Jak to jest: z jednej strony jeżeli mam na stole dużo agresywnych słabych loose graczy to powinienem się zrobić bardziej tight żeby nie musieć ciągle foldować do ich 3betów, cbetów, leadów i innych agresywnych zagrań. Zawężam więc zakres żeby "wytrzymać" ich agresję. Ale z drugiej strony jeżeli czuję, że mam nad nimi przewagę po flopie to chcę z nimi grać jak najwięcej - oglądać z nimi jak najwięcej flopów bo ja będę umiał się wycofać, a jak w końcu trafię dwie pary albo seta to przy ich ślepej agresji i gotowości do stackowania się z drugą parą będzie to bardzo opłacalne.
No i zauważam u siebie obie tendencje bo czytam, żeby być tight ale czuję, że chcę z nimi limpować, callować, no po prostu grać z nimi ile się da. Co więc robić i od czego to zależy?
Kolejne pytanie o adjusting
-
foxx
- -#aktywny

- Posty: 315
- Rejestracja: 10 kwie 2010, 11:52
Po przeprowadzeniu eksperymentu myślowego spróbuję sam zacząć odpowiadać:
Wyobraziłem sobie super-złego gracza, który zawsze zrobi call preflop żeby zobaczyć flop, a na flopie za każdym razem robi shove. W takiej sytuacji powinienem dążyć praktycznie do grania z nim każdej ręki, a następnie na flopie decydować czy sprawdzać jego shove czy się wycofać. Przejąłbym jego stack w ciągu kilku minut.
A więc jeżeli na stole jest super agresywny gracz typu 53/12/10.0, który często nie odpuszcza i ciągle próbuje agresją postlop przejąć pulę to jeżeli ma nademną pozycję, powinienem robić call każdego jego raise (w granicach rozsądku), a jeżeli ja mam pozycję to powinienem otwierać zawsze licząc na jego call. Powinienem to robić praktycznie z any two bo na flopie mam bardzo dużą szansę na jego agresję i jeżeli nie trafię to mogę się wycofać, a jeżeli trafię coś to zarobię na tym dużo. Reszta stołu staje się w pewnym sensie nieistotna, jeżeli oni nadal grają swoje TAG to ich strata - jeżeli któryś z nich nagle się odezwie i zrobi 3bet mojego raise albo zrobi open raise przede mną to mogę odpuścić tą rękę, ale zwykle będę dążył za wszelką cenę do oglądania flopa z tym agresywnym graczem.
Jeżeli agresorów będzie dwóch lub więcej to powinienem przełknąć wstyd przed fishowymi statami i limpować, callować z any two żeby zawsze z nimi oglądać flop. Jeżeli są agresywni to będą mnie wyrzucać z puli gdy nie trafię, ale gdy trafię to sami mi oddadzą swoje $. Jeżeli są pasywnymi calling stations to nawet lepiej, bo jak nie trafię to mam szansę obejrzeć jeszcze za darmo turn i river, a jeżeli trafię to value bety.
Czyli rozumiem, że strategia robienia się bardziej tight dotyczy raczej graczy agresywnych preflop, którzy ciągle będą mnie 3betować - ja wtedy będą foldował i tracił raz za razem. Chyba, że zacznę light 4betować albo light callować te 3bety, ale to już trochę inny temat. Ale znowu: jeżeli taki agresor jest tak samo agresywny i źle grający postflop to mogę z nim także dążyć jak najczęściej do oglądania flopa z tych samych powodów co powyżej.
Czyli jest jakiś punkt, w którym bardziej opłacalne staje się granie całkowicie "out of line" preflop (limpowanie, callowane any two) bo straty na takim zachowaniu są równoważone przez to jak dobrze opłacają się trafione ręce.
A więc kiedy będzie nieopłacalne takie rozluźnienie preflop? Jeżeli przeciwnik jest bardzo agresywny preflop i często 3betuje, a do tego gra w miarę normalnie postflop czyli będzie agresywny, ale nie będzie za darmo oddawał $ i umie się wycofać gdy nie trafi, a do tego dba o pozycję. Wtedy dobrze jest zawęzić zakres preflop żeby częściej być na tyle mocnym na flopie żeby móc 3betować ze spokojnym sercem jego raise naszego cbetu (na przykład).
I jak?
Wyobraziłem sobie super-złego gracza, który zawsze zrobi call preflop żeby zobaczyć flop, a na flopie za każdym razem robi shove. W takiej sytuacji powinienem dążyć praktycznie do grania z nim każdej ręki, a następnie na flopie decydować czy sprawdzać jego shove czy się wycofać. Przejąłbym jego stack w ciągu kilku minut.
A więc jeżeli na stole jest super agresywny gracz typu 53/12/10.0, który często nie odpuszcza i ciągle próbuje agresją postlop przejąć pulę to jeżeli ma nademną pozycję, powinienem robić call każdego jego raise (w granicach rozsądku), a jeżeli ja mam pozycję to powinienem otwierać zawsze licząc na jego call. Powinienem to robić praktycznie z any two bo na flopie mam bardzo dużą szansę na jego agresję i jeżeli nie trafię to mogę się wycofać, a jeżeli trafię coś to zarobię na tym dużo. Reszta stołu staje się w pewnym sensie nieistotna, jeżeli oni nadal grają swoje TAG to ich strata - jeżeli któryś z nich nagle się odezwie i zrobi 3bet mojego raise albo zrobi open raise przede mną to mogę odpuścić tą rękę, ale zwykle będę dążył za wszelką cenę do oglądania flopa z tym agresywnym graczem.
Jeżeli agresorów będzie dwóch lub więcej to powinienem przełknąć wstyd przed fishowymi statami i limpować, callować z any two żeby zawsze z nimi oglądać flop. Jeżeli są agresywni to będą mnie wyrzucać z puli gdy nie trafię, ale gdy trafię to sami mi oddadzą swoje $. Jeżeli są pasywnymi calling stations to nawet lepiej, bo jak nie trafię to mam szansę obejrzeć jeszcze za darmo turn i river, a jeżeli trafię to value bety.
Czyli rozumiem, że strategia robienia się bardziej tight dotyczy raczej graczy agresywnych preflop, którzy ciągle będą mnie 3betować - ja wtedy będą foldował i tracił raz za razem. Chyba, że zacznę light 4betować albo light callować te 3bety, ale to już trochę inny temat. Ale znowu: jeżeli taki agresor jest tak samo agresywny i źle grający postflop to mogę z nim także dążyć jak najczęściej do oglądania flopa z tych samych powodów co powyżej.
Czyli jest jakiś punkt, w którym bardziej opłacalne staje się granie całkowicie "out of line" preflop (limpowanie, callowane any two) bo straty na takim zachowaniu są równoważone przez to jak dobrze opłacają się trafione ręce.
A więc kiedy będzie nieopłacalne takie rozluźnienie preflop? Jeżeli przeciwnik jest bardzo agresywny preflop i często 3betuje, a do tego gra w miarę normalnie postflop czyli będzie agresywny, ale nie będzie za darmo oddawał $ i umie się wycofać gdy nie trafi, a do tego dba o pozycję. Wtedy dobrze jest zawęzić zakres preflop żeby częściej być na tyle mocnym na flopie żeby móc 3betować ze spokojnym sercem jego raise naszego cbetu (na przykład).
I jak?
-
hermes06
- -#aktywny

- Posty: 133
- Rejestracja: 14 maja 2010, 02:58
Odpowiedź na Twoje pytania jest jedna: pozycja. Jeśli masz pozycję nad maniakiem chcesz grać jak najszerzej: ręce spekulacyjne mogą przynieść Ci wielki zysk, kiedy trafiają board, a jednocześnie zachowujesz sobie mozliwość kontrolowania puli. Ale musisz uwzględnić też oczywiście pozycję bezwzględną, czyli miejsce przy stoliku. Dla przykładu chętnie sprawdzam 65s na BU kiedy przede mną jest podbicie i dwa calle, ale jeśli z UTG otwiera maniak a je mam te 65s na UTG+1 to wolę foldować (lub ewentualnie 3bet).
Jesli natomiast aggrodonk ma pozycję na d Tobą, to polecam zmienić stolik lub miejsce przy stoliku dla komfortu gry. A jeśli nie chcesz, to zostaje zacieśnic zakres i grać w zasadzie tylko value range. Nigdy nie blefować, natomiast często bluff catchować. I uzbroić się w anielską cierpliwość na badbeaty
I musisz też pamiętać o jednej zasadzie: grając z fiszami, nie musisz grac jak fisz. Stąd nadmierne limpowanie nie będzie opłacalne. Oczywiście przy trzech limpach nie ma sensu podbijać pary piątek na CO jeśli wiesz, że limperzy grają notorycznie limp/call. Ale przy trzech limpach Twoje sprawdzenie z MP z 75s nie będzie dobrym zagraniem.
Zwracaj też uwagę na bet sizing. Jesli grasz ze słabym luźnym przeciwnikiem musisz wpełnym sensie zapomnieć o niektórych typowych zasadach betowania. Jeśli wiesz, że rybka sprawdzi Twój 3bet z T8o, to mając asy przebij go nie 3x, a 4x, albo nawet 5! Jeśli nie umie foldować na flopie, to z setem cbetuj nawet za pulę! I generalnie pamiętaj, że fisze dużo chętniej sprawdzają, kiedy mają jakieś outy - więc nie ograniczaj wysokości zakładów na flopie i turnie, żeby "utrzymać go w rozdaniu". Mając nutsy zawsze staraj się uderzac wten sposób, żeby all in na river nie był jakims wyraźnym overbetem.
Jesli natomiast aggrodonk ma pozycję na d Tobą, to polecam zmienić stolik lub miejsce przy stoliku dla komfortu gry. A jeśli nie chcesz, to zostaje zacieśnic zakres i grać w zasadzie tylko value range. Nigdy nie blefować, natomiast często bluff catchować. I uzbroić się w anielską cierpliwość na badbeaty
I musisz też pamiętać o jednej zasadzie: grając z fiszami, nie musisz grac jak fisz. Stąd nadmierne limpowanie nie będzie opłacalne. Oczywiście przy trzech limpach nie ma sensu podbijać pary piątek na CO jeśli wiesz, że limperzy grają notorycznie limp/call. Ale przy trzech limpach Twoje sprawdzenie z MP z 75s nie będzie dobrym zagraniem.
Zwracaj też uwagę na bet sizing. Jesli grasz ze słabym luźnym przeciwnikiem musisz wpełnym sensie zapomnieć o niektórych typowych zasadach betowania. Jeśli wiesz, że rybka sprawdzi Twój 3bet z T8o, to mając asy przebij go nie 3x, a 4x, albo nawet 5! Jeśli nie umie foldować na flopie, to z setem cbetuj nawet za pulę! I generalnie pamiętaj, że fisze dużo chętniej sprawdzają, kiedy mają jakieś outy - więc nie ograniczaj wysokości zakładów na flopie i turnie, żeby "utrzymać go w rozdaniu". Mając nutsy zawsze staraj się uderzac wten sposób, żeby all in na river nie był jakims wyraźnym overbetem.
-
samol
- -#VIP

- Posty: 545
- Rejestracja: 10 kwie 2009, 13:10
foxx, limpując nie osiągniesz takiego samego winrate, jak wtedy, gdy jesteś agresorem.
Wprowadź sobie: PFR=true VPIP=true, a później PFR=FALSE VPIP=TRUE. Możesz jeszcze spróbować dodać w obu przypadkach SAW FLOP=TRUE
Zobacz na statystkę: EV bb/100
Tam gdzie jesteś agresorem będziesz mieć zawsze większy winrate.
Piszesz, że masz nad nimi przewagę, ale nie chyba ją źle określasz.
Ona składa się co najmniej 4 elementów:
-pozycja
-skill
-siła kart (limpując 30%, nawet jeśli przeciwnik ma 50% vpip to wciąż on dość często ma tą przewagę, ale i tak rzadziej)
-i coś o czym zapominasz - INICJATYWA.
Do tego jeśli limpujesz to Twoja przewaga się zmniejsza, bo nie grasz już HU postflop, tylko grasz z kilkoma osobami.
Zlimpowane pule są zazwyczaj małe i nawet calling station tam niedokładają. Bo zainwestowali mało, a jak ktoś przy 4 osobach betuje to coś musi mieć. Nie wyciągasz już tak dużego value, jak gdy jesteś agresorem.
Popieram Hermesa, że kluczem jest pozycja względem gracza, która określa nasz zakres rąk. Loose po lewej - zawężamy. Loose po prawej - value betuje i przejmujemy inicjatywę.
Granie pod 2 pary nie opłaca się nawet przeciwko maniakowi. Za małe masz implied oddsy. Karta musi mieć jakiś potencjał, czyli możliwość trafienia drawów do strita i koloru. Ewentualnie TP. Ale jeśli gramy pod trafienie TP, to zapewne nasza ręka jest dobra, aby raisować przed flopem. Maniak nie pozwoli Ci tanio drawować. I może się okazać, że nie jest to opłacalne. Więc musisz przeciwko niemu grać z HIGH cards. I je właśnie value betujemy preflop. Zalety tego:
-łatwiej nam będzie go commitować
-możemy wygrać rozdanie preflop
-możemy wygrać na flopie po cbecie
-ucinamy mu jego implied oddsy postflop, gdy ma karty w rodzaju słabsze asy i króle, connectrory, niskie i średnie pockety itp. itd.
Wprowadź sobie: PFR=true VPIP=true, a później PFR=FALSE VPIP=TRUE. Możesz jeszcze spróbować dodać w obu przypadkach SAW FLOP=TRUE
Zobacz na statystkę: EV bb/100
Tam gdzie jesteś agresorem będziesz mieć zawsze większy winrate.
Piszesz, że masz nad nimi przewagę, ale nie chyba ją źle określasz.
Ona składa się co najmniej 4 elementów:
-pozycja
-skill
-siła kart (limpując 30%, nawet jeśli przeciwnik ma 50% vpip to wciąż on dość często ma tą przewagę, ale i tak rzadziej)
-i coś o czym zapominasz - INICJATYWA.
Do tego jeśli limpujesz to Twoja przewaga się zmniejsza, bo nie grasz już HU postflop, tylko grasz z kilkoma osobami.
Zlimpowane pule są zazwyczaj małe i nawet calling station tam niedokładają. Bo zainwestowali mało, a jak ktoś przy 4 osobach betuje to coś musi mieć. Nie wyciągasz już tak dużego value, jak gdy jesteś agresorem.
Popieram Hermesa, że kluczem jest pozycja względem gracza, która określa nasz zakres rąk. Loose po lewej - zawężamy. Loose po prawej - value betuje i przejmujemy inicjatywę.
a jak w końcu trafię dwie pary
Granie pod 2 pary nie opłaca się nawet przeciwko maniakowi. Za małe masz implied oddsy. Karta musi mieć jakiś potencjał, czyli możliwość trafienia drawów do strita i koloru. Ewentualnie TP. Ale jeśli gramy pod trafienie TP, to zapewne nasza ręka jest dobra, aby raisować przed flopem. Maniak nie pozwoli Ci tanio drawować. I może się okazać, że nie jest to opłacalne. Więc musisz przeciwko niemu grać z HIGH cards. I je właśnie value betujemy preflop. Zalety tego:
-łatwiej nam będzie go commitować
-możemy wygrać rozdanie preflop
-możemy wygrać na flopie po cbecie
-ucinamy mu jego implied oddsy postflop, gdy ma karty w rodzaju słabsze asy i króle, connectrory, niskie i średnie pockety itp. itd.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości
Na terytorium Polski poker online moga oferowac jedynie te podmioty, ktore posiadaja zezwolenie Ministra Finansow. Gra w pokera u operatorow, ktorzy nie posiadaja licencji Ministerstwa Finansow jest zabroniona i grozi konsekwencjami prawnymi. Serwis jest przeznaczony tylko dla osob, ktore ukonczyly 18 lat. Korzystajac z serwisu, uzytkownik potwierdza, ze ma ukonczone 18 lat.