W każdym bądź razie powstał dziś wierszyk (uważny czytelnik powinień domyślić się, że mojego autorstwa). Wierszyk o jakże chwytliwym tytule "Hobby". Wierszyk, który chcąc nie chcąc niesie jakiś przekaz, z tą różnicą, że tu nikt was nie zapyta: "Co poeta miał na myśli?", bo połeta sam to na początku z grubsza zarysuje.
Otóż od pewnego czasu miewam spięcia na płaszczyźnie Ja-Moja Dziewczyna dotyczące właśnie pokera. Radost w swoich złotych myślach napisał kiedyś (parafrazując, gdyż nie pamiętam dosłownie): "Rodzina niby pozwala Ci grać, ale nie pozwala Ci przegrywać." I właściwie dotychczas uważałem to za w pełni prawdziwe stwierdzenie. Ale jak to zwykle bywa, życie lubi zaskakiwać nas nie tylko na riverze... Obecnie przechodzę etap oparty na argumentacji: "Nie, bo nie" tudzież "Nie, bo obiecałeś". Nie wiem jak bardzo musiałem być pijany, żeby obiecać, że po wyrobieniu punktów na koszulkę FTP skończę zupełnie z pokerem online, ale nikt rozsądny nie potraktowałby tego serio
. Do dzieła!
"Hobby" by drynk
Zbieraj znaczki, płyty, karty,
Graj w tenisa, piłke, zośkę.
I cokolwiek jesteś warty,
Nigdy nie rób nic na oślep.
Kolekcjonuj autografy,
Gromadź setki kapsli piwa.
I na dnie ogromnej szafy,
Swoich pragnień uczyń biwak.
Kino, teatr, szachy, książka,
Koszykówka czy żeglarstwo.
Zawinięta życia wstążka,
Zainteresowań warstwą.
Wszystko dopuszczalne wielce,
Zdrowe, modne, polecane.
Oddaj całe swoje serce,
W hobby wszem akceptowane.
Wąska ścieżka, szczyt ryzyka,
Częsty profit finansowy.
As na ręce znów pomyka,
By wydoić stack fishow'y.
Mogę robić wszystko w świecie,
Tańczyć, śpiewać, przejść sapera.
Tylko czemu do cholery,
Już nie mogę grać w pokera!?
Ciągle mruczysz: "Nie masz czasu!",
Uzależnień szukasz przyczyn.
W karbach sztucznego hałasu,
Przecież skończyć - to nie wyczyn.
Wyczyn - wygrać Sunday Million,
Wyczyn - znaleźć priorytety.
Wyczyn - umieć Cię pokochać,
Choć marudzisz wciąż - niestety.
Wiem, co liczy się najbardziej,
Życie pozostaje życiem.
I choć walczyć chcę uparcie,
Ty jesteś moim odkryciem.
Poker spełnia liczne cele,
Te drobniejsze - finansowe.
Może znaczy to niewiele:
Pragnę stawiać sobie nowe.
Jeśli uznasz za konieczne,
Zrezygnuję bez wahania.
Ty jesteś moim powietrzem,
A nie cele - posiadania.
Jeszcze małe pytanie... Jakbym tak jej podarował rękopis - da się jakoś przekonać
Pytanie oczywiście kieruję do tych, którzy nie umarli z nudów podczas czytania tych wypocin. Po tych martwych i tak już nie będzie pożytku
