada, że na początku przebijałem i do końca gry to ja byłem prowadzącym. To znaczy po każdej odsłonie kart betowałem.
Jeśli zaś na początku sprawdzałem, a po flopie czekałem i sprawdzałem... inaczej grałbym tymi kartami, w przypadku trafienia siódemki na turnie. Bylaby to kolejna z tych sytuacji, w których bym czekał, a potem przebijał, gdyby w puli było dużo pieniędzy. Nie chciałbym odbierać inicjatywy mojemu przeciwnikowi (który początkowo przebijał) wiedząc, że po czwartej karcie znów zabetuje wysoko, bo w puli jest tak dużo pieniędzy... zwłaszcza, że on raczej nie miałby pojęcia, jak ta siódemka mi pomogła. Próbowałby mnie odciąć... a kiedy by zabetował – przebiłbym go. Chciałbym w tym miejscu wygrać rozdanie, bo po piątej karcie mogłaby dojść kolejna dama lub dwójka, odbierając wartość moim dwóm parom.
Jeszcze inaczej postąpiłbym, gdybym na turnie złapał szóstkę. Moja ręka nie byłaby już tak tajemnicza, jak w przypadku siódemki. Para szóstek na stole wyglądałaby groźnie. Więc nawet jeśli dotychczas sprawdzałem... prawdopodobnie teraz przejąłbym inicjatywę i zabetował. I choć ten, który wcześniej przebił mógłby się od razu zorientować, że mam trójkę szóstek... mógłby też pomyśleć, że blefuję. Zresztą to jest bardzo dobra sytuacja do blefu w przypadku, gdy rzeczywiście nie masz w ręku tej szóstki.
Omówię teraz, jak grałbym 7d 6d przy porządnym flopie. Każde 3 karty dające mi najwyższą parę, otwartego na końcach drawa do strita (lub pokera) byłyby tu „porządnym” flopem. Ale tylko z drawem do strita grałbym szybko.
Drawy do koloru czy pokera gram niezwykle wolno, bo są takie oczywiste. Kiedy na flopie pojawiają się dwie karty w tym samym kolorze, bardzo często widzę gości wchodzących all in po czyimś becie, kiedy drawują do koloru. Sam też tak niekiedy robię... bo moja filozofia gry każe mi chronić moje pieniądze i betować zawsze, kiedy mogę. Ale to jest zwykle bardzo oczywiste zagranie. W tej sytuacji większość graczy zorientuje się, co robisz. I dlatego też wolę draw do strita.
Jeśli go mam... jestem już gotowy. Naprawdę gotowy. Bitwa się zaczęła. Jeśli przed flopem przebijałem, teraz oczywiście betuję. Jeśli mnie przebiją... wchodzę all in. Jeśli ktos przede mną betuje... przebijam.
Jeżeli przed flopem nie przebijałem, to mam kolejna sytuację, w której poczekam, a potem przebiję. Jeśli ten, który przed flopem przebijał, teraz betuje po moim czekaniu... wchodzę za wszystko lub prawie wszystko. Jestem agresorem... i nikt nie może mi odebrać prowadzenia.
Jak mówiłem wcześniej, większość decyzji podejmuje się na flopie. Tu kradnie się pule. Dlatego właśnie tak bym grał tą ręką. Byłbym w typowej sytuacji, kiedy można ukraść pulę blefując z outem. Mogę w tym momencie wygrać. Jeśli ktoś sprawdzi, mam dobrego drawa (open-end, który udaje mi się mniej więcej w 33% przypadków) i małą szansę na dwie pary lub trójkę.
Jeśli na flopie miałbym parę z najwyższą kartą na stole (przy flopie 6-4-2 czy 7-4-2)... grałbym ostrożnie. Nie będę zakochiwał się w tej karcie.. ale trochę z nią zaryzykuję.
Innymi słowy, zaczekam do przebijającego... a potem prawdopodobnie sprawdzę. Gdybym był na dalekiej pozycji (a pierwotnie nie przebijał).. również sprawdziłbym czyjegoś beta. Ale byłoby to słabe sprawdzenie – to znaczy raczej nie szedłbym dalej z tą ręką, gdyby nie pomogła mi czwarta karta i ktoś znów by nie zabetował.
Jeden z powodów, dla których sprawdziłbym na flopie jest taki, że moja para może być najlepszą ręką przy stole. To, że gość przed flopem przebijał nie oznacza od razu, że ma w ręku wysoka parę. Więc jest możliwość, że mam najlepsze karty. Wiedziałbym więcej w zależności od tego, co gość by zrobił po czwartej karcie. Jeśli znów by zabetował (a ja nic bym nie dostał)... dość szybko bym spasował. Bez dodatkowej pomocy nie inwestowałbym więcej w tę rękę.
Ale główny powód, dla którego bym sprawdzał po flopie jest taki, że jeśli coś mi dojdzie, mogę wygrać dużą pulę. A wolałbym czekać a nie betować, bo wtedy ktoś mógłby mnie przebić, a wtedy musiałbym rzucić karty. Czekając, mogę sprawdzić bet do wysokości puli i spróbować złapać kartę, która mi pomoże.
Gdyby tak się stało, postąpiłbym tak samo jak w sytuacji, kiedy flop jest kiepski , ale pomaga mi czwarta karta.
Dobry (albo nawet świetny) flop to w przypadku 7d 6d para z drawem do strita (lub pokera/koloru), dwie pary, trójka, strit lub poker/kolor (choć byłby niski).
Przy każdym dobrym flopie i niskimi łącznikami w ręku gram tak, jakbym miał kompletny układ, nawet jeśli go nie mam. Z wczesnego miejsca betuję... z późnego przebijam.
Będę grał tak, aby wszystkie moje żetony znalazły się na środku stołu – nawet jeśli mam tylko parę z drawem. Dlatego, że wówczas mam dwie szanse, by wygrać rozdanie – kiedy zabetuję lub przebiję, a moi przeciwnicy rzucą karty, lub kiedy coś mi przyjdzie (jeśli mój bet lub przebicie zostaną sprawdzone). Oczywiście jest tu pewne ryzyko – nawet jeśli flop jest bardzo dobry. Ale prawie zawsze jest jakieś ryzyko. Więc nie można się nieustannie martwić, że ktoś ma nuts. Wtedy nigdy nie wchodziłbyś do gry.
Np. jeśli masz kolor i ktoś inny też... twój pewnie jest mniejszy i po tobie. Wtedy prawie zawsze musiałbyś stracić pieniądze. To jest jedno z niebezpieczeństw tej gry.
Możesz też złapać na flopie niskiego strita. I tu znów pojawia się niebezpieczeństwo, że ktoś ma wyższego. I jeśli porządnie zabetuje, będziesz musiał mu zapłacić. Np. jeśli przyjdzie 10 9 8 i ktoś wejdzie all in, musisz dobrze go ocenić. Musisz znać przeciwnika... wiele tez zależy od tego, ile jest w puli i za ile dokładnie on wchodzi. Jeśli w puli jest 1000$, a on betuje za dodatkowe 50 000$... może lepiej jest rzucić karty. Ale jeśli w puli jest 1000$, a on dorzuca 2 000$ - wszystkie twoje pieniądze, czy wszystkie jego pieniądze – warto zagrać. Jeśli wygra to trudno.
Zresztą to często się zdarza. I dlatego właśnie (jak się przekonasz) K9, J7 i inne tego typu kombinacje kart to „śmieci” i nie powinno się nimi grać (w pełnej grze z normalnym ante).
Przy każdym dobrym flopie dokładałbym do puli, więc betowałbym też po turnie – jeśli byłbym pierwszy lub przede mną by czekali. Ale jak zwykle – są wyjątki.
Np. jeśli na flopie masz karowy kolor, a na turnie przychodzi kolejne karo – twoja ręka jest niemal doszczętnie zniszczona. Masz tylko pokera z najwyższą siódemką. W tej sytuacji musisz czekać i liczyć na pokazanie kart. Inaczej musisz spasować. Albo jeśli na flopie masz strita a na turnie przychodzi karta do pary z czymś ze stołu – też możesz mieć kłopoty. Zwykle to nie powinno cię zatrzymać, bo jeśli ktoś miałby trójkę czy dwie pary, to powinien był przebijać na flopie. Więc jeśli teraz ma fula... wygrał. Kolejne ryzyko.
Stosując mój system gry, będziesz odkrywał jego kolejne zalety. Powyższa sytuacja jest dobrym przykładem. Jeśli na flopie pojawia się powiedzmy 5 4 3 (dając mi strita)... mój przeciwnik dałby mi na flopie znać, że coś ma (dwie pary lub trójkę). To znaczy zrobiłby to, jeśli jest dobrym pokerzystą.
A to dlatego, ze nie chciałby, aby przyszła kolejna karta, dając mi szansę na strita. Wie, że jeśli na turnie przyjdzie as, dwójka, szóstka lub siódemka... będzie musiał oddać pulę. Wie, ze w tej sytuacji zabetuję, niezależnie od tego, czy mam strita.
Z tego powodu wszyscy dobrzy gracze Hold’em ryzykują głównie na flopie, a nie później. Niekiedy spotkasz się z sytuacją, że rozdanie rozgrywane jest później... ale w większości przypadków, najwięcej pieniędzy idzie na stół na flopie. Dlatego flop jest najbardziej kluczowym momentem rozdania.
Przypominasz sobie może, jak wcześniej mówiłem, że raczej nie wyobrażam sobie, aby ktoś mógł odrzucić karty mając trójkę, jeśli przed flopem ktoś przebijał. Mówiłem wówczas o ukrytej trójce (para w ręku i jedna karta z flopu). Zupełnie inaczej to wygląda, kiedy para jest na stole, a trzecia karta w ręku. W takiej sytuacji często pasowałem, gdy np. miałem 7 6, a na flopie było 7 7 2... ja betowałem, a ktoś sprawdzał. Naprawdę niewiele jest układów kart, z którymi ludzie mnie sprawdzają.
Tak więc łatwo jest odrzucić trojkę w tej sytuacji, kiedy chodzi o duże pieniądze, a czujesz, że gość, z którym grasz, też ma siódemkę. (zwłaszcza jeśli to ty jesteś agresorem). Wiec musisz ocenić swojego kickera. Ile jest wart? Zwykle dochodzę do wniosku, że niewiele. Jeśli naprawdę sądzę, że ma siódemkę to najlepsze, na co mogę liczyć, to podział puli. Mówię oczywiście o dobrym zawodniku... i o wiele bardziej prawdopodobne jest, że jego karty są lepsze.
Pewnie ma siódemkę i kickera, z którym mógł liczyć na strita (np. 8 7, 9 7 czy 10 7). Inna możliwość jest taka, że ma wysoką kartę (asa lub króla) w tym samym kolorze. Może mieć 7 6 (jak ja) albo 7 5 (jedyna prawdopodobna ręka, z którą bym wygrał). Ale prawie niemożliwe, by miał 7 4, 7 3 lub 7 2 (choć ta ostatnia dałaby mu fula).
Skoro więc gra tak szybko i oceniam, że ma siódemkę... nie mógłbym grać dalej moją siódemką i niskim łącznikiem. I od razu odrzucam karty. Robię to naprawdę bez zastanowienia.
Kiedy mam taka trojkę z innym kickerem, jeszcze raz dokonuję oceny. Jeśli jest on trochę wyższy... np. 9 lub 10 – prawdopodobnie zostaję w grze. Z asem lub królem w tym samym kolorze zdecydowanie gram dalej.
Oczywiście może też być inna sytuacja, w której mam 7 6 i przychodzi mi trójka, ale nie rzucam kart. Jest to sytuacja, w której przebijałem przed flopem. Na flopie wszyscy czekają... a ja betuję. Ktoś przebija. W tej sytuacji mogę grać dalej, jeśli dojdę do wniosku, że gość chce odciąć mnie od puli. Może mieć overpair czy jakakolwiek inną rękę, z którą nie grał za szybko (nie przebijał przed flopem).
Byłoby też inaczej, jeżeli sprawdzałem niskie przebicie przed flopem z dalekiej pozycji z 7 6. Raczej nie spodziewałbym się, że przebijający ma siódemkę. I prawdopodobnie grałbym bardzo szybko, próbując wygrać wysoką pulę.
Zawsze, kiedy przed flopem jest przebicie... masz szansę na wygranie dużej puli. Ale inaczej trudno jest tego dokonać. Wcześniej mówiłem, że trzeba unikać sytuacji, w których możesz stracić wszystko, grając „o nic”. Przypominam ci teraz o tym, bo możesz próbować wygrać dużą pulę, kiedy masz niskie łączniki i na flopie trafiasz trójkę, a przed flopem nie było przebicie. Nie powinieneś tego robić. Nigdy nie ryzykuję dużych pieniędzy bez naprawdę dobrej karty, jeśli nie wrzucałem dużo do puli. Nie trudzę się, by wygrywać pule, w których nic nie ma.
Chcę ci również przypomnieć inną ważną część mojej pokerowej filozofii.:
Powinieneś dążyć do tego, by dostawać za swoje karty jak najwięcej pieniędzy. A robisz to betując.
To już powinno być dla ciebie oczywiste. Wygrywasz w pokera betując... przebijając... i przebijając czyjeś przebicie – grając agresywnie. Oczywiście czasem musisz grać defensywnie – kiedy twoja agresywna strategia byłaby niewłaściwa, bo przez nią mógłbyś zostać odcięty od puli. Ale ogólnie rzecz biorąc, powinieneś być agresywny.
To znaczy, że nie możesz pozwolić na to, aby każda karta przychodząca na stół ciągle ci zagrażała. Jak mówiłem, jeśli ciągle martwisz się, że ktoś ma nuts... nigdy tak naprawdę nie pograsz. Dotyczy to wszystkich rąk, które omawiałem, ale szczególne znaczenie ma właśnie tutaj, bo omawiam niskie łączniki, kiedy dostajesz dobry flop. Po to właśnie w ogóle nimi grasz... więc jak coś ci przychodzi – zdobądź za nie jak najwięcej pieniędzy. Więc zawsze stosuj następującą zasadę:
Skoro zamierzasz sprawdzić... możesz równie dobrze zabetować.
Powinieneś postępować tak na każdym etapie gry... ale szczególnie istotne jest to na końcu.
Jeśli tak zrobisz... uratuje cię to w sytuacji, kiedy źle rozszyfrujesz karty przeciwnika. Czasem będzie miał zupełnie coś innego, niż myślisz. Nie jestem Houdinim... i ty też nim nie jesteś. Może ci się wydawać, że przeciwnik drawuje do koloru... ale może ma parę – tylko parę. Może ma znacznie mniej, niż ci się wydaje. Więc kiedy jako piąta przychodzi karta do koloru – może mu wcale nie pomóc. Wiesz, że on coś ma... albo kolor, do którego – jak ci się zdaje – drawował albo coś innego. A może ma dwie pary, choć tobie wydawało się, że ma strita. Naprawdę nie wiesz, co ma. Ale skoro i tak masz sprawdzić, bo masz dobre karty, równie dobrze możesz zabetować.
Jedyny wyjątek to sytuacja, w której na końcu przychodzi coś do pary z czymś ze stołu. Wtedy czekam.. i może sprawdzę, w zależności od tego, jak oceniam sytuację. Ale oprócz tego, jeśli dzięki moim niskim łącznikom mam dobrą rękę, betuję.
Oczywiście przeciwieństwo sytuacji, kiedy trochę obawiam się, że ktoś może mieć nuts, to przypadek, kiedy sam je mam. Wtedy rzecz jasna robię wszystko, bo w puli znalazło się jak najwięcej pieniędzy.
Jeśli wydaje mi się, ze przeciwnik ma mocną rękę... betuję wysoko. Jeśli zdaje mi się, że jego ręka jest słaba... próbuje sprzedać swoje karty robiąc mniejszy bet. Wiele tu zależy od oceny... oceny tego, co moim zdaniem on ma.
Decyzja co do tego, ile zabetować zależy od tego, czy nuts dostałem wcześnie (na flopie) czy późno (na końcu).
Jeśli udało mi się to wcześnie... nie będę próbował mu niczego sprzedać. Będę go próbował wykluczyć z gry.
Jeśli stało się to późno i niewiele za to zapłaciłem (np. jeśli czekałem na flopie, a po turnie był mały bet i teraz po riverze mam nuts)... nie będę próbował go wykończyć, bo on prawdopodobnie nie sprawdzi dużego betu. Spróbuję więc sprzedać swoje karty jak najdrożej mogę (zrobić najwyższy bet, jaki wydaje mi się, ze sprawdzi).
Ci z was, którzy nie znają no limit Hold’em być może nie doceniali, jaką wartość przypisuję niskim łącznikom. A ci z was, którzy są doświadczonymi graczami, pewnie byli dość zaskoczeni. Ale moim zdaniem to najlepsze karty. Kiedy nimi grasz musisz w dużej mierze zaufać swojej ocenie... a kiedy grasz nimi dobrze – przynoszą ci dużo pieniędzy. A o to właśnie chodzi w no limit Hold’em. "
wolne tlumaczenie Super Systemu - Doyla Brunsona
mysle ze taka lekturka choc troche zaspokoi twoj glod wiedzy
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości
Na terytorium Polski poker online moga oferowac jedynie te podmioty, ktore posiadaja zezwolenie Ministra Finansow. Gra w pokera u operatorow, ktorzy nie posiadaja licencji Ministerstwa Finansow jest zabroniona i grozi konsekwencjami prawnymi. Serwis jest przeznaczony tylko dla osob, ktore ukonczyly 18 lat. Korzystajac z serwisu, uzytkownik potwierdza, ze ma ukonczone 18 lat.